piątek, 28 grudnia 2012

Rozdział XV

-No to zostaliśmy sami.
-No tak. Seba jesteś głodny?
-No mógłbym coś zjeść.
-No to, idź zamów pizze.
-A już się łudziłem że zrobisz nam obiad
-Oj chciałbyś.-Odwróciłam się na piecie i weszłam po schodach na górę. Poszłam do swojego pokoju, usiadłam na łóżku, wzięłam telefon i napisałam SMS'a do Oli "Jak na razie wszystko okej". Gdy tylko zdążyłam odłożyć telefon na stolik, który stał obok łóżka, do pokoju wszedł Seba z pizzą i colą w rękach. Usiadł koło mnie, otworzył pudełka z pizzą i zaczął jeść.
-Jak by co, to jeszcze jest jedna.
-Spoko.-wzięłam  do ręki jeden kawałek- Jakie plany mamy na jutro?
-Planowałem, że można by pójść na boisko. Poznałabyś moich kumpli.
-Nie wiem czy to najlepszy pomysł...
-Czemu tak sądzisz?
-Nie wiem czy mnie polubią.
-Na pewno tak.
-A jak nie?
-Ej kotek, nie histeryzuj. Nawet jeśli nie, to ja nie mam zamiaru z Tobą zrywać. Kocham Cię i fakt że możesz nie przypaść do gustu moim znajomym nie zmieni tego co do Ciebie czuję.
-Tak, na pewno gdy będą Cię namawiać byś ze mną zerwał.
-Majka, ja zdaje sobie sprawę z tego że znamy się krótko, ale ja nie jestem osoba, która zmienia zdanie pod wpływem innych. A tak w ogóle to czemu uważasz że Cie nie polubią? Przecież ty jesteś idealna.
-Wcale że nie. Wszystkim wydaje się, że jestem ładna, idealna, popularna, pewna siebie.- mówiąc to opadłam na poduszkę. Nie chciałam żeby Sebastian widział jak płaczę.- Kiedyś byłam grubym, pulchnym dzieckiem. Nikt nie zwracał na mnie uwagi. Kiedy miałam iść do gimnazjum, to wzięłam się za siebie. Całe wakacje się odchudzałam i udało mi się. Od tamtej pory zmieniło się moje życie. Przecież oboje doskonale wiemy, że ja Ci się podobam tylko dlatego że jestem szczupła i ładna. Przecież tak na prawdę nie wiesz jaka jestem. Uważasz mnie za ideał, a ja wcale nim nie jestem. Jestem dziewczyną z milionem problemów i milionem wad. Michał był ze mną właśnie tylko dlatego, że jestem ładna.
-Majka. Masz rację. Ja tez jestem taki pusty i patrze tylko na to czy jesteś ładna.-wstał z łóżka i wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. "Ja pierdolę!" powiedziałam pod nosem.
 Podniosłam się z łóżka, podeszłam do torby leżącej na podłodze i wyciągnęłam paczkę chusteczek. Wytarłam oczy i usiadłam na łóżku z laptopem na kolanach. Nie umiałam pozbierać myśli Pokłóciłam się z Sebastianem, co oznaczało, że zostanie tutaj, to nie jest najlepszy pomysł. Zastanawiałam się co mam z tym zrobić. Nic nie przychodziło mi do głowy. Nie chciałam pisać do Oli. Chciałam ten problem rozwiązać sama.  Najśmieszniejsze było to, że Ola mimo iż nie miała chłopaka, to ona zawsze rozwiązywała moje problemy. Postanowiłam że pójdę do Sebastiana i pogadam z nim. Bałam się tej rozmowy. Zamknęłam komputer, zmyłam z siebie to co było na mojej twarzy i poszłam do jego pokoju. Drzwi były zamknięte. Zapukałam delikatnie w szybę, ale nikt nie odpowiadał. Uchyliłam drzwi i weszłam do pokoju. Na łóżku leżał Sebastian, odwrócony twarzą do ściany. Byłam pewna że śpi. Kiedy powoli zaczęłam odchodzić w kierunku drzwi, Sebastian powiedział:
-Nie śpię. Chodź tu.-podeszłam do łóżka i usiadłam obok niego. Sebastian podniósł się, złapał mnie za twarz i spojrzał prosto w oczy. Czułam jak jego wzrok dociera do mojego wnętrza. W jego oczach było widać zarówno żal jak i coś na podobieństwo czułości.
-Ja chciałam....Ja chciałam Cię strasznie przeprosić. Ja nie wiem czemu tak powiedziałam. Po prostu prawie nikt nie wie, jak było kiedyś. Wszyscy myślą że moje życie jest super. Jest inaczej.
-Kotek. Nie tłumacz się. Wina jest też po mojej stronie. Nie powinienem tak mówić.- Spuścił wzrok.- Jesteśmy przecież ludźmi i popełniamy błędy. Nie gniewam się na Ciebie. Miałaś prawo tak powiedzieć. Mam pomysł.-gdy zaczął to mówić, pojawił się uśmiech na jego twarzy, a jego oczy rozbłysły pełnią szczęścia.-Dzisiaj poznamy się lepiej.
-Mam się bać?
-Nie no coś ty. Wszystko będzie idealnie.
-Mam prośbę. Mógłbyś nie używać tego słowa przy mnie?
-Jasne.-pociągnął mnie za rękę i oboje wylądowaliśmy na poduszce. Leżeliśmy obok siebie milcząc. Słychać było tylko nasze oddechy. Co jakiś czas wtulałam się w jego nagi tors, a on przytulał mnie do siebie coraz mocniej. Jednak tą piękną chwilę, która trawa chyba z 30 minut musiał przerwać dzwonek mojego telefonu, który miałam w kieszeni spodni.
-Tak mamo?
-Ja dzwonię tylko tak się zorientować jak tam.
-Dobrze.
-To dobrze. Co tam robicie?-byłam pewna że dzwoni tylko po to.
-Słuchamy muzyki.
-To czemu jest tak cicho?
-Hmm...pewnie dlatego że wyłączyliśmy ją, jak zadzwoniłaś.
-Okej. No dobrze to jak coś to dzwoń. Kocham Cię, córciu. Pozdrów Sebastiana.
-Ja tez Cię kocham mamo.- myślę że chciała coś jeszcze dodać, ale nie zdążyła, ponieważ się rozłączyłam.
-Masz pozdrowienia od mojej mamy.
-Ha ha ha ha ha dzięki. Kurde, już 18.
-Idziemy coś zjeść?
-No chodź.-Wziął mnie za rękę i sprowadził po schodach na dół. Zapalił światło w kuchni i zapytał się.- Ty czy ja?
-Ja.- podeszłam do lodówki. Wyjęłam serek, warzywa i szynkę. W między czasie Sebastian wstawił wodę na herbatę.
-Jaką chcesz herbatę? Mamy zieloną, owocową i zwykłą.
-Owocowa może być.
-Okej. To co, idziemy jutro na to boisko?
-Możemy iść.-odwróciłam się do niego przodem.-Może nie będzie aż tak źle.
-Oczywiście że nie. Dobra to ja idę zadzwonić i powiedzieć że będziemy.
-Idź idź.- kiedy Seba wrócił kolacja stała już na stole. Zrobiłam sałatkę i kanapki Po skończonej kolacji Sebastian wstawił naczynia do zmywarki. Ja zrobił gorącą czekoladę dla obojga. Usiedliśmy na kanapie. Aczkolwiek słowo usiedliśmy to złe określenie. Ja usiadłam, a Sebastian położył głowę na moich kolanach. Rozmawialiśmy do 3 nad ranem W tym momencie doskonale wiedziałam że się znamy i doskonale wiedziałam, dlaczego on ze mną był. Byliśmy zbyt zmęczeni by iść spać na górę, więc zostaliśmy w salonie.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Rozdział XIV

 Usnęłam od razu. Dopiero dzwonek budzika obudził mnie na dobre. Była godzina 7.30. W całym mieszkaniu było cicho, co oznaczało że rodzice jeszcze śpią. Wstałam z łóżka, podeszłam do okna i odsłoniłam je. Na dworze było już jasno. Mimo wczesnej pory, słońce świeciło mocno. Wyjęłam z szafy krótkie spodnie, luźną koszulkę z krótkim rękawem w biało czarne paski i białe stopki. Wyszłam po cichu do łazienki, tak by ich nie obudzić. Umyłam zęby, uczesałam włosy i lekko się pomalowałam. Potem ubrałam się w rzeczy, które zabrałam i poszłam do kuchni. W lodówce nie było nic konkretnego do jedzenia. Jedyne co mogłam zrobić była jajecznica. Tak też się stało. Po 15 minutach śniadanie stało w kuchni na stole, a ja próbowałam obudzić moich rodziców.
-Mamo. Ej, weź wstawaj. Zrobiłam śniadanie.- Mama najwyraźniej już nie spała, ponieważ jej oczy otworzyły się szeroko na słowa "zrobiłam śniadanie".
-Już wstaję. -Podniosła się szybko z łóżka, zarzuciła na siebie szlafrok i szturchnęła tatę żeby wstawał. Też wstał bez oporów. Już po chwili siedzieliśmy przy stole i jedliśmy wspólne śniadanie.
-O której po Ciebie przyjadą?
-O 10.
-No to masz jeszcze ponad godzinę.
-No wiem. Wolałam wstać wcześniej.
-No i bardzo dobrze. Majka, wydaje mi się że coś się nie cieszysz z tego wyjazdu.
-Zdaje Ci się.- nie chciałam mówić o tym że wolałabym zostać w domu. Zaraz tata uznałby że się pokłóciłam  z Sebą czy coś. -Dziękuje. Idę do siebie.
Zasunęłam krzesło za sobą i poszłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i zadzwoniłam do Oli. Na moje szczęście odebrała.
-Halo?
-Hej Ola.
-No siema. Sorry że wczoraj nie mogłam gadać. Co tam?
-Możemy się spotkać?
-Teraz?
-Tak. Może być za 10 minut nad Wisłą?
-Jasne. Do zobaczenia.
W Oli najlepsze było to, że nie dopytywała się, gdy coś się stało. Ona po prostu rzucała wszystko i szła się ze mną spotkać. Mimo to że miałam mało czasu, nie przejęłam się tym, wzięłam torbę i wyszłam z pokoju.
-Majka, gdzie idziesz?
-Na spacer!-wrzasnęłam i wybiegłam z domu.
Przez całą drogę prawie biegłam. Na miejsce dotarłam po 10 minutach. Na schodkach siedziała już Ola.
-Hej Majka!-przywitała mnie całusem w policzek.
-Hej Ola.
-Co się stało, że tak nagle chciałaś się spotkać? Przecież to dzisiaj miałaś jechać z Sebastianem na działkę.
-No właśnie. Doszłam do wniosku, że nie mogę z nim jechać.
-Dlaczego?! Przecież ty go kochasz,
-Chyba tak. Problem w tym, że teraz spędzę z nim 3 tygodnie. Domyślasz się o co chodzi....
-Kurde, ty musisz wiedzieć czy go kochasz. A jeśli chodzi o to, to wydaje mi się że on nie jest taki. On Cie kocha i uszanuje każdą decyzją jaką podejmiesz. On Cię nie skrzywdzi. Gadałam z nim wczoraj i prosił bym Ci o tym nie mówiłam, ale on też myślał nad tym. Sam mi powiedział, że jasne chciałby, ale kocha Cię i to będzie wasza wspólna decyzja.- w tym momencie spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała- Zrobicie to wtedy gdy oboje będziecie tego chcieli.
Przytuliłam się do niej. A ona nadal kontynuowała
-Pamiętaj, że jak coś to masz do mnie zadzwonić, napisać czy cokolwiek zrobić i wiadomo że Ci pomogę.
-Jesteś zajebista. Co ja bym bez Ciebie zrobiła?
-Zginęłabyś. Ha ha ha ha. Też jesteś zajebista. Dobra stara, musisz już iść, bo się spóźnisz. Odprowadzę Cię.
-Dzięki.-Wstałyśmy i bardzo szybkim krokiem ruszyłyśmy w stronę mojego domu. Pod domem stał samochód rodziców Seby.-Kurde, Seba juć przyjechał.
-Dobra to leć.-pożegnałyśmy się, i pobiegłam do domu.
 Gdy weszłam do domu, w przedpokoju słyszałam rozmowę mamy Sebastiana i mojej.
-Już jestem.
-Hej kotek.-podszedł do mnie Sebastian i pocałował mnie w policzek.
-Hej.-odwzajemniłam to uśmiechem.-Idę po rzeczy. Zaraz przyjdę.
-Pójdę z Tobą.-nie chciałam by szedł. Czułam na nim swoje spojrzenie i kroki. Weszliśmy do pokoju. Podeszłam do szafy gdzie stała moja torba. Dopakowałam jeszcze kilka rzeczy i zasunęłam torbę. Kiedy podniosłam się z podłogi, za mną stał Sebastian. Złapał mnie z biodra a ja stałam jak wryta. Nie miałam pojęcia co się ze mną dzieje. Przecież normalnie objęłabym go za szyję.
-Majka, co się dzieje? Jeżeli nie chcesz jechać, to spoko.
-Ja sama nie wiem. Bardzo chcę jechać i spędzać z Tobą czas, ale jakoś się boję.
-Nie masz czego. Ja wiem, że znamy się krótko, ale zakochałem się w Tobie. Wszystko będzie okej.-Przyciągnął mnie do siebie i przytulił. Zrobiło mi się raźniej. Wiedziałam, że mówi prawdę. - Spakowana?
-Tak. Możemy już iść.-Sebastian wziął moją torbę i razem wyszliśmy z pokoju. W przedpokoju stali już nasi rodzice. Pożegnałam się z nimi i wyszliśmy z domu. Ja i Sebastian usiedliśmy z tyłu, natomiast jego rodzice z przodu.- Mam pytanie. Daleko jest ta Wasza działka?
-Nie, wiesz, jak się dobrze jedzie to godzina ewentualnie półtorej.
-Okej.
 Kiedy już ruszyliśmy, Sebastian wyjął iPoda dał mi jedną słuchawkę, drugą zostawił dla siebie. Położyłam głowę na jego ramieniu, a on przytulił mnie do siebie. Właśnie w ty momencie poczułam że słowa Sebastiana na temat jego uczucia do mnie są prawdziwe. Wszystkie moje obawy przeszły dosłownie w czasie jednej sekundy. Przez całą drogę siedzieliśmy w jednej pozycji i słuchaliśmy muzyki. Nie wiem o czym myślał Sebastian, ale ja na pewno myślałam o nim. Z moich głębokich przemyśleń o Sebastianie, o tym co się wydarzy i o milionie innych rzeczy wyrwało mnie poruszenie się mojej "poduszki".
-No i jesteśmy.-powiedział zadowolony tata Seby.
-Sebastian, weź torbę Majki i zanieś ją do pokoju.
-Jasne już idę. Majka, chodź. Pokarzę Ci Twój pokój.-widać było że był z tego powodu zbyt zadowolony. Czułam, że wolałby żebym spała w jego pokoju. Doskonale wiedziałam, że przez większość czasu będziemy sami na działce, więc Seba nie odpuści. "Mój pokój" był na piętrze na przeciwko pokoju Seby. Obok była łazienka i jeszcze dwa inne pokoje. Dom był cudowny, nowocześnie urządzony i przede wszystkim był ogromny. Za domem był piękny ogród. Czułam, że będę spędzać tam sporo czasu.- Dobra, to co. Zostawiam Cię, żebyś się rozpakowała. Wiesz gdzie jest mój pokój, więc jak skończysz to przyjdź do mnie.
Przybliżył się do mnie, objął mnie w talii, ja objęłam go za szyję i pocałowaliśmy się namiętnie. Musiałam to w końcu przyznać był niesamowity. Zabrałam się za rozpakowywanie. Poszło mi dość szybko. Po kilkunastu  minutach skończyłam i poszłam do Sebastiana. Leżał na łóżku w samych krótkich spodenkach i słuchawkach w uszach. Nie zauważył kiedy weszłam. Usiadłam obok niego. Dopiero po chwili zauważył moją obecność. Zdjął słuchawki, uśmiechnął się i powiedział:
-To będą nasze najlepsze wakacje.
-A tak właściwie to co my tu będziemy robić?
-No wiesz, ja mam tu w sumie kumpli, to bez problemu można się z nimi spotkać. Poza tym możemy spędzać czas razem w domu, chodzić na spacery.
-Super. Wiesz co, w sumie to głodna jestem.
-To chodź do kuchni. Moja mama na pewno nam coś zrobić.
Zanim zdążyliśmy wstać z łóżka, do pokoju weszli rodzice Sebastiana.
-My będziemy się już zbierać. Zakupy są zrobione, powinno starczyć Wam na kilka dni. Sebastian kasę masz. My przyjedziemy w weekend, bo teraz cały tydzień pracujemy. Jak coś to dzwońcie.
-Dobrze mamo.
-Okej to do zobaczenia.- rodzice pożegnali się z Sebastianem, do mnie się tylko uśmiechnęli i zeszli po schodach. Zeszliśmy za nimi.

sobota, 15 grudnia 2012

Rozdział XIII

 Wakacje nad morzem minęły mi szybko. Bardzo tęskniłam za Sebastianem. Co z tego że rozmawiałam z nim przez telefon, albo na Facebooku, skoro nie mogłam się do niego przytulić. No ale wiedziałam, że niedługo spędzimy razem 3 tygodnie, o ile moi rodzice się nie rozmyślą....
 W dniu powrotu do domu całą drogę pisałam z Sebastianem. Cieszyłam się, że już niedługo się spotkamy. I to na tak długo. Spędzanie z nim czasu było dla mnie ucieczką od problemów. Czułam się bezpiecznie. Czułam że jestem dla niego ważna. Oczywiście w połowie drogi usnęłam. Spałam jakieś 3 godziny, w czasie których Seba bezskutecznie się do mnie dobijał, myśląc że się obraziłam.
 W domu byłam o 16. Moje kochanie (po raz pierwszy tak o nim pomyślałam)  proponowało mi spotkanie, ale byłam zbyt zmęczona więc postanowiliśmy spotkać się następnego dnia i omówić wszystko co jest związane z naszymi wspólnymi wakacjami... Gdy rozpakowałam się, przebrałam i zjadałam obiad (patrz zamówiona przez tatę pizza) usiadłam w salonie i zadzwoniłam do Oli. Odebrała i powiedziała dość wrednym jak dla niej głosem "Nie mogę teraz gadać." i rozłączyła się. Czułam że jest na mnie zła. W sumie to od pewnego czasu nie utrzymywałam z nią takiego kontaktu jak kiedyś. Ograniczało się to do krótkich rozmów na gadu lub facebooku. Miałam nadzieję że uda nam się jakoś spotkać. Uznałam że skoro nie chcę ze mną gadać, to trudno. Odłożyłam telefon na stolik, ułożyłam się sofie i włączyłam telewizor. Przeleciałam po wszystkich kanałach, ale nie było nic ciekawego o 17 w poniedziałek. Jednak spokojem nie mogłam się długo cieszyć, bo już po chwili przyszli do mnie rodzice.
-Majka, musimy pogadać.-zaczął stanowczo tata.
-Niedługo wyjeżdżasz z Sebastianem....-od razu wiedziałam o czym będziemy rozmawiać.- I wiesz, my też byliśmy młodzi.
-Mamo, jeżeli chodzi Ci o to czy mam zamiar przespać się z Sebastianem, to nie wiem. Nie zastanawiałam się nad tym. No a poza tym wiem że jesteś za młoda, by być babcią.
-Czyli nie?
-Nie.
-Kamień spadł mi z serca. No, myślałam że jakoś dłużej nam się zejdzie z tą rozmową, ale dobrze że nie musieliśmy o tym gadać. A tak poza tym to wrzuciłam ciuchy do prania, tak więc pomożesz mi dzisiaj w prasowaniu.
-Oczywiście.- opadłam bezwiednie na sofę. Musiałam ich okłamać. Nawet nie chodziło o to że ja bym chciała się z nim przespać, ale nie oszukujmy się. 3 tygodnie sami. Pomijam fakt że Sebastian miał jakieś swoje "potrzeby". No ale jak na razie nie chciałam nad tym myśleć.
 Doskonale wiedziałam, że jeśli zostanę dłużej w pokoju z rodzicami, nie mam najmniejszej szansy by odpocząć. Spędzanie z nimi tygodnia bez przerwy to nie jest najlepszy pomysł. Poszłam do pokoju, wyjęłam torbę z szafy i zaczęłam się pakować. Oczywiście nie było tego dużo, ponieważ reszta moich rzeczy była w praniu. Spakowałam to co mogłam, usiadłam przy biurku, włączyłam komputer i wyjęłam czerwony lakier do paznokci. Zanim zaczęłam malować paznokcie zalogowałam się na fb, włączyłam jakąś dołującą piosenkę, mimo iż wydało mi się to dziwne, bo nie miałam doła.... Potem zabrałam się za malowanie paznokci. Szybko mi z tym poszło... Po chyba 30 minutach do pokoju wparowała mama:
-Majka, chodź będziemy prasować.
-Okej już idę.-kiedy wyłączyłam laptopa, dostałam SMS'a. "Kotek, jutro będziemy po Ciebie o 10. Bardzo Cię kocham. Sebastian." Zrobiło mi się bardzo miło. Nie miałam nawet pretensji o to, że muszę prasować.
 Skończyłam o 23. Dopakowałam rzeczy do torby, poszłam się umyć i położyłam się spać.

czwartek, 22 listopada 2012

Rozdział XII

Tak jak przypuszczałam wieczór z rodzicami był nudny. Około 23 poszłam się umyć, a już o 23.30 leżałam w łóżku z telefonem w ręku i moja głowa przepełniona była różnymi myślami. Myślałam o Sebastianie, o całym dzisiejszym dniu i o tym, że jestem dla niego ważna. Z Michałem było inaczej. Jemu zależało na tym żeby mieć fajną laskę. Dlatego przy Sebastianie czułam się taka wyjątkowa. Cały czas o tym myślałam i nawet nie wiem kiedy usnęłam. Obudził mnie krzyk mojej mamy "Majka, wstawaj! Musisz mi pomóc." Nie zważałam na to i przewróciłam się na drugi bok. Na skutki mojego postępowania nie musiałam czekać długo. Już po chwili w moim pokoju pojawiła się mama i oblała nie lodowatą wodą.
-Kurde!-krzyknęłam.
-Majka, kazałam Ci wstawać. Skoro mamy dzisiaj gości to przydałoby się jakbyś posprzątała pokój, bo domyślam się, że nie będziecie z nami siedzieć cały wieczór.
-Dobra już wstaję.-wstałam z łóżka, podeszłam do szafy, wyjęłam krótkie spodenki, koszulkę i poszłam do łazienki. Rozczesałam włosy, które były w połowie mokre i wróciłam do pokoju. Zaskoczył mnie widok nadal siedzącej tam mojej mamy, która rozglądała się po pokoju.-Myślałam że już poszłaś.
-Odkurz, poskładaj ubrania i... i ogólnie tu posprzątaj.-westchnęła i wyszła.
Włączyłam komputer, puściłam muzykę, zamknęłam drzwi i wzięłam się za sprzątanie. Najpierw pościeliłam łóżko. Następnie posprzątałam ciuchy walające się po podłodze. Na koniec zostawiłam wycieranie kurzy i odkurzanie. Zeszło mi się z tym prawie dwie godziny. Przez ten cały czas nie odczuwałam głodu. Nawet po sprzątaniu. Wyłączyłam muzykę i wszyłam z pokoju. Poszłam do kuchni gdzie moja mama coś gotowała.
-Skończyłaś?
-Tak.
-Mam sprawdzić?-dodała z sarkazmem.
-Jeśli chcesz.
-Wierzę Ci. Jesteś głodna? Mogę ci coś zrobić do jedzenia.
-Nie, dziękuję.- Uśmiechnęłam się i podeszłam do stołu gdzie stała misa z kremem do ciasto.
-Łapy precz. Skoro nie masz nic konkretnego do roboty to może chciałabyś mi pomóc?
-Jasne.
-Mogłabyś skoczyć do sklepu i kupić mi dwa soki pomarańczowe? Wczoraj sok poszedł wieczorem, a ja potrzebuję do sosu sałatkowego, a poza tym przyda się. A i jeszcze ser żółty.
-Okej, tyko się przebiorę.-wyszłam z kuchni i zmieniłam tylko spodnie. Założyłam trampki. Wzięłam jakieś drobne z portfela mamy i wszyłam. Najbliższy sklep spożywszy był dwie ulice ode mnie. W sumie to może i dobrze, bo przydało mi się pomyśleć. Pod sklepem spotkałam Michała. Przeszłam obok niego ze spuszczonym wzrokiem. Dzięki Bogu, nie zauważył mnie. W sklepie zeszło mi około 10 minut, ponieważ była kolejka. Z chęcią posiedziałabym jeszcze na dworze, ale czułam że mama się niecierpliwi.
-Już jestem.-zawołałam, gdy tylko weszłam do domu.
-Chodź tu do mnie. Musisz mi pomóc. Tylko umyj ręce.
-Dobra zaraz przyjdę.-wróciłam po kilku sekundach.- To co mam robić?
-Pokrój mi mięso, a potem możesz zetrzeć ser.
-Nie ma sprawy.-bardzo lubiłam pomagać mojej mamie w kuchni. Sama też lubiłam gotować. Z tym akurat uwinęłam się szybko.-Coś jeszcze?
-Nie jesteś wolna. Oczywiście na jakiś czas, bo potem pomożesz mi nakryć do stołu.
-Dobra.-pobiegłam do pokoju, ułożyłam się na łóżku i zadzwoniłam do Oli. Rozmawiałyśmy chyba 2 godziny. Tym razem to ja musiałam kończyć, bo musiałam pomóc mamie. Do przyjścia rodziny Sebastiana została godzina. Moja mama ogarnęła się już wcześniej, mój tata po prostu założył koszulę w kratę więc zostałam tylko ja. Bardzo zależało mi na tym, abym zrobiła jednak po raz kolejny pozytywne wrażenie zarówno na Sebie jak i jego rodzicach. Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Przebrałam się w spódnicę i bluzkę, pomalowałam rzęsy i usta błyszczykiem, po czym włosy splotłam w kłosa. Wydawało mi się że wyglądam ładnie. Zanim zdążyłam wyjść z łazienki usłyszałam dzwonek do drzwi. Zaczęłam się denerwować.
***
-Dzień dobry. Zapraszam.-moi rodzice powitali rodzinę Sebastiana.
-Bardzo mi miło. Anna, mąż Marcin, a to mój syn Sebastian.
-Mnie również.-moja mama wyciągnęła rękę ku Pani Ani.- Martyna, Bartek.
-No to zapraszamy do stołu.-wszyscy wyszli z przedpokoju, a ja wymknęłam się z łazienki i poszłam za nimi.-O jest. Moja córka Majka.
-My się znamy.
-Owszem.-podałam im rękę, a z Sebastianem przywitałam się całusem w policzek. Byłam dość spięta. Przecież byłam z nim tylko dwa dni, a moi rodzice uważali że się pobieramy. Usiedliśmy przy stole. Po jednej stronie siedziała moja rodzina, a po drugiej rodzina Sebastiana. Jego mama ubrana była w białą koszulę, granatową spódnicę oraz czarne szpilki, jego tata miał jeansy i lekko różowa koszule, a Seba miał jeansy, vansy, białą bluzkę i sweter. Kiedy obserwowałam moich rodziców, zauważyłam że bardzo dobrze się dogadują z rodzicami mojego chłopaka. Jedynymi osobami które milczały byliśmy ja i Seba. Z moich przemyśleń wyrwała mnie moja mama, która zawołała mnie z kuchni. Niechętnie wstałam z krzesła i czułam że mam na sobie wzrok Sebastiana. Wzięłam półmiski i zaniosłam na stół. Po chwili doszła mama i w "komplecie" zaczęliśmy jeść. Po skończonym posiłku,  spojrzałam na Sebastiana i zasugerowałam mu żebyśmy poszli do mnie do pokoju, bo bez sensu cały czas siedzieć z rodzicami. Wstaliśmy od stołu, złapaliśmy się za ręce i poszliśmy do pokoju. Za sobą usłyszałam parę komentarzy typu "bardzo do siebie pasują" itp. Do tego doszedł jeszcze krzyk mojej mamy żebyśmy przyszli za jakiś czas na deser.
-Uroczy ten twój pokój.-Powiedział z uśmiechem. Może i miał rację. Był dość dziewczęcy. Ale bardzo go lubiłam. Czułam się tam bezpiecznie. Wziął mnie za rękę i posadził mnie na łóżku. Oparł się o ramę łóżka, a ja przełożyłam nogi przez jego i przytuliłam się do niego, a on mnie objął. Przy nim też czuję się bezpiecznie. Bardzo dużo rozmawialiśmy. O wszystkim i o niczym.
-Trochę to śmieszne, że jesteśmy ze sobą od dwóch dni, a nasi rodzice aż tak nalegali na spotkanie.
-No trochę tak. No ale wiesz przynajmniej się już znają.
-No tak. I mam nadzieję że się lubią.-W tym momencie spojrzeliśmy sobie w oczy i pocałowaliśmy się. Całowaliśmy się długo i namiętnie. Pewnie trwałoby to długo, gdyby nie moja mama, która wparowała do mnie do pokoju bez żadnego pukania. Odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni.
-Ekhem... Deser na stole.
-Jasne już idziemy.- Ale zanim poszliśmy i pocałowaliśmy się jeszcze raz. Czułam że mnie kocha. Był delikatny. W każdy pocałunek wkłada dużo miłości. Nie to co z Michałem. On robił wszystko tylko dla szpanu.
-O jesteście dzieci.-powiedziała mama Seby.-Siadajcie.
Usiedliśmy obok siebie na kanapie.
-Sebastian, chcesz może coś do picia? Nie wiem kawę, herbatę?
-Kawę poproszę.
-Okej, a ty Majka?
-Herbatę.
-Dobra.- moja mama znikła za drzwiami. Sebastian w między czasie zrobił się spięty i próbował mnie objąć. Kiedy położyłam głowę na jego ramieniu już bez żadnych obaw mnie objął.
-Majka?-odezwała się Pani Ania
-Tak.
-Masz jakieś plany na wakacje?
-Miałam jechać nad morze z rodzicami. I tylko tyle.
-Bo tak teraz pomyślałam, że oczywiście jeśli twoi rodzice się zgodzą i oczywiście jeżeli ty się zgodzisz, to my mamy domek na działce i mogłabyś tam pojechać z Sebastianem.
-Nie wiem. Nawet jeżeli ja bym chciała, to nie wiem czy rodzice się zgodzą. O dzięki mamo.- mama postawiła przede mną herbatę, a przed Sebastianem filiżankę kawy.
-O czym rozmawiamy?- czułam że ta rozmowa będzie między moją mamą, a mamą mojego chłopaka, ponieważ nasi ojcowie byli bardzo zaciekawieni zupełnie czym innym i przez to siedzieli też w zupełnie innym miejscu niż my.
-Wpadłam na taki pomysł, że skoro Majka, wyjeżdża tylko z wami nad morze, to mogła by tez przyjechać na jakiś tydzień, albo dwa do nas na działkę.
-Nie jestem przekonana, co do tego pomysłu. Doskonale wiesz jak zachowują się młodzi kiedy są sami i maja wolną rękę.
-Mamo. Doskonale wiesz, że jestem odpowiedzialna, tak? A poza tym jesteś za młoda by być babcią, więc nie masz się o co martwić.
-No właśnie. Proszę pani. Spokojnie, jak na razie nie planujemy tego robić.
-Jak na razie?-powtórzyła sarkastycznie.
-Martyna. Ja też na początku zastanawiałam się nad tym, dopiero po jakiś czasie uświadomiłam sobie że oni się kochają i może strzelić im coś do głowy, ale znam mojego syna i znam go doskonale. Jest chłopakiem bardzo odpowiedzialnym. Wierz mi! Mam nadzieję, że nie zrobią czegoś czego potem mieli by żałować.
-No dobra. Nad morze jedziemy za dwa dni i tylko na tydzień, tak więc oczywiście jeśli nie będzie z tym problemu, to może mogłaby zostać tam do końca lipca.
-Jasne. Nie ma sprawy. Okej, to zdzwonimy się. Marcin, chodź już będziemy się zbierać. Sebastian, ty też.- nie chciałam się z nim rozstawać. Było mi z nim bardzo dobrze. Kiedy już dorośli szykowali się do wyjścia my zostaliśmy jeszcze w salonie i pocałowaliśmy. Mieliśmy gdzieś, że rodzice nas zobaczą. Oczywiście nie trwało to tak długo jak u mnie w pokoju, ale dla mnie to i tak była wieczność.

wtorek, 13 listopada 2012

Rozdział XI

-Wiesz, chciałabym w końcu wejść do domu.-powiedziałam próbując wyrwać się z jego objęć. On zamiast odpowiedzieć mi na to normalnie, pocałował mnie. Widać, że sprawiało mu to przyjemność.
-Sebastian, zdzwonimy się, ok?
-Dobra.-powiedział z mimowolnym uśmiechem.
-Kocham cię.-pocałowałam go w usta i wyrwałam się z jego objęć.
-Ja ciebie też.-powiedział to, gdy weszłam już na klatkę. Gdy się odwróciłam, Seba nadal stał na zewnątrz i uśmiechał się do mnie.
Gdy tylko weszłam do domu, mój tata zawołał, żebym się nie rozbierała, bo zaraz jedziemy na zakupy.
-Tylko się przebiorę.-weszłam do swojego pokoju, otworzyłam szafę i wyjęłam męski t-shirt i szorty. Podeszłam do lustra rozczesałam włosy i zaplotłam warkocza. Wyszłam z pokoju, przy drzwiach stali już rodzice, a ja usiadłam na podłodze założyłam conversy.-Możemy już iść, a tak właściwie to gdzie jedziemy?
-Do galerii.
-Po co?
-No pomyśleliśmy że przydałoby ci się coś nowego.-rodzice zawsze zabierali mnie na zakupy gdy coś chcieli lub gdy coś się stało.
-Coś nowego? Macie jakiś interes do mnie.
-No tak mniej więcej.-odpowiedziała mama.
-Z kim tak znikasz na całe dnie?-wtrącił tata
-Dobra. Miałam wam to powiedzieć, tylko jak będę na 100% pewna, no ale cóż. Spotykam się z kimś. Nie znacie go.
-No więc, może powiesz coś więcej.
-Ja myślałem że ty z tym Michałem jesteś.-dodał trochę zdezorientowany tata.
-Z Michałem nie jestem już od pewnego czasu. Okej. No to od początku. Sebastiana poznałam na castingu. Wyszło to tak dość spontanicznie. Potem zaczęliśmy pisać, rozmawiać i spotkaliśmy się kilka razy. No i gdy się już spotykaliśmy to spędzaliśmy sporo czasu razem. To było zupełnie coś innego niż z Michałem.-czułam się niezręcznie opowiadając im o Sebastianie. Z mamą to jeszcze, ale z tata było gorzej.
-No to miło by było go poznać. Zadzwoń do niego, zaproś Sebastiana i jego rodziców.
-Tylko on ma jeszcze dwóch braci.
-To powiedz, że ich zapraszasz. Jak będą chcieli to przyjdą.
-Dobra zadzwonię do niego później.
-Masz zadzwonić teraz.-mój tata próbował być "surowym" ojcem.-W końcu trzeba wiedzieć co kupić.
-Dobra już dzwonię....
"-Hej.
-No hej kochanie. Stęskniłaś się?
-Tak. Ale teraz tak na poważnie. Moi rodzice chcieli by cię poznać i zapraszają ciebie i twoich rodziców jutro na kolację o 18. Dacie radę wpaść?
-Czekaj zapytam się [...] Okej, będziemy.
-Kocham cię.
-Ja też cię kocham. To w takim razie do jutra. Papa
-Paa."
-I co, przyjdą?
-Przyjdą. Możemy już iść.-Nie czekając na odpowiedź wyszłam z samochodu i ruszyłam w stronę drzwi wejściowych. Zatrzymałam się na chwilę czekając na moich ukochanych rodziców.-Kasa.
-Myślałam że razem będziemy chodzić.
-Mamo doskonale wiesz, że zakupy umiem robić.
-Majcia. Jeden raz. Proszę.
-Dobra. Ale to ja wszystko wybieram.
-Okej. Paweł, ty też mógłbyś kupić sobie coś nowego. A i przy okazji tu masz listę zakupów, więc jak już kupisz jakieś ciuchy to kup też jedzenie na jutro.
-Oczywiście.- tata poszedł w swoją stronę, a moja mama za mną. Musiałam przyznać, że moja mama urodziła mnie w wieku 20 lat i w tym momencie ubierała się podobnie do mnie i miała podobny charakter. Weszłyśmy do Cropp'a. Na początku nic nie przykuło mojej uwagi. No może oprócz ślicznej spódnicy. Była to granatowa mini z drobnymi kwiatuszkami. Do tego wybrałyśmy białą bluzkę z krótkim rękawem z kolorowymi napisami i granatowe baleriny z kwiecistą kokardą.
-Mamo, teraz kupimy coś tobie. Wyszłyśmy z Cropp'a. Pierwszym sklepem jaki odwiedziłyśmy było Mango. Kupiłyśmy sukienkę do kolan, w kolorze soczystej zieleni. Była na prawdę śliczna. Do tego wybrałyśmy czarne szpilki.
-Majka. Jesteś najlepszą córką jaką mam.
-Pewnie dlatego, że jestem jedyną córką jaką masz.- i obie wybuchnęłyśmy śmiechem.-A tak właściwie to po co nam takie ubrania?
-Po pierwsze, muszę jakoś wyglądać, skoro mam taką ładną córkę, a poza tym dawno nie kupiłam sobie czegoś fajnego.
-Niech ci będzie.-wyszłyśmy ze sklepu i poszłyśmy w stronę samochodu, przy którym czekał już tata.
-No to teraz jedziemy do domu. Majka, masz jakieś plany na wieczór?
-Aktualnie nie.
-To dobrze. Chociaż jeden wieczór spędzimy razem.
-Też się cieszę.-wsiadłam do samochodu i już po 20 minutach byliśmy w domu. Tak jak obiecałam, cały wieczór spędziłam z rodzicami...

sobota, 3 listopada 2012

Rozdział X

-Cześć!-krzyknął od progu-Wchodź, daj mi bluzę i żakiet. Wiem, że ci zimno, ale chodź, przy okazji poznasz część mojej rodziny.
-Poznajcie, to jest Majka
-Dzień dobry. -w pokoju siedziała jakaś kobieta. Na pierwszy rzut oka nie poznałam jej. Obok niej siedział jakiś chłopak. Był w wieku Sebastiana, no ewentualnie trochę straszy, a obok niego jakiś mały chłopczyk.
-To jest moja mama, która już poznałaś, to jest Tomek mój starszy brat i Kuba, mój młodszy brat.
-Miło Cie poznać. Sebastian, może weźmiesz Majkę do pokoju i dasz jej jakieś ubrania na zmianę? A poza tym, co wy robiliście, że jesteście aż tak mokrzy?
-Pewnie się lizali pół godziny pod blokiem-rzucił Tomek.
-Odwal się-krzyknął Seba
-Ej chłopaki, spokój.
-Chodź Majka.-weszliśmy to pierwszego pokoju po prawej. Ich mieszkanie było większe od mojego, no ale to zrozumiałe skoro ich rodzina była większa. Jego pokój był mniej więcej taki jak mój. Pod oknem stało łóżko, obok niego biurko, a na ścianie przy której stało jego łóżko wisiała jakaś deskorolka.
-Siadaj. Hmm....Czekaj.-zaczął grzebać w szafie. Po chwili wyjął jakiś biały T-shirt z nadrukami i krótkie spodenki.-Trzymaj. Rurek Ci nie dam, bo się w nich utopisz, nie wiem chcesz skarpetki?-dodał z uśmiechem
-Jeśli chodzi o spodnie, to nie ma problemu. A skarpetki możesz dać.
-Trzymaj. Możesz rozpleść włosy, wtedy szybciej Ci wyschnął. Cyba, że chcesz ręcznik albo suszarkę. Łazienka jest po lewej stronie obok salonu. No chyba, że chcesz się przebrać tutaj.
-Ja może jednak pójdę.- widać było że Sebastian wolał gdybym została, ale nie protestował. Do łazienki trafiłam bez problemu. Była dość duża. Ściany pokrywały brązowo-szare kafelki, a ręczniki i wszystkie dodatki były w podobnych kolorach. Ubrałam się w przyszykowane rzeczy. Koszulka sięgała mi do połowy ud, ale nie było najgorzej. Po kilku minutach wyszłam z łazienki i wróciłam do pokoju Sebastiana. On też był już przebrany. Oczywiście jeżeli "przebranie się" to w jego słowniku zdjęcie wszystkiego i założenie jedynie krótkich spodenek.
-Muszę Ci powiedzieć, że ładnie wyglądasz w moich ciuchach.-podszedł do mnie, dał mi buziaka w policzek i złapał za rękę. Zaprowadził mnie do salonu i posadził na sofie. Po jednej stronie siedział Tomek, po drugiej Sebastian. Czułam się niezręcznie siedząc tak pomiędzy nimi.
-Może chcecie coś do picia?-zapytała się mama chłopaków
-To ja poproszę herbatę.
-Seba, Tomek, Kuba? A co dla Was?
-Ja kawę.
-Ja colę.
-Ja sok.
-Już się robi.
-To ja może pani pomogę?- zaproponowałam.
-Siedź, siedź.-jednak wolałam wyjść stamtąd jak najszybciej. Co z tego, że siedziałam koło Sebastiana, jak obok mnie siedział Tomek, któremu ewidentnie nie przypadłam to gustu. Sebastian zorientował się, że jestem spięta, więc objął mnie ramieniem. Ja odpłaciłam mu za to buziakiem. Zrobiłam to bardziej celowo niż tylko w podzięce. Poczułam na sobie kpiące spojrzenie Tomka. Po chwili wróciła mama chłopaków i oświadczyła że zostawia nas i idzie z Kubusiem na spacer. Jednak ucieszyłam się za wcześnie. Gdy tylko wyszła mama Sebastiana z Kubą to zapadła niezręczna cisza. Niby w tle było słychać jakieś dialogi z serialu, ale chyba nikt tego nie słuchał. Założę się, że Sebastian myślał o mnie, Tomek też, tylko w nieco inny sposób. Ja myślałam o tym jak nie zwariować. Po kilku minutach wstałam z kanapy podeszłam do okna i oświadczyłam z uśmiechem.
-Przestało padać. Będę się już zbierać.
-Poczekaj. Pójdę się przebrać i cię odprowadzę.
-Okej. Mam nadzieję że moje ubrania już wyschły, bo wiesz dziwnie bym tak wyglądała.- poszłam do łazienki, a Sebastian do pokoju. Dzięki Bogu, moje ubrania były już suche. Doprowadziłam się do porządku i wyszłam z łazienki. W przedpokoju czekał już Sebastian i Tomek oparty o framugę. Usiadłam na podłodze i zaczęłam zakładać buty.
-Miło było cię poznać.- powiedział Tomek.
-Nawzajem.-uśmiechnęłam się, a Tomek odwzajemnił mój uśmiech.-To co, idziemy?
-Tak jasne.
-Pa.
-Będę za 30 minut.
-Cześć.

czwartek, 1 listopada 2012

Rozdział IX

-Niemożliwe!-Ola piszczała zachwycona.
-Możliwe!
-Opowiadaj!
-No to najpierw poszliśmy pod pomnik. Trochę gadaliśmy, śmialiśmy się. Potem byliśmy w kawiarni, a na sam koniec wybraliśmy się nad Wisłę.
-Kurde, ale ci zazdroszczę.-powiedziała Ola.- No ale co było dalej.
-No i potem miałam obolałe nogi od tych szpilek, no więc Sebastian wziął mnie na barana i tak poszedł ze mną do domu. No i na koniec mnie pocałował i powiedział, że się we mnie zakochał.
-Aaaaa!!!! O matko! Jaram się!
-No ja też!-obie pisnęłyśmy.
-To, co-nagle Ola spoważniała- będziesz z nim?
-Sama nie wiem. Z jednej strony, bardzo bym tego chciała. Już po tym castingu czułam że coś jest nie tak i starałam się nie myśleć o nim. Ale potem wyszła ta cała sprawa z Michałem.-westchnęłam głęboko- A jeśli chodzi o Sebastiana, to przy nim czuję się bezpiecznie. Widać, że mu na mnie zależy, i że stara się zrobić dla mnie wszystko. Co z tego że znamy się dwa tygodnie. No ale z drugiej strony, się tego boje. Boję się że będzie tak jak z Michałem.
-Majka, zauważ to, że teraz jak powiesz "zostańmy przyjaciółmi", to przecież nigdy z nim nie będziesz.
-Powinnam się z nim spotkać.
-Dzwoń do niego!
-No ale dzisiaj miałyśmy się spotkać z naszą paczką.
-To nie było nic pewnego. Spotkać się możemy kiedy indziej, a ty i Seba jesteście ważniejsi, wszyscy zrozumieją!
-No dobra. To dzwonię.-po kilku sekundach w słuchawce usłyszałam jego głos:
-Halo?
-Cześć Sebastian. Słuchaj, chciałabym się z tobą spotkać.
-Jasne. To gdzie?
-Kawiarnia? Tam gdzie wczoraj?
-Okej. To co o 12?
-Mhm, To do zobaczenia.
-Papa.
-No to mamy dwie godziny żeby cię ogarnąć.-powiedziała uradowana Ola i wstała z łóżka.-Chodź.
Zaprowadziła mnie do łazienki. Najpierw zrobiła makijaż. Pomalowała mi rzęsy, zrobiła czarną kreskę, nałożyła mi błyszczyk na usta. Potem zajęła się moją fryzurą. Muszę przyznać, że kłos wyszedł jej naprawdę dobrze.
-No. Jestem z siebie dumna. Teraz ciuchy.-podeszła do okna-kurde, chmurzy się, a poza tym jest zimno.
Podeszła do szafy. Wyjęła z niej biały top, szary żakiet i granatowe spodnie z lekko opuszczonym krokiem.
-Skoro, tak Cię bolą nogi, to może vansy?
-Mogą być.-muszę przyznać, że wyglądałam obłędnie. Dobieranie ciuchów i robienie makijażu wychodziło mojej przyjaciółce najlepiej.
-Dobra kochanie. Idź już bo się spóźnisz. Powodzenia!-krzyknęła, gdy byłam już za drzwiami.

***
Przez całą drogę zastanawiałam się, co tak właściwie mogłabym mu powiedzieć. Do kawiarni doszłam w 20 minut. Do 12 było jeszcze trochę czasu, więc weszłam do środka i zajęłam miejsce pod ścianą. Nie musiałam długo czekać, po już po chwili przyszedł Sebastian. Ubrany był w jeansy, buty nike, t-shirt puma i bluzę. Po raz pierwszy zobaczyłam go ubranego inaczej niż taki prawdziwy skate. Na przywitanie pocałował mnie w policzek.
-Zamówiłaś już coś?
-Nie. Wolałam poczekać na ciebie.- i w tym momencie podeszła do nas kelnerka.
-Czy mogę przyjąć zamówienie?-zapytała uprzejmie i uśmiechnęła się do Sebastiana.
-Ja poproszę wodę bez gazu. A ty Majka?
-Ja sok pomarańczowy.-oddałam jej kartę, a ona i tak uwodziła Sebę wzrokiem.
-Dziękujemy.
-Dziękuję.
-No więc-zaczął- w sumie myślałem że po tym co się wczoraj stało, nie będziesz chciała mnie widzieć.
-Jak widzisz, myliłeś się. Poszedłeś sobie tak szybko, a ja byłam tak zdezorientowana tym wszystkim, że nie zdążyłam ci nic odpowiedzieć. Proszę cię, nie rób tak więcej. Spotkałam się z tobą, ponieważ nie wiem jak to jest teraz z nami.
-Słuchaj, ja rozumiem, że możesz nie czuć tego co ja do ciebie. Wiem, że przez to co wczoraj zrobiłem, możesz przestać się ze mną spotykać. Nie powinienem tego robić. Działałem pod wpływem impulsu.
-Ale ja nie mam do ciebie pretensji-do stolika podeszła kelnerka z zamówieniem, a Sebastian ani drgnął tylko cały czas patrzył się na mnie. Widząc, że chłopak nie ma ochoty na flirt, odeszła bez słowa.- Ja nawet się cieszę że tak zrobiłeś. Długo o tym myślałam i wczoraj czułam się szczęśliwa. Bo widzisz, ja już po tym naszym pierwszym spotkaniu, gdy wracałam do domu, myślałam o tobie. Tylko wiesz, wtedy jeszcze byłam z Michałem i starałam się nie zapominać o tym. Ale kiedy wyszło tak jak wyszło, to uczucie do ciebie zawładnęło mną. Sama do końca nie miałam pojęcia co to jest, ale stałeś się dla mnie ważny. Ja też się chyba w tobie zakochałam.
-No to widzisz. Nie jesteś sama. To co z tym zrobimy?
-Spróbujemy?-nie musiał nic odpowiadać. Wystarczyło że się do mnie uśmiechnął.
-Idę zapłacić. Poczekaj chwilę.
-Nie no coś ty. Za sok mogę zapłacić.
-Nie kłóć się ze mną.-wstał z miejsca i poszedł zapłacić. Ja w między czasie wysłałam do Oli SMS'a "Udało się ♥".-Chodź, idziemy.-Objął mnie w pasie i wyszliśmy z kawiarni. W tym momencie zaczął padać deszcz, Sebastian odwrócił się w moją stronę, zbliż swoją twarz do mojej, a ja musiałam wspiąć się na palce, żeby on nie musiał się aż tak schylać i pocałował mnie namiętnie. Deszcz padał na nas, ale nie przeszkadzało nam to. Staliśmy na środku rynku i nie obchodziło nas co dzieje się dookoła. Jednak ta chwila nie mogła trwać długo. Byliśmy całkowicie mokrzy.
-Mam pomysł. Chodźmy do mnie. Mieszkam niedaleko. Jeszcze mi się przeziębisz-nawet nie poczekał aż mu odpowiem, tylko zdjął z siebie bluzę i dał mi ją , po czym złapał mnie za rękę i prowadzić do siebie.
Mieszkał niedaleko starówki. Jego blok był nowy. Nie to co mój. Sebastian mieszkał na 6 piętrze.

wtorek, 30 października 2012

Rozdział VIII

Obudziłam się cała obolała i było mi strasznie zimno. Wyszłam z pokoju i poszłam do kuchni, gdzie moja mama przygotowywała śniadanie. Opadłam bezwiednie na krzesło. Nie miałam siły się ruszać, mówić, a głowa bolała niemiłosiernie.
-Ej, kochanie co się dzieje.
-Nie wiem. Źle się czuję.
-Poczekaj-pospiesznym krokiem poszła do łazienki i wróciła z termometrem.-Trzymaj i idź do łóżka, a ja za 15 minut przyjdę i zobaczymy co tam z tobą. A właśnie, tata dzisiaj wraca.
-Super.-zwlokłam się z krzesła i powolnym krokiem wróciłam do pokoju. Wzięłam telefon z szafki, położyłam go na stoliku i wsunęłam się pod kołdrę. Wydaje mi się, że usnęłam, bo jakoś oderwałam się od rzeczywistości. Obudziłam się, gdy moja mama weszła do pokoju.
-Pokaż termometr. No pięknie-dodała po chwili- 38 stopni. Dzisiaj nigdzie nie wychodzisz, nawet z łóżka, a ja zaraz przyniosę Ci leki i ciepłą herbatę.
Gdy tylko wyszła zadzwonił mój telefon.
-Halo?-powiedziałam ledwo słyszalnym głosem.
-Majka?
-Tak.
-To ja Sebastian.
-Cześć.
-Co ty masz taki głos?
-Chora jestem.
-Może wpaść do Ciebie?
-Nie wiem.-i rozłączyłam się.
Do mojego pokoju uchyliły się drzwi. Mama postawiła leki i herbatę, ucałowała mnie w czoło i wyszła
Tak właśnie spędziłam ostatni tydzień 3 klasy gimnazjum.
***
-Maaaajka!-rzuciła mi się na szyję Ola-Boże, jak ja cię długo nie widziałam. Jeju, ślicznie wyglądasz.-myślę że miała rację, ponieważ nie tylko ona mi to powiedziała. Miałam czarną mini, białą koszulę i szpilki. Do torby spakowałam rzeczy na zmianę.
-Dzięki. Ty też.-po raz pierwszy Ola ubrała się w spódnice zamiast rurek, niestety vansy mieć musiała.
-To co, masz jakieś plany na popołudnie?
-Jak na razie nie. Chodź, musimy iść.-i pociągnęłam ją za rękę.
Zakończenie roku trwało około godziny.
-Olcia, idziesz ze mną do łazienki?
-Mhm jasne.
Przebrałam się w rurki i kolorowy top.
-Cholera! Nie wzięłam butów na zmianę.
-Przecież możesz chodzisz w szpilkach. 
-Tak, a potem amputują mi nogi.-dodałam z uśmiechem i obie parsknęłyśmy śmiechem.- Chodź idziemy.
Na zewnątrz stało jeszcze parę osób z mojej starej klasy, a tuż obok nich stał....Sebastian. Ubrany w rurki, vansy i t-shirt, a na głowie miał swoje cudowne Ray-Ban'y.
-Co ty tu robisz?
-Przyszedłem po ciebie. Mam nadzieję że nie masz jakiś ambitnych planów.
-W sumie to nie. Poczekaj chwilę.-podbiegłam do Oli
-Olcia, bo Sebastian przyszedł i zaproponował mi żebym z nim spędziła dzień. Bardzo się będziesz gniewać?
-Idź. Mówię poważnie.-rzuciłam jej się na szyję. Pożegnałam się ze wszystkimi i umówiliśmy się na jutro, żeby coś ogarnąć.
-Już.- Sebastian objął mnie w pasie, a w oddali słychać było pogwizdywanie. Odwróciłam się, pokazałam im środkowy palec, uśmiechnęłam się i ruszyliśmy prosto przed siebie. Najpierw poszliśmy pod pomnik Kopernika, tak jak za pierwszym razem. Siedzieliśmy tam ponad godzinę. Potem poszliśmy do kawiarni. Usiedliśmy na przeciwko siebie, Seba zamówił lody, ja wzięłam kawę i szarlotkę na gorąco. Oczywiście połowę zjadł mi Sebastian, za to ja połowę jego deseru. Nie protestowałam, gdy przypadkowo złapał mnie za rękę. Uśmiechnęłam się, co dało mu trochę więcej pewności siebie. Po kilkunastu minutach poszedł do toalety, a mnie znowu przypomniały się moje przemyślenia w autobusie, po pierwszym spotkaniu z Sebastianem. Wrócił po chwili.
-Chodź. Już zapłaciłem.- złapał mnie za rękę i wyprowadził z kawiarni.
-To co teraz robimy?-zapytałam
-A na co masz ochotę? Możemy się jeszcze przejść, albo iść nad Wisłę. Chyba że masz mnie dosyć.
-Nie no coś ty. Bardzo miło spędza się z Tobą czas.-powiedziałam z przekonywującym uśmiechem, wspięłam się na palca i dałam mu buziaka w policzek.
-To co, Wisła?-zapytał z wyraźnym zadowoleniem.
-Wisła.-i ruszyliśmy w bardzo dobrze znanym mi kierunku, a ja w między czasie zdjęłam mu okulary z głowy i je założyłam. Na miejsce dotarliśmy po 15 minutach. To wszystko przez te moje szpilki. Usiedliśmy na 3 stopniu od dołu. Tym razem nie towarzyszył nam zachód słońca, ale i tak czułam że ten wieczór będzie wyjątkowy.
-Tak naprawdę, to cieszę się że cię poznałem.
-Ja też. Prawdę mówiąc jest mi z tobą lepiej, oczywiście pod względem spędzania czasu niż z Michałem. Nigdy będąc z Michałem, nie czułam się szczęśliwa.
-No widzisz, teraz masz mnie.
-No pewnie. Ej, a tak właściwie, to my prawie o sobie nic nie wiemy.
-No to dawaj.-gdy to mówił, uśmiechnął się do mnie, a ja zmieniłam pozycje i położyłam się na jego kolanach.
-Mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza?-zapytałam niepewnie i nawet już chciałam się podnieść.
-Jasne, że nie. No więc co chcesz wiedzieć.-powiedział patrząc się na mnie.
-No chociażby gdzie chodzisz do liceum?
-Chodzę do III LO.
-Serio?
-No tak, a co?
-Bo ja też bym chciała tam chodzić.
-To wspaniale!
-Myślę, że większość osób z mojej klasy tam idzie, ale nawet jeśli, to cieszę się, że będziemy chodzić tam razem.- uśmiechnęłam się. W między czasie Sebastian wyjął z kieszeni swój telefon, na którym owinięte były słuchawki. Jedną dał mi, drugą zostawił dla siebie.
-Trzymaj. Puszczę ci coś. Strasznie mi się to z tobą kojarzy.- i w tym momencie usłyszałam w słuchawce Big Time Rush "Windows Down". Bez namysłu zaczęłam śpiewać, a Seba dołączył się do mnie. Niestety taką fajną atmosferę musiał popsuć mój telefon. To była moja mama.
-To moja mama. Każe mi wracać do domu.-z bólem serca podniosłam się z kolan Seby i ledwo mogłam utrzymać się na nogach.
-Chodź tu.-złapał mnie za rękę. Jednak dużo to nie pomogło, bo chodzić i tak nie mogłam.-Czekaj. Wskakuj.
-Ty chyba żartujesz?! Nie ma opcji.
-Nie marudź, tylko siadaj. Tylko najpierw zdejmij szpilki i wsadź je do torby.- po kilku minutach siedziałam mu na barkach i w takiej pozycji Sebastian zaniósł mnie do domu.
-No to jesteśmy.-powiedział stawiając mnie na wycieraczce.
-Świetnie się bawiłam.- nastała dłuższa chwila i jego twarz znalazła się niebezpiecznie blisko mojej. No i stało się. Jego usta lekko musnęły moje, tak jak za pierwszym razem, ale teraz moje usta nie protestowały. Serce zabiło mi mocniej, ciało Sebastiana przybliżyło się do mojego, jego ręce objęły mnie w pasie, a ja oplotłam swoje wokół jego szyi i po raz pierwszy się pocałowaliśmy. Trwało to kilka albo i kilkanaście sekund. To mogło być najlepsze zakończenie dnia. Kiedy już odsunęliśmy się od siebie, moją twarz oblał rumieniec, Sebastian odgarnął włosy, które w najlepszym momencie go zakryły i szepnął mi do ucha:
-Chyba się w tobie zakochałem-i zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć, on zdążył się już oddalić. Gdy po raz ostatni odwrócił się w moją stronę, uśmiechnął się i pokazał gest telefonu. Kiedy zniknął, weszłam do domu, przywitałam się z mamą i tatą i usiadłam z nimi na sofie.
-No, co z kim spędziłaś tyle czasu?-zapytał się tata.
-Nie znasz.
-No to może powinienem poznać.
-Może kiedyś.- nie miałam ochoty się spowiadać, ale z uśmiechem pomyślałam "Już niedługo, tato." i wyszłam z salonu.
Byłam tak podekscytowana, że nie mogłam się na niczym skupić. Gdy już się umyłam, położyłam się do łóżka, nie było mowy o tym, żebym usnęła. Zasnęłam koło 3.

piątek, 19 października 2012

Rozdział VII

W sobotę obudziłam się o 10 i ku mojemu zdziwieniu na telefonie nie miałam ani jednej wiadomości. Myślałam po prostu, że Sebastian jeszcze śpi, a ponieważ nie miałam nic ciekawego do roboty, postanowiłam większość dnia spędzić w łóżku. Włączyłam Facebooka i opowiedziałam Oli o wczorajszym wieczorze. Gdy na fejsie też nie było żadnego śladu Seby, uznałam, że trzeba to jeszcze raz wszystko przeanalizować. Myślę, że nie uraziłam go niczym. Z głębokich rozmyślań wyrwał mnie dźwięk mojego dzwonka. Na telefonie wyświetlił się numer Sebastiana.
-Cześć Sebastian. Dostałeś mojego SMS'a?
-Tu mama Sebastiana. Sebastian jest w szpitalu. Został pobity.
-O matko.-łzy napłynęły mi do oczu.
-Sebastian bardzo chciał żebyś do niego przyjechała.
-Oczywiście, zaraz będę. W jakim szpitalu leży?
-Na Józefa.
-Dobrze, dziękuję.
Pośpiesznie ubrałam się w rurki i koszulę Sebastiana. Związałam włosy, założyłam vansy, wzięłam torebkę i wybiegłam z domu. Przez całą drogę łzy spływały mi po policzku. Do szpitala dotarłam po 30 minutach. Przed wejściem do szpitala stała mama Sebastiana.
-Ty jesteś Majka?
-Tak.
-Pierwsze piętro, sala numer 6.
-Dziękuję.- nie czekając na nic pobiegłam po schodach na górę.
Przed drzwiami do jego sali, zatrzymałam się, doprowadziłam swoją twarz do minimalnego porządku i otworzyłam delikatnie drzwi. Naprzeciw drzwi leżał Sebastian z podbitym okiem i złamaną ręką. Na mój widok znacznie mu się polepszyło. Podeszłam niepewnie do jego łóżka i usiadłam na stołku, łzy zaczęły znów napływać mi do oczu.
-Majka-złapał mnie za rękę- wszystko jest w porządku. To nic takiego.
-Kto Ci to zrobił?
-Jakiś Michał.
-Co?-powiedziałam otwierając buzię ze zdziwienia- To moja wina. Zerwaliśmy tydzień temu i chyba nas widział wczoraj.
-To nie jest twoja wina. Nie możesz się nim przejmować. Myślę że mu już ulżyło jak mi dowalił.-po kilku minutach dodał z uśmiechem-Widzę, że spodobała ci się moja koszula.
-Jest świetna. Mam nadzieję że się nie gniewasz?
-Oczywiście że nie. Jest twoja.
-Dziękuję.- dałam mu buziaka w policzek.-Kiedy wychodzisz?
-Jak dobrze pójdzie to jutro.
-To super.
-No wiesz, powiem ci, że pomimo tego wszystkiego, wczorajszy wieczór było naprawdę świetnie. Musimy to kiedyś powtórzyć.- i w tym momencie weszła do sali pielęgniarka.
-Niestety muszę cię wyprosić.-powiedziała uprzejmym tonem i spojrzawszy na Sebastiana szepnęła, ale w ten sposób że usłyszałam wszystko-To twoja dziewczyna?
-Nie, jeszcze nie.-posłał mi swój łobuzerki uśmiech.
-Okej to ja będę już szła. Jakby coś to pisz.- pożegnaliśmy się zwykłym całusem w policzek i wyszłam z sali.
Zamiast do domu najpierw pojechałam do Michała. Prawdę mówiąc był zaskoczony moim widokiem.
-O hej skarbie. Zmieniłaś zdanie?
-Jak mogłeś? Dlaczego go pobiłeś?! Myślałam że to jest sprawa między nami! Nie mieszaj go w to! Rozumiesz?
-Skoro ja nie mogę z tobą być, to on też nie.
-Ty jesteś nienormalny! Przypominam, że to ty mnie zdradziłeś, więc nie miej do mnie pretensji, że chcę być szczęśliwa.- nie czekając na jego odpowiedź szybko wyszłam i zbiegłam po schodach. Na tym samym osiedlu mieszkała Ola, więc to do niej pobiegłam i opowiedziałam jej o wszystkim: o naszej randce, pobiciu Sebastiana i rozmowie z Michałem. Siedziałam u niej do 22. Gdy wróciłam do domu, dostałam niezły ochrzan. Bez słowa poszłam do łazienki i właśnie wtedy coś we mnie pękło. Zsunęłam się po ścianie i kucnęłam pod prysznicem. Ciepła woda obmywała moją twarz, dzięki czemu nie czułam łez. Nie wiem jak długo tam stałam, ale nadmiar problemów nie odchodził. Gdy trochę ochłonęłam wyszłam spod prysznica ubrałam się w piżamę i poszłam do pokoju. Nie zapalałam światła, ponieważ uwielbiałam siedzieć w ciemności. Bezwładnie opadłam na podłogę, ściągnęłam z łóżka kołdrę owinęłam się nią, położyłam głowę na dywanie i zamknęłam oczy. Chciałam jak najszybciej usnąć, ale oczy napełniały się coraz to nowymi łzami. Zasypiałam i budziłam się. Ta noc była koszmarna...

Rozdział VI

Czwartek to dzień, który lubię najbardziej. Zwłaszcza od pewnego czasu. Miałam tylko pięć lekcji i żadna nie była koło Michała. Wróciłam do domu o 20, ponieważ miałam dodatkowy angielski. Nie miałam już siły żeby siedzieć przed komputerem, więc zjadłam kolacje i umyłam się. Gdy już wszystko ogarnęłam, położyłam się do łóżka. Próbowałam zasnąć, gdy nagle zadzwonił telefon. Był to Sebastian:
-Halo?
-Hej Majka, tu Sebastian.
-No hej, co tam u Ciebie?
-Wszystko okej. Słuchaj mam pewną propozycję. Masz czas jutro wieczorem?-już wiedziałam o co chce mnie zapytać.
-No mam.
-A chciałabyś się spotkać? Na przykład o 18 pod pomnikiem Kopernika?
-To randka?
-Jeśli chcesz.
-Chcę. Mi pasuje.-uśmiechnęłam się do siebie.
-No dobra, to do jutra. Dobranoc.
-Dobranoc.
"Teraz to już na pewno nie usnę."- Myślałam przez pół nocy i dopiero o 2 udało mi się zasnąć.
Piątek też był pozytywny. Nawet Michał nie mógł popsuć mi tego dnia. Umówiłam się z Olą po lekcjach że przyjdzie do mnie i pomoże mi się przyszykować na pierwszą randkę z Sebastianem.
-Dobra-powiedziała otwierając moją szafę-musisz wyglądać nieziemsko. O już wiem ta.-wyjęła letnią sukienkę w "łączkę"-do tego jeszcze ten szary sweter, baleriny i wyprostujemy włosy. Wszystko zajęło nam półtorej godziny. O 17.30 byłam już gotowa. Ola wyszła razem ze mną, a na stole zostawiłam kartkę do mamy że wrócę później.
Na umówione miejsce dotarłam przed 18, więc usiadłam po pomnikiem i pozostało mi tylko czekać. Chwilę potem podbiegł do mnie Sebastian. Był ubrany w czarne rurki, vansy, białą koszulkę i niebieską koszulę w kratę.
-Ślicznie wyglądasz.-pocałował mnie w policzek i dał mi różę- przepraszam że czekałaś.
-Dziękuję.-zarumieniłam się.- Nic się nie stało. Długo nie czekałam.
-To co, idziemy czy zostajemy?-widać było, że się denerwuje.
-Możemy na razie zostać tutaj.-usiadłam w miejscu w którym siedziałam przed chwilą, a Sebastian usiadł schodek wyżej. Oparłam się o jego kolana, nic nie powiedział, więc uznałam, że jemu też to pasuje. Siedzieliśmy tak chyba z godzinę, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Jednak całą super atmosferę popsuł Michał. Zobaczyłam go po drugiej stronie ulicy.
-Możemy gdzieś iść?-wstałam tak szybko, że przez przypadek strąciłam rękę Seby, która nie wiem skąd znalazła się na moim ramieniu.
-Co się stało?-też wstał.
-Proszę. Ja po prostu ja nie chcę spotkać jednej osoby.
-Jasne, nie ma sprawy.-objął mnie w pasie i tak dotarliśmy nad Wisłę. Siedzieliśmy obok siebie. Sebastian ponownie mnie objął, ja położyłam mu głowę na ramieniu. Czułam że się uśmiecha. Patrzyliśmy na zachód słońca. Nagle drgnęłam.
-Zimno Ci?-zapytał z troską
-Tak.-wyjąkałam
Zdjął swoją koszulę nałożył na mnie i pocałował mnie w czoło.
-Dziękuję.-uśmiechnęłam się.
-Chyba będziemy się zbierać. Robi się ciemno.-wstał i pomógł mi. Tym razem mnie nie objął. Byłam trochę zdziwiona, ale złapał mnie za rękę, co mi się bardzo spodobało. Tak doszliśmy aż do mojego domu. Wjechał ze mną na górę i tuż pod moimi drzwiami zbliżył swoją twarz do mojej. Moje serce zabiło mocniej. Jego usta musnęły moje, a do ucha szepnął "Dobranoc" i pożegnał się czułym całusem w policzek. Zanim ochłonęłam i byłam w stanie cokolwiek powiedzieć minęło już wystarczająco dużo czasu, by Sebastian zniknął za rogiem.
Weszłam do domu, moja mama siedziała na sofie i oglądała coś na w telewizji.
-Gdzie byłaś?
-Na randce.
-Widzę że szybko się pocieszyłaś...
-Mamo... proszę cię.
-Jasne, nic nie mówię. Kolacje masz na stole.
-Dzięki!-podbiegłam i pocałowałam ją w czoło.
Jednak nie byłam głodna. Poszłam do pokoju i gdy postanowiłam że pójdę się myć, zobaczyłam że mam na sobie koszulę Sebastiana. Uznałam że napiszę do niego, gdy się umyję. Napisałam do niego koło 23.30: " Mam twoją koszulę. Chyba trzeba będzie spotkać się jeszcze raz :>" Niestety Sebastian dość długo nie odpisywał, a ja w międzyczasie usnęłam trzymając telefon w ręku.

czwartek, 18 października 2012

Rozdział V

Ta noc była gorsza niż poprzednia, ponieważ z trudem obudziłam się na dźwięk budzika. Gdy tylko otworzyłam oczy, spojrzałam na ekran telefonu. Miałam nieodebraną wiadomość. "Dzień dobry :*". Był to SMS od Sebastiana. Uśmiechnęłam się do telefonu. Wstałam z łóżka i wyjrzałam za okno. Dzisiaj też świeciło słońce. Ubrałam się w krótką spódniczkę w drobne kwiatuszki, biały top, czarną marynarkę i baleriny. Włosy związałam w koński ogon i lekko pomalowałam rzęsy. W kuchni na stole stała szklanka soku i kanapki do szkoły i na śniadanie. Te drugie zostały na stole, bo jakoś nie miałam na nie ochoty, a w zamian wzięłam jabłko.
Było dopiero 7:20 gdy dotarłam do szkoły. Gdy zostawiałam rzeczy w szafce podszedł do mnie Michał.
-Majka! Musimy w końcu pogadać.-mówiąc to złapał mnie za rękę
-Puść mnie! Ja nie mam o czym z tobą rozmawiać!-powiedziałam patrząc mu się prosto w oczy
-Ja cię kocham! Nie rozumiesz tego? Nie pamiętasz jak to był jak byliśmy razem?
-Michał. Ja też cię kochałam. Ale po tym wszystkim, ja nie mogę Ci zaufać. W ogóle kogo ty chcesz oszukiwać?! Przecież jak byliśmy razem to liczył się dla ciebie fakt, że masz fajną dziewczynę. Może i na początku ci się podobałam, ale z czasem chyba to wygasło. Ja doskonale wiem że każda rzecz jaką robiliśmy, jak się przytulaliśmy czy całowaliśmy to tylko dla mnie było ważne. Cały czas udawałeś!-powiedziałam łamiącym się głosem i spływającą łzą po policzku. Szybko jednak ją wytarłam, by Michał tego nie widział. Chyba to co powiedziałam musiało go dotknąć, albo przynajmniej wywrzeć jakieś wrażenie, bo mogłam swobodnie uwolnić się od jego uścisku. Szybko pobiegłam na górę, bo nie chciałam z nim rozmawiać. Na górze siedziała Ola i gdy zobaczyła mnie w jakim jestem stanie po prostu mnie przytuliła. I tak objęte poszłyśmy pod salę gdzie miałyśmy lekcje. Usiadłyśmy na podłodze pod parapetem i zaczęłam opowiadać jej ze szczegółami jak to było w weekend. Jej oczy zabłysły tylko wtedy gdy wspomniałam o Sebastianie. Ja też się wtedy uśmiechnęłam. Jednak tą cudowną atmosferę musiał popsuć Michał, który lekcje miał obok mnie. Jednak nie zważałam na to. Na szczęście po chwili zadzwonił dzwonek. Podniosłam się z podłogi i podeszłam w stronę mojej klasy.
Mój były przez cały dzień patrzył się na mnie i robił wszystko by tylko mnie zobaczyć. Ja jednak byłam zajęta zupełnie czymś innym. Przez cały czas pisałam z Sebą. Oczywiście Ola musiała wszystko wiedzieć. Prawdę mówiąc olewałam ją. Byłam zbyt pochłonięta pisaniem z Sebastianem.
-Jak masz problem to lecisz do mnie, ale jak napisze Sebuś, to masz mnie gdzieś.
-Wcale nie! Jeśli chcesz to dzisiejsze popołudnie spędzimy razem.-zaproponowałam
-Nie wysilaj się. Zaraz Sebcio zadzwoni i polecisz do niego!
-Olka! Ogarnij się. Ja po prostu z nim piszę. Naprawdę chce spędzić ten dzień z tobą.
-Dobra to co, po szkole?
-Jasne. Dałam jej buziaka w policzek poleciałam na angielski.
Przez całą lekcję myślałam o Sebastianie. Nie dawał mi spokoju. Musiałam wyglądać na nieobecną, bo pani wzięła mnie do odpowiedzi. Strasznie się zdziwiła gdy zobaczyła że wszystko potrafię.
Angielski był ostatnią moją lekcją. Czekałam na Olę pod szkołą. Gdy szukałam okularów w torbie ponownie podszedł do mnie Michał.
-Masz teraz chwilę czasu?
-Nie.
-To po co tu siedzisz?
-Bo umówiłam się z Olą.
-Majka-kucnął przede mną.-Ja cię kocham. Rozumiesz? Ja nie wie czemu tak zrobiłem.
-Boże. Michał! Przecież ty nawet nie czułeś się winny. Ja nie mogę z tobą być. W sobotę po raz kolejny mnie zawiodłeś.- I na tym zakończyła się nasza rozmowa, ponieważ ze szkoły wyszła już Ola.
Chodziłyśmy chyba do 18. Pochodziłyśmy po sklepach, byłyśmy w Subway'u a potem nad Wisłą. Oczywiście nie obyło się od "sesji" zdjęciowej. W domu nikogo nie było. Moja mama mówiła mi że dzisiaj będzie dłużej w pracy a tata wyjechał na szkolenie. Przebrałam się w szorty, włączyłam muzykę i położyłam się na łóżku. Już po kilku minutach zadzwonił mój telefon. Był to Sebastian. Pośpiesznie wyłączyłam muzykę i odebrałam. Rozmawialiśmy krótko, ale to dlatego że mama wróciła do domu. Reszta wieczoru nie była aż tak ekscytująca.
Cały tydzień przebiegał prawie tak samo. No może oprócz czwartku...

środa, 17 października 2012

Rozdział IV

Już po pierwszym sygnale rozłączyłam się i uznałam że to co robię jest najzwyczajniej w świecie głupie. Spojrzałam na zegarek i uznałam, że pora zakończyć ten koszmarny dzień. Wzięłam piżamę i poszłam się umyć. Tym razem trwało to o wiele krócej niż wcześniej. Mimo tego, że dochodziła dopiero 23 czułam się bardzo zmęczona. To było dość dziwne uczucie, że w sobotni wieczór jeszcze przed północą leżę w łóżku. Nie miałam jednak siły żeby dłużej siedzieć. Zgasiłam światło, założyłam słuchawki, włączyłam muzykę i zwinąwszy się w kłębek zamknęłam oczy.
***
Gdy się obudziłam było jeszcze ciemno. Na zegarku była dopiero 3 nad ranem. Wstałam z łóżka i poszłam do pokoju mojej mamy. Jeszcze jej nie było. Było to dla mnie komiczne, że moja mama imprezuje do 3, a jej nastoletnia córka chodzi spać przed północą. Zrobiło mi się zimno i wróciłam do pokoju, nastawiłam budzik na 7.30, wsunęłam się pod kołdrę i zasnęłam.
Obudziłam się równo z dzwonkiem budzika. Uśmiechnęłam się. I to tak naprawdę szczerze. Pościeliłam łóżko, wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Dzień zapowiadał się słonecznie i ciepło. Ubrałam się w czarne spodenki do kolan i białą męską koszulkę do połowy spodni. Nie związywałam włosów tylko dokładnie je rozczesałam. Pomalowałam rzęsy, uśmiechnęłam się do lustra i wyszyłam z łazienki. Widząc, że w domu nie ma niczego do jedzenia, założyłam buty, wzięłam drobne ze stołu poszłam do sklepu.
Kupiłam bułki, ser, szynkę i warzywa, bo na nic innego nie starczyło mi kasy. Zrobiłam kanapki i sałatkę, a dla mamy mocną kawę, żeby się rozbudziła, a dla siebie herbatę. Gdy skończyłam przygotowania moja mama zdążyła się "ogarnąć". Przywitała się ze mną promiennym uśmiechem. Bez żadnego gadania usiadła do stołu i zjadała śniadanie. W podzięce za posiłek to ona posprzątała po śniadaniu. Jak w każdą niedzielę chodziłyśmy do kościoła. Zaraz po śniadaniu wyszłyśmy z domu. Po mszy zrobiłyśmy zakupy na obiad. Moja mama uznała że będzie pizza, którą sama zrobi. Nie miałam zamiaru jej w tym pomagać. Usiadłam na kanapie w salonie, włączyłam komputer i zobaczyłam 29 powiadomień przez jedną noc. Domyślałam się o co chodzi., jednak trochę się pomyliłam. Tylko 19 dotyczyło Michała i naszego "związku". Reszta jednak była zupełnie w innym temacie. Sebastian. Tylko to mogłam wyszeptać. Chyba ten dzień nie był aż tak zły. Gdyby Ola znowu mnie zauważyła, zaraz zaczęłaby mnie męczyć. Wylogowałam się, ułożyłam się wygodnie na sofie i zaczęłam przelatywać przez programy. Zatrzymałam się na 4funTV, gdzie leciała nowa piosenka Biebera "As long as you love me" Pierwsze skojarzenie jakie padło to Michał. No ale tym razem nie płakałam. Zwłaszcza że moja mama raczej nie wiedziała o tym co się stało. Wytrwałam i wcale nie było tak ciężko.
-Majka! Obiad.
-Już idę.-wyłączyłam telewizor, podniosłam się z kanapy i poszłam do kuchni.
-Wow! Mamo, sama to zrobiłaś?
-Nie, zamówiłam. Ha ha ha jasne że sama.
-Jesteś cudowna.-podbiegłam i pocałowałam ją w policzek.
-Dobra nie gadaj tyle tylko weź się za jedzenie.
Nie protestowałam. Pizza była naprawdę dobra. Zjadłam 4 kawałki i sama nie wiem czy to kwestia tego że obiad się jej udał czy fakt że po tych kanapkach byłam aż tak głodna. Jednak ten spokój zaburzył mój telefon. Wyciągnąwszy go z kieszeni i zobaczyłam kto dzwoni. To był Michał. Odrzuciłam połączenie i wróciłam do wcinania pizzy.
-Czemu nie odebrałaś?
-Bo nie mam o czym z nim rozmawiać.-rzuciłam prosto z mostu. Doskonale wiedziałam że moja mama nie dałaby mi żyć. Była trochę jak Ola. Pewnie dlatego że wcale nie czuła się jak kobieta, tylko bardziej jak nastolatka. Oczywiście nie była to żadna patologia, bo moja mama pracowała jako prawnik, mój tata jako księgowy i mimo wykonywanych zawodów byli bardzo na luzie, ale jednak nie można było powiedzieć że są normalni,
-Pokłóciliście się?-zapytała
-Nie.
-Zerwaliście.-bardziej oświadczyła niż zapytała.-Nie musisz nic mówić.
Chociaż tyle. Moja mama bardzo często mi pomagała. Najlepszą pomocą z jej strony było to, że nie dopytywała się o szczegóły. Doskonale wiedziała że jak będę chciała to sama jej powiem. Gdy skończyłam obiad, bez słowa wstałam od stołu i poszłam do swojego pokoju. Mimo, że zbliżał się koniec roku to i tak jeszcze sporo rzeczy było do robienia. Usiadłam przy biurku, wyjęłam książki i odrobiłam lekcje. Nie zajęło mi to dużo czasu. Sama z siebie zaczęłam się uczyć. I to tak porządnie. Wiedziałam że dobra ocena na koniec roku jeszcze się przyda.
Zeszło mi z tym do 19. Siedziałabym jeszcze dłużej, ale moja mama zawoła mnie na kolacje. Prawie nic nie zjadałam. Nawet nie wiem czemu. Wystarczył mi jogurt z płatkami i sok. Ponieważ nazajutrz trzeba było iść do szkoły, oznaczało to, że musiałam spotkać się z Michałem, ogarnęłam trochę pokój, spakowałam rzeczy do szkoły i poszłam się myć. O 21 byłam gotowa do spania. Czułam, że kolejny dzień będzie ciężki. Ale zanim położyłam się spać, usiadłam po turecku na łóżku, wzięłam laptopa na kolana, zalogowałam się na fejsa i znowu pojawiło się kilkanaście komentarzy pod zmianą mojego statusu. Akurat dzisiaj byłam w lepszej formie więc napisałam do Oli o tym co się stało, a ona obiecała że jutro to obgadamy bo nie ma sensu pisać o tym na fb. Zaraz po tej wiadomości napisał do mnie Sebastian. Prawdę mówiąc to zaczęłam się tym jarać. Pisaliśmy o wszystkim i o niczym. Zeszło nam chyba do pierwszej. Podałam mu swój numer i wylogowałam się. Byłam już naprawdę zmęczona. Odłożyłam komputer, ułożyłam się na łóżku i już po kilku minutach spałam.

wtorek, 16 października 2012

Rozdział III

Postawiłam tort na stoliku, wzięłam torbę i rozpakowałam swoje rzeczy. Z kieszeni moich spodni dresowych wypadła jakaś karteczka. Była to ta sama karteczka którą dał mi Sebastian. Na samą myśl o nim, łzy napłynęły mi do oczu i aby przestać o tym myśleć, jak najszybciej poszłam do łazienki. Rozebrałam się weszłam do kabiny prysznicowej. Dzięki Bogu, woda zagłuszała moje myśli i przynajmniej wtedy nie myślałam o tym co nawiedziło moją głowę w autobusie. Nie wiem jak długo stałam pod ciepłym strumieniem, ale myślę że wystarczająco długo, by moja mama zaczęła walić w drzwi. Owinęłam głowę i mokre ciało ręcznikiem, wyszłam z kabiny i popatrzyłam na siebie w lustrze. Niby patrzyłam się w lustro, ale tak naprawdę wpatrywałam się gdzieś w przestrzeń. Gdy zrobiło mi się zimno ocknęłam się gwałtownie, że uderzyłam ręką w umywalkę. Pisnęłam z bólu. Odwinęłam głowę i rozczesałam włosy. Wzięłam suszarkę i dość niechętnie zaczęłam nią machać. Gdy doprowadziłam swoje włosy do porządku (patrz niechlujny kok) postanowiłam, że się ubiorę. Założyłam czerwoną koszulę w kartkę którą zostawił u mnie Michał i rurki. Poszłam do swojego pokoju, usiadłam po turecku na łóżku i zaczęłam jeść swój tort. Gdy zjadłam pierwszy kawałek, wyjęłam z kieszeni telefon i zadzwoniłam do Michała. Znowu nie odbierał. Bez dłuższego zastanowienia wstałam z łóżka, wzięłam torbę i wyszłam z pokoju. Zajrzałam do salonu powiedziałam że wychodzę, a że była dopiero 16, moja mama nie stwarzała większych problemów. Założyłam vansy, owinęłam się szalikiem i wyszłam. Michał mieszkał niedaleko mnie. Tylko 2 przystanki autobusem. Poszłam na przystanek i nie musiałam długo czekać. Dosłownie po kilku minutach podjechał autobus. Mimo iż było dużo wolnych miejsc, stałam przy drzwiach. Nim się obejrzałam, autobus dojechał do mojego miejsca docelowego-osiedla Michała. Wzięłam głęboki wdech i poszłam prosto przed siebie. Dochodząc do jego klatki zobaczyłam jakiegoś chłopaka całującego się z dziewczyną. Na początku nawet nie myślałam, że to ktoś kogo znam. Jednak coś w środku podpowiadało mi że to może być Michał. Zadzwoniłam do niego po raz kolejny. I właśnie wtedy usłyszałam jego dzwonek. Wszystko było jasne... Nie czekając długo podeszłam do niego. Był tak samo zaskoczony jak i laska z którą się lizał. Inaczej nie mogłam tego nazwać. Było to dziewczyna z naszej szkoły. Kojarzyłam ja z widzenia.
-O hej kochanie.-powiedział jakby nigdy nic i pocałował mnie w policzek.
-Daruj sobie. To koniec.-powiedziałam łamiącym się głosem i odepchnęłam go od siebie.
-Ej, Majka czekaj. Pogadajmy!-zaczął za mną biec. Kiedy chwycił mnie za rękę spojrzałam mu prosto w oczy i wyszeptałam "Nienawidzę cię" i uwolniłam się z jego uścisku, który nagle osłabł. Pobiegłam w stronę przystanku, ale nie miałam zamiaru wracać do domu tak szybko. Pełna łez skręciłam w boczną uliczkę i nie za bardzo wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Po jakieś godzinie włóczenia się wróciłam do domu. Jedynym plusem całej tej sytuacji było to, że moja mama wyszła. Zostawiła mi kartkę, że poszła do przyjaciółki i nie wie kiedy wróci. Spojrzawszy na to co mam na sobie, pospiesznie zdjęłam tą dziadowską koszulę i rzuciłam nią w kąt pokoju. Wyjęłam z szuflady jakiś top na ramiączka , zmieniłam rurki na szorty i położyłam się na łóżku. Próbowałam zasnąć, ale obraz Michała i tej dziewczyny cały czas stał mi przed oczami. Łzy spływały mi po policzku i cała poduszka była mokra. Nie miałam pojęcia co mam ze sobą zrobić. Włączyłam laptopa, zalogowałam się na Facebooka i zmieniłam status z "w związku" na "wolny". Zaraz po chwili napisała do mnie Ola "Ej, Majka, co jest?". Nie miałam siły z nią pisać. Odeszłam do komputera i usiadłam na podłodze opierając głowę o ramę łóżka. Już po kilku minutach zmieniałam zdanie, wstałam i usiadłam na łóżku, ponieważ w tej poprzedniej pozycji w jakiej siedziałam nie miałam zbyt dobrych wspomnień. To właśnie tam po raz pierwszy pocałowałam się z Michałem. Gdy odwróciłam głowę, patrząc na biurko rzuciła mi się kartka leżąca na biurku. Od razu się ożywiłam i na mojej twarzy po raz pierwszy od kilku godzin pojawił się mimowolny uśmiech. Zerwałam się jak oparzona i pobiegłam do biurka. Wpisałam na fejsie to co podał mi Sebastian i szukanie jego nie było trudne. Pojawił się na pierwszym miejscu wyszukiwarki. Zaprosiłam go do znajomych i wylogowałam się. Na kartce był także jego numer telefonu i dość długo wahałam się czy zadzwonić do niego czy też nie, ale przełamałam się. Wpisałam jego numer i zadzwoniłam.

Rozdział II

Odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni. Ola tylko uśmiechnęła się niewinnie i podeszła do nas.
-To jest Sebastian. Poznaliśmy się na korytarzu. przed moim występem.-powiedziałam zawstydzona.
-Seba.-posłał jej olśniewający uśmiech
-Ola.
-Majka-powiedziała Ola- Chodź, niedługo mamy autobus, a ty musisz się jeszcze przebrać-rzuciła powoli odchodząc.
-No tak, dziękuje. Jak widzisz, muszę już iść.
-Poczekaj chwilę.-wyjął z plecaka kartkę i długopis, napisał tam swoje imię i nazwisko oraz numer telefonu.-Trzymaj. Jakbyś chciała się spotkać albo coś to zadzwoń.
-Jasne. Dziękuje.-i ponownie się do niego przytuliłam. Objął mnie w pasie z taką czułością i poczułam się jakbyśmy byli razem.
Kiedy już odkleiliśmy się od siebie, jeszcze raz się odwróciłam, Sebastian uśmiechał się i machał mi ręką. Zrobiłam tak samo i zniknęłam w tłumie ludzi. Weszłam do szatni, zmyłam makijaż, związałam włosy w niechlujnego koka, szybko przebrałam się w ciuchy w których przyjechałam na casting i wyszłam na zewnątrz, gdzie czekała na mnie Ola.
-Dłużej nie można?!
-Przepraszam.
-No wiesz przecież że Cię kocham.-objęła mnie w pasie i dość szybkim, radosnym krokiem poszłyśmy na przystanek. Czekając na autobus zaczął kropić deszcz.
-No to opowiadaj.-zapytała podekscytowana
-No ale co ja mam Ci opowiadać?
-Hmm...no wiesz do Sebastiana to przytulałaś się jak do Michała. Nie mam Ci tego za złe. Muszę przyznać że wygląda na fajnego.
-A właśnie! Miałam zadzwonić co Michała.-pośpiesznie wyjęłam telefon, wybrałam jego numer, i dość długo czekałam z telefonem przy uchu, ale nie odbierał. Gdy tylko się rozłączyłam podjechał nasz autobus. Prawie cały autobus był wolny, więc zajęłyśmy dwa miejsca przy oknie. Gdy jechałyśmy, cały czas myślałam o Sebastianie, o jego oczach, uśmiechu, o tym jak się przytulaliśmy... Ale przecież on nie może mi się podobać! Przecież ja kocham Michała. No ale, to on nie dotrzymał słowa. Znowu mnie zawiódł. Nigdy nie mogłam na niego liczyć. Dla niego liczył się tylko fakt że ma fajną laskę. Niby mówił mi że mnie kocha, że jest ze mną dlatego że jestem dla niego wyjątkowa. Ja jednak miałam inne wrażenie... Z tych przemyśleń wyrwała mnie jak zwykle Ola. Wysiadłyśmy z autobusu, pożegnałyśmy się, umówiłyśmy się o 20 na Facebooku i każda z nas poszła w swoją stronę. Założyłam słuchawki, włączyłam muzykę i powolnym krokiem ruszyłam w stronę domu. W słuchawkach leciał jakiś smutny kawałek co jeszcze bardziej pogłębiło moją "depresję". Po 15 minutach byłam już w domu. Od progu powitała mnie mama.
-I jak, jesteś w programie?!-prawie krzyczała
-Niestety nie.
I nagle cały entuzjazm zgasł.
-Kochanie, nie martw się.-Objęła mnie ramieniem i zaprowadziła do kuchni, gdzie na stole stał ogromny tort (no może on nie był taki ogromny, ale na pewno większy od tych które miałam na urodzinach)-No to chyba trzeba będzie go wyrzucić.
-Nie!-wrzasnęłam. Podeszłam do tortu, ukroiłam 3 duże kawałki tortu nałożyłam je na talerz, wzięłam widelec i poszłam do swojego pokoju.

sobota, 13 października 2012

Rozdział I

-Gorzej być już nie może!-wrzasnęłam do Olki
-Majka, uspokój się.-pocieszała mnie nieskutecznie.
-Jak mam się uspokoić?! Michała nie ma, do tego nie pamiętam choreografii... Ola, ja nie dam sobie rady!-powiedziałam łamiącym się głosem.
-Maja. Nie denerwuj się. Gdy usłyszysz muzykę, kroki same Ci się będą przypominały, a Michał pewnie jest na widowni.-przytuliła mnie i szepnęła do ucha "powodzenia".
Kiedy już łzy przestały lecieć mi po policzku, Ola spróbowała mnie trochę "naprawić" żebym wyglądała tak jak powinnam. I muszę powiedzieć, że jej się to udało. Kiedy skończyła nakładać mi błyszczyk na usta mogłabym zrobić to sama, ale że ręce strasznie mi się trzęsły i nie mogłam nic z tym zrobić) wyszłam z łazienki, założyłam słuchawki na uszy, włączyłam kawałek, którego prawdę mówiąc miałam dość i zaczęłam powtarzać swój układ. Przy moim farcie musiałam zrobić obrót nie w tą stronę co powinnam i wpaść na jakiegoś chłopaka.
-O matko! Przepraszam. Po prostu się denerwuje i mylą mi się strony.-powiedziałam łamiącym się ponownie głosem.
-Daj spokój. Nic się stało. Jestem Sebastian.
-Majka
-Miło mi. To twój pierwszy casting?
-Tak.
-To pozwolisz że dam Ci pewną radę.-powiedział patrząc mi prosto w oczy.- Uśmiechaj się do nich, wtedy będą wiedzieli, że się nie denerwujesz, że taniec to coś na czym Ci zależy.
Odpłaciłam mu się uśmiechem, a Sebastian szepnął mi do ucha : "Będę trzymał za Ciebie kciuki." Kiedy skończył to zdanie, usłyszałam swój numer z kartki i w pośpiechu pobiegałam w stronę czerwonej kurtyny. Jakiś facet zapytał się mnie czy jestem gotowa, powiedziałam że tak i wyszłam na scenę. Pomimo moich obaw usłyszałam brawa, na widowni widziałam Olę, niestety bez Michała, ale za kurtyną stał Sebastian, uśmiechał się szeroko i trzymał za mnie kciuki
-Przedstaw się.-wyrwał mnie z rozmyśleń jakiś męski głos
-Yyy...Mam na imię Majka, mam 15 lat i mieszkam w Toruniu.
-A co dla nas zatańczysz?
-Trochę hip hop, trochę dancehall
-No to prosimy.
Kiedy usłyszałam początek mojej piosenki zamknęłam oczy, aby jak najszybciej przypomnieć sobie jakieś ruchy. Gdy odliczyłam pierwszą ósemkę otworzyłam oczy, uśmiechnęłam się i zaczęłam odpływać. Gdy skończyłam mój uśmiech nie schodził mi z twarzy, spojrzałam za kurtynę, a Sebastian nadal tam stał i bił mi brawo, tak jak wszyscy, a niektórzy nawet na stojąco.
-Ten występ był...fantastyczny.
-Dziękuję.-powiedziałam zdyszana.
-Bardzo dobrze dopracowana choreografia, ale niestety nie jestem w 100% pewna-powiedziała kobieta siedząca na końcu.
-No dobrze. Głosujmy.
Wydawało mi się, że te kilka sekund trwało nieskończenie długo. Na ekranie pojawiły się 3 zielone gwiazdki. Od razu wiedziałam, co to oznacza. Bez większego namysłu rzuciłam krótkie "Do widzenia" i pobiegłam za czerwoną kurtynę, gdzie bez namysłu rzuciłam się w ramiona Sebastiana. Nie protestował. Przytulił mnie, powiedział, że nie mam się czym przejmować, że dla niego ten występ był fantastyczny. Tak przytulonych do siebie zobaczyła nas Ola. Chrząknęła, informując, że jest w pobliżu i wypadało by się od siebie odsunąć.

Wstęp

Jest to mój pierwszy blog z opowiadaniami. Prowadzę też innego, który opowiada o moim życiu. Tak więc zapraszam Was do ogarnięcia tych obu.