wtorek, 16 października 2012

Rozdział III

Postawiłam tort na stoliku, wzięłam torbę i rozpakowałam swoje rzeczy. Z kieszeni moich spodni dresowych wypadła jakaś karteczka. Była to ta sama karteczka którą dał mi Sebastian. Na samą myśl o nim, łzy napłynęły mi do oczu i aby przestać o tym myśleć, jak najszybciej poszłam do łazienki. Rozebrałam się weszłam do kabiny prysznicowej. Dzięki Bogu, woda zagłuszała moje myśli i przynajmniej wtedy nie myślałam o tym co nawiedziło moją głowę w autobusie. Nie wiem jak długo stałam pod ciepłym strumieniem, ale myślę że wystarczająco długo, by moja mama zaczęła walić w drzwi. Owinęłam głowę i mokre ciało ręcznikiem, wyszłam z kabiny i popatrzyłam na siebie w lustrze. Niby patrzyłam się w lustro, ale tak naprawdę wpatrywałam się gdzieś w przestrzeń. Gdy zrobiło mi się zimno ocknęłam się gwałtownie, że uderzyłam ręką w umywalkę. Pisnęłam z bólu. Odwinęłam głowę i rozczesałam włosy. Wzięłam suszarkę i dość niechętnie zaczęłam nią machać. Gdy doprowadziłam swoje włosy do porządku (patrz niechlujny kok) postanowiłam, że się ubiorę. Założyłam czerwoną koszulę w kartkę którą zostawił u mnie Michał i rurki. Poszłam do swojego pokoju, usiadłam po turecku na łóżku i zaczęłam jeść swój tort. Gdy zjadłam pierwszy kawałek, wyjęłam z kieszeni telefon i zadzwoniłam do Michała. Znowu nie odbierał. Bez dłuższego zastanowienia wstałam z łóżka, wzięłam torbę i wyszłam z pokoju. Zajrzałam do salonu powiedziałam że wychodzę, a że była dopiero 16, moja mama nie stwarzała większych problemów. Założyłam vansy, owinęłam się szalikiem i wyszłam. Michał mieszkał niedaleko mnie. Tylko 2 przystanki autobusem. Poszłam na przystanek i nie musiałam długo czekać. Dosłownie po kilku minutach podjechał autobus. Mimo iż było dużo wolnych miejsc, stałam przy drzwiach. Nim się obejrzałam, autobus dojechał do mojego miejsca docelowego-osiedla Michała. Wzięłam głęboki wdech i poszłam prosto przed siebie. Dochodząc do jego klatki zobaczyłam jakiegoś chłopaka całującego się z dziewczyną. Na początku nawet nie myślałam, że to ktoś kogo znam. Jednak coś w środku podpowiadało mi że to może być Michał. Zadzwoniłam do niego po raz kolejny. I właśnie wtedy usłyszałam jego dzwonek. Wszystko było jasne... Nie czekając długo podeszłam do niego. Był tak samo zaskoczony jak i laska z którą się lizał. Inaczej nie mogłam tego nazwać. Było to dziewczyna z naszej szkoły. Kojarzyłam ja z widzenia.
-O hej kochanie.-powiedział jakby nigdy nic i pocałował mnie w policzek.
-Daruj sobie. To koniec.-powiedziałam łamiącym się głosem i odepchnęłam go od siebie.
-Ej, Majka czekaj. Pogadajmy!-zaczął za mną biec. Kiedy chwycił mnie za rękę spojrzałam mu prosto w oczy i wyszeptałam "Nienawidzę cię" i uwolniłam się z jego uścisku, który nagle osłabł. Pobiegłam w stronę przystanku, ale nie miałam zamiaru wracać do domu tak szybko. Pełna łez skręciłam w boczną uliczkę i nie za bardzo wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Po jakieś godzinie włóczenia się wróciłam do domu. Jedynym plusem całej tej sytuacji było to, że moja mama wyszła. Zostawiła mi kartkę, że poszła do przyjaciółki i nie wie kiedy wróci. Spojrzawszy na to co mam na sobie, pospiesznie zdjęłam tą dziadowską koszulę i rzuciłam nią w kąt pokoju. Wyjęłam z szuflady jakiś top na ramiączka , zmieniłam rurki na szorty i położyłam się na łóżku. Próbowałam zasnąć, ale obraz Michała i tej dziewczyny cały czas stał mi przed oczami. Łzy spływały mi po policzku i cała poduszka była mokra. Nie miałam pojęcia co mam ze sobą zrobić. Włączyłam laptopa, zalogowałam się na Facebooka i zmieniłam status z "w związku" na "wolny". Zaraz po chwili napisała do mnie Ola "Ej, Majka, co jest?". Nie miałam siły z nią pisać. Odeszłam do komputera i usiadłam na podłodze opierając głowę o ramę łóżka. Już po kilku minutach zmieniałam zdanie, wstałam i usiadłam na łóżku, ponieważ w tej poprzedniej pozycji w jakiej siedziałam nie miałam zbyt dobrych wspomnień. To właśnie tam po raz pierwszy pocałowałam się z Michałem. Gdy odwróciłam głowę, patrząc na biurko rzuciła mi się kartka leżąca na biurku. Od razu się ożywiłam i na mojej twarzy po raz pierwszy od kilku godzin pojawił się mimowolny uśmiech. Zerwałam się jak oparzona i pobiegłam do biurka. Wpisałam na fejsie to co podał mi Sebastian i szukanie jego nie było trudne. Pojawił się na pierwszym miejscu wyszukiwarki. Zaprosiłam go do znajomych i wylogowałam się. Na kartce był także jego numer telefonu i dość długo wahałam się czy zadzwonić do niego czy też nie, ale przełamałam się. Wpisałam jego numer i zadzwoniłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz