poniedziałek, 25 lutego 2013

Rozdział XXV


 Gdy się ponownie obudziłam, ciągle chciało mi się pić i bolała mnie głowa. Zeszłam na dół, wypiłam szklankę wody, wstawiłam wodę na kawę. To, co zobaczyłam w salonie, przeraziło mnie. Wróciłam na górę, zebrałam ubrania z podłogi i poszłam do siebie. Brudne ciuchy wrzuciłam do torby podróżnej i wyjęłam z szafy luźną koszulkę i spodenki w sam raz do sprzątania i udałam się do łazienki wziąć prysznic. Wróciłam jednak do kuchni, bo woda się zagotowała. Zrobiłam kawę i zostawiłam ją, żeby ostygła. Gdy się już umyłam, ubrałam i wypiłam mocną kawę, nie chcąc budzić Sebastiana, sama zabrałam się za sprzątanie. Znalazłam w szufladzie pod zlewem czarne worki na śmieci. Poszłam do salonu. Wszędzie walały się plastikowe kubeczki, okruszki po chipsach, puszki po piwie i milion innych śmieci. Ból głowy był nie do wytrzymania, na szczęście promienie słońca opuściły salon, więc mogłam spokojnie sprzątać. Nie chciałam nawet słuchać muzyki, tak bardzo piszczało min w głowie. Gdy ogarnęłam z grubsza (wrzuciłam wszystko do worka), usłyszałam, że Sebastian idzie po schodach.
-Hej-przywitał mnie uśmiechem i pocałował w policzek.
-Hej.-odwzajemniłam uśmiech.
-Ostro wczoraj zabalowałaś.
-Wiem, nie musisz mi przypominać.-powiedziałam lekko się rumieniąc.
-Okej sorry. Nie znałem cię od tej strony.-posłałam mu spojrzenie zabójcy, po czym Sebastian ucichł. Nie zważając na to, czy miał zamiar powiedzieć coś jeszcze, wróciłam do sprzątania. Jeszcze przez chwilę Sebastian stał oparty o framugę, po czym odszedł w kierunku schodów.
***
-Zastanawiam się czy może nie wrócić wcześniej do domu.-powiedziałam ściskając telefon w ręku.
-Czemu?-Ola zapytała z wyraźnym zdziwieniem.
-Ponieważ nie chcę spędzać tu czasu z Tomkiem jak wróci.
-Ale przecież nie spędzasz czasu z nim, tylko z Sebastianem.
-Wiem ale...Muszę kończyć. Pa.-rozłączyłam się i schowałam telefon do kieszeni spodni. W tym samym momencie na dwór wyszedł Sebastian. Usiadł obok mnie na schodu i spojrzał na mnie. Nic nie mówił.
-Jesteś jakaś dziwna od wczoraj. Myślałem, że dobrze się bawiłaś.
-Bo tak było. Ale życie to nie ciągła impreza. Było fajnie, odpłynęłam ale teraz jest rzeczywistość. Ja po prostu chcę zapomnieć o wczorajszym dniu, okej?
-Okej.- odpowiedział i spuścił głowę. Po kilku minutach wstał ze schodów i wyszedł za bramę.
-Dokąd idziesz?!-krzyknęłam za nim, ale on nie zwrócił na mnie uwagi. Schowałam głowę w dłoniach. Czułam jak pulsuje mi krew. Nie lubiłam takich momentów. Weszłam do kuchni i zaczęłam szukać jakichś słodkości. Natknęłam się na pudełko ptysiów a lodówce, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Przez kilka minut wpatrywałam się w nie, po czym zaczęłam jeść. Od 3 lat starałam unikać aż tak stresujących sytuacji w których jednak często się znajdowałam. Bardzo często miewałam „doła”. Nie wiedziałam skąd mi się to brało, ale nienawidziłam tego. Były to momenty, w których wolałabym być kimś innym i mieć inne życie. Teraz też nie wiedziałam czemu byłam smutna. Powinnam się cieszyć, że mam Sebastiana, że ogólnie mam chłopka którego kocham ze wzajemnością.
W tym czasie zdążyłam pochłonąć kolejnego ptysia, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Wiedziałam, że źle robię i będę tego żałować. Jednak cały czas myślałam o tym wszystkim co stało się w ciągu ostatnich kilku dni. Przerażało mnie to. Przestałam być tą dawną Majką i stałam się zupełnie kimś innym. Przez cały dzisiejszy dzień denerwowała mnie obecność Sebastiana. A przecież on nic mi nie zrobił. On po prostu chciał być ze mną przez cały czas. Teoretycznie się już do tego przyzwyczaiłam. Z drugiej strony takie zachowanie było mi obce. Zwłaszcza, że Michał był zupełnie inny... Po zjedzeniu ostatniego ptysia usiadłam na sofie. Czułam poczucie winy. Przecież tak ciężko pracowałam na to, by być szczupłą osobą i udało mi się. Patrzyłam w przestrzeń przypominając sobie wspólną noc z Sebastianem. Właśnie wtedy zaczęłam się na poważnie zastanawiać, czy zrobiłam to z miłości, czy tylko po to by zrobić Tomkowi na złość. Uznałam, że gdy wróci tutaj to z nim porozmawiam.
Siedziałam w ciemności czekając na Sebastiana. Czekałam zbyt długo bo obudziłam się w własnym łóżku. Zegarek pokazywał 3:45. Wstałam z łóżka i zajrzałam do pokoju Seby. Leżał w łóżku na brzuchu w samych bokserkach, a jego ciuchy walały się wszędzie. Tak bardzo chciałam położyć się obok niego i powiedzieć mu że, znowu zawiodłam. Chciałam, żeby mnie przytulił i obiecał, że coś takiego nigdy się nie powtórzy. Po cichu wróciłam do pokoju, założyłam słuchawki na uszy, puściłam smutny, wolny kawałek, który odzwierciedlał mój nastrój i powoli zaczęłam zatracać się w muzyce. Był to pierwszy raz od castingu, gdy zaczęłam tańczyć. Muzyka wypełniała moje ciało, a ja nareszcie poczułam się wolna.

sobota, 16 lutego 2013

Rozdział XXIV


Gdy się obudziłam była godzina 12:15, Sebastiana nie było obok mnie. Położyłam się na plecach i patrzyłam w sufit myśląc o wczorajszej nocy z głupim uśmiechem na twarzy. Po kilkunastu minutach zobaczyłam że drzwi się otwierają, a w nich stoi mój chłopak w samych bokserkach trzymając tacę ze śniadaniem. Były to kanapki z Nutellą, świeże owoce i świeżo wyciskany sok z pomarańczy. Uśmiechnęłam się do niego promiennie.
-Witaj kochanie! Wyspałaś się?
-Oczywiście. Miałam bardzo przyjemny sen
-Opowiesz mi o nim?- zapytał Seba z przekąsem.
-Z miłą chęcią, ale najpierw bym coś zjadła. Zaskakujesz mnie, nie znałam cię od tej strony. Widziałeś się z Tomkiem?
-Nie, na dole go nie ma. Możemy o nim nie gadać?
-Okej.-ugryzłam kawałek kanapki i zaczęłam mówić dalej-jakiś taki inny jesteś.
-To twoja wina.
-Jasne. Co robimy dzisiaj?
-Mam pewną niespodziankę dla ciebie.
-Fajnie.-zjedliśmy śniadanie i po raz kolejny położyliśmy się do łóżka. Śmialiśmy się, gadaliśmy i zastanawialiśmy się nad wszystkim. Dzisiaj była nasza rocznica pierwszego spotkania. Przecież to dzięki castingowi się poznaliśmy. Nie myślałam nawet, że nasza znajomość się tak potoczy. Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Po godzinie postanowiliśmy ubrać się i wyjść na spacer. Wstałam z łóżka i poszłam do swojego pokoju. Na łóżku leżała karteczka.
 „Wyjeżdżam na kilka dni. Muszę to wszystko przemyśleć. Nie wiem, czy dam radę być tutaj i patrzeć na Was. Obiecuje że wrócę. Robię to dla Ciebie. Kocham Cię. Tomek.” 
Usiadłam na łóżku i zastanawiałam się co mam o tym myśleć. Tysiące myśli przebiegało przez moją głowę. Postanowiłam nie pokazywać tego Sebastianowi. Powiem mu tylko, że wyjechał. Karteczkę wsunęłam do torby i podeszłam do szafy. Za oknem świeciło słońce, więc doszłam do wniosku, że będzie słoneczny i upalny dzień, co bardzo mi odpowiadało. Ubrałam się w białą bluzkę na ramiączka, jeansowe spodenki i brązowe sandały które upchnęłam na dno szafy. Z szuflady wyjęłam bieliznę i poszłam do łazienki. Wzięłam krótki, ale bardzo relaksujący prysznic. Związałam włosy w kucyk, nałożyłam błyszczyk na usta, a oczy pomalowałam czarnym tuszem. Miałam ochotę na nieco wyraźniejszy makijaż więc nałożyłam też róż, podkreślając kości policzkowe. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół. Na kanapie siedział Sebastian ubrany w czarne spodnie do kolan i T-shirt. Uśmiechnął się na mój widok i powiedział:
-Jesteś taka śliczna.-powiedział wstając z kanapy i podchodząc do schodów na których się zatrzymałam.
-Bez przesady. Jestem przeciętna. I tyle.
-Ty może i tak uważasz. Ja myślę inaczej. To co, idziemy?- pokiwałam głową i pocałowałam go w usta. Zeskoczyłam z ostatniego schodka jak małe dziecko i poszłam w stronę drzwi. Po chwili dołączył do mnie Seba. Zesunęłam okulary z czubka głowy na nos, złapałam Sebastiana za rękę i ruszyliśmy. Szliśmy przez wąską uliczkę, cały czas trzymając się za ręce, całując się, czasami nawet Sebastian przytulał mnie, podnosił i obracał wokół własnej osi. Cieszyłam się tą chwilą, tak jak wczorajszą nocą. Po godzinie drogi dotarliśmy do parku. Usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy wracać wspomnieniami do naszego pierwszego spotkania. Wtedy był dla mnie zupełnie obcym chłopakiem, którego miałam zamiar traktować jak zwykłego kolegę. Prawda jest taka, że dzięki Michałowi jestem teraz z najfantastyczniejszym chłopakiem na świecie. Po raz pierwszy mogłam dowiedzieć się, jak wyglądało to wszystko z jego punktu widzenia. Siedzieliśmy w parku dobre kilka godzin i tak więcej czasu spędzaliśmy na przytulaniu się w ciszy niż rozmowie.
-Ej, a może pójdziemy na boisko? W końcu ci to obiecałam wczoraj.-powiedziałam przenosząc wzrok na niego.
-Jasne czemu nie.
-Wpadłam też na taki pomysł, bo skoro tutaj nie robi się za wielu imprez, a są wakacje i chyba wypadałoby się trochę pobawić, może zorganizujemy jakąś imprezę? W końcu mamy powód.-uśmiechnęłam się.
-A wiesz, że to dobry pomysł?
-To kiedy? Myślę, żeby jak najszybciej.
-Nawet dziś! Chodź, pójdziemy szybko na boisko, powiemy wszystkim, potem pójdziemy i kupimy wszystko, co potrzebne, mama ostatnio przelała mi trochę kasy na konto.
-Czekaj.- stanęłam gwałtownie, a Sebastian zatrzymał się zdezorientowany.-Jesteś najlepszą najwspanialszą osobą, jaką poznała, kocham cię.-mój chłopak uśmiechnął się, pokazał swoje dołeczki, objął mnie w pasie i namiętnie pocałował, po czym wziął mnie na barana i tak powędrowaliśmy na boisko.
Po 40 minutach dotarliśmy na miejsce. Było sporo osób, których nie znałam, ale trafiło się też kilku znajomych, takich jak Michał i Jowita. Podeszliśmy do nich i powiedzieliśmy o naszym planie. Bardzo im się spodobał. Zaprosiliśmy wszystkich na 20 i powiedzieliśmy, żeby wzięli ze sobą swoich znajomych.  W drodze powrotnej weszliśmy do sklepu, żeby kupić jakieś przekąski i picie. Gdy wróciliśmy do domu, od razu zabraliśmy się za przygotowania do imprezy. Ustawiliśmy meble, tak by było miejsce do tańczenia jak i do posiedzenia. Kanapę postawiliśmy przy ścianie, a obok niej postawiliśmy ławę z napojami i chipsami. Dostawiliśmy jeszcze krzesła i stolik z drugiego pokoju, na którym stały papierowe kubeczki. Po drugiej stronie pokoju był laptop podłączony do wieży.
-Wiesz, bardzo dawno nie tańczyłam.-powiedziałam siadając na kanapie.
-To może teraz. -bardziej oświadczył niż zapytał.
-Nie, chyba nie. Poza tym, sama nie wiem czy to był dobry pomysł z tą imprezą. Jak coś się stanie? Trzeba bardzo uważać i uprzedzać wszystkich jak zaczną wchodzić. Zastawiłeś wejście na górę?
-Tak, wszystko jest w porządku. Zaraz przyjdę, przyniosę alkohol.
-Okej.-rozejrzałam się po pokoju i zastanawiałam się, co jeszcze można zmienić. Poszłam do kuchni i przyniosłam jeszcze więcej chipsów i paluszków. W tym samym czasie przyszedł Sebastian z alkoholem dla nas i schował go na górę, zostawił po dwie butelki piwa dla mnie i dla siebie. Usłyszeliśmy dzwonek, Sebastian uśmiechnął się do mnie, pociągnął mnie za rękę i przywitaliśmy znajomych.

Zaczęło się spokojnie, ludzie przychodzili i od razu zaczynali tańczyć. Przynosili swój alkohol, więc nie było problemu. Podczas tańca, zdarzyło się, że ktoś rozlał piwo z butelki, ale na szczęście pomyśleliśmy o tym z Sebastianem i zwinęliśmy dywan. Uprzedziliśmy wszystkich, żeby nie palili w domu, więc wszystko było jak należy. Nawet nie wiem czemu tak strasznie się denerwowałam. Tańczyłam ze wszystkimi i piłam, Sebastian ciągle był przy mnie. Całowaliśmy się, przytulaliśmy. Co jakiś czas musieliśmy patrzeć, czy wszystko jest w porządku, ale pasowało mi to. Zauważyłam, że skończyło mi się piwo, to było już moje drugie, ale poprosiłam Sebastiana, żeby przyniósł mi jeszcze. Zaczęłam pić bardzo dużo, kręciło mi się w głowie, stałam na środku salonu i poruszałam się w rytm muzyki. Podobało mi się to wszystko. Co jakiś czas, ktoś tańczył ze mną, ale ja nawet nie rozpoznawałam twarzy, cały czas piłam. Jak skończyło mi się to, co miałam, brałam co popadnie. Cieszyłam się tym, co się dzieje.

Jakiś czas później.

Wszystko wokół mnie wirowało. Nie znałam w sumie nikogo. Tylko ekipę z boiska. Sebastian też zniknął mi z oczu. W pewnym momencie ogarnęłam co się dzieje. Poczuł czyjś oddech na karku. Odwróciłam się na moich ustach spoczął czyjś pocałunek. Domyśliłam się, że to Sebastian, ale z drugiej strony miałam świadomość, że może to być każdy. Ten ktoś objął mnie i odstawił kubek z czymś co piłam, nawet nie miałam pojęcia co to jest.
-Chyba wystarczy.-myślę, że też był pijany, ale mniej niż ja. Uśmiechnął się szepcząc mi coś do ucha.
-Oj daj spokój.
-Majka jesteś pijana. -jego ton zrobił się nieprzyjemny.
-Wcale, że nie. Możesz podać mi to, co zabrałeś?-powiedziałam śmiejąc się sama nie wiem z czego.
-Chyba czas to zakończyć.-posadził mnie na fotelu i zniknął gdzieś w tłumie. Ktoś się do mnie dosiadł i mnie objął, ale odepchnęłam go i wstałam. Chciałam iść do łazienki, ale opadłam na kanapę. Moje powieki były strasznie ciężkie. W pewnym momencie zamknęły się. Gdy otworzyłam oczy, leżałam w łóżku Sebastiana w samej bieliźnie. Strasznie chciało mi się pić, ale koło łóżka stała na moje szczęście woda, wypiłam pół butelki. Rozejrzałam się po pokoju. Moje ciuchy leżały wokół łóżka, a obok mnie leżał mój chłopak. Czułam się strasznie śpiąca. Położyłam głowę na nagim torsie Seby i wtulona w niego zasnęłam.

czwartek, 7 lutego 2013

Rozdział XXIII

 Położyłam głowę na poduszce i zamknęłam oczy. Miałam nadzieję, że uda mi zasnąć. Nie było to jednak takie proste. W głowie huczało mi tylko jedno: "co do cholery mam zrobić?!". Teoretycznie ja nic nie zrobiłam i wszystko to była wina Tomka, ale nie wiedziałam, czy jego słowa mam brać na poważnie, czy mieć go w nosie. Z nadzieją, że to nie posunie się za daleko, położyłam się na boku i nakryłam się kołdrą. Odpłynęłam.
Obudził mnie dopiero dzwonek mojego telefonu.
-Halo?-powiedziałam bardzo zaspanym głosem.
-Hej, tu Fabian.-podniosłam głowę z poduszki i otworzyłam szeroko oczy.
-Cześć.
-Jeśli cię obudziłem, to przepraszam. Trochę głupio wyszło z tą naszą rozmową. Może dasz się przeprosić i zaprosić na kawę?
-Po pierwsze to nie jestem zła, a po drugie, bardzo chętnie, ale nie dzisiaj.
-Okej, To zadzwoń jak będziesz mogła.
-Mhm. Spoko. Pa.
-Cześć.-schowałam głowę w rękach i westchnęłam głęboko. Była godzina 10, a ja nie miałam najmniejszego zamiaru wstawać z łóżka. Marzyłam o tym, żeby nagle znaleźć się w domu. Byłam świadoma tego, że za jakiś czas będę musiała zmierzyć się z szarą rzeczywistością. Nie za bardzo mi się to podobało.
-Puk puk. Nie śpisz już słońce?
-Nie.-Odpowiedziałam z promiennym uśmiechem skierowanym do Sebastiana.
-Mogę wejść?
-Jasne!-Usiadł na brzegu mojego łóżka i przyjrzał mi się uważnie.
-Coś się stało?
-Nie, wszystko jest dobrze.
-Na pewno?
-Tak.
-Nie wyglądasz na osobę, która ma ochotę wychodzić dzisiaj z łóżka.
-Miałam ciężką noc.
-Rozumiem.-przytulił mnie do siebie.-Jowita do mnie dzwoniła i chciała się spotkać na boisku, ale jak nie masz ochoty to nie musimy iść.
-Jak chcesz, to idź. Ja z chęcią posiedzę w domu.
-Jesteś pewna?
-Tak.
-No dobra. To ubierz się i chodź na dół. Zrobię śniadanie.-
Pokiwałam przytakująco głową i uśmiechnęłam się do niego. Odwzajemnił mój uśmiech i wyszedł z pokoju. Wygramoliłam się z łóżka i wyjęłam ubrania z szafy. Założyłam szorty oraz dwa topy. Jeden dopasowany czarny, a na niego biały luźny z napisami. Zeszłam na dół, podeszłam powoli do stołu i zajęłam miejsce. Niezależnie od tego, na którym krześle bym usiadła i tak siedziałabym pomiędzy chłopakami. Usiadłam jak gdyby nigdy nic i starałam nie patrzeć się na Tomka. Sebastian postawił przede mną talerz jajecznicy.
-Smacznego.-uśmiechnął się.
-Dzięki.-nie miałam apetytu. Wiedziałam że muszę to jakoś rozwiązać. Oczywiste było to, że nie spełnię prośby Tomka, ale zapomnienie o tej nocy też nie jest możliwe.-Przepraszam.- wstałam od stołu i poszłam do pokoju. Spakowałam torbę i wyszłam z domu.
-Majka, co się stało?-Sebastian wybiegł za mną.
-Nic. Chcę być sama.
-Gdzie ty idziesz?
-Jadę do Torunia. Wrócę popołudniu. Kocham cię.-pocałowałam go w policzek i ruszyłam dalej. Szłam przed siebie. Dotarłam na stację, kupiłam bilet i już po chwili siedziałam w pociągu. Napisałam do Oli SMS'a, żeby wyszła po mnie na peron.
***
-I co masz zamiar z tym zrobić?
-Nie wiem. Chciałam powiedzieć Sebie. Wolę, żeby dowiedział się wszystkiego ode mnie niż od kogoś innego. Ogólnie nie wiem co mam robić. 
-Tylko wiesz, jak mu powiesz to się pokłócą. A jak nie, to będzie problem, bo Tomek może uznać, że tobie to nie przeszkadza i będzie cię podrywał.
-Wiem, tu jest problem. Zupełnie nie wiem jak mam to rozegrać. Nie rozmawiałam dzisiaj z Tomkiem, ale wiem że będę musiała to zrobić.
-Ale dla jasności, Tomek ci się nie podoba?
-Oczywiście, że nie. Sama wiesz, jaki ja mam do niego stosunek. Poza tym, na początku sam jakoś nie był szczęśliwy, że mnie poznał ale rzeczywiście będę musiała z nim w końcu pogadać. 
-Szczerze ci powiem, że sama nie wiem, co mam ci poradzić, bo to dosyć ciężka sprawa.
-Ola, ty mi pomagasz tym, że tu jesteś.-uśmiechnęła się do mnie promiennie. -Nie chcę tam wracać. Seba miał dzisiaj iść na boisko, więc nie chcę wracać do domu sama.
-Nie dziwie ci się. Zadzwoń do niego i poproś, żeby po ciebie wyszedł i wrócicie razem do domu.
-Najbardziej martwię się tym, że powiem mu wszystko przez przypadek.
-Na razie nic mu nie mów. Zobaczymy co będzie dalej. Ja muszę już uciekać, ale dzwoń do mnie o każdej porze, gdy tylko coś się wydarzy. Okej?
-Okej. Kocham cię bardzo.-przytuliłam się do niej.
-Ja też cię kocham. Papa
-Pa.-rozeszłyśmy się w dwa różne kierunki. Kiedy dotarłam na dworzec usiadłam na ławce i zadzwoniłam do Sebastiana. Poprosiłam go żeby przyszedł na stację. Zgodził się. Na pociąg czekałam długo, więc napisałam, żeby poczekał.

***

-Hej Majka.
-Hej.-podszedł do mnie i pocałował mnie.-Możemy się przejść? Bardzo tego potrzebuję.
-Okej.-wziął mnie za rękę i ruszyliśmy w nieznanym mi kierunku.-Co się stało, że tak wyszłaś z domu? O ile można to nazwać wyjściem.
-Możemy pogadać o tym za chwilę?
-Jasne.
Po kilkunastu minutach dotarliśmy na jakąś polanę. Usiadłam na trawie, a Seba zrobił to samo. Cały czas siedzieliśmy naprzeciwko siebie i patrzyliśmy sobie w oczy. Wiedziałam, że powinnam mu wszystko powiedzieć, ale się bałam, że przeze mnie się pokłócą, a moje relacje z nim się popsują. Spuściłam wzrok i zaczęłam swoją "przemowę", którą układałam w pociągu.
-Ludzie mają sekrety, a niektóre z nich mogę skrzywdzić ich najbliższych. 
-Nie rozumiem.-przysunął się do mnie.
-Ja też mam taki sekret, o którym nie mogę ci powiedzieć. Przynajmniej na razie. Boję się tego co mogłoby się stać, gdybym ci powiedziała.
-Chcesz ze mną zerwać?
-Oczywiście, że nie!-podniosłam głowę.-Przecież ja cię kocham. Nigdy nie byłam tak szczęśliwa jak z tobą. Tu i teraz.-tym razem to ja pierwsza go pocałowałam.-Ja po prostu nie chcę cię stracić...
-Majka, możesz do jasnej cholery powiedzieć o co chodzi?!
-Nie mogę.-czułam ze zaraz wybuchnę płaczem.
-W takim razie nie mamy o czym gadać.-wstał z ziemi i odszedł. Zostałam sama i nie wytrzymałam. Rozpłakałam się. Wszystko się skomplikowało. Siedziałam w bezruchu przez kilka godzin. Dopiero, gdy zaczęło robić się ciemno postanowiłam wrócić do domu. Przed wejściem wytarłam mój rozmazany makijaż. Na dole nikogo nie było. Zdjęłam buty i poszłam prosto do swojego pokoju. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Nosiło mnie. Chodziłam po pokoju od ściany do ściany. W końcu usiadłam na podłodze opierając się o szafę i schowałam twarz w dłoniach. Wyłączyłam się od otaczającego mnie świata. Miałam dość. Ta cisza, która panowała była piękna. Niestety ktoś musiał ją przerwać. Do mojego pokoju wszedł Tomek.
-Wyjdź stąd!-wrzasnęłam przez łzy.
-Chcę tylko pogadać.-wszedł głębiej zamykając za sobą drzwi.
-Ale ja nie chcę z tobą rozmawiać. Przez ciebie mój związek się rozpada. Po co to zrobiłeś?! Przecież doskonale wiedziałeś, że to i tak nie ma przyszłości! Zostaw mnie w spokoju!
-Nie mogę cię zostawić, bo cię kocham. Gdybym tego nie czuł, nie byłoby mnie tu.-uklęknął przede mną i złapał moją zapłakaną twarz w swoje ręce i pocałował mnie w usta. Nie odwzajemniłam tego i odepchnęłam Tomka.
-Zwariowałeś?! Idź stąd. Nie chcę cię widzieć.-to dopełniło moje cierpienie. Otarłam mokre oczy i wstałam z podłogi. Wyszłam z pokoju i poszłam prosto do Sebastiana. Zapukałam ostrożnie i otworzyłam drzwi. Leżał na łóżku z oczami wlepionymi w sufit.
-Przemyślałam wszystko.-odezwałam się moim zachrypniętym głosem. Podeszłam do jego łóżka i usiadłam na drugim brzegu łóżka. Seba podniósł głowę i usiadł na łóżku. 
-No więc słucham.
-Obiecaj mi, że przez to co teraz powiem, nie zerwiesz ze mną.
-Słucham.
-Wczoraj w nocy nie mogłam spać i zeszłam na dół do kuchni. Tam siedział Tomek i myślał nad czymś. Okazało się, że-przerwałam na chwilę-że Tomek się we mnie zakochał...
-Przepraszam bardzo co zrobił?!
-Podobno się we mnie zakochał. Uważał, że powinnam z tobą zerwać i być z nim. Ale to nie wszystko. Przed chwilą przyszedł do mojego pokoju i mnie pocałował.-powiedziałam dławiąc się łzami.
-Zajebiście. Kurwa mać. I co podobało się?
-Nie. Nie odwzajemniłam tego. Wiem, że teraz możesz mi nie wierzyć, ale ja naprawdę nic nie zrobiłam, ja ciebie kocham. 
-Chodź tu.-niepewnie się do niego przybliżyłam.-Czemu nie powiedziałaś mi tego tam, na polanie?
-Bo się bałam, że mnie zostawisz.
-Nie zostawiłbym cię, bo cię kocham.
-A co będzie z Tomkiem?
-Pogadam z nim.-przytulił mnie.-Obiecaj, że teraz będziemy mówić sobie wszystko.
-Obiecuję.-spojrzeliśmy sobie w oczy i zaczęliśmy się namiętnie całować. -A jak Tomek zobaczy?
-To już jego problem. Jesteś ze mną a nie z nim.-dodał z łobuzerskim uśmiechem, po czym znowu zaczęliśmy się całować. Kilka minut później klęczeliśmy naprzeciwko siebie w samej bieliźnie.
-Chcesz tego?-spytał.
-Tak.
Całowaliśmy się namiętnie, a każdy jego dotyk sprawiał mi przyjemność. Było mi tak dobrze. Zdawałam sobie sprawę z tego co się za chwile stanie. Byłam szczęśliwa i nie obchodziło mnie nic.
Stało się. Nasze ciała idealnie do siebie pasowały. A ja wiedziałam, że to była dobra decyzja.

Jakiś czas później.

-Żałujesz?-spytał się mnie Sebastian bawiąc się moim włosami.
-Nie.-leżałam na jego nagim torsie- Chciałam tego co ty, tylko się bałam. Kocham cię, wiesz?
-Ja ciebie też. Nawet nie wiesz jak bardzo. Tylko, że nadal pozostaje nam sprawa Tomka,
-Błagam, nie teraz. Chcę się cieszyć tą chwilą.
-Nie ty jedna...-pocałował mnie w czoło i przytulił do siebie. Tak przytuleni zasnęliśmy.

środa, 6 lutego 2013

Rozdział XXII

‎-Seba, jesteś tam? Wychodź do cholery!-próbowałam się dobić do łazienki, w której siedział godzinę. Po kilku minutach walenia w drzwi i przeklinania pod nosem, otworzył mi drzwi. Stał w samym ręczniku. 
-I czemu się tak denerwujesz?-spytał jakby nie wiedział o co mi chodzi.
-Siedzisz dłużej niż ja.
-Bywa.-uśmiechnął się łobuzersko. Nie zdążyłam mu nic odpowiedzieć, ponieważ wziął mnie za rękę i wciągnął do łazienki.-Bardzo ładnie dziś wyglądasz. Powinnaś częściej nosić tego typu sukienki.-przycisnął mnie do ściany i zaczął całować. Wiedziałam, dlaczego podobała mu się mój strój. Mnie podobał się dlatego, że była to różowa sukienka w drobne kwiatki, jemu dlatego, że miała suwak na dekolcie. To był jej największy minus. Z rozmyślań na temat mojego ubioru wyrwał mnie dźwięk rozpinanego suwaka.
-Nie! Sebastian no błagam cię. Moi rodzice zaraz przyjeżdżają. 
-Ale przyjeżdżają zaraz, a nie teraz.-mówił to całując mnie po szyi.
-Nie chcę nic mówić, ale twoi rodzice przyjechali-zajrzał do łazienki Tomek nawet nie pukając.
-No widzisz.-wyrwałam się z objęć Sebastiana, zapięłam sukienkę i doprowadziłam włosy do porządku, które przed chwilą potargał mi mój chłopak. Zeszłam po schodach i przywitałam się z rodzicami. Stęskniłam się za nimi. Po chwili doszedł do nas Sebastian, a Tomek wyszedł z domu. 

Kilka godzin później.

-Nareszcie.-odetchnęłam z ulgą, gdy moi rodzice zapakowali się do samochodu i odjechali.
-Daj spokój. Przecież nie było aż tak źle.
-Nie, skąd. Tylko ty nie musiałeś po raz setny odbywać rozmowy o odpowiedzialności.
-No tak. Pod tym względem możesz mieć rację.-Objął mnie i zaprowadził do ogrodu.
-Wiesz co?-posadził mnie na swoich kolanach-Cieszę się, że tu jesteś.
-Serio? Myślałam, że masz mnie już dość.
-Oczywiście, że nie. A jak palec?
-Jest okej. Przynajmniej nie mam już tego patyka.-był uciążliwy i miałam go dosyć.
-To dobrze. Jakie plany na wieczór?
-Żadne.
-Dlaczego?
-No a co mamy robić?-Jego spojrzenie sugerowało wszystko.-Nie.
-Czemu?
-Czemu zaczynamy ten temat już po raz drugi dzisiaj?-zsunęłam się z jego kolan i usiadłam na trawie.
-Okej, okej. Jak nie to nie.
-Nie gniewaj się. Serio, aż tak tego potrzebujesz?
-Nie. Nie gniewam się na Ciebie.-przytulił mnie i pocałował w czoło.
Posiedzieliśmy tak chwilę w ciszy, po czym wróciliśmy do domu. Oklapłam na fotel i zamknęłam oczy. Zaczęłam rozmyślać. Myślałam o wszystkim. Wiedziałam, że robię mu przykrość odmawiając mu. Za każdym razem czułam ukucie w sercu. Nie wiem skąd to się brało, ale nie lubiłam tego uczucia. Było dość męczące. Z rozmyślań wyrwał mnie aksamitny głos mojego ukochanego.
-Idź się położyć na górę.
-Nie, nie jestem zmęczona.
-Serio? Przed chwilą spałaś.-Dodał sarkastycznie.
-To niemożliwe, przecież.. Nieważne.-uklęknął przede mną i spojrzał mi w oczy. Nie lubiłam tego. To znaczy lubiłam, czasami. Ostatnio coraz mniej. Pamiętając wydarzenia z pewnego wieczoru, za każdym razem, gdy tak robił miałam ciarki na plecach. Brakowało jeszcze tego, żeby zaczął mnie całować. Już po chwili utwierdziłam się w tym przekonaniu. Zbliżył się do mnie, zaczął głaskać moją twarz i pocałował mnie. Na szczęście skończyło się tylko na tym. Potem uśmiechnął się po raz kolejny pokazując mi swoje piękne dołeczki, do których niewątpliwie miałam słabość. Pouśmiechaliśmy się jeszcze do siebie przez kilka sekund, po czym wrócił Tomek.
***
Kiedy się obudziłam, było jeszcze ciemno. Zegar wskazywał trzecią trzydzieści. Wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju. Szłam powoli i ostrożnie, aby nie narobić hałasu. Zeszłam po schodach do kuchni i zapaliłam światło. Przy stole siedział Tomek popijając sok pomarańczowy. To chyba był zły pomysł, że tutaj przyszłam
-Hej.-podeszłam powoli do stolika.
-O siema. Chcesz soczku?-dał mi szklankę i nalał do niej soku.
-No w sumie. Co ty tu robisz?
-To samo co ty. Też nie mogę spać.
-Dlaczego?
-Bo mam pewien problem i muszę go przemyśleć.
-Mogę ci pomóc? Znaczy wiesz, nie wiem czy zrozumiem cokolwiek o 4 nad ranem, ale można spróbować. 
-To jest dość skomplikowane, więc chyba sam muszę się z tym uporać. 
-Jak chcesz.-wstałam od stołu i zaniosłam szklankę do zlewu. Gdy ją myłam, poczułam czyjś oddech na karku. Odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam za sobą Tomka. Jego twarz była niebezpiecznie blisko mojej. Tak jak za pierwszym razem twarz Sebastiana. Zaczął głaskać mnie po policzkach opuszkami palców, a ja stałam jak sparaliżowana. Nie wiedziałam co się dzieje. Nie mogłam wypowiedzieć ani jednego słowa. Momentalnie jego usta zbliżyły się do moich. Poczułam jego zapach i wtedy uświadomiłam sobie co się dzieje. Odepchnęłam go dość mocno.
-Co ty robisz?!
-To właśnie ty jesteś tym moim problemem...
-Nie rozumiem.
-Zakochałem się w tobie, chociaż cię nie znam, tylko najgorsze jest to, że jesteś z moim bratem. Wiem, że ze mną byłoby ci lepiej. 
-O czym ty mówisz?! Zastanów się co ty robisz.-Nie miałam ochoty dłużej z nim rozmawiać, więc po prostu odeszłam od blatu.
-Gdzie idziesz?
-Do pokoju. A gdzie mam iść?-złapał mnie za rękę.
-Majka. Od pewnego czasu chcę ci to powiedzieć, ja chyba cię naprawdę kocham. Zerwij z nim i bądź ze mną.
-Ty chyba oszalałeś! Ja do ciebie nic nie czuję, nawet cię nie znam. Zrozum to. Jestem z nim szczęśliwa.
-To czemu się z nim do tej pory nie przespałaś?
-Czy ty na prawdę uważasz, że aby być w związku szczęśliwym trzeba iść do łóżka?
-Tak.
-Cieszę się, że tak uważasz ja jednak myślę inaczej. Wydaje mi się, że to nasza decyzja kiedy to zrobimy.
-On nie będzie czekał wiecznie. Ja na ciebie poczekam.
-Daruj sobie.-przewróciłam oczami i wróciłam do pokoju. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Oli. Odebrała po kilku sygnałach. Nie była wściekła, że dzwonię tak wcześnie. Opowiedziałam jej w skrócie o tym, co stało się kilka minut wcześniej. Była tak samo zdziwiona jak ja. Poradziła mi, żebym o wszystkim opowiedziała Sebastianowi. Nie wiedziałam, czy dam radę, ale postanowiłam go poinformować o wszystkim następnego dnia.

sobota, 2 lutego 2013

Rozdział XXI


-Halo?-powiedziałam głośno ziewając.
-Hej skarbie.
-Cześć mamo.
-Przyjedziemy do was w weekend.
-Co?
-Powiedziałam, że wpadniemy do was w sobotę.
-To fajnie. Dobranoc.-rozłączyłam się, opadłam na poduszkę i naciągnęłam na siebie kołdrę.
***
 Obudziłam się przed 12 i mimo późnej pory, nie miałam ochoty żeby wstać. Podeszłam do okna. Niebo było szare, ale widziałam jak pojedyncze promienie słońca próbowały przebić się przez grubą warstwę chmur. Wyjęłam z szafy granatowe rurki, białe stopki i nową bluzkę. Włosy uczesałam w kok i wyszłam z pokoju. Zajrzałam do Sebastiana. W pokoju było ciemno. Najwidoczniej niezbyt pasowało mu spanie ze mną w jednym łóżku. Zamknęłam cicho drzwi i zeszłam do kuchni. Musiałam być bardzo cicho, ponieważ w salonie na podłodze spał Tomek. "Jak widać impreza się udała" pomyślałam. Zabrałam się za robienie śniadania, które jednocześnie miało być naszym obiadem. Lodówka już prawie była pusta, ale udało mi się zrobić kanapki i sałatkę. Zaniosłam ją Sebastianowi do pokoju. Usiadłam na łóżku i gdy tylko zbliżyłam twarz do jego, on otworzył oczy i przywitał mnie sympatycznym uśmiechem.
-Dzień dobry słoneczko.
-Dzień dobry. Widzę, że spanie razem nie służy ci najlepiej.
-No wiesz w momencie, gdy trochę mnie skopałaś i zwaliłaś na podłogę miałem dość.-oznajmił śmiejąc się i pokazując mi siniaka na nodze.
-Przepraszam.-powiedziałam lekko się rumieniąc.
-Ja nie chcę wiedzieć co ci się śniło.
-Nawet nie wiem. No ale to jest mało ważne, jedz.
-Siadaj.-przesunął się na drugi brzeg łóżka, by zrobić mi trochę więcej miejsca.
-Smacznego.
-Częstuj się.-przysunął do mnie talerz z kanapkami. Wzięłam jedną i odsunęłam jego rękę z talerzem.
-Dziękuje. Właśnie, bo zapomnę. Moja mama do nie zadzwoniła. Przyjedzie w weekend z moim tatą.
-Nie ma problemu.
-Trzeba posprzątać.
-No trzeba. Damy radę. Do soboty jest jeszcze trochę czasu więc nie masz się czym martwić. To co dzisiaj robimy?
-Nie wiem.
-Mamy Monopoly. Można zagrać.
-Z Tomkiem?
-Mhm...
-A myślisz że da radę? Bo ja wątpię. Aktualnie leży na podłodze w salonie.-oboje wybuchliśmy śmiechem, a Sebastian prawie zadławił się kanapką.
-Oj, da radę. Dziękuje za śniadanie.-pocałował mnie w policzek odkładając talerze na szafkę nocną.
-To idź się doprowadzić do porządku a ja posprzątam.
-Okej.-zeszłam z łóżka, żeby nie blokować mu wyjścia, wzięłam naczynia i ruszyłam w stronę drzwi.
-Nowa?
-Ale co?-odwróciłam się na pięcie.
-Koszulka.
-A tak. Wczoraj kupiłam. Idź się ubrać, bo tak jakby to już 13 dochodzi.
-Dobrze dobrze.-uśmiechnął się łobuzersko i pokazał swoje dołeczki. 
Zeszłam na dół, włożyłam naczynia do zmywarki, nalałam wody w miskę, którą znalazłam w szafce i podeszłam do Tomka. Wylałam mu wodę na głowę a on momentalnie się obudził.
-Kurwa! Czy ty jesteś normalna?!
-Ja tak, ale nie wiem jak z tobą. Byłabym ci wdzięczna, gdybyś wstał i wytarł tą mokrą podłogę, bo potem będą zacieki.-powiedziałam z sarkastycznym uśmiechem. Nie kłócił się ze mną długo, tylko wstał z podłogi i wytarł ją tak jak prosiłam. W między czasie zrzuciłam jeszcze jego rzeczy które leżały na kanapie. Usiadłam na niej i w cierpliwości czekałam na Sebastiana. Zszedł dopiero po 15 minutach. W między czasie zdążyłam znaleźć grę i wrócić już do posprzątanego salonu.
-To co, gramy?
-Mhm. Tomek grasz z nami?
-Spoko.-usiedliśmy przy stole i rozłożyliśmy grę.
Graliśmy pół dnia. W przerwie zamówiliśmy pizzę, a potem poszliśmy na zakupy. Gdy wróciliśmy na zegarze była już 19, więc ustaliliśmy, że pogramy jeszcze 30 minut.
-Ja idę na górę.
-Okej.
-A wy, jakie macie plany?
-Mecz jest.
-Mhm. No tak to wszystko wyjaśnia.-weszłam po schodach do pokoju i zalogowałam się na Facebooku. Tam też nuda, nic ciekawego. Przejrzałam jeszcze kilka stron ale nic nie przykuło mojej uwagi. W pewnym momencie dostałam olśnienia. Przypomniała mi się wczorajsza sytuacja. Wyjęłam kartkę z torby i napisałam SMS'a do nieznajomego chłopaka.
~~~~~~~~
-Chcesz piwo?-zapytał mnie Tomek wchodząc do domu.
-Możesz dać. Skąd wykombinowałeś, przecież nie masz osiemnastki?
-Znalazłem w garażu. Najwidoczniej tata jakieś zostawił.
-Trzeba będzie poszukać jeszcze czegoś.
-Ha ha ha, no tak. Nie wiedziałem, że pijesz.
-Bo nie piję.
-Jasne. Jak Ci się układa z Majką?
-Jest okej. 
-Tylko okej?
-No a jak ma być? Jesteśmy razem wszystko pięknie.
-Tylko?
-Tylko co?-nigdy nie rozumiałem jego skrótów myślowych.
-Jest pięknie zajebiście, tylko, że się z nią nie przespałeś.
-Nawet nie o to chodzi. Ona nie chce, ja to rozumiem. Jak będzie chciała to wtedy to zrobimy.
-Przypominam, że teraz jest najlepszy czas na to. W końcu potem w Toruniu będziecie musieli walczyć o to żeby przypadkiem rodzice nie wrócili, a tu bez spiny. Wiem coś o tym. Tak więc pogadaj z nią o tym.-Tomek zawsze uważał się za lepszego we wszystkim. Zawsze szpanował swoim doświadczeniem w różny sposób. W pewnym momencie przestałem go słuchać i zająłem się meczem.
~~~~~~
-"Hej to ta piękna dziewczyna z pociągu, która nie zwracała na Ciebie uwagi :p"- Na efekt nie musiałam czekać długo.
-"Nawet nie wiesz jak mi głupio. Po raz pierwszy nie wiedziałem co mam powiedzieć do dziewczyny. Jesteś serio piękna"
-"Nawet sobie tak nie żartuj. A jak ty masz na imię Nieznajomy Debilu :D"
-"Nie żartuje. A jak inaczej mogłem siebie nazwać? Jestem Fabian, a ty?"
-"Majka. Masz rację. To jedyna trafiona nazwa. Masz może gadu albo facebooka?"
-"Mam mam. Wpisz sobie Fabian Szymański."
-"Okej."
Byłam bardzo ciekawa jakby zareagował na to Sebastian. Ponownie zalogowałam się na Facebooka, wpisałam imię i nazwisko Nieśmiałego Debila i zaprosiłam go do znajomych. Już po kilku minutach dostałam wiadomość. 
-"To ty masz 15 lat?!"
-"Taak..."
-"O kurde. Wyglądasz na jakąś 16 albo 17. Wiesz co, chyba nie będziemy dłużej pisać, bo przy Tobie czuję  się jak pedofil jakiś."-może miał i rację. Sam miał 19 lat, chociaż wyglądał na 16.
Nie odpisywałam na to. Przekonałam się właśnie jak ludzie na mnie patrzą. Tylko przez pryzmat urody. Wyłączyłam komputer i poszłam się umyć. Potem zeszłam do Sebastiana. Usiadłam obok i przełożyłam przez niego nogi. Dzięki Bogu mecz się już skończył co oznaczało, że Sebastian się na mnie nie wydrze, że mu przeszkadzam. Posiedzieliśmy chwilę razem oglądając jakiś film po czym rozeszliśmy się do swoich pokoi.