czwartek, 24 stycznia 2013

Rozdział XX

-Czyli tak wygląda to wasze " Tak mamo, będziemy odpowiedzialni, nie zrobimy niczego, czego będziemy potem żałować."- nie za bardzo wiedziałam co się dzieje, ale gdy otworzyłam oczy zobaczyłam Tomka stojącego w progu drzwi z ironicznym uśmiechem.
-A!- to był jedyny odgłos, jaki zdążyłam wydać z siebie, bo już po chwili leżałam na podłodze.
-Wszystko w porządku?-podszedł do mnie Tomek.
-Tak, chyba tak. Cześć.
-Hej. Co Ci się stało w rękę?- byłam pewna że o to zapyta, ponieważ musiałby być idiotą, gdyby tego nie zauważył.
-Wybiłam palec.-oświadczyłam poprawiając grzywkę, która opadła mi na oczy.
-Chodź.-podszedł do mnie i wyciągnął ku mnie rękę.
-Dzięki. Jakoś tak wcześnie jesteś.
-Nie wiedziałem, że 10 to wcześnie.- odpowiedział sarkastycznie.
-Już 10?!
-Tak. Widzę że ostro tutaj imprezujecie!-powiedział ze śmiechem.
-Wcale że nie. Dobra to, ja może pójdę się ubrać, a ty może spróbuj go obudzić-mówiąc to przeniosłam wzrok na Sebastiana.
-Jak dla mnie to mogłabyś tak zostać.
Nie skomentowałam tego, tylko wyszłam z pokoju i ruszyłam w kierunku mojego. Dzień zapowiadał się ciepło i słonecznie, dlatego wyjęłam z szafy granatową sukienkę na ramiączka. Weszłam do łazienki, przebrałam się i rozczesałam moje poskręcane włosy. Nie miałam ochoty ich prostować, a że bardzo ładnie wyglądały postanowiłam je tak zostawić. Gdy tylko wyszłam z łazienki usłyszałam rozmowę Tomka i Sebastiana.
-No dziewczynę to ty masz fajną.
-Wiem że fajną.
-Nie zepsuj tego.
-O co Ci chodzi?
-O nic. Dziwne, że jeszcze nikt Ci jej nie poderwał.
-Nawet nie próbuj.- dalszej części nie słyszałam, ponieważ w moim pokoju właśnie zadzwonił telefon.
-Halo?
-Hej Majka, tu Ada. My chodziłyśmy razem na tańce.
-No wiem, wiem. Co tam?
-U mnie spoko. Słuchaj, ja mam do Ciebie sprawę.
-No słucham?
-Mam taki pomysł, ale nie jest to rozmowa na telefon. Mogłybyśmy się spotkać i to obgadać, najlepiej dzisiaj, bo jutro wyjeżdżam.
-Nie ma mnie w domu, ale mogę przyjechać.
-O której mogłabyś być?
-Umówmy się o 14 na rynku. Pasuje?
-Jasne. No to dobra, do zobaczenia.
-No hej.- rozłączyłam się i zeszłam na dół. Przy stole siedzieli Seba z Tomkiem i błagalnie spojrzeli w moim kierunku.-Dobra zaraz zrobię.
-Dzięki kotek.
Podeszłam do lodówki wyjęłam jajka i zaczęłam robić jajecznice.
-Ty też chcesz?-zwróciłam się do Tomka.
-No skoro już robisz.
-Oczywiście.- Po 10 minutach śniadanie było gotowe. Usiadłam pomiędzy chłopakami, bo tylko tam było wolne miejsce.-Jak coś to ja dzisiaj jadę do Torunia.
-Myślałem, że opowiadasz Oli o wszystkim na bieżąco.-zdziwił się Sebastian.
-Ale ja nie jadę spotkać się z Olą.
-To z kim?
-Z koleżanką z tańców.
-Musisz dzisiaj?
-Tak. Ona jutro wyjeżdża, a ma do mnie jakąś sprawę.
-No w porządku, ale wrócisz na noc?
-Wrócę. Spotykamy się dopiero o 14, więc wrócę wieczorem. -wstałam od stołu zanosząc do zmywarki naczynia po śniadaniu.
Na zegarze była 11.10. Miałam więc jeszcze trochę czasu. Z tego co wiedziałam pociąg do Torunia był o 12.45. Usiadłam na łóżku i w dalszym ciągu zastanawiała mnie rozmowa, którą usłyszałam dziś rano. Czy to oznaczało, że Tomek miał zamiar mnie podrywać? Nie miałam ochoty rozdrabniać się nad "zemstą" Tomka na Sebastianie, więc postanowiłam się czymś zająć. Przypomniało mi się, że przywiozłam książkę pt."Ostatnia piosenka". Jakiś czas temu zaczęłam ją czytać, niestety nie miałam czasu żeby ją skończyć. Podeszłam do mojej torby, która leżała koło szafy i wyjęłam z niej książkę. Usiadłam na łóżku i zaczęłam czytać.Czytać skończyłam chwilę po 12 i poszłam do łazienki umalować się choć trochę. Gdy malowałam rzęsy do łazienki wszedł Sebastian.
-Musisz tam jechać?-zapytał się i objął mnie od tyłu.
-Ty byłeś wczoraj na boisku, ja dzisiaj pojadę do Torunia, a jutro dzień spędzimy razem.
-No mam nadzieję.- zaczął mnie namiętnie całować po szyi i ramieniu.
-Ejejej, Sebastian. Nie teraz. Ja muszę zaraz wychodzić. A poza tym nie jesteśmy sami...
-Stęskniłem się za Tobą.-powiedział prawie nie odrywając ust od mojej szyi.-A poza tym, nie musisz się martwić Tomkiem. W końcu to nasza sprawa co będziemy robić.
-Może i tak, ale to nie ty będziesz musiał użerać się z jego spojrzeniem.
-Oj kochanie, bez przesady.-w tym momencie, gdy odwróciłam się twarzą do niego, on posadził mnie na blacie przy umywalce i zajął moje usta pocałunkiem. Prawda była taka, że modliłam się tylko by Tomek tego nie zobaczył. Jednak jak zawsze musiałam mieć pecha.
-Ekhem...- oderwaliśmy się od siebie. Sebastian odwrócił się do niego i posłał mu spojrzenie zabójcy.
-Dobra. Ja będę szła, bo zaraz mam pociąg.-chciałam jak najszybciej stamtąd uciec.-Pa kotek-powiedziałam zeskakując z umywali i całując Sebę.
-No pa pa.
-Cześć Tomek.
-Zadzwoń jak będziesz wracać, to po Ciebie wyjdę.-krzyknął z łazienki Sebastian. Szybko weszłam do pokoju, wzięłam torbę i zbiegłam po schodach na dół. Wyszłam z domu i szybkim krokiem ruszyłam w stronę centrum, gdzie znajdowała się stacja i kasa biletów.
Doszłam tam w 10 minut, do przyjazdu pociągu zostało jeszcze trochę czasu.
-Poproszę bilet do Torunia.
-Ulgowy czy normalny?-zapytała się mnie miła młoda kobieta.
-Ulgowy.
-To będzie 15 złoty.
-Dziękuje.-w chwili odejścia od kasy przyjechał pociąg. Skasowałam bilet i zajęłam miejsce pod oknem. Wyjęłam słuchawki i wpięłam je do telefonu. Ustawiłam sobie tryb losowy i odwróciłam się bardziej w stronę okna. Siedziałam tak aż do kolejnej stacji. Właśnie wtedy dostałam SMSa od Sebastiana "Przepraszam za Tomka." Uśmiechnęłam się do telefonu i odpisałam "Nic się nie stało." Gdy skończyłam pisać rozejrzałam się po pociągu, a przy drzwiach stał wysoki brunet z loczkami na głowie. Ubrany był w zielony T-shirt i jeansy. Cały czas pisał coś bardzo zawzięcie na kartce i co jakiś czas spoglądając na mnie. Starałam się nie zwracać na niego uwagi. Zmieniłam piosenkę na trochę bardziej weselszą i otworzyłam książkę w miejscu, w którym skończyłam czytać. Już po kilku minutach znudziło mi się czytanie, więc odłożyłam książkę do torby. Z rozkładu stacji wynikało, że do Torunia zostały jeszcze 3 stacje. "Wytrzymam to jakoś" powiedziałam w myśli i wzięłam głęboki wdech. Spojrzałam na kolesia przy drzwiach, który w dalszym ciągu bazgrolił coś na kartce. Po chwili podszedł do mnie, położył mi kartkę na torbie i wyszedł z pociągu. Wzięłam kartkę i schowałam ją do torby. Wysiadłam na odpowiedniej stacji i ruszyłam na przystanek autobusowy. Podjechałam 4 przystanki autobusem i poszłam w wyznaczone miejsce. Na starówce nie było jeszcze Ady, więc usiadłam na ławce, założyłam okulary i wyjęłam kartkę, którą dostałam od nieznajomego chłopaka.
"Wiem, że się nie znamy, ale zauroczyłaś mnie. Wiem że uznasz że jestem dziwny, ale po raz pierwszy w życiu nie wiem co mam powiedzieć. Jesteś piękna. Mam jedynie nadzieję, że to iż nie potrafiłem do Ciebie zagadać nie zmarnuje naszej szansy, żeby się poznać."
-Hej Majka!-z rozmyślań wyrwał mnie znajomy głos.
-Hej Ada!-przywitałyśmy się buziakiem w policzek. 
-Wszystko okej?
-Tak.-nie mogłam przestać się śmiać. Dałam jej kartkę i po chwili jej reakcja była taka sama jak moja.
-Ha ha ha ha. O matko! Ej, co Ci się stało w rękę?
-Wybiłam palec. Nic takiego. Widzę, że u Ciebie to duża zmiana.-wskazałam palcem na wygoloną część głowy.
-No tak. Chciałam coś zmienić, a nie tak od razu ścinać włosy, więc pomyślałam sobie że może coś takiego.
-Fajnie wygląda. To co, idziemy gdzieś usiąść?
-Tak. Tam jest taka kawiarnia, idziemy?
-Okej.
 Weszłyśmy do kawiarni i usiadłyśmy przy stoliku. Zamówiłyśmy dwa soki pomarańczowe i Ada opowiedziała mi o swoim pomyśle. 
-Jak wiesz nasza grupa się rozpadła, a ja wpadłam na pomysł założenia nowej. I teraz są takie dwie opcje, możemy ogarnąć taką grupę jaka była z Agatą jako instruktorką, albo możemy stworzyć tak od początku. Jak na razie to zbieram tylko osoby chętne, a dopiero potem będę myśleć co dalej. Przepraszam na chwilę.-odeszła od stolika i odebrała telefon. Wróciła po kilku minutach i oświadczyła, że musi wracać do domu, bo jutro wyjeżdża.
-Jak coś to ja jestem za, mogę też z Olą pogadać.
-Super. Kocham Cię.
-Leć ja zapłacę.-gdy Ada opuściła kawiarnię, ja jeszcze w niej zostałam i dopiero po jakimś czasie z niej wyszłam. Pochodziłam trochę po Toruniu, wspominając wszystko. Gdy zbliżałam się 17, zaczęłam iść w stronę przystanku zahaczając jeszcze o Cropp'a. Kupiłam sobie męską koszulkę z nadrukami. Sama się sobie dziwiłam, że w mojej szafie są zarówno mega dziewczęce ubrania jak i męskie ciuchy.
 Gdy tylko dotarłam na dworzec kupiłam bilet i poczekałam na pociąg. Przyjechał już po chwili. Weszłam do środka i jedyne wolne miejsce jakie było, to obok jakiegoś chłopaka. Gdy tylko usiadłam obok niego, przejechał po mnie wzrokiem i uśmiechnął się pod nosem. Miałam tylko nadzieję, że nie zacznie mnie podrywać. Na szczęście wysiadł już po dwóch stacjach, a ja przesunęłam się na jego miejsce. Oparłam głowę o szybę i napisałam do Sebastiana "Jestem w drodze. Jak chcesz to wyjdź po mnie." 
 O 19.23 wysiadłam z pociągu a na stacji stał Sebastian. Miał na sobie vansy, rurki, bluzkę i moją ulubioną bluzę-czarną z Vansa. Przytuliłam się do niego jednocześnie wchłaniając jego zapach.
-Masz gęsią skórkę. Trzymaj.-zdjął z siebie bluzę i pomógł mi się w nią ubrać.
-Dzięki.-jego bluza była na mnie dużo za duża, ale nie przeszkadzało mi to. Złapaliśmy się za ręce i ruszyliśmy w stronę domu.
-To co robimy dzisiaj?
-Nie wiem. Obojętne mi. 
-Możemy obejrzeć ten Twój serial.
-Ha ha ha, nie musisz się tak poświęcać. 
-Ale naprawdę wkręcający.-uśmiechnął się do mnie, pokazując te swoje piękne dołeczki.
-Skoro chcesz, to ja nie będę protestować.-po raz kolejny się do niego przytuliłam, a on pocałował mnie w czoło tuż przed furtką domku.
-To idź się umyć, ja zrobię kolację a potem zmienimy opatrunek.
-Okej. Hej Tomek.-zawołałam mimowolnie.
-Siema. 
 Weszłam schodami na górę, wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Umyłam się szybko, związałam włosy w koka i zeszłam na dół. Zjadłam kolację, napiłam się herbaty i opowiedziałam chłopakom o moim spotkaniu z Adą.
-To co robicie wieczorem?
-Serial oglądamy. 
-Spoko.
-A ty?-zapytałam z ciekawością i uśmiechem na buzi.
-Idę na imprezę.
-Ciekawie. Tomek, możesz sprzątnąć po kolacji?
-Jasne.-zastanowiło mnie, że nie protestował. Sebastian w między czasie poszedł po nowy bandaż i maść i zrobił mi opatrunek. 
-Z palcem chyba lepiej? Możesz zginać?
-Nie do końca, ale masz rację że jest lepiej.To co, idziemy?
-Idziemy.-weszliśmy do mojego pokoju i włączyliśmy serial. Obejrzeliśmy 6 odcinków. Przez te kilka godzin leżeliśmy obok siebie przytulając się bądź całując. Czułam się taka szczęśliwa. Gdy na zegarze była już godzina pierwsza położyliśmy się na poduszkach, złapaliśmy się za ręce i zaczęliśmy rozmawiać.
-Tęskniłem za tym...
-Za czym?
-Za tym, żeby tak po prostu poleżeć i pogadać.
-Ja też. A tak wracając do tej sytuacji w łazience, to bardzo mi się podobało. Trzeba tak robić częściej.-powiedziałam z uśmiechem, a Sebastian w odpowiedzi pocałował mnie.
-Też mi się podobało. Wiesz dlaczego kilka dni temu chciałem to z tobą zrobić?
-Nie wiem.
-Po pierwsze cię kocham, a po drugie chciałem być blisko ciebie. Kiedy cię nie ma, albo gdy nie spędzamy razem czasu to tęsknię za tobą i brakuje mi ciebie. Jesteś dla mnie tak bardzo ważna i z każdym dniem odkrywam to jeszcze bardziej. Chciałbym, żeby tak było zawsze. Mając kilka dziewczyn, to właśnie z tobą jest mi najlepiej i to w tobie się tak naprawdę zakochałem.-odchyliłam twarz w jego stronę, spojrzałam mu w oczy, po czym podniosłam się i usiadłam na nim. 
-Ja też cię kocham. Nigdy nie myślałam, że będę aż tak szczęśliwa. Związek z tobą to coś poważniejszego niż z Michałem. Prawda jest taka, że żałuję że z nim byłam.-nie mogłam dalej skończyć zdania, ponieważ Sebastian zaczął mnie całować. Robił to często i owszem podobało mi się to, ale inną rzeczą był fakt że robił to niespodziewanie.-Wiesz co, trochę zmęczona jestem.
-Dobra, to ja będę szedł.
-Sebastian, możesz tu ze mną zostać?
-Jasne.-odwróciłam się twarzą do ściany, Sebastian przytulił się do mnie i położył mi rękę na udzie. Ja złapałam go za nią i usnęłam.

sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział XIX

Przez pół nocy przewracałam się z boku na bok. Nie mogłam usnąć, w mojej głowie cały czas widziałam scenę, która wydarzyła się u Sebastiana w pokoju. Widziałam jego smutną i zawiedzioną minę, kiedy go od siebie odepchnęłam. Niby powiedział że nic się nie stało. Że zrobimy to wtedy, kiedy oboje będziemy tego chcieli. Tylko...ja nie wiedziałam czy ja będę chciała. Mógł pomyśleć, że jestem jeszcze dzieckiem. W końcu to ja mam te 15 lat. On jako szesnastolatek inaczej patrzył na niektóre rzeczy. Przecież doskonale wiedziałam, że będzie chciał to zrobić. Ja tego nie potrzebowałam. Zastanawiałam się tylko, czy wczorajszy wieczór zmieni coś w naszym związku...
 Usnęłam dopiero nad ranem. Spałam może kilka godzin, bo już o świcie słyszałam kroki. Byłam jednak zbyt zmęczona, by otworzyć oczy, gdy Sebastian wszedł do mojego pokoju. Nie miałam też siły, by odzywać się, gdy się mnie o coś spytał. Jedyne co byłam w stanie przyswoić to jego dłoń na moim policzku. Z tego co mi się wydawało, nie siedział u mnie długo. Gdy tylko wyszedł z pokoju przewróciłam się na drugi bok i nakryłam głowę kołdrą. Mimo że było mi gorąco, nakrywanie się po same uszy pomagało mi wyciszyć się i nie myśleć o tym co dzieje się wokół mnie.
 Dopiero o 9.00 moje oczy mogły się otworzyć. W pokoju było ciemno mimo późnej pory. Wstałam z łóżka i odsłoniłam okna. Za oknem było szaro i ponuro, a termometr wskazywał 13 stopni Celsjusza. Podeszłam do szuflady i wyjęłam z niej czarne leginsy, bluzkę na ramiączka i luźną bluzę z kapturem. Poszłam do łazienki, wzięłam poranną kąpiel, bo miałam nadzieję że choć trochę mnie rozbudzi. Letnie krople wody spływały po moim ciele, a ja rozpływałam się z każdą sekundą. Wyszłam spod prysznica stając mokrymi stopami na ręczniku. Wytarłam się i założyłam bieliznę, po czym ubrałam się w pozostałe części garderoby. Rozczesałam włosy, pomalowałam rzęsy i wyszłam z łazienki. Zeszłam do salonu gdzie siedział Sebastian oglądający jakiś serial w telewizji. Ubrany był w czarny t-shirt i jeansy, a na nogach miał białe skarpetki. Usiadłam obok, a on bardzo ucieszył się na mój widok. Przywitał mnie gorącym pocałunkiem w usta.
-Dzień dobry Słoneczko.
-Hej.
-Jak się spało?- nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć.Nad ranem nawet dobrze, w środku nocy nie bardzo.
-Nawet okej.-uśmiechnęłam się do niego.
-To fajnie. A jak palec?
-Boli.-przyznałam, bo nie chciałam go okłamywać.
-Zaraz coś na to poradzimy.-uśmiechnął się do mnie, pokazując swoje śliczne dołeczki i zniknął gdzieś. Wrócił po 5 minutach i usiadł w tym samym miejscu co przed chwilą. Położył mi swoją dłoń na jego kolanie, posmarował maścią zaczął robić opatrunek prawie tak profesjonalnie jak pani doktor.
-Nie za mocno?
-Nie nie, jest idealnie.
-To fajnie. Głodna?
-Mhm i to bardzo.
-To posiedź sobie, a ja zrobię coś do jedzenia.- zamiast siedzieć na sofie poszłam za nim do kuchni i usiadłam na krzesełku.
-Masz mi za złe to co się wczoraj stało?
-Chodzi Ci o...
-Tak chodzi mi o to że chciałem pójść z Tobą do łóżka.-rzucił prosto z mostu.
-Nie mam. Ja w sumie chciałabym to z Tobą zrobić, tylko po prost nie jestem gotowa.
-W porządku. Chciałbym tylko abyś wiedziała, że ja nadal Cię kocham i nie zależy mi tylko na tym by się z Tobą przespać.
-Ja też Cię kocham.- podszedł do stołu i postawił na stole górę kanapek.
-I że my mamy to zjeść?
-No, tak jakby.
-Ojej, no dobrze. Mam pytanie co dzisiaj robimy?
-Chciałem iść na boisko.
-Wiesz co, jak chcesz to idź sam. Ja nie mam ochoty nigdzie wychodzić.
-Czemu? Myślałem że ich polubiłaś.
-No bo tak jest. Ale nie chcę się dzisiaj z nikim spotykać.
-Ale nie będziesz zła, jeśli pójdę.
-Nie.-odparłam i uśmiechnęłam się.
-No dobra, ale wieczór spędzamy razem.
-Sugerujesz coś?-dodałam z ironicznym uśmiechem
-Na pewno nie będzie tego, o czym obje teraz myślimy. Ale wierz mi, będzie fajnie.
-Okej. To w takim razie szykuj się już, a ja posprzątam.
-Niech będzie.-wstał z krzesła i poszedł na górę. Ja w między czasie posprzątałam po śniadaniu i poszłam na górę do pokoju. Wzięłam telefon i laptopa z szafki i zeszłam ponownie na dół. W przedpokoju na podłodze siedział Sebastian zakładając buty.
-O której będziesz?
-O 15.
-Okej, to zrobię coś na obiad -pożegnaliśmy się buziakiem, Sebastian założył bluzę i wyszedł. Z jednej strony cieszyłam się że go nie ma, bo mogłam swobodnie pogadać z Olą, o wczorajszym wieczorze, jednak z drugiej strony, zgodziłam się na to tylko dlatego że nie chciałam go ograniczać. Wróciłam na sofę, ułożyłam się wygodnie i zadzwoniłam do przyjaciółki. Rozmawiałyśmy chyba 2 godziny i głównym tematem był oczywiście Sebastian. Gdy skończyłyśmy rozmawiać, zadzwonił do mnie Seba:
-Będę później.
-Czemu?
-Michał ma jakiś problem i chcę to obgadać.
-Spoko.-zrobiło mi się przykro. Ale, gdyby Ola miała problem to na pewno bym z nią została.
-Jesteś zła?
-Nie, przecież się kumplujecie, nie ma problemu.
-Kocham Cię kochanie.
-Też Cię kocham. Papa.-rozłączyłam się pierwsza, opadłam na sofę i westchnęłam głęboko. Leżałam tak przez kilka minut, myśląc co mogę zrobić przez te kilka godzin. Podniosłam się z kanapy i poszłam do kuchni. Nalałam coli do szklanki, wyjęłam miskę i wsypałam tam chipsy. Wróciłam do salonu, wzięłam laptopa na kolana i zalogowałam się na fejsie. Miałam kilka nowych powiadomień, ale nie było to nic konkretnego. W sumie wolałam być teraz w domu a nie tutaj. Przeglądając facebooka, natknęłam się na link mojej koleżanki dotyczący serialu Pretty Little Liars. Postanowiłam, że skoro jej się tak podoba, to może obejrzę jeden odcinek i zobaczę czy to takie fajne. Miałam rację. Wkręciłam się w to na dobre. Oglądałam odcinek po odcinku. Zeszło mi się z tym do 16.30. To właśnie wtedy wrócił do domu Sebastian.
-Hej.-krzyknął od progu.
-Cicho.
-Musimy pogadać.-jego ton nie był najprzyjemniejszy. Zastopowałam serial i odwróciłam się w jego stronę.
-Co się stało?
-Zadzwoniła do mnie moja mama i powiedziała że Tomek przyjedzie do nas.
-To w czym problem?
-W tym że nie będziemy razem.
-Oj no bez przesady. A i jak jesteś głodny to zamów pizzę, bo nie zapomniałam zrobić obiad.
-Jasne.-niestety wiedziałam że dalszego ciągu serialu nie obejrzę, więc wyłączyłam laptopa i dołączyłam do mojego chłopaka, który siedział przy stole w kuchni.
***
-No to co robimy?-spytał Sebastian
-Nie wiem.- odparłam wtulając się w niego. Jeszcze jakiś czas temu nigdy pomyślałabym, że z nim będę. Byłam pewna, że nasz znajomość to będzie zwykłe koleżeństwo, a nie związek. Cieszyłam się że z nim jestem.
-Misiek. Ty pamiętasz, że od września będziemy razem chodzić do szkoły, prawda?
-No pamiętam, a co?
-Tak Ci tylko przypominam, że będziesz mnie miała na co dzień.
-Wiesz co, ciężko o tym zapomnieć. Tylko najgorsze to to, że Michał będzie chodził to tego samego liceum co my.- to była rzecz której się bałam. Miałam tylko nadzieję,że nie wyląduje z nim w tej samej klasie. Tego bym nie wytrzymała.
-Damy radę. Będzie dobrze.
-Musi być. Zastanawia mnie tylko fakt, czy nasz związek będzie sprawą publiczną.
-Nie rozumiem.-dodał Sebastian spoglądając na mnie.
-Chodzi mi o to, czy bez żadnego problemu podejdziesz do mnie, spędzisz ze mną przerwę czy raczej będziesz udawał że mnie nie znasz.
-Kotek, ja Ci tylko przypominam, że mam na facebooku zmieniony status na w związku z Tobą. A poza tym ja nie mam się czego wstydzić. Mam tak fajną dziewczynę, że wiele osób mogłoby mi tego pozazdrościć. Nie oszukujmy się. Jesteś ładna, zabawna, masz zdolności sportowe i wiele innych zalet. Możesz być pewna, że w szkole się ode mnie nie uwolnisz!
-Taak. Już widzę te spojrzenia wszystkich dziewczyn które Cię uwielbiają i tych które zaczną.
-A ty naprawdę nadal uważasz że wszystkie dziewczyny tylko marzą by być na Twoim miejscu? Majka, my jak najbardziej do siebie pasujemy. Wiesz co, przecież w sumie wszyscy z boiska zazdroszczą mi, że z Tobą jestem, a dziewczyny zazdroszczą mi Ciebie jako dziewczyny, bo też chciałyby być takie jak ty.
- Sebastian, przecież ja nie jestem z tobą tylko dlatego że jesteś przystojny. Ja Cię po prostu kocham za to, że jesteś.- oparłam się o jego brzuch i podciągnęłam się tak by móc go pocałować, ale on zrobił to pierwszy. Bardzo lubiłam te jego pocałunki. Czułam, że nie są one sztuczne, tylko jak najbardziej szczere. To był kolejny powód, dla którego tak bardzo go kochałam.
-To co, dzisiaj śpimy razem?
-Jasne. W końcu jutro przyjeżdża Tomek, więc trzeba będzie udawać grzeczną parę.
-Teoretycznie. Przecież on wcale nie jest święty i wie co się robi jak jest się samym w domu.-uśmiechnął się z przekąsem.
-Nie wygląda na takiego. A co, chcesz mu dorównać?
-Oczywiście że nie. Możemy zmienić temat?-i zanim mu odpowiedziałam, on zdążył zacząć kolejny temat rozmowy.- A co tak właściwie robiłaś dzisiaj?
-Na początku pogadałam z Olą, a potem zaczęłam oglądać serial w internecie.
-Jaki?
-Słodkie kłamstewka. I nie, nie jest to zwykły banalny serial. Jest mega.
-Jak chcesz to możemy obejrzeć jakiś odcinek razem. Tylko najpierw powiedz mi o co w tym chodzi.
-Spoko. Tylko musisz się skupić.-zmieniłam pozycje i zaczęłam mu streszczać pierwsze kilka odcinków, po czym wstał po laptopa i po chwili wrócił ponownie. Zaczęliśmy oglądać kolejny odcinek, a ja i tak doskonale wiedziałam, że ten serial nie będzie jego ulubionym, ale doceniałam jego starania. Gdy skończyliśmy oglądać na zegarze była już 19.30. Postanowiliśmy zjeść kolacje i porobić sobie zdjęcia, tak po prostu, na pamiątkę. 
O 23 oboje położyliśmy się spać, tak jak to było obiecane w jedynym pokoju, przytulając się do siebie na "łyżeczki".

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Rozdział XVIII

-Palec nie wygląda na złamany ale poczekamy na wyniki badań.-powiedziała pani doktor podając mi lód.-Myślę że może być wybity, albo zwichnięty, ale nic więcej. Mam propozycję. Idź na dół do barku, kup sobie coś do jedzenia, bo to może jeszcze chwilę potrwać, a jak wyniki już będą to przyjdę po Ciebie. Pasuje?-dodała z uśmiechem.
-Mhm...Jasne.-wstałam z kozetki i ruszyłam w kierunku drzwi. Przed drzwiami nerwowo chodził Sebastian.
-I jak?-zapytał przejęty.
-Czekamy jeszcze na wynik badań.
-To co ty tu robisz?
-Pani doktor kazała iść do bufetu i coś zjeść.
-No dobra skoro tak, to chodzimy.-objął mnie w pasie i ruszyliśmy schodami. Bufet znajdował się na parterze. Wnętrze bufetu było przytulne. Ściany pokryte pomarańczowo-czerwoną farbą. Pod jedną ścianą stała sofa, a przy niej szklany stolik z czerwoną serwetką. Pozostałą przestrzeń zajmowały drewniane stoliki z krzesłami, na których leżały czarne serwetki. Wnętrze było bardzo przytulne, a za barem stała bardzo sympatycznie wyglądająca pani, około pięćdziesiątki. Miała brązowe włosy upięte w kok, białą bluzkę z krótkim rękawkiem i jak się później przekonałam czerwoną spódnice i czarne baleriny.
 Usiadłam przy jednym ze stolików, a Sebastian poszedł zamówić coś do jedzenia.
-Majka-odwrócił się w moją stronę-co chcesz do jedzenia?
-Cokolwiek.-było mi obojętne co zamówi. Zależało mi tylko na tym by coś zjeść i wracać do domu.
-Okej. To ja poproszę rosół i pierogi z serem.
-To zapewne dla Twojej dziewczyny. Ale ty też musisz coś zjeść. Proponuję żebyś zjadł to samo.
-Niech będzie. To ile płacę?
-Dla Was dzisiaj na koszt firmy.-odpowiedziała z promiennym uśmiechem.
-Dziękuje.-Zanim się obejrzałam przede mną usiadł Sebastian- Majka, co jest?
-Po prostu jestem zmęczona.-chyba było to widać, ponieważ oczy same mi się zamykały.
-Mam nadzieję, że wyniki będą szybko i wrócimy w końcu do domu.- w czasie naszej rozmowy podeszła do nas pani i postawiła zamówione przez Sebastiana posiłki.
-Smacznego.-uśmiechnęła się do nas.
 Gdy tylko skończyliśmy jeść przyszła do nas pani doktor, trzymając w ręku wyniki badań.
-Majka, zapraszam na górę.
-Poczekaj tutaj. Zaraz przyjdę.
-Okej.-przytulił mnie i odniósł naczynia na blat baru.
 Starałam się dorównać kroku pani doktor i nawet mi się to udawało. Gdy znalazłyśmy się w gabinecie, pani doktor zabrała ode mnie lód, który i tak już się rozpuścił.
-Więc tak. Palec nie jest złamany, tylko wybity.-podeszła do szuflady i wyjęła z niej patyk, bandaż i jakąś maść. Usiadła obok mnie na kozetce i zaczęła robić opatrunek. Zajęło jej to zaledwie kilka minut.-Najlepiej będzie jeśli ktoś będzie mógł Ci zmieniać ten opatrunek. Najlepiej po kąpieli.
-Okej.
-I przyjdź za tydzień, opuchlizna powinna już zejść i ogólnie będzie już lepiej. A poza tym, ten chłopak o Ciebie zadba.-uśmiechnęła się do mnie i wypuściła z gabinetu.
-Dziękuje.-dodałam będąc już na korytarzu. Zeszłam po schodach do bufetu, gdzie siedział Sebastian.-Możemy już iść? Proszę.
-Jasne. Do widzenia!-krzyknął do sympatycznej pani za barem.
-Do widzenia.-odpowiedziała.
 Wyszliśmy ze szpitala i poszliśmy na przystanek. Przez całą drogę nie zamieniliśmy ani słowa. Gdy dotarliśmy do domu, nie czekając na Sebastiana poszłam na górę do swojego pokoju. Zmieniłam szorty na krótkie sportowe spodenki ,a T-shirt na koszulę Sebastiana, którą dał mi na pierwszej randce. Usiadłam na łóżku i napisałam do Oli "Mam wybity palec i nowych znajomych. Ogólnie jak na razie jest dobrze. Kocham ♥". Na odpowiedź nie musiałam czekać długo "Będzie dobrze. Jak da radę to może wpadniesz na kilka godzin do Torunia to pogadamy. Kocham ♥" Po kilku minutach przyszedł do mnie Seba.
-Wszystko okej? Jesteś jakaś dziwna. Nie odzywasz się, ani nic. Co się dzieje?-usiadł obok mnie.
-Ja...ja sama nie wiem. Pomijam fakt że palec mnie boli. Ale to nie chodzi o to. Ja nie wiem co się ze mną dzieje. Przecież wszystko jest idealnie. Jesteś ty, jestem ja.
-Wszystko będzie dobrze.-przytulił mnie i pocałował w czoło.-zaparzyłem herbatę na dole. Idziesz?
-Idę.- wstałam z łóżka, Sebastian za raz po mnie i w między czasie zdjął koszulkę i rzucił ją na moje łóżko. Zeszliśmy ze schodów. Ja poszłam do salonu, on do kuchni i po chwili wrócił z herbatą. Usiadłam na sofie, podciągnęłam kolana pod brodę i napiłam się ciepłej herbaty. Sebastian usiadł obok mnie. Gdy tylko wypiliśmy herbatę, położyłam głowę na jego kolanach; jedną ręką czułam jak bawił się moim włosami, a drugą położył na brzuchu, a ja się do niej przytuliłam. Leżeliśmy tak bardzo długo. Wydaje mi się że usnęłam na kilka godzin, ponieważ gdy otworzyłam oczy w pokoju panował półmrok, a za oknem było widać zachód słońca. Gdy podniosłam głowę i spojrzałam na Sebastiana, jego głowa oparta była o poduszkę. Najwyraźniej zmęczyło go to siedzenie ze mną. Podniosłam się z jego kolan i wyjęłam telefon z kieszeni. Na wyświetlaczu było 7 nieodebranych połączeń od mamy. Jednak bardziej interesowała mnie godzina niż rozmowa z mamą. Była godzina 20.20. Nie miałam ochoty wyliczać alfabetu po kolei, ponieważ doskonale wiedziałam że wyszłaby mi litera "S". Podeszłam do okna i otworzyłam drzwi prowadzące do ogrodu. Zanim wyszłam zdjęłam skarpetki. Po cichu zeszłam po kilku schodkach i weszłam gołą stopą na mokrą trawę. Wiedziałam, że jest mokra, dlatego że o 20 włączały się zraszacze. Mimo to usiadłam na trawie po turecku wpatrując się w zachód słońca. Wokół mnie panowała cisza, a w mojej głowie było pełno wspomnień i słów które usłyszałam dzisiaj od Pani doktor. Nigdy wcześniej nie doceniałam Sebastiana. Wiedziałam, że robi dla mnie wiele, a ja dla niego nic. Tylko nie miałam też pomysłu jak to zmienić...
 Z moich rozmyślań wyrwał mnie dzwonek mojego telefonu. Jak przeczuwałam była to mama.
-Halo?
-Czemu nie odbierasz ode mnie telefonów?-w jej głosie było słychać zdenerwowanie.
-Przepraszam, ale spałam i nie słyszałam jak dzwoniłaś.
-A Sebastian?
-Też spał.
-Majka-powiedziała niepokojącym tonem.-czy wy razem no wiesz....spaliście.-nie miałam pojęcia jak jej odpowiedzieć. W pewnym sensie tak, ale w zupełnie innym.
-Można tak to ująć.
-Co?!
-Mamo, spokojnie. Po prostu wybiłam palec i jak wróciliśmy ze szpitala byłam bardzo zmęczona, więc usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy oglądać jakiś film, tylko że ja usnęłam i położyłam się na jego kolanach i w między czasie usnęłam i ja i on. Tyle.
-Jak to wybiłaś palec? Oczywiście cieszę się, że z nim nie spałaś.
-Grałam w siatkówkę ze znajomymi i źle odbiłam, po prostu.
-Mam nadzieję że dasz sobie jakoś radę. My na razie nie możemy przyjechać, ponieważ mamy dużo pracy, ale myślę że damy radę was odwiedzić. No dobrze to trzymaj się Słonko. Kocham Cię, papa!
-No tez Cię kocham mamo. Papa.
Rozłączyłam się szybko, by wrócić do wspominania tych cudownych chwil. Niestety w między czasie słońce zaszło już na dobre, a wokół mnie zaczęły zapalać się lampki. Siedziałam tak jeszcze przez dobre 20 minut, gdy dołączył do mnie Seba.
-Majka, chodź do domu, bo zmarzniesz.
-Już idę.-wstałam z trawy i poszłam do domu.
-Chcesz coś jeść?
-Nie, nie jestem głodna.-podeszłam wolnym krokiem do krzesła i usiadłam na nim, biorąc obie nogi po brodę.
-Kotek. Co się dzieje? Wiem że pytam się o to po raz kolejny, ale się martwię.
-Nie martw się. Nic się nie dzieje. Ja sama nie wiem czemu jestem taka przymulona.- w jednej chwili kucnął przede mną i spojrzał mi prosto w oczy.
-Chodzi o mnie?
-Nie no coś ty!
-To o co?
-Raczej o mnie.-chyba w tym momencie trafiłam w sedno. Chyba wiedziałam że chodzi o Michała.
-Wiem, że Michał nie był w stosunku do Ciebie fair. Nie powinien się tak zachowywać. Nie masz co się nim martwić, ponieważ chyba zmienił o Tobie zdanie.-powiedział Sebastian jakby czytając mi w myślach.-A c z pozostałymi?
-Z pozostałymi? Jeśli chodzi o dziewczyny to chyba bardzo Cię polubiły, zwłaszcza Jowita.
-Ale to tylko dlatego, że z Tobą jestem. Wiesz doskonale że każda chciałaby z Tobą być, nie wiem całować się z Tobą i tak dalej. One były dla mnie miłe bo chciały wiedzieć jak to jest, skoro nigdy nie mogłyby tego z Tobą zrobić.
-Nie przesadzaj.
-Wesz co, też tak na początku myślałam, ale one uświadomiły mi, że serio bycie z Tobą to zaszczyt. Przecież ty jesteś uosobieniem ideału! Jesteś przystojny, wysportowany, zabawny, masz dobre oceny, szanujesz dziewczyny..
-Ale mimo wszystko, jestem też zwykłym chłopakiem. Wiem że one chciałyby być ze mną, ale ja nigdy nie patrzyłem na nie pod tym względem. One nie są dla mnie. To w Tobie się tak na prawdę zakochałem. Co z tego że miałem kilka innych dziewczyn, skoro do nich nie czułem tego co do Ciebie.A jeśli chodzi o Jowitę, Patrycję i Asię, to w ogóle nie to. Aśka jest dość dziecinna, a Patrycja podoba się Jędrkowi.
-A Jowita?
-A Jowita ma chłopaka.
-Spoko.
-Jesteś dla mnie najważniejsza.-dodał uśmiechając się, pokazując przy tym swoje śliczne dołeczki, po czym zdjął moje nogi z krzesła i poczułam jego ciało blisko jego. Zbliżył swoją twarz do mojej i zaczął mnie lekko całować. Zapach jego perfum był tak intensywny jak za pierwszym razem gdy się pocałowaliśmy. Sebastian pomógł wstać mi z krzesła i oplótł moje nogi wokół swojej umięśnionej klaty i zaniósł mnie po schodach do swojego pokoju. Posadził mnie na łóżku nadal namiętnie całując. W głębi serca była pełna podziwu dla niego za udźwignięcie moich 54 kg czystego tłuszczu. Moje serce zabiło mocniej gdy zaczął rozpinać po kolei guziki od swojej koszuli, którą właśnie miałam na sobie. I to właśnie w tym momencie doszło do mnie co się dzieje. To właśnie tego tak się bałam w dniu wyjazdu. To właśnie o tym gadałam z Olą. Czułam że nie jestem na to gotowa. Jednym ruchem oderwałam się od ust Sebastiana i odepchnęłam go lekko od siebie
-Nie.-dodałam ze spuszczoną głową.
-Przepraszam..-dodał trochę zakłopotany.
-To nie to że ja nie chcę tego zrobić z Tobą. Ja się nawet bym chciała, ale się boję.
-Spokojnie, nie tłumacz się. Zrobimy to wtedy gdy będziemy oboje tego chcieli.
-Nie gniewasz się?
-Jasne że nie.-przybliżył się do mnie i pocałował mnie w czoło.
-Ja chyba pójdę się umyć.
-Mogę poczekać na Ciebie u Ciebie w pokoju? A poza tym chyba trzeba opatrunek zmienić.
-Jasne. Przyjdę za chwilę.-wstałam z łóżka i poszłam do swojego pokoju. Podeszłam do szuflady z której wyjęłam moją piżamę. Były to krótkie dresowe spodenki i biała koszulką z napisem "Bo moim mistrzem jest Ola." którą dostałam na urodziny. Aż dziwne że kiedyś nawet wyszłam w niej na ulicę. Teraz służyła mi za część piżamy. Wróciłam do pokoju po 30 minutach. Zapaliłam w pokoju światło i położyłam dzisiejsze ubranie na półkę w szafie.
-Uroczo wyglądasz.-uśmiechnął się do Sebastian, który siedział u mnie na łóżku.
-Dziękuje. Wiesz co, ja wolę spać bez tego patyka.
-Może masz i rację. Ja pójdę się umyć i jeśli chcesz to jeszcze przyjdę.
-Za dużo zamieszania. Idź się umyć i idź spać.
-Masz rację, ale od jutra śpimy razem w jednym pokoju.-i zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć Seba zajął moje usta całusem, po czym łobuzersko się uśmiechnął-Dobranoc!-rzucił przez ramię i ruszył w kierunku drzwi gasząc przy okazji światło.

wtorek, 8 stycznia 2013

Rozdział XVII

Usiadłam pomiędzy Aśką a Patrycją. Asia miała rozpuszczone blond włosy, które opadały na tęczową koszulę w kratkę, do której miała założone czarne spodnie do kolan. Patrycja miała zieloną bluzkę na ramiączka, jeansową spódniczkę i czarne sandały. Włosy miała w kolorze ciemnego blondu z jasnymi końcówkami. Jowita usiadła naprzeciwko mnie i bardzo podejrzliwe się patrzyła. W naszym towarzystwie panowała bardzo niezręczna cisza. Nie to co na boisku. Tam co kilka sekund pojawiały się krzyki zarówno przegrywających i jak i wygrywających. Postanowiłam przerwać ciszę która otaczała nas od dobrych kilku minut.
-To co, wy mieszkacie tutaj, czy w Toruniu?
-Ja mieszkam w Toruniu, Aśka tutaj z Adamem, a Patrycja też w Toruniu.
-Z Adamem?
-Tak. To mój brat.-dodała obojętnie Asia.
-To jak się znacie?
-Ogólnie to Patrycja jest kuzynką Asi. Ja chodziłam z Patrycją do klasy w gimnazjum, a reszta to kiedyś tu mieszkała, więc jak poznałam Asie, to jakoś się zaprzyjaźniłyśmy i stworzyliśmy taką paczkę.
-Spoko. W sumie fajnie.
-A ty jak poznałaś Sebastiana?- zapytała się mnie Patrycja, jakby wyrwana z jakiś głębokich rozmyślań.
- My poznaliśmy się na castingu do programu tanecznego.- i nagle wszystkie dziewczyny podniosły głowy na mnie i było widać, że interesuje je ta historia.
-Opowiadaj dalej.- przekonała mnie Asia o prawdziwości moje twierdzenia.
-I ogólnie wszystko wyszło przez przypadek, ponieważ gdy powtarzałam choreografię wpadłam na niego, bo źle się obróciłam. No i pogadaliśmy chwilę, po czym ja wyszłam na scenę, a że nie poszło mi najlepiej, bo ...bo nie przeszłam to rzuciłam się Sebastianowi na szyję, dlatego że stał za sceną i nawet nie protestował gdy tak zrobiłam. Pewnie przytulałabym się do niego dłużej, gdyby nie moja przyjaciółka, która zaczęła  mnie poganiać. Wtedy Seba napisał mi swój numer i imię i nazwisko na kartce i dał mi ją. Tylko że sytuacja komplikowała się, dlatego że ja miałam chłopaka, a od momentu gdy poznałam Sebastiana jakoś tak zaczęłam o nim myśleć...- w tym momencie dało się słyszeć ciche wzdychnie dziewczyn.
-No opowiadaj dalej.-pogoniła mnie Jowita.
Uśmiechnęłam się pod nosem, ponieważ bawiła mnie ich fascynacja moim związkiem.
-Ponieważ mój chłopak olał mnie w dniu castingu, nie odbierał ode mnie telefonu ani nic, więc pojechałam do niego i pod jego domem zobaczyłam jak się całuje z jakąś laską. Uznałam że nie będę tego ciągnąć i z nim zerwałam. A jeśli chodzi o Sebastiana, to początkowo tylko gadaliśmy. Znaczy....hmmm, dużo gadaliśmy. No i tak jakoś wyszło że spotkaliśmy się raz, drugi i tak dalej. No i to tyle.
-Kurde, zazdroszczę Ci.-w głosie Jowity było słychać szczyptę zazdrości.
-Nie ma czego. Chłopak jak każdy inny.
W tym momencie wszystkie dziewczyny wybuchnęły śmiechem.
-Majka, on nie jest jak każdy inny.- powiedziała przez śmiech Asia.
-Jest przystojny, opiekuńczy, wysportowany, dobrze się uczy, jest lubiany, ma poczucie humoru i najważniejsze że szanuje dziewczyny.-zaczęła wyliczać Jowita.
-A poza tym musisz wiedzieć, że wszystkie które tu siedzimy miałyśmy kiedyś fazę na Sebastiana. Ale on nigdy nawet nie spojrzał na nas jak na przyszłe kandydatki na swoją dziewczynę tylko po prostu jak na koleżanki z boiska. Tak więc, musisz nam wybaczyć nasz początkowy stosunek do siebie, ale... ale my po prostu byłyśmy zazdrosne. Mam nadzieję że się już na nas nie gniewasz.-przyznała Patrycja.
-Nie gniewam się.-Roześmiałam się, bo zwyczajnie mnie to bawiło.
-Dobra, a teraz musisz powiedzieć nam jedno.-Jowita przybliżyła swoją twarz do naszych i szepnęła.- Jak on całuje?
Początkowo ja i pozostałe dziewczyny wybuchnęłyśmy śmiechem, ale po chwili spoważniałyśmy, a Jowita, Asia i Patrycja wlepiły we mnie oczy i oczekiwały na moją odpowiedź.
-Jak całuje? Zajebiście całuje. Nie wiem jak mam to opisać. W każdym razie, całować potrafi.-po tych słowach ponownie dało się słyszeć westchnienie, a po westchnieniu śmiech.
Niestety nie mogłyśmy dokończyć plotkowania o Sebastianie i jak się domyślałam też o innych chłopakach, ponieważ do trybun podbiegł mój chłopak z kolegami, w między czasie zdejmując koszulkę.
-Ej, idziecie zagrać?
-W co?-podniosłam głowę
-No nie wiem. W kosza albo w siatkę.
-Nie wiem jak wy, ale ja wolałabym w siatkę.
-Bo co, w kosza nie umiesz?-zapytał się mnie dość wulgarnie Michał.
-Kurwa Michał. Daj jej spokój. Cały czas się jej czepiasz, masz jakieś pretensje, krytykujesz ją, a jej nie znasz.-zaczęła bronić mnie Jowita. Odnosiłam dziwne wrażenie, że serio mnie polubiła. Gdy skończyła przemawiać ja wstałam z trybun i też takim samy tonem odpowiedziałam.
-Dla Twojej wiadomości, to nie to że nie potrafię, tylko nie lubię. Ja doskonale zdaje sobie sprawę że wszyscy myślicie że jest pustą laską, która nic nie potrafi, a jedyne co jej wychodzi to chodzenie na zakupy.-nie miałam nawet szansy aby dalej się tłumaczyć, bo do akcji ponownie wkroczyła Jowita.
-Ej, dobra koniec. Zrobimy tak. Zagramy krótki mecz kosza-jej spojrzenie powędrowało do mnie, a ja tylko pokiwałam głową że się zgadzam.- a potem pogramy w siatkówkę. Zobaczymy czy Majka serio jest pusta i nic nie umie.
 Na jej propozycję przystali wszyscy. Podzieliliśmy się na dwa składy. W jednym byłam ja, Jowita, Michał, Jędrek i Seba, a w drugim Asia, Patrycja, Patryk, Kamil i Adam. Mecz miał być tylko do 10 punktów. Początkowo w naszym zespole punkty zdobywał tylko Michał i Sebastian. Za każdym razem gdy miałam piłkę, Michał celowo starał mi się ją odebrać. Ale mimo wszystko drużyna przeciwna wygrywała. Postanowiłam, że nawet jeśli Michał miał mnie po tym znienawidzić do końca, warto było spróbować. Gdy Jowita podała mi piłkę, ja wykonałam prawy dwutakt i zdobyłam 2 punkty dla naszego zespołu. Wszyscy zaczęli mi gratulować,a nawet doczekałam się nawet buziaka od mojego chłopka. Jednak mimo wszystko Michał nie patrzył na mnie bardzo przychylnie. Po jeszcze kilku niezbyt celnych rzutach do kosza (nie moich, lecz samego Michała), drużyna w której była Asia i Patrycja wyszła na prowadzenie, a wynik wynosił 8:8. Wspólnie postanowiliśmy że wygra ta drużyna która trafi choć jeden rzut osobisty na dwa możliwe. Najpierw rzucał Michał. Kiedy nie udało mu się zdobyć punktu, rzut należał do Patryka. Niestety on też spudłował.
-Ja nie wiem jak wy, ale ja jestem za tym żeby to Majka rzucała.-zaproponował Jędrek.
-Zgadzam się z nim.-dodał Sebastian.
Michał podszedł do mnie dał mi piłkę i odszedł bez słowa. Stanął obok Sebastiana i przyglądał mi się uważnie. Nie zważając ani na niego, ani na to czy mi się uda-rzuciłam. W 100% byłam pewna że przeze mnie przegramy. Jednak prawda była inna. Zdobyłam ostatnie punkty. Zarówno Michał jak i wszyscy pozostali podeszli do mnie i jeszcze raz pogratulowali mi.
-Hmm...Majka. Chciałem Cię przeprosić. Nie powinienem był Cię oceniać. To że jesteś ładna, nie znaczy że nic nie potrafisz. Potrafisz dużo. Seba ma jednak dobry gust.-po tych słowach oddalił się w kierunku pozostałych, którzy zdążyli dojść do trybun a do mnie podszedł Sebastian i pocałował mnie namiętnie.
-Kocham Cię, wiesz?
-Wiem. Mówiłeś mi to kilka razy.-pocałowałam go w policzek i przytuliłam się do jego nagiej i umięśnionej klaty. Złapaliśmy się ze ręce i dołączyliśmy do reszty.
-Och miśki zakochane.-skomentował Michał nasz widok.
-A co zazdrosny?-zaczął przekomarzać się z nim Seba.
-O Ciebie kochanie, zawsze.-odpowiedział żartobliwie. Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Kiedy spojrzałam na zegarek, który znajdował się na nadgarstku mojego ukochanego była godzina 13.40. Byłam głodna i ewidentnie było to słychać.-Głodna jesteś?
-Mhm....
-To co gramy szybki mecz siatki i potem ogarniemy coś do zjedzenia?-zaproponował.
Po raz kolejny wszyscy się zgodzili. Drużyny były takie same. Gra toczyła się spokojnie; tym razem nie padały żadne złośliwe uwagi gdy któraś z drużyn straciła piłkę. Dopiero pod koniec gry gra stała się ciekawa. Pojawiły się pierwsze okrzyki typu : moja!, albo odbij to! Wszyscy zaczęli choć trochę udzielać się w grze. Ale mimo poświęceń dla drużyny pojawiły się pierwsze kontuzje. Jędrek stłukł sobie łokieć, Adam i Patryk obtarli kolana, a Patrycja nabiła sobie sinika na nadgarstku. 
-Majka, serwujesz.- Podrzuciłam piłkę i zaserwowałam. Niestety przeciwnicy odbili to bez najmniejszego problemu. Pierwszą piłkę po naszej stronie siatki odbił Sebastian który podał do Jowity, a ona do mnie. Szkoda tylko że zrobiła to mało umiejętnie, a ja by odbić rzuciłam się na kolana. Gdy tylko piłka przeleciała nie została odbita.
-Majka, wszystko okej?-podbiegł do mnie Sebastian i pomógł mi wstać. Moje kolana były czerwone, a mały palec dziwnie siny. 
-Tak jasne. 
-Dasz radę grać?
-Myślę że tak.-poszłam za czerwoną linię i powtórzyłam czynność. Niestety moja ręka odmówiła mi posłuszeństwa i bezwiednie z bólem opadła, a piłka uderzyła w siatkę. Wtedy już chyba wszyscy nie mieli wątpliwości że nie wszystko jest w porządku. 
-Ej, zbieramy się. Nie wiem jak chcecie to możecie pójść do domu, ale ja z Majką jadę do szpitala. Nie wygląda to najlepiej.-skomentował to Sebastian delikatnie oglądając moja rękę. Michał przyniósł mu koszulkę, która po chwili założył na siebie, po czym objął mnie w pasie i ruszyliśmy w stronę przystanku autobusowego który znajdował się tuż obok szkoły.

niedziela, 6 stycznia 2013

Rozdział XVI

Była 7 rano, gdy się obudziłam. Sebastian spał w najlepsze, a ja nie chciałam go budzić. Po cichu wysunęłam się z jego objęć i poszłam do łazienki. Wzięłam długi, ciepły prysznic. Nie miałam ochoty stamtąd wychodzić, nie chciałam jednak narażać rodziców Seby na jakieś mega duże koszta. Wyszłam spod ciepłego strumienia, wytarłam się i założyłam szorty i bluzkę. Ułożyłam grzywkę, wysuszyłam włosy, które później spięłam w koka, zostawiając tylko grzywkę na wolności. Wydawało mi się że wyglądam nawet ładnie. Pomalowałam się i gdy tylko skończyłam do łazienki wszedł Sebastian.
-O kurde, sorry. Nie miałem pojęcia że tu jesteś.-powiedział trochę zakłopotany. Nie dziwię się, bo był w samych bokserkach.
-Już wychodzę.-gdy zaczęłam iść w stronę drzwi, Sebastian złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
-Nie zapomniałaś o czymś?- i zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć, Sebastian pocałował mnie czule w usta i uśmiechnął się promiennie.
-To co, śniadanie?
-Wiesz że Cię kocham.
-Wiem.-zeszłam po schodach  prosto do kuchni. Zagotowałam mleko i wsypałam płatki. Po 15 minutach dołączył do mnie Sebastian. Zjadł to samo co ja. Doskonale wiedziałam, że nie zrobiłby nic innego.
-O 11 idziemy na boisko. Ogarnąłem kilku kumpli.
-Czyli co, będę ja sama z Wami?
-Nie no coś ty. Będzie jeszcze kilka dziewczyn.
-Ile z nich to twoje byłe?-dodałam z sarkazmem, a on prawie zadławił się płatkami.
-Zero.
-Dobra dobra.
-Majka, ogarnij się. Ha ha ha ha
-Wiesz że nie mogę. Dobra, nie ważne. Do 11 jest jeszcze trochę czasu. Robimy coś?
-No nie wiem. Masz na myśli coś konkretnego?
-No właśnie nie. Możesz mi opowiedzieć o tych swoich kolegach.
-Okej.To idź do ogrodu ja zaraz przyjdę.- wstałam od  stołu i poszłam we wskazane miejsce. Zaraz doszedł do mnie mój chłopak z dwiema puszkami Pepsi i usiadł obok mnie na kocu. Jednak określenie usiadł, nie było najtrafniejsze. Położył się na kocu, a ja położyłam się obok niego opierając głowę o jego nagi, umięśniony tors. Zastanawiałam się dlaczego nie ubrał się jeszcze tak jak powinien. Miałam tylko nadzieję, że nie wyjdzie tak dalej niż ogrodzenie. Leżeliśmy obok siebie, Sebastian opowiadał mi o swoich znajomych, a mnie to nawet nie nudziło. Czas minął nam szybko. Zanim się obejrzałam, była już 10.30
-Ja Ci nie chcę nic mówić, ale radziłam Ci się ubrać. - na te słowa zerwał się jak oparzony. Poleciał do domu, a ja między czasie zaniosłam koc do salonu. Po 10 minutach zbiegł po schodach ubrany w granatowe spodnie do kolan i biały T-shirt z napisami. Usiedliśmy na podłodze zakładając buty. Ja założyłam trampki, on adidasy. Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy główną drogą. Już po chwili byliśmy na rynku, o ile można było to tak nazwać. Potem skręciliśmy obok Biedronki w prawo i pojawił się przed nami żółto-brązowy budynek. Z tego co wywnioskowałam była to szkoła, nie pomyliłam się. Tuż obok niej było duże boisko, bo zarówno do nogi jak i siatkówki czy kosza. Na trybunach dało się zobaczyć kilka dziewczyn, a na boisku kilku chłopaków grało w kosza. Zatrzymaliśmy się przed wejściem. Spojrzałam na Sebastiana i jeszcze mocniej złapałam jego rękę. On tylko spojrzał na mnie i uśmiechnął się swoim łobuzerskim uśmiechem. Momentalnie poczułam na sobie wzrok wszystkich osób będących na boisku. Modliłam się tylko o to, by Sebastian nie miał zamiaru mnie przy nich pocałować. Oczywiście, jemu to w żaden sposób nie przeszkadzało, bo zaraz mnie pocałował, a w tle było słychać okrzyki i pogwizdywanie.
-Wydaje mi się, że okazywanie uczuć publicznie, a przynajmniej w ich towarzystwie to nie jest najlepszy pomysł.-Sebastian tylko zaśmiał się pod nosem i przepuścił mnie przez furtkę.
-Siema. To jest Majka.
-Cześć.- dodałam z mimowolnym uśmiechem.
-No to tak. To jest-zaczął przedstawiać mi po kolei swoich znajomych. Wszyscy byli skejtami. Jego koleżanki także ubrane były jak jego kumple.-Michał, Adam, Patryk, Jędrek i Kamil. A to jest Asia, Patrycja i Jowita.
-Seba, idziesz zagrać?
-Mogę?
-No proszę Cię. Idź.-zanim się obejrzałam zostałam sama, mimo iż dosłownie 10 sekund temu było tu jeszcze sporo osób. Od razu wiedziałam, że nie będę jakimś wielkim obiektem zainteresowania. Jedyną osobą, która się mną jeszcze interesowała był Sebastian. Ale teraz to nawet on bardziej zajęty był grą w kosza niż mną. Podeszłam powoli na trybuny i usiadałam na samym dole. Opuściłam okulary z czubka głowy na nos, jedną nogę podniosłam pod brodę i wyjęłam telefon z kieszeni. W sumie to w samą porę, bo właśnie napisała do mnie Ola. Przez cały czas gdy tak z nią pisałam, słyszałam szepty za plecami z czego wynikać mogło tylko jedno. Stałam się nowym obiektem rozmów. Starałam się nie myśleć o tym, co działo się ledwie metr ode mnie.Ale nie tylko dziewczyny o mnie plotkowały. Doskonale wiedziałam że koledzy Sebastiana, a zwłaszcza Michał byli do mnie wrogo nastawieni. Pewnie wściekali się dlatego, że odbieram im kolegę. Z moich jakże dogłębnych rozmyślań wyrwało mnie czyjeś pochrząkiwanie.
-Majka. Może jednak wolałabyś usiąść z nami, niż siedzieć tu sama. Poza tym miałyśmy się lepiej poznać. -uśmiechnęła się do mnie miło któraś z dziewczyn, która pojawiła się jakby wyrosła spod ziemi za moimi plecami. Miałam wrażenie że była to Jowita. Miała długie brązowe włosy z równą obciętą grzywką. Ubrana była w szorty i bluzkę na ramiączka, oczywiście nie mogło zabraknąć vansów. Ruszyłyśmy w stronę pozostałych dziewczyn, a na twarzy Sebastian było widać uśmiech.

Od Autorki: Bardzo chciałabym podziękować mojej przyjaciółce za zredagowanie tego rozdziału. Mam nadzieję, że będziesz robić to częściej i będzie sprawiało Ci to choć trochę przyjemności. Szu, dziękuje <3