Ta noc była gorsza niż poprzednia, ponieważ z trudem obudziłam się na dźwięk budzika. Gdy tylko otworzyłam oczy, spojrzałam na ekran telefonu. Miałam nieodebraną wiadomość. "Dzień dobry :*". Był to SMS od Sebastiana. Uśmiechnęłam się do telefonu. Wstałam z łóżka i wyjrzałam za okno. Dzisiaj też świeciło słońce. Ubrałam się w krótką spódniczkę w drobne kwiatuszki, biały top, czarną marynarkę i baleriny. Włosy związałam w koński ogon i lekko pomalowałam rzęsy. W kuchni na stole stała szklanka soku i kanapki do szkoły i na śniadanie. Te drugie zostały na stole, bo jakoś nie miałam na nie ochoty, a w zamian wzięłam jabłko.
Było dopiero 7:20 gdy dotarłam do szkoły. Gdy zostawiałam rzeczy w szafce podszedł do mnie Michał.
-Majka! Musimy w końcu pogadać.-mówiąc to złapał mnie za rękę
-Puść mnie! Ja nie mam o czym z tobą rozmawiać!-powiedziałam patrząc mu się prosto w oczy
-Ja cię kocham! Nie rozumiesz tego? Nie pamiętasz jak to był jak byliśmy razem?
-Michał. Ja też cię kochałam. Ale po tym wszystkim, ja nie mogę Ci zaufać. W ogóle kogo ty chcesz oszukiwać?! Przecież jak byliśmy razem to liczył się dla ciebie fakt, że masz fajną dziewczynę. Może i na początku ci się podobałam, ale z czasem chyba to wygasło. Ja doskonale wiem że każda rzecz jaką robiliśmy, jak się przytulaliśmy czy całowaliśmy to tylko dla mnie było ważne. Cały czas udawałeś!-powiedziałam łamiącym się głosem i spływającą łzą po policzku. Szybko jednak ją wytarłam, by Michał tego nie widział. Chyba to co powiedziałam musiało go dotknąć, albo przynajmniej wywrzeć jakieś wrażenie, bo mogłam swobodnie uwolnić się od jego uścisku. Szybko pobiegłam na górę, bo nie chciałam z nim rozmawiać. Na górze siedziała Ola i gdy zobaczyła mnie w jakim jestem stanie po prostu mnie przytuliła. I tak objęte poszłyśmy pod salę gdzie miałyśmy lekcje. Usiadłyśmy na podłodze pod parapetem i zaczęłam opowiadać jej ze szczegółami jak to było w weekend. Jej oczy zabłysły tylko wtedy gdy wspomniałam o Sebastianie. Ja też się wtedy uśmiechnęłam. Jednak tą cudowną atmosferę musiał popsuć Michał, który lekcje miał obok mnie. Jednak nie zważałam na to. Na szczęście po chwili zadzwonił dzwonek. Podniosłam się z podłogi i podeszłam w stronę mojej klasy.
Mój były przez cały dzień patrzył się na mnie i robił wszystko by tylko mnie zobaczyć. Ja jednak byłam zajęta zupełnie czymś innym. Przez cały czas pisałam z Sebą. Oczywiście Ola musiała wszystko wiedzieć. Prawdę mówiąc olewałam ją. Byłam zbyt pochłonięta pisaniem z Sebastianem.
-Jak masz problem to lecisz do mnie, ale jak napisze Sebuś, to masz mnie gdzieś.
-Wcale nie! Jeśli chcesz to dzisiejsze popołudnie spędzimy razem.-zaproponowałam
-Nie wysilaj się. Zaraz Sebcio zadzwoni i polecisz do niego!
-Olka! Ogarnij się. Ja po prostu z nim piszę. Naprawdę chce spędzić ten dzień z tobą.
-Dobra to co, po szkole?
-Jasne. Dałam jej buziaka w policzek poleciałam na angielski.
Przez całą lekcję myślałam o Sebastianie. Nie dawał mi spokoju. Musiałam wyglądać na nieobecną, bo pani wzięła mnie do odpowiedzi. Strasznie się zdziwiła gdy zobaczyła że wszystko potrafię.
Angielski był ostatnią moją lekcją. Czekałam na Olę pod szkołą. Gdy szukałam okularów w torbie ponownie podszedł do mnie Michał.
-Masz teraz chwilę czasu?
-Nie.
-To po co tu siedzisz?
-Bo umówiłam się z Olą.
-Majka-kucnął przede mną.-Ja cię kocham. Rozumiesz? Ja nie wie czemu tak zrobiłem.
-Boże. Michał! Przecież ty nawet nie czułeś się winny. Ja nie mogę z tobą być. W sobotę po raz kolejny mnie zawiodłeś.- I na tym zakończyła się nasza rozmowa, ponieważ ze szkoły wyszła już Ola.
Chodziłyśmy chyba do 18. Pochodziłyśmy po sklepach, byłyśmy w Subway'u a potem nad Wisłą. Oczywiście nie obyło się od "sesji" zdjęciowej. W domu nikogo nie było. Moja mama mówiła mi że dzisiaj będzie dłużej w pracy a tata wyjechał na szkolenie. Przebrałam się w szorty, włączyłam muzykę i położyłam się na łóżku. Już po kilku minutach zadzwonił mój telefon. Był to Sebastian. Pośpiesznie wyłączyłam muzykę i odebrałam. Rozmawialiśmy krótko, ale to dlatego że mama wróciła do domu. Reszta wieczoru nie była aż tak ekscytująca.
Cały tydzień przebiegał prawie tak samo. No może oprócz czwartku...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz