wtorek, 30 października 2012

Rozdział VIII

Obudziłam się cała obolała i było mi strasznie zimno. Wyszłam z pokoju i poszłam do kuchni, gdzie moja mama przygotowywała śniadanie. Opadłam bezwiednie na krzesło. Nie miałam siły się ruszać, mówić, a głowa bolała niemiłosiernie.
-Ej, kochanie co się dzieje.
-Nie wiem. Źle się czuję.
-Poczekaj-pospiesznym krokiem poszła do łazienki i wróciła z termometrem.-Trzymaj i idź do łóżka, a ja za 15 minut przyjdę i zobaczymy co tam z tobą. A właśnie, tata dzisiaj wraca.
-Super.-zwlokłam się z krzesła i powolnym krokiem wróciłam do pokoju. Wzięłam telefon z szafki, położyłam go na stoliku i wsunęłam się pod kołdrę. Wydaje mi się, że usnęłam, bo jakoś oderwałam się od rzeczywistości. Obudziłam się, gdy moja mama weszła do pokoju.
-Pokaż termometr. No pięknie-dodała po chwili- 38 stopni. Dzisiaj nigdzie nie wychodzisz, nawet z łóżka, a ja zaraz przyniosę Ci leki i ciepłą herbatę.
Gdy tylko wyszła zadzwonił mój telefon.
-Halo?-powiedziałam ledwo słyszalnym głosem.
-Majka?
-Tak.
-To ja Sebastian.
-Cześć.
-Co ty masz taki głos?
-Chora jestem.
-Może wpaść do Ciebie?
-Nie wiem.-i rozłączyłam się.
Do mojego pokoju uchyliły się drzwi. Mama postawiła leki i herbatę, ucałowała mnie w czoło i wyszła
Tak właśnie spędziłam ostatni tydzień 3 klasy gimnazjum.
***
-Maaaajka!-rzuciła mi się na szyję Ola-Boże, jak ja cię długo nie widziałam. Jeju, ślicznie wyglądasz.-myślę że miała rację, ponieważ nie tylko ona mi to powiedziała. Miałam czarną mini, białą koszulę i szpilki. Do torby spakowałam rzeczy na zmianę.
-Dzięki. Ty też.-po raz pierwszy Ola ubrała się w spódnice zamiast rurek, niestety vansy mieć musiała.
-To co, masz jakieś plany na popołudnie?
-Jak na razie nie. Chodź, musimy iść.-i pociągnęłam ją za rękę.
Zakończenie roku trwało około godziny.
-Olcia, idziesz ze mną do łazienki?
-Mhm jasne.
Przebrałam się w rurki i kolorowy top.
-Cholera! Nie wzięłam butów na zmianę.
-Przecież możesz chodzisz w szpilkach. 
-Tak, a potem amputują mi nogi.-dodałam z uśmiechem i obie parsknęłyśmy śmiechem.- Chodź idziemy.
Na zewnątrz stało jeszcze parę osób z mojej starej klasy, a tuż obok nich stał....Sebastian. Ubrany w rurki, vansy i t-shirt, a na głowie miał swoje cudowne Ray-Ban'y.
-Co ty tu robisz?
-Przyszedłem po ciebie. Mam nadzieję że nie masz jakiś ambitnych planów.
-W sumie to nie. Poczekaj chwilę.-podbiegłam do Oli
-Olcia, bo Sebastian przyszedł i zaproponował mi żebym z nim spędziła dzień. Bardzo się będziesz gniewać?
-Idź. Mówię poważnie.-rzuciłam jej się na szyję. Pożegnałam się ze wszystkimi i umówiliśmy się na jutro, żeby coś ogarnąć.
-Już.- Sebastian objął mnie w pasie, a w oddali słychać było pogwizdywanie. Odwróciłam się, pokazałam im środkowy palec, uśmiechnęłam się i ruszyliśmy prosto przed siebie. Najpierw poszliśmy pod pomnik Kopernika, tak jak za pierwszym razem. Siedzieliśmy tam ponad godzinę. Potem poszliśmy do kawiarni. Usiedliśmy na przeciwko siebie, Seba zamówił lody, ja wzięłam kawę i szarlotkę na gorąco. Oczywiście połowę zjadł mi Sebastian, za to ja połowę jego deseru. Nie protestowałam, gdy przypadkowo złapał mnie za rękę. Uśmiechnęłam się, co dało mu trochę więcej pewności siebie. Po kilkunastu minutach poszedł do toalety, a mnie znowu przypomniały się moje przemyślenia w autobusie, po pierwszym spotkaniu z Sebastianem. Wrócił po chwili.
-Chodź. Już zapłaciłem.- złapał mnie za rękę i wyprowadził z kawiarni.
-To co teraz robimy?-zapytałam
-A na co masz ochotę? Możemy się jeszcze przejść, albo iść nad Wisłę. Chyba że masz mnie dosyć.
-Nie no coś ty. Bardzo miło spędza się z Tobą czas.-powiedziałam z przekonywującym uśmiechem, wspięłam się na palca i dałam mu buziaka w policzek.
-To co, Wisła?-zapytał z wyraźnym zadowoleniem.
-Wisła.-i ruszyliśmy w bardzo dobrze znanym mi kierunku, a ja w między czasie zdjęłam mu okulary z głowy i je założyłam. Na miejsce dotarliśmy po 15 minutach. To wszystko przez te moje szpilki. Usiedliśmy na 3 stopniu od dołu. Tym razem nie towarzyszył nam zachód słońca, ale i tak czułam że ten wieczór będzie wyjątkowy.
-Tak naprawdę, to cieszę się że cię poznałem.
-Ja też. Prawdę mówiąc jest mi z tobą lepiej, oczywiście pod względem spędzania czasu niż z Michałem. Nigdy będąc z Michałem, nie czułam się szczęśliwa.
-No widzisz, teraz masz mnie.
-No pewnie. Ej, a tak właściwie, to my prawie o sobie nic nie wiemy.
-No to dawaj.-gdy to mówił, uśmiechnął się do mnie, a ja zmieniłam pozycje i położyłam się na jego kolanach.
-Mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza?-zapytałam niepewnie i nawet już chciałam się podnieść.
-Jasne, że nie. No więc co chcesz wiedzieć.-powiedział patrząc się na mnie.
-No chociażby gdzie chodzisz do liceum?
-Chodzę do III LO.
-Serio?
-No tak, a co?
-Bo ja też bym chciała tam chodzić.
-To wspaniale!
-Myślę, że większość osób z mojej klasy tam idzie, ale nawet jeśli, to cieszę się, że będziemy chodzić tam razem.- uśmiechnęłam się. W między czasie Sebastian wyjął z kieszeni swój telefon, na którym owinięte były słuchawki. Jedną dał mi, drugą zostawił dla siebie.
-Trzymaj. Puszczę ci coś. Strasznie mi się to z tobą kojarzy.- i w tym momencie usłyszałam w słuchawce Big Time Rush "Windows Down". Bez namysłu zaczęłam śpiewać, a Seba dołączył się do mnie. Niestety taką fajną atmosferę musiał popsuć mój telefon. To była moja mama.
-To moja mama. Każe mi wracać do domu.-z bólem serca podniosłam się z kolan Seby i ledwo mogłam utrzymać się na nogach.
-Chodź tu.-złapał mnie za rękę. Jednak dużo to nie pomogło, bo chodzić i tak nie mogłam.-Czekaj. Wskakuj.
-Ty chyba żartujesz?! Nie ma opcji.
-Nie marudź, tylko siadaj. Tylko najpierw zdejmij szpilki i wsadź je do torby.- po kilku minutach siedziałam mu na barkach i w takiej pozycji Sebastian zaniósł mnie do domu.
-No to jesteśmy.-powiedział stawiając mnie na wycieraczce.
-Świetnie się bawiłam.- nastała dłuższa chwila i jego twarz znalazła się niebezpiecznie blisko mojej. No i stało się. Jego usta lekko musnęły moje, tak jak za pierwszym razem, ale teraz moje usta nie protestowały. Serce zabiło mi mocniej, ciało Sebastiana przybliżyło się do mojego, jego ręce objęły mnie w pasie, a ja oplotłam swoje wokół jego szyi i po raz pierwszy się pocałowaliśmy. Trwało to kilka albo i kilkanaście sekund. To mogło być najlepsze zakończenie dnia. Kiedy już odsunęliśmy się od siebie, moją twarz oblał rumieniec, Sebastian odgarnął włosy, które w najlepszym momencie go zakryły i szepnął mi do ucha:
-Chyba się w tobie zakochałem-i zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć, on zdążył się już oddalić. Gdy po raz ostatni odwrócił się w moją stronę, uśmiechnął się i pokazał gest telefonu. Kiedy zniknął, weszłam do domu, przywitałam się z mamą i tatą i usiadłam z nimi na sofie.
-No, co z kim spędziłaś tyle czasu?-zapytał się tata.
-Nie znasz.
-No to może powinienem poznać.
-Może kiedyś.- nie miałam ochoty się spowiadać, ale z uśmiechem pomyślałam "Już niedługo, tato." i wyszłam z salonu.
Byłam tak podekscytowana, że nie mogłam się na niczym skupić. Gdy już się umyłam, położyłam się do łóżka, nie było mowy o tym, żebym usnęła. Zasnęłam koło 3.

piątek, 19 października 2012

Rozdział VII

W sobotę obudziłam się o 10 i ku mojemu zdziwieniu na telefonie nie miałam ani jednej wiadomości. Myślałam po prostu, że Sebastian jeszcze śpi, a ponieważ nie miałam nic ciekawego do roboty, postanowiłam większość dnia spędzić w łóżku. Włączyłam Facebooka i opowiedziałam Oli o wczorajszym wieczorze. Gdy na fejsie też nie było żadnego śladu Seby, uznałam, że trzeba to jeszcze raz wszystko przeanalizować. Myślę, że nie uraziłam go niczym. Z głębokich rozmyślań wyrwał mnie dźwięk mojego dzwonka. Na telefonie wyświetlił się numer Sebastiana.
-Cześć Sebastian. Dostałeś mojego SMS'a?
-Tu mama Sebastiana. Sebastian jest w szpitalu. Został pobity.
-O matko.-łzy napłynęły mi do oczu.
-Sebastian bardzo chciał żebyś do niego przyjechała.
-Oczywiście, zaraz będę. W jakim szpitalu leży?
-Na Józefa.
-Dobrze, dziękuję.
Pośpiesznie ubrałam się w rurki i koszulę Sebastiana. Związałam włosy, założyłam vansy, wzięłam torebkę i wybiegłam z domu. Przez całą drogę łzy spływały mi po policzku. Do szpitala dotarłam po 30 minutach. Przed wejściem do szpitala stała mama Sebastiana.
-Ty jesteś Majka?
-Tak.
-Pierwsze piętro, sala numer 6.
-Dziękuję.- nie czekając na nic pobiegłam po schodach na górę.
Przed drzwiami do jego sali, zatrzymałam się, doprowadziłam swoją twarz do minimalnego porządku i otworzyłam delikatnie drzwi. Naprzeciw drzwi leżał Sebastian z podbitym okiem i złamaną ręką. Na mój widok znacznie mu się polepszyło. Podeszłam niepewnie do jego łóżka i usiadłam na stołku, łzy zaczęły znów napływać mi do oczu.
-Majka-złapał mnie za rękę- wszystko jest w porządku. To nic takiego.
-Kto Ci to zrobił?
-Jakiś Michał.
-Co?-powiedziałam otwierając buzię ze zdziwienia- To moja wina. Zerwaliśmy tydzień temu i chyba nas widział wczoraj.
-To nie jest twoja wina. Nie możesz się nim przejmować. Myślę że mu już ulżyło jak mi dowalił.-po kilku minutach dodał z uśmiechem-Widzę, że spodobała ci się moja koszula.
-Jest świetna. Mam nadzieję że się nie gniewasz?
-Oczywiście że nie. Jest twoja.
-Dziękuję.- dałam mu buziaka w policzek.-Kiedy wychodzisz?
-Jak dobrze pójdzie to jutro.
-To super.
-No wiesz, powiem ci, że pomimo tego wszystkiego, wczorajszy wieczór było naprawdę świetnie. Musimy to kiedyś powtórzyć.- i w tym momencie weszła do sali pielęgniarka.
-Niestety muszę cię wyprosić.-powiedziała uprzejmym tonem i spojrzawszy na Sebastiana szepnęła, ale w ten sposób że usłyszałam wszystko-To twoja dziewczyna?
-Nie, jeszcze nie.-posłał mi swój łobuzerki uśmiech.
-Okej to ja będę już szła. Jakby coś to pisz.- pożegnaliśmy się zwykłym całusem w policzek i wyszłam z sali.
Zamiast do domu najpierw pojechałam do Michała. Prawdę mówiąc był zaskoczony moim widokiem.
-O hej skarbie. Zmieniłaś zdanie?
-Jak mogłeś? Dlaczego go pobiłeś?! Myślałam że to jest sprawa między nami! Nie mieszaj go w to! Rozumiesz?
-Skoro ja nie mogę z tobą być, to on też nie.
-Ty jesteś nienormalny! Przypominam, że to ty mnie zdradziłeś, więc nie miej do mnie pretensji, że chcę być szczęśliwa.- nie czekając na jego odpowiedź szybko wyszłam i zbiegłam po schodach. Na tym samym osiedlu mieszkała Ola, więc to do niej pobiegłam i opowiedziałam jej o wszystkim: o naszej randce, pobiciu Sebastiana i rozmowie z Michałem. Siedziałam u niej do 22. Gdy wróciłam do domu, dostałam niezły ochrzan. Bez słowa poszłam do łazienki i właśnie wtedy coś we mnie pękło. Zsunęłam się po ścianie i kucnęłam pod prysznicem. Ciepła woda obmywała moją twarz, dzięki czemu nie czułam łez. Nie wiem jak długo tam stałam, ale nadmiar problemów nie odchodził. Gdy trochę ochłonęłam wyszłam spod prysznica ubrałam się w piżamę i poszłam do pokoju. Nie zapalałam światła, ponieważ uwielbiałam siedzieć w ciemności. Bezwładnie opadłam na podłogę, ściągnęłam z łóżka kołdrę owinęłam się nią, położyłam głowę na dywanie i zamknęłam oczy. Chciałam jak najszybciej usnąć, ale oczy napełniały się coraz to nowymi łzami. Zasypiałam i budziłam się. Ta noc była koszmarna...

Rozdział VI

Czwartek to dzień, który lubię najbardziej. Zwłaszcza od pewnego czasu. Miałam tylko pięć lekcji i żadna nie była koło Michała. Wróciłam do domu o 20, ponieważ miałam dodatkowy angielski. Nie miałam już siły żeby siedzieć przed komputerem, więc zjadłam kolacje i umyłam się. Gdy już wszystko ogarnęłam, położyłam się do łóżka. Próbowałam zasnąć, gdy nagle zadzwonił telefon. Był to Sebastian:
-Halo?
-Hej Majka, tu Sebastian.
-No hej, co tam u Ciebie?
-Wszystko okej. Słuchaj mam pewną propozycję. Masz czas jutro wieczorem?-już wiedziałam o co chce mnie zapytać.
-No mam.
-A chciałabyś się spotkać? Na przykład o 18 pod pomnikiem Kopernika?
-To randka?
-Jeśli chcesz.
-Chcę. Mi pasuje.-uśmiechnęłam się do siebie.
-No dobra, to do jutra. Dobranoc.
-Dobranoc.
"Teraz to już na pewno nie usnę."- Myślałam przez pół nocy i dopiero o 2 udało mi się zasnąć.
Piątek też był pozytywny. Nawet Michał nie mógł popsuć mi tego dnia. Umówiłam się z Olą po lekcjach że przyjdzie do mnie i pomoże mi się przyszykować na pierwszą randkę z Sebastianem.
-Dobra-powiedziała otwierając moją szafę-musisz wyglądać nieziemsko. O już wiem ta.-wyjęła letnią sukienkę w "łączkę"-do tego jeszcze ten szary sweter, baleriny i wyprostujemy włosy. Wszystko zajęło nam półtorej godziny. O 17.30 byłam już gotowa. Ola wyszła razem ze mną, a na stole zostawiłam kartkę do mamy że wrócę później.
Na umówione miejsce dotarłam przed 18, więc usiadłam po pomnikiem i pozostało mi tylko czekać. Chwilę potem podbiegł do mnie Sebastian. Był ubrany w czarne rurki, vansy, białą koszulkę i niebieską koszulę w kratę.
-Ślicznie wyglądasz.-pocałował mnie w policzek i dał mi różę- przepraszam że czekałaś.
-Dziękuję.-zarumieniłam się.- Nic się nie stało. Długo nie czekałam.
-To co, idziemy czy zostajemy?-widać było, że się denerwuje.
-Możemy na razie zostać tutaj.-usiadłam w miejscu w którym siedziałam przed chwilą, a Sebastian usiadł schodek wyżej. Oparłam się o jego kolana, nic nie powiedział, więc uznałam, że jemu też to pasuje. Siedzieliśmy tak chyba z godzinę, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Jednak całą super atmosferę popsuł Michał. Zobaczyłam go po drugiej stronie ulicy.
-Możemy gdzieś iść?-wstałam tak szybko, że przez przypadek strąciłam rękę Seby, która nie wiem skąd znalazła się na moim ramieniu.
-Co się stało?-też wstał.
-Proszę. Ja po prostu ja nie chcę spotkać jednej osoby.
-Jasne, nie ma sprawy.-objął mnie w pasie i tak dotarliśmy nad Wisłę. Siedzieliśmy obok siebie. Sebastian ponownie mnie objął, ja położyłam mu głowę na ramieniu. Czułam że się uśmiecha. Patrzyliśmy na zachód słońca. Nagle drgnęłam.
-Zimno Ci?-zapytał z troską
-Tak.-wyjąkałam
Zdjął swoją koszulę nałożył na mnie i pocałował mnie w czoło.
-Dziękuję.-uśmiechnęłam się.
-Chyba będziemy się zbierać. Robi się ciemno.-wstał i pomógł mi. Tym razem mnie nie objął. Byłam trochę zdziwiona, ale złapał mnie za rękę, co mi się bardzo spodobało. Tak doszliśmy aż do mojego domu. Wjechał ze mną na górę i tuż pod moimi drzwiami zbliżył swoją twarz do mojej. Moje serce zabiło mocniej. Jego usta musnęły moje, a do ucha szepnął "Dobranoc" i pożegnał się czułym całusem w policzek. Zanim ochłonęłam i byłam w stanie cokolwiek powiedzieć minęło już wystarczająco dużo czasu, by Sebastian zniknął za rogiem.
Weszłam do domu, moja mama siedziała na sofie i oglądała coś na w telewizji.
-Gdzie byłaś?
-Na randce.
-Widzę że szybko się pocieszyłaś...
-Mamo... proszę cię.
-Jasne, nic nie mówię. Kolacje masz na stole.
-Dzięki!-podbiegłam i pocałowałam ją w czoło.
Jednak nie byłam głodna. Poszłam do pokoju i gdy postanowiłam że pójdę się myć, zobaczyłam że mam na sobie koszulę Sebastiana. Uznałam że napiszę do niego, gdy się umyję. Napisałam do niego koło 23.30: " Mam twoją koszulę. Chyba trzeba będzie spotkać się jeszcze raz :>" Niestety Sebastian dość długo nie odpisywał, a ja w międzyczasie usnęłam trzymając telefon w ręku.

czwartek, 18 października 2012

Rozdział V

Ta noc była gorsza niż poprzednia, ponieważ z trudem obudziłam się na dźwięk budzika. Gdy tylko otworzyłam oczy, spojrzałam na ekran telefonu. Miałam nieodebraną wiadomość. "Dzień dobry :*". Był to SMS od Sebastiana. Uśmiechnęłam się do telefonu. Wstałam z łóżka i wyjrzałam za okno. Dzisiaj też świeciło słońce. Ubrałam się w krótką spódniczkę w drobne kwiatuszki, biały top, czarną marynarkę i baleriny. Włosy związałam w koński ogon i lekko pomalowałam rzęsy. W kuchni na stole stała szklanka soku i kanapki do szkoły i na śniadanie. Te drugie zostały na stole, bo jakoś nie miałam na nie ochoty, a w zamian wzięłam jabłko.
Było dopiero 7:20 gdy dotarłam do szkoły. Gdy zostawiałam rzeczy w szafce podszedł do mnie Michał.
-Majka! Musimy w końcu pogadać.-mówiąc to złapał mnie za rękę
-Puść mnie! Ja nie mam o czym z tobą rozmawiać!-powiedziałam patrząc mu się prosto w oczy
-Ja cię kocham! Nie rozumiesz tego? Nie pamiętasz jak to był jak byliśmy razem?
-Michał. Ja też cię kochałam. Ale po tym wszystkim, ja nie mogę Ci zaufać. W ogóle kogo ty chcesz oszukiwać?! Przecież jak byliśmy razem to liczył się dla ciebie fakt, że masz fajną dziewczynę. Może i na początku ci się podobałam, ale z czasem chyba to wygasło. Ja doskonale wiem że każda rzecz jaką robiliśmy, jak się przytulaliśmy czy całowaliśmy to tylko dla mnie było ważne. Cały czas udawałeś!-powiedziałam łamiącym się głosem i spływającą łzą po policzku. Szybko jednak ją wytarłam, by Michał tego nie widział. Chyba to co powiedziałam musiało go dotknąć, albo przynajmniej wywrzeć jakieś wrażenie, bo mogłam swobodnie uwolnić się od jego uścisku. Szybko pobiegłam na górę, bo nie chciałam z nim rozmawiać. Na górze siedziała Ola i gdy zobaczyła mnie w jakim jestem stanie po prostu mnie przytuliła. I tak objęte poszłyśmy pod salę gdzie miałyśmy lekcje. Usiadłyśmy na podłodze pod parapetem i zaczęłam opowiadać jej ze szczegółami jak to było w weekend. Jej oczy zabłysły tylko wtedy gdy wspomniałam o Sebastianie. Ja też się wtedy uśmiechnęłam. Jednak tą cudowną atmosferę musiał popsuć Michał, który lekcje miał obok mnie. Jednak nie zważałam na to. Na szczęście po chwili zadzwonił dzwonek. Podniosłam się z podłogi i podeszłam w stronę mojej klasy.
Mój były przez cały dzień patrzył się na mnie i robił wszystko by tylko mnie zobaczyć. Ja jednak byłam zajęta zupełnie czymś innym. Przez cały czas pisałam z Sebą. Oczywiście Ola musiała wszystko wiedzieć. Prawdę mówiąc olewałam ją. Byłam zbyt pochłonięta pisaniem z Sebastianem.
-Jak masz problem to lecisz do mnie, ale jak napisze Sebuś, to masz mnie gdzieś.
-Wcale nie! Jeśli chcesz to dzisiejsze popołudnie spędzimy razem.-zaproponowałam
-Nie wysilaj się. Zaraz Sebcio zadzwoni i polecisz do niego!
-Olka! Ogarnij się. Ja po prostu z nim piszę. Naprawdę chce spędzić ten dzień z tobą.
-Dobra to co, po szkole?
-Jasne. Dałam jej buziaka w policzek poleciałam na angielski.
Przez całą lekcję myślałam o Sebastianie. Nie dawał mi spokoju. Musiałam wyglądać na nieobecną, bo pani wzięła mnie do odpowiedzi. Strasznie się zdziwiła gdy zobaczyła że wszystko potrafię.
Angielski był ostatnią moją lekcją. Czekałam na Olę pod szkołą. Gdy szukałam okularów w torbie ponownie podszedł do mnie Michał.
-Masz teraz chwilę czasu?
-Nie.
-To po co tu siedzisz?
-Bo umówiłam się z Olą.
-Majka-kucnął przede mną.-Ja cię kocham. Rozumiesz? Ja nie wie czemu tak zrobiłem.
-Boże. Michał! Przecież ty nawet nie czułeś się winny. Ja nie mogę z tobą być. W sobotę po raz kolejny mnie zawiodłeś.- I na tym zakończyła się nasza rozmowa, ponieważ ze szkoły wyszła już Ola.
Chodziłyśmy chyba do 18. Pochodziłyśmy po sklepach, byłyśmy w Subway'u a potem nad Wisłą. Oczywiście nie obyło się od "sesji" zdjęciowej. W domu nikogo nie było. Moja mama mówiła mi że dzisiaj będzie dłużej w pracy a tata wyjechał na szkolenie. Przebrałam się w szorty, włączyłam muzykę i położyłam się na łóżku. Już po kilku minutach zadzwonił mój telefon. Był to Sebastian. Pośpiesznie wyłączyłam muzykę i odebrałam. Rozmawialiśmy krótko, ale to dlatego że mama wróciła do domu. Reszta wieczoru nie była aż tak ekscytująca.
Cały tydzień przebiegał prawie tak samo. No może oprócz czwartku...

środa, 17 października 2012

Rozdział IV

Już po pierwszym sygnale rozłączyłam się i uznałam że to co robię jest najzwyczajniej w świecie głupie. Spojrzałam na zegarek i uznałam, że pora zakończyć ten koszmarny dzień. Wzięłam piżamę i poszłam się umyć. Tym razem trwało to o wiele krócej niż wcześniej. Mimo tego, że dochodziła dopiero 23 czułam się bardzo zmęczona. To było dość dziwne uczucie, że w sobotni wieczór jeszcze przed północą leżę w łóżku. Nie miałam jednak siły żeby dłużej siedzieć. Zgasiłam światło, założyłam słuchawki, włączyłam muzykę i zwinąwszy się w kłębek zamknęłam oczy.
***
Gdy się obudziłam było jeszcze ciemno. Na zegarku była dopiero 3 nad ranem. Wstałam z łóżka i poszłam do pokoju mojej mamy. Jeszcze jej nie było. Było to dla mnie komiczne, że moja mama imprezuje do 3, a jej nastoletnia córka chodzi spać przed północą. Zrobiło mi się zimno i wróciłam do pokoju, nastawiłam budzik na 7.30, wsunęłam się pod kołdrę i zasnęłam.
Obudziłam się równo z dzwonkiem budzika. Uśmiechnęłam się. I to tak naprawdę szczerze. Pościeliłam łóżko, wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Dzień zapowiadał się słonecznie i ciepło. Ubrałam się w czarne spodenki do kolan i białą męską koszulkę do połowy spodni. Nie związywałam włosów tylko dokładnie je rozczesałam. Pomalowałam rzęsy, uśmiechnęłam się do lustra i wyszyłam z łazienki. Widząc, że w domu nie ma niczego do jedzenia, założyłam buty, wzięłam drobne ze stołu poszłam do sklepu.
Kupiłam bułki, ser, szynkę i warzywa, bo na nic innego nie starczyło mi kasy. Zrobiłam kanapki i sałatkę, a dla mamy mocną kawę, żeby się rozbudziła, a dla siebie herbatę. Gdy skończyłam przygotowania moja mama zdążyła się "ogarnąć". Przywitała się ze mną promiennym uśmiechem. Bez żadnego gadania usiadła do stołu i zjadała śniadanie. W podzięce za posiłek to ona posprzątała po śniadaniu. Jak w każdą niedzielę chodziłyśmy do kościoła. Zaraz po śniadaniu wyszłyśmy z domu. Po mszy zrobiłyśmy zakupy na obiad. Moja mama uznała że będzie pizza, którą sama zrobi. Nie miałam zamiaru jej w tym pomagać. Usiadłam na kanapie w salonie, włączyłam komputer i zobaczyłam 29 powiadomień przez jedną noc. Domyślałam się o co chodzi., jednak trochę się pomyliłam. Tylko 19 dotyczyło Michała i naszego "związku". Reszta jednak była zupełnie w innym temacie. Sebastian. Tylko to mogłam wyszeptać. Chyba ten dzień nie był aż tak zły. Gdyby Ola znowu mnie zauważyła, zaraz zaczęłaby mnie męczyć. Wylogowałam się, ułożyłam się wygodnie na sofie i zaczęłam przelatywać przez programy. Zatrzymałam się na 4funTV, gdzie leciała nowa piosenka Biebera "As long as you love me" Pierwsze skojarzenie jakie padło to Michał. No ale tym razem nie płakałam. Zwłaszcza że moja mama raczej nie wiedziała o tym co się stało. Wytrwałam i wcale nie było tak ciężko.
-Majka! Obiad.
-Już idę.-wyłączyłam telewizor, podniosłam się z kanapy i poszłam do kuchni.
-Wow! Mamo, sama to zrobiłaś?
-Nie, zamówiłam. Ha ha ha jasne że sama.
-Jesteś cudowna.-podbiegłam i pocałowałam ją w policzek.
-Dobra nie gadaj tyle tylko weź się za jedzenie.
Nie protestowałam. Pizza była naprawdę dobra. Zjadłam 4 kawałki i sama nie wiem czy to kwestia tego że obiad się jej udał czy fakt że po tych kanapkach byłam aż tak głodna. Jednak ten spokój zaburzył mój telefon. Wyciągnąwszy go z kieszeni i zobaczyłam kto dzwoni. To był Michał. Odrzuciłam połączenie i wróciłam do wcinania pizzy.
-Czemu nie odebrałaś?
-Bo nie mam o czym z nim rozmawiać.-rzuciłam prosto z mostu. Doskonale wiedziałam że moja mama nie dałaby mi żyć. Była trochę jak Ola. Pewnie dlatego że wcale nie czuła się jak kobieta, tylko bardziej jak nastolatka. Oczywiście nie była to żadna patologia, bo moja mama pracowała jako prawnik, mój tata jako księgowy i mimo wykonywanych zawodów byli bardzo na luzie, ale jednak nie można było powiedzieć że są normalni,
-Pokłóciliście się?-zapytała
-Nie.
-Zerwaliście.-bardziej oświadczyła niż zapytała.-Nie musisz nic mówić.
Chociaż tyle. Moja mama bardzo często mi pomagała. Najlepszą pomocą z jej strony było to, że nie dopytywała się o szczegóły. Doskonale wiedziała że jak będę chciała to sama jej powiem. Gdy skończyłam obiad, bez słowa wstałam od stołu i poszłam do swojego pokoju. Mimo, że zbliżał się koniec roku to i tak jeszcze sporo rzeczy było do robienia. Usiadłam przy biurku, wyjęłam książki i odrobiłam lekcje. Nie zajęło mi to dużo czasu. Sama z siebie zaczęłam się uczyć. I to tak porządnie. Wiedziałam że dobra ocena na koniec roku jeszcze się przyda.
Zeszło mi z tym do 19. Siedziałabym jeszcze dłużej, ale moja mama zawoła mnie na kolacje. Prawie nic nie zjadałam. Nawet nie wiem czemu. Wystarczył mi jogurt z płatkami i sok. Ponieważ nazajutrz trzeba było iść do szkoły, oznaczało to, że musiałam spotkać się z Michałem, ogarnęłam trochę pokój, spakowałam rzeczy do szkoły i poszłam się myć. O 21 byłam gotowa do spania. Czułam, że kolejny dzień będzie ciężki. Ale zanim położyłam się spać, usiadłam po turecku na łóżku, wzięłam laptopa na kolana, zalogowałam się na fejsa i znowu pojawiło się kilkanaście komentarzy pod zmianą mojego statusu. Akurat dzisiaj byłam w lepszej formie więc napisałam do Oli o tym co się stało, a ona obiecała że jutro to obgadamy bo nie ma sensu pisać o tym na fb. Zaraz po tej wiadomości napisał do mnie Sebastian. Prawdę mówiąc to zaczęłam się tym jarać. Pisaliśmy o wszystkim i o niczym. Zeszło nam chyba do pierwszej. Podałam mu swój numer i wylogowałam się. Byłam już naprawdę zmęczona. Odłożyłam komputer, ułożyłam się na łóżku i już po kilku minutach spałam.

wtorek, 16 października 2012

Rozdział III

Postawiłam tort na stoliku, wzięłam torbę i rozpakowałam swoje rzeczy. Z kieszeni moich spodni dresowych wypadła jakaś karteczka. Była to ta sama karteczka którą dał mi Sebastian. Na samą myśl o nim, łzy napłynęły mi do oczu i aby przestać o tym myśleć, jak najszybciej poszłam do łazienki. Rozebrałam się weszłam do kabiny prysznicowej. Dzięki Bogu, woda zagłuszała moje myśli i przynajmniej wtedy nie myślałam o tym co nawiedziło moją głowę w autobusie. Nie wiem jak długo stałam pod ciepłym strumieniem, ale myślę że wystarczająco długo, by moja mama zaczęła walić w drzwi. Owinęłam głowę i mokre ciało ręcznikiem, wyszłam z kabiny i popatrzyłam na siebie w lustrze. Niby patrzyłam się w lustro, ale tak naprawdę wpatrywałam się gdzieś w przestrzeń. Gdy zrobiło mi się zimno ocknęłam się gwałtownie, że uderzyłam ręką w umywalkę. Pisnęłam z bólu. Odwinęłam głowę i rozczesałam włosy. Wzięłam suszarkę i dość niechętnie zaczęłam nią machać. Gdy doprowadziłam swoje włosy do porządku (patrz niechlujny kok) postanowiłam, że się ubiorę. Założyłam czerwoną koszulę w kartkę którą zostawił u mnie Michał i rurki. Poszłam do swojego pokoju, usiadłam po turecku na łóżku i zaczęłam jeść swój tort. Gdy zjadłam pierwszy kawałek, wyjęłam z kieszeni telefon i zadzwoniłam do Michała. Znowu nie odbierał. Bez dłuższego zastanowienia wstałam z łóżka, wzięłam torbę i wyszłam z pokoju. Zajrzałam do salonu powiedziałam że wychodzę, a że była dopiero 16, moja mama nie stwarzała większych problemów. Założyłam vansy, owinęłam się szalikiem i wyszłam. Michał mieszkał niedaleko mnie. Tylko 2 przystanki autobusem. Poszłam na przystanek i nie musiałam długo czekać. Dosłownie po kilku minutach podjechał autobus. Mimo iż było dużo wolnych miejsc, stałam przy drzwiach. Nim się obejrzałam, autobus dojechał do mojego miejsca docelowego-osiedla Michała. Wzięłam głęboki wdech i poszłam prosto przed siebie. Dochodząc do jego klatki zobaczyłam jakiegoś chłopaka całującego się z dziewczyną. Na początku nawet nie myślałam, że to ktoś kogo znam. Jednak coś w środku podpowiadało mi że to może być Michał. Zadzwoniłam do niego po raz kolejny. I właśnie wtedy usłyszałam jego dzwonek. Wszystko było jasne... Nie czekając długo podeszłam do niego. Był tak samo zaskoczony jak i laska z którą się lizał. Inaczej nie mogłam tego nazwać. Było to dziewczyna z naszej szkoły. Kojarzyłam ja z widzenia.
-O hej kochanie.-powiedział jakby nigdy nic i pocałował mnie w policzek.
-Daruj sobie. To koniec.-powiedziałam łamiącym się głosem i odepchnęłam go od siebie.
-Ej, Majka czekaj. Pogadajmy!-zaczął za mną biec. Kiedy chwycił mnie za rękę spojrzałam mu prosto w oczy i wyszeptałam "Nienawidzę cię" i uwolniłam się z jego uścisku, który nagle osłabł. Pobiegłam w stronę przystanku, ale nie miałam zamiaru wracać do domu tak szybko. Pełna łez skręciłam w boczną uliczkę i nie za bardzo wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Po jakieś godzinie włóczenia się wróciłam do domu. Jedynym plusem całej tej sytuacji było to, że moja mama wyszła. Zostawiła mi kartkę, że poszła do przyjaciółki i nie wie kiedy wróci. Spojrzawszy na to co mam na sobie, pospiesznie zdjęłam tą dziadowską koszulę i rzuciłam nią w kąt pokoju. Wyjęłam z szuflady jakiś top na ramiączka , zmieniłam rurki na szorty i położyłam się na łóżku. Próbowałam zasnąć, ale obraz Michała i tej dziewczyny cały czas stał mi przed oczami. Łzy spływały mi po policzku i cała poduszka była mokra. Nie miałam pojęcia co mam ze sobą zrobić. Włączyłam laptopa, zalogowałam się na Facebooka i zmieniłam status z "w związku" na "wolny". Zaraz po chwili napisała do mnie Ola "Ej, Majka, co jest?". Nie miałam siły z nią pisać. Odeszłam do komputera i usiadłam na podłodze opierając głowę o ramę łóżka. Już po kilku minutach zmieniałam zdanie, wstałam i usiadłam na łóżku, ponieważ w tej poprzedniej pozycji w jakiej siedziałam nie miałam zbyt dobrych wspomnień. To właśnie tam po raz pierwszy pocałowałam się z Michałem. Gdy odwróciłam głowę, patrząc na biurko rzuciła mi się kartka leżąca na biurku. Od razu się ożywiłam i na mojej twarzy po raz pierwszy od kilku godzin pojawił się mimowolny uśmiech. Zerwałam się jak oparzona i pobiegłam do biurka. Wpisałam na fejsie to co podał mi Sebastian i szukanie jego nie było trudne. Pojawił się na pierwszym miejscu wyszukiwarki. Zaprosiłam go do znajomych i wylogowałam się. Na kartce był także jego numer telefonu i dość długo wahałam się czy zadzwonić do niego czy też nie, ale przełamałam się. Wpisałam jego numer i zadzwoniłam.

Rozdział II

Odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni. Ola tylko uśmiechnęła się niewinnie i podeszła do nas.
-To jest Sebastian. Poznaliśmy się na korytarzu. przed moim występem.-powiedziałam zawstydzona.
-Seba.-posłał jej olśniewający uśmiech
-Ola.
-Majka-powiedziała Ola- Chodź, niedługo mamy autobus, a ty musisz się jeszcze przebrać-rzuciła powoli odchodząc.
-No tak, dziękuje. Jak widzisz, muszę już iść.
-Poczekaj chwilę.-wyjął z plecaka kartkę i długopis, napisał tam swoje imię i nazwisko oraz numer telefonu.-Trzymaj. Jakbyś chciała się spotkać albo coś to zadzwoń.
-Jasne. Dziękuje.-i ponownie się do niego przytuliłam. Objął mnie w pasie z taką czułością i poczułam się jakbyśmy byli razem.
Kiedy już odkleiliśmy się od siebie, jeszcze raz się odwróciłam, Sebastian uśmiechał się i machał mi ręką. Zrobiłam tak samo i zniknęłam w tłumie ludzi. Weszłam do szatni, zmyłam makijaż, związałam włosy w niechlujnego koka, szybko przebrałam się w ciuchy w których przyjechałam na casting i wyszłam na zewnątrz, gdzie czekała na mnie Ola.
-Dłużej nie można?!
-Przepraszam.
-No wiesz przecież że Cię kocham.-objęła mnie w pasie i dość szybkim, radosnym krokiem poszłyśmy na przystanek. Czekając na autobus zaczął kropić deszcz.
-No to opowiadaj.-zapytała podekscytowana
-No ale co ja mam Ci opowiadać?
-Hmm...no wiesz do Sebastiana to przytulałaś się jak do Michała. Nie mam Ci tego za złe. Muszę przyznać że wygląda na fajnego.
-A właśnie! Miałam zadzwonić co Michała.-pośpiesznie wyjęłam telefon, wybrałam jego numer, i dość długo czekałam z telefonem przy uchu, ale nie odbierał. Gdy tylko się rozłączyłam podjechał nasz autobus. Prawie cały autobus był wolny, więc zajęłyśmy dwa miejsca przy oknie. Gdy jechałyśmy, cały czas myślałam o Sebastianie, o jego oczach, uśmiechu, o tym jak się przytulaliśmy... Ale przecież on nie może mi się podobać! Przecież ja kocham Michała. No ale, to on nie dotrzymał słowa. Znowu mnie zawiódł. Nigdy nie mogłam na niego liczyć. Dla niego liczył się tylko fakt że ma fajną laskę. Niby mówił mi że mnie kocha, że jest ze mną dlatego że jestem dla niego wyjątkowa. Ja jednak miałam inne wrażenie... Z tych przemyśleń wyrwała mnie jak zwykle Ola. Wysiadłyśmy z autobusu, pożegnałyśmy się, umówiłyśmy się o 20 na Facebooku i każda z nas poszła w swoją stronę. Założyłam słuchawki, włączyłam muzykę i powolnym krokiem ruszyłam w stronę domu. W słuchawkach leciał jakiś smutny kawałek co jeszcze bardziej pogłębiło moją "depresję". Po 15 minutach byłam już w domu. Od progu powitała mnie mama.
-I jak, jesteś w programie?!-prawie krzyczała
-Niestety nie.
I nagle cały entuzjazm zgasł.
-Kochanie, nie martw się.-Objęła mnie ramieniem i zaprowadziła do kuchni, gdzie na stole stał ogromny tort (no może on nie był taki ogromny, ale na pewno większy od tych które miałam na urodzinach)-No to chyba trzeba będzie go wyrzucić.
-Nie!-wrzasnęłam. Podeszłam do tortu, ukroiłam 3 duże kawałki tortu nałożyłam je na talerz, wzięłam widelec i poszłam do swojego pokoju.

sobota, 13 października 2012

Rozdział I

-Gorzej być już nie może!-wrzasnęłam do Olki
-Majka, uspokój się.-pocieszała mnie nieskutecznie.
-Jak mam się uspokoić?! Michała nie ma, do tego nie pamiętam choreografii... Ola, ja nie dam sobie rady!-powiedziałam łamiącym się głosem.
-Maja. Nie denerwuj się. Gdy usłyszysz muzykę, kroki same Ci się będą przypominały, a Michał pewnie jest na widowni.-przytuliła mnie i szepnęła do ucha "powodzenia".
Kiedy już łzy przestały lecieć mi po policzku, Ola spróbowała mnie trochę "naprawić" żebym wyglądała tak jak powinnam. I muszę powiedzieć, że jej się to udało. Kiedy skończyła nakładać mi błyszczyk na usta mogłabym zrobić to sama, ale że ręce strasznie mi się trzęsły i nie mogłam nic z tym zrobić) wyszłam z łazienki, założyłam słuchawki na uszy, włączyłam kawałek, którego prawdę mówiąc miałam dość i zaczęłam powtarzać swój układ. Przy moim farcie musiałam zrobić obrót nie w tą stronę co powinnam i wpaść na jakiegoś chłopaka.
-O matko! Przepraszam. Po prostu się denerwuje i mylą mi się strony.-powiedziałam łamiącym się ponownie głosem.
-Daj spokój. Nic się stało. Jestem Sebastian.
-Majka
-Miło mi. To twój pierwszy casting?
-Tak.
-To pozwolisz że dam Ci pewną radę.-powiedział patrząc mi prosto w oczy.- Uśmiechaj się do nich, wtedy będą wiedzieli, że się nie denerwujesz, że taniec to coś na czym Ci zależy.
Odpłaciłam mu się uśmiechem, a Sebastian szepnął mi do ucha : "Będę trzymał za Ciebie kciuki." Kiedy skończył to zdanie, usłyszałam swój numer z kartki i w pośpiechu pobiegałam w stronę czerwonej kurtyny. Jakiś facet zapytał się mnie czy jestem gotowa, powiedziałam że tak i wyszłam na scenę. Pomimo moich obaw usłyszałam brawa, na widowni widziałam Olę, niestety bez Michała, ale za kurtyną stał Sebastian, uśmiechał się szeroko i trzymał za mnie kciuki
-Przedstaw się.-wyrwał mnie z rozmyśleń jakiś męski głos
-Yyy...Mam na imię Majka, mam 15 lat i mieszkam w Toruniu.
-A co dla nas zatańczysz?
-Trochę hip hop, trochę dancehall
-No to prosimy.
Kiedy usłyszałam początek mojej piosenki zamknęłam oczy, aby jak najszybciej przypomnieć sobie jakieś ruchy. Gdy odliczyłam pierwszą ósemkę otworzyłam oczy, uśmiechnęłam się i zaczęłam odpływać. Gdy skończyłam mój uśmiech nie schodził mi z twarzy, spojrzałam za kurtynę, a Sebastian nadal tam stał i bił mi brawo, tak jak wszyscy, a niektórzy nawet na stojąco.
-Ten występ był...fantastyczny.
-Dziękuję.-powiedziałam zdyszana.
-Bardzo dobrze dopracowana choreografia, ale niestety nie jestem w 100% pewna-powiedziała kobieta siedząca na końcu.
-No dobrze. Głosujmy.
Wydawało mi się, że te kilka sekund trwało nieskończenie długo. Na ekranie pojawiły się 3 zielone gwiazdki. Od razu wiedziałam, co to oznacza. Bez większego namysłu rzuciłam krótkie "Do widzenia" i pobiegłam za czerwoną kurtynę, gdzie bez namysłu rzuciłam się w ramiona Sebastiana. Nie protestował. Przytulił mnie, powiedział, że nie mam się czym przejmować, że dla niego ten występ był fantastyczny. Tak przytulonych do siebie zobaczyła nas Ola. Chrząknęła, informując, że jest w pobliżu i wypadało by się od siebie odsunąć.

Wstęp

Jest to mój pierwszy blog z opowiadaniami. Prowadzę też innego, który opowiada o moim życiu. Tak więc zapraszam Was do ogarnięcia tych obu.