wtorek, 13 listopada 2012

Rozdział XI

-Wiesz, chciałabym w końcu wejść do domu.-powiedziałam próbując wyrwać się z jego objęć. On zamiast odpowiedzieć mi na to normalnie, pocałował mnie. Widać, że sprawiało mu to przyjemność.
-Sebastian, zdzwonimy się, ok?
-Dobra.-powiedział z mimowolnym uśmiechem.
-Kocham cię.-pocałowałam go w usta i wyrwałam się z jego objęć.
-Ja ciebie też.-powiedział to, gdy weszłam już na klatkę. Gdy się odwróciłam, Seba nadal stał na zewnątrz i uśmiechał się do mnie.
Gdy tylko weszłam do domu, mój tata zawołał, żebym się nie rozbierała, bo zaraz jedziemy na zakupy.
-Tylko się przebiorę.-weszłam do swojego pokoju, otworzyłam szafę i wyjęłam męski t-shirt i szorty. Podeszłam do lustra rozczesałam włosy i zaplotłam warkocza. Wyszłam z pokoju, przy drzwiach stali już rodzice, a ja usiadłam na podłodze założyłam conversy.-Możemy już iść, a tak właściwie to gdzie jedziemy?
-Do galerii.
-Po co?
-No pomyśleliśmy że przydałoby ci się coś nowego.-rodzice zawsze zabierali mnie na zakupy gdy coś chcieli lub gdy coś się stało.
-Coś nowego? Macie jakiś interes do mnie.
-No tak mniej więcej.-odpowiedziała mama.
-Z kim tak znikasz na całe dnie?-wtrącił tata
-Dobra. Miałam wam to powiedzieć, tylko jak będę na 100% pewna, no ale cóż. Spotykam się z kimś. Nie znacie go.
-No więc, może powiesz coś więcej.
-Ja myślałem że ty z tym Michałem jesteś.-dodał trochę zdezorientowany tata.
-Z Michałem nie jestem już od pewnego czasu. Okej. No to od początku. Sebastiana poznałam na castingu. Wyszło to tak dość spontanicznie. Potem zaczęliśmy pisać, rozmawiać i spotkaliśmy się kilka razy. No i gdy się już spotykaliśmy to spędzaliśmy sporo czasu razem. To było zupełnie coś innego niż z Michałem.-czułam się niezręcznie opowiadając im o Sebastianie. Z mamą to jeszcze, ale z tata było gorzej.
-No to miło by było go poznać. Zadzwoń do niego, zaproś Sebastiana i jego rodziców.
-Tylko on ma jeszcze dwóch braci.
-To powiedz, że ich zapraszasz. Jak będą chcieli to przyjdą.
-Dobra zadzwonię do niego później.
-Masz zadzwonić teraz.-mój tata próbował być "surowym" ojcem.-W końcu trzeba wiedzieć co kupić.
-Dobra już dzwonię....
"-Hej.
-No hej kochanie. Stęskniłaś się?
-Tak. Ale teraz tak na poważnie. Moi rodzice chcieli by cię poznać i zapraszają ciebie i twoich rodziców jutro na kolację o 18. Dacie radę wpaść?
-Czekaj zapytam się [...] Okej, będziemy.
-Kocham cię.
-Ja też cię kocham. To w takim razie do jutra. Papa
-Paa."
-I co, przyjdą?
-Przyjdą. Możemy już iść.-Nie czekając na odpowiedź wyszłam z samochodu i ruszyłam w stronę drzwi wejściowych. Zatrzymałam się na chwilę czekając na moich ukochanych rodziców.-Kasa.
-Myślałam że razem będziemy chodzić.
-Mamo doskonale wiesz, że zakupy umiem robić.
-Majcia. Jeden raz. Proszę.
-Dobra. Ale to ja wszystko wybieram.
-Okej. Paweł, ty też mógłbyś kupić sobie coś nowego. A i przy okazji tu masz listę zakupów, więc jak już kupisz jakieś ciuchy to kup też jedzenie na jutro.
-Oczywiście.- tata poszedł w swoją stronę, a moja mama za mną. Musiałam przyznać, że moja mama urodziła mnie w wieku 20 lat i w tym momencie ubierała się podobnie do mnie i miała podobny charakter. Weszłyśmy do Cropp'a. Na początku nic nie przykuło mojej uwagi. No może oprócz ślicznej spódnicy. Była to granatowa mini z drobnymi kwiatuszkami. Do tego wybrałyśmy białą bluzkę z krótkim rękawem z kolorowymi napisami i granatowe baleriny z kwiecistą kokardą.
-Mamo, teraz kupimy coś tobie. Wyszłyśmy z Cropp'a. Pierwszym sklepem jaki odwiedziłyśmy było Mango. Kupiłyśmy sukienkę do kolan, w kolorze soczystej zieleni. Była na prawdę śliczna. Do tego wybrałyśmy czarne szpilki.
-Majka. Jesteś najlepszą córką jaką mam.
-Pewnie dlatego, że jestem jedyną córką jaką masz.- i obie wybuchnęłyśmy śmiechem.-A tak właściwie to po co nam takie ubrania?
-Po pierwsze, muszę jakoś wyglądać, skoro mam taką ładną córkę, a poza tym dawno nie kupiłam sobie czegoś fajnego.
-Niech ci będzie.-wyszłyśmy ze sklepu i poszłyśmy w stronę samochodu, przy którym czekał już tata.
-No to teraz jedziemy do domu. Majka, masz jakieś plany na wieczór?
-Aktualnie nie.
-To dobrze. Chociaż jeden wieczór spędzimy razem.
-Też się cieszę.-wsiadłam do samochodu i już po 20 minutach byliśmy w domu. Tak jak obiecałam, cały wieczór spędziłam z rodzicami...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz