W sobotę obudziłam się o 10 i ku mojemu zdziwieniu na telefonie nie miałam ani jednej wiadomości. Myślałam po prostu, że Sebastian jeszcze śpi, a ponieważ nie miałam nic ciekawego do roboty, postanowiłam większość dnia spędzić w łóżku. Włączyłam Facebooka i opowiedziałam Oli o wczorajszym wieczorze. Gdy na fejsie też nie było żadnego śladu Seby, uznałam, że trzeba to jeszcze raz wszystko przeanalizować. Myślę, że nie uraziłam go niczym. Z głębokich rozmyślań wyrwał mnie dźwięk mojego dzwonka. Na telefonie wyświetlił się numer Sebastiana.
-Cześć Sebastian. Dostałeś mojego SMS'a?
-Tu mama Sebastiana. Sebastian jest w szpitalu. Został pobity.
-O matko.-łzy napłynęły mi do oczu.
-Sebastian bardzo chciał żebyś do niego przyjechała.
-Oczywiście, zaraz będę. W jakim szpitalu leży?
-Na Józefa.
-Dobrze, dziękuję.
Pośpiesznie ubrałam się w rurki i koszulę Sebastiana. Związałam włosy, założyłam vansy, wzięłam torebkę i wybiegłam z domu. Przez całą drogę łzy spływały mi po policzku. Do szpitala dotarłam po 30 minutach. Przed wejściem do szpitala stała mama Sebastiana.
-Ty jesteś Majka?
-Tak.
-Pierwsze piętro, sala numer 6.
-Dziękuję.- nie czekając na nic pobiegłam po schodach na górę.
Przed drzwiami do jego sali, zatrzymałam się, doprowadziłam swoją twarz do minimalnego porządku i otworzyłam delikatnie drzwi. Naprzeciw drzwi leżał Sebastian z podbitym okiem i złamaną ręką. Na mój widok znacznie mu się polepszyło. Podeszłam niepewnie do jego łóżka i usiadłam na stołku, łzy zaczęły znów napływać mi do oczu.
-Majka-złapał mnie za rękę- wszystko jest w porządku. To nic takiego.
-Kto Ci to zrobił?
-Jakiś Michał.
-Co?-powiedziałam otwierając buzię ze zdziwienia- To moja wina. Zerwaliśmy tydzień temu i chyba nas widział wczoraj.
-To nie jest twoja wina. Nie możesz się nim przejmować. Myślę że mu już ulżyło jak mi dowalił.-po kilku minutach dodał z uśmiechem-Widzę, że spodobała ci się moja koszula.
-Jest świetna. Mam nadzieję że się nie gniewasz?
-Oczywiście że nie. Jest twoja.
-Dziękuję.- dałam mu buziaka w policzek.-Kiedy wychodzisz?
-Jak dobrze pójdzie to jutro.
-To super.
-No wiesz, powiem ci, że pomimo tego wszystkiego, wczorajszy wieczór było naprawdę świetnie. Musimy to kiedyś powtórzyć.- i w tym momencie weszła do sali pielęgniarka.
-Niestety muszę cię wyprosić.-powiedziała uprzejmym tonem i spojrzawszy na Sebastiana szepnęła, ale w ten sposób że usłyszałam wszystko-To twoja dziewczyna?
-Nie, jeszcze nie.-posłał mi swój łobuzerki uśmiech.
-Okej to ja będę już szła. Jakby coś to pisz.- pożegnaliśmy się zwykłym całusem w policzek i wyszłam z sali.
Zamiast do domu najpierw pojechałam do Michała. Prawdę mówiąc był zaskoczony moim widokiem.
-O hej skarbie. Zmieniłaś zdanie?
-Jak mogłeś? Dlaczego go pobiłeś?! Myślałam że to jest sprawa między nami! Nie mieszaj go w to! Rozumiesz?
-Skoro ja nie mogę z tobą być, to on też nie.
-Ty jesteś nienormalny! Przypominam, że to ty mnie zdradziłeś, więc nie miej do mnie pretensji, że chcę być szczęśliwa.- nie czekając na jego odpowiedź szybko wyszłam i zbiegłam po schodach. Na tym samym osiedlu mieszkała Ola, więc to do niej pobiegłam i opowiedziałam jej o wszystkim: o naszej randce, pobiciu Sebastiana i rozmowie z Michałem. Siedziałam u niej do 22. Gdy wróciłam do domu, dostałam niezły ochrzan. Bez słowa poszłam do łazienki i właśnie wtedy coś we mnie pękło. Zsunęłam się po ścianie i kucnęłam pod prysznicem. Ciepła woda obmywała moją twarz, dzięki czemu nie czułam łez. Nie wiem jak długo tam stałam, ale nadmiar problemów nie odchodził. Gdy trochę ochłonęłam wyszłam spod prysznica ubrałam się w piżamę i poszłam do pokoju. Nie zapalałam światła, ponieważ uwielbiałam siedzieć w ciemności. Bezwładnie opadłam na podłogę, ściągnęłam z łóżka kołdrę owinęłam się nią, położyłam głowę na dywanie i zamknęłam oczy. Chciałam jak najszybciej usnąć, ale oczy napełniały się coraz to nowymi łzami. Zasypiałam i budziłam się. Ta noc była koszmarna...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz