czwartek, 22 listopada 2012

Rozdział XII

Tak jak przypuszczałam wieczór z rodzicami był nudny. Około 23 poszłam się umyć, a już o 23.30 leżałam w łóżku z telefonem w ręku i moja głowa przepełniona była różnymi myślami. Myślałam o Sebastianie, o całym dzisiejszym dniu i o tym, że jestem dla niego ważna. Z Michałem było inaczej. Jemu zależało na tym żeby mieć fajną laskę. Dlatego przy Sebastianie czułam się taka wyjątkowa. Cały czas o tym myślałam i nawet nie wiem kiedy usnęłam. Obudził mnie krzyk mojej mamy "Majka, wstawaj! Musisz mi pomóc." Nie zważałam na to i przewróciłam się na drugi bok. Na skutki mojego postępowania nie musiałam czekać długo. Już po chwili w moim pokoju pojawiła się mama i oblała nie lodowatą wodą.
-Kurde!-krzyknęłam.
-Majka, kazałam Ci wstawać. Skoro mamy dzisiaj gości to przydałoby się jakbyś posprzątała pokój, bo domyślam się, że nie będziecie z nami siedzieć cały wieczór.
-Dobra już wstaję.-wstałam z łóżka, podeszłam do szafy, wyjęłam krótkie spodenki, koszulkę i poszłam do łazienki. Rozczesałam włosy, które były w połowie mokre i wróciłam do pokoju. Zaskoczył mnie widok nadal siedzącej tam mojej mamy, która rozglądała się po pokoju.-Myślałam że już poszłaś.
-Odkurz, poskładaj ubrania i... i ogólnie tu posprzątaj.-westchnęła i wyszła.
Włączyłam komputer, puściłam muzykę, zamknęłam drzwi i wzięłam się za sprzątanie. Najpierw pościeliłam łóżko. Następnie posprzątałam ciuchy walające się po podłodze. Na koniec zostawiłam wycieranie kurzy i odkurzanie. Zeszło mi się z tym prawie dwie godziny. Przez ten cały czas nie odczuwałam głodu. Nawet po sprzątaniu. Wyłączyłam muzykę i wszyłam z pokoju. Poszłam do kuchni gdzie moja mama coś gotowała.
-Skończyłaś?
-Tak.
-Mam sprawdzić?-dodała z sarkazmem.
-Jeśli chcesz.
-Wierzę Ci. Jesteś głodna? Mogę ci coś zrobić do jedzenia.
-Nie, dziękuję.- Uśmiechnęłam się i podeszłam do stołu gdzie stała misa z kremem do ciasto.
-Łapy precz. Skoro nie masz nic konkretnego do roboty to może chciałabyś mi pomóc?
-Jasne.
-Mogłabyś skoczyć do sklepu i kupić mi dwa soki pomarańczowe? Wczoraj sok poszedł wieczorem, a ja potrzebuję do sosu sałatkowego, a poza tym przyda się. A i jeszcze ser żółty.
-Okej, tyko się przebiorę.-wyszłam z kuchni i zmieniłam tylko spodnie. Założyłam trampki. Wzięłam jakieś drobne z portfela mamy i wszyłam. Najbliższy sklep spożywszy był dwie ulice ode mnie. W sumie to może i dobrze, bo przydało mi się pomyśleć. Pod sklepem spotkałam Michała. Przeszłam obok niego ze spuszczonym wzrokiem. Dzięki Bogu, nie zauważył mnie. W sklepie zeszło mi około 10 minut, ponieważ była kolejka. Z chęcią posiedziałabym jeszcze na dworze, ale czułam że mama się niecierpliwi.
-Już jestem.-zawołałam, gdy tylko weszłam do domu.
-Chodź tu do mnie. Musisz mi pomóc. Tylko umyj ręce.
-Dobra zaraz przyjdę.-wróciłam po kilku sekundach.- To co mam robić?
-Pokrój mi mięso, a potem możesz zetrzeć ser.
-Nie ma sprawy.-bardzo lubiłam pomagać mojej mamie w kuchni. Sama też lubiłam gotować. Z tym akurat uwinęłam się szybko.-Coś jeszcze?
-Nie jesteś wolna. Oczywiście na jakiś czas, bo potem pomożesz mi nakryć do stołu.
-Dobra.-pobiegłam do pokoju, ułożyłam się na łóżku i zadzwoniłam do Oli. Rozmawiałyśmy chyba 2 godziny. Tym razem to ja musiałam kończyć, bo musiałam pomóc mamie. Do przyjścia rodziny Sebastiana została godzina. Moja mama ogarnęła się już wcześniej, mój tata po prostu założył koszulę w kratę więc zostałam tylko ja. Bardzo zależało mi na tym, abym zrobiła jednak po raz kolejny pozytywne wrażenie zarówno na Sebie jak i jego rodzicach. Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Przebrałam się w spódnicę i bluzkę, pomalowałam rzęsy i usta błyszczykiem, po czym włosy splotłam w kłosa. Wydawało mi się że wyglądam ładnie. Zanim zdążyłam wyjść z łazienki usłyszałam dzwonek do drzwi. Zaczęłam się denerwować.
***
-Dzień dobry. Zapraszam.-moi rodzice powitali rodzinę Sebastiana.
-Bardzo mi miło. Anna, mąż Marcin, a to mój syn Sebastian.
-Mnie również.-moja mama wyciągnęła rękę ku Pani Ani.- Martyna, Bartek.
-No to zapraszamy do stołu.-wszyscy wyszli z przedpokoju, a ja wymknęłam się z łazienki i poszłam za nimi.-O jest. Moja córka Majka.
-My się znamy.
-Owszem.-podałam im rękę, a z Sebastianem przywitałam się całusem w policzek. Byłam dość spięta. Przecież byłam z nim tylko dwa dni, a moi rodzice uważali że się pobieramy. Usiedliśmy przy stole. Po jednej stronie siedziała moja rodzina, a po drugiej rodzina Sebastiana. Jego mama ubrana była w białą koszulę, granatową spódnicę oraz czarne szpilki, jego tata miał jeansy i lekko różowa koszule, a Seba miał jeansy, vansy, białą bluzkę i sweter. Kiedy obserwowałam moich rodziców, zauważyłam że bardzo dobrze się dogadują z rodzicami mojego chłopaka. Jedynymi osobami które milczały byliśmy ja i Seba. Z moich przemyśleń wyrwała mnie moja mama, która zawołała mnie z kuchni. Niechętnie wstałam z krzesła i czułam że mam na sobie wzrok Sebastiana. Wzięłam półmiski i zaniosłam na stół. Po chwili doszła mama i w "komplecie" zaczęliśmy jeść. Po skończonym posiłku,  spojrzałam na Sebastiana i zasugerowałam mu żebyśmy poszli do mnie do pokoju, bo bez sensu cały czas siedzieć z rodzicami. Wstaliśmy od stołu, złapaliśmy się za ręce i poszliśmy do pokoju. Za sobą usłyszałam parę komentarzy typu "bardzo do siebie pasują" itp. Do tego doszedł jeszcze krzyk mojej mamy żebyśmy przyszli za jakiś czas na deser.
-Uroczy ten twój pokój.-Powiedział z uśmiechem. Może i miał rację. Był dość dziewczęcy. Ale bardzo go lubiłam. Czułam się tam bezpiecznie. Wziął mnie za rękę i posadził mnie na łóżku. Oparł się o ramę łóżka, a ja przełożyłam nogi przez jego i przytuliłam się do niego, a on mnie objął. Przy nim też czuję się bezpiecznie. Bardzo dużo rozmawialiśmy. O wszystkim i o niczym.
-Trochę to śmieszne, że jesteśmy ze sobą od dwóch dni, a nasi rodzice aż tak nalegali na spotkanie.
-No trochę tak. No ale wiesz przynajmniej się już znają.
-No tak. I mam nadzieję że się lubią.-W tym momencie spojrzeliśmy sobie w oczy i pocałowaliśmy się. Całowaliśmy się długo i namiętnie. Pewnie trwałoby to długo, gdyby nie moja mama, która wparowała do mnie do pokoju bez żadnego pukania. Odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni.
-Ekhem... Deser na stole.
-Jasne już idziemy.- Ale zanim poszliśmy i pocałowaliśmy się jeszcze raz. Czułam że mnie kocha. Był delikatny. W każdy pocałunek wkłada dużo miłości. Nie to co z Michałem. On robił wszystko tylko dla szpanu.
-O jesteście dzieci.-powiedziała mama Seby.-Siadajcie.
Usiedliśmy obok siebie na kanapie.
-Sebastian, chcesz może coś do picia? Nie wiem kawę, herbatę?
-Kawę poproszę.
-Okej, a ty Majka?
-Herbatę.
-Dobra.- moja mama znikła za drzwiami. Sebastian w między czasie zrobił się spięty i próbował mnie objąć. Kiedy położyłam głowę na jego ramieniu już bez żadnych obaw mnie objął.
-Majka?-odezwała się Pani Ania
-Tak.
-Masz jakieś plany na wakacje?
-Miałam jechać nad morze z rodzicami. I tylko tyle.
-Bo tak teraz pomyślałam, że oczywiście jeśli twoi rodzice się zgodzą i oczywiście jeżeli ty się zgodzisz, to my mamy domek na działce i mogłabyś tam pojechać z Sebastianem.
-Nie wiem. Nawet jeżeli ja bym chciała, to nie wiem czy rodzice się zgodzą. O dzięki mamo.- mama postawiła przede mną herbatę, a przed Sebastianem filiżankę kawy.
-O czym rozmawiamy?- czułam że ta rozmowa będzie między moją mamą, a mamą mojego chłopaka, ponieważ nasi ojcowie byli bardzo zaciekawieni zupełnie czym innym i przez to siedzieli też w zupełnie innym miejscu niż my.
-Wpadłam na taki pomysł, że skoro Majka, wyjeżdża tylko z wami nad morze, to mogła by tez przyjechać na jakiś tydzień, albo dwa do nas na działkę.
-Nie jestem przekonana, co do tego pomysłu. Doskonale wiesz jak zachowują się młodzi kiedy są sami i maja wolną rękę.
-Mamo. Doskonale wiesz, że jestem odpowiedzialna, tak? A poza tym jesteś za młoda by być babcią, więc nie masz się o co martwić.
-No właśnie. Proszę pani. Spokojnie, jak na razie nie planujemy tego robić.
-Jak na razie?-powtórzyła sarkastycznie.
-Martyna. Ja też na początku zastanawiałam się nad tym, dopiero po jakiś czasie uświadomiłam sobie że oni się kochają i może strzelić im coś do głowy, ale znam mojego syna i znam go doskonale. Jest chłopakiem bardzo odpowiedzialnym. Wierz mi! Mam nadzieję, że nie zrobią czegoś czego potem mieli by żałować.
-No dobra. Nad morze jedziemy za dwa dni i tylko na tydzień, tak więc oczywiście jeśli nie będzie z tym problemu, to może mogłaby zostać tam do końca lipca.
-Jasne. Nie ma sprawy. Okej, to zdzwonimy się. Marcin, chodź już będziemy się zbierać. Sebastian, ty też.- nie chciałam się z nim rozstawać. Było mi z nim bardzo dobrze. Kiedy już dorośli szykowali się do wyjścia my zostaliśmy jeszcze w salonie i pocałowaliśmy. Mieliśmy gdzieś, że rodzice nas zobaczą. Oczywiście nie trwało to tak długo jak u mnie w pokoju, ale dla mnie to i tak była wieczność.

wtorek, 13 listopada 2012

Rozdział XI

-Wiesz, chciałabym w końcu wejść do domu.-powiedziałam próbując wyrwać się z jego objęć. On zamiast odpowiedzieć mi na to normalnie, pocałował mnie. Widać, że sprawiało mu to przyjemność.
-Sebastian, zdzwonimy się, ok?
-Dobra.-powiedział z mimowolnym uśmiechem.
-Kocham cię.-pocałowałam go w usta i wyrwałam się z jego objęć.
-Ja ciebie też.-powiedział to, gdy weszłam już na klatkę. Gdy się odwróciłam, Seba nadal stał na zewnątrz i uśmiechał się do mnie.
Gdy tylko weszłam do domu, mój tata zawołał, żebym się nie rozbierała, bo zaraz jedziemy na zakupy.
-Tylko się przebiorę.-weszłam do swojego pokoju, otworzyłam szafę i wyjęłam męski t-shirt i szorty. Podeszłam do lustra rozczesałam włosy i zaplotłam warkocza. Wyszłam z pokoju, przy drzwiach stali już rodzice, a ja usiadłam na podłodze założyłam conversy.-Możemy już iść, a tak właściwie to gdzie jedziemy?
-Do galerii.
-Po co?
-No pomyśleliśmy że przydałoby ci się coś nowego.-rodzice zawsze zabierali mnie na zakupy gdy coś chcieli lub gdy coś się stało.
-Coś nowego? Macie jakiś interes do mnie.
-No tak mniej więcej.-odpowiedziała mama.
-Z kim tak znikasz na całe dnie?-wtrącił tata
-Dobra. Miałam wam to powiedzieć, tylko jak będę na 100% pewna, no ale cóż. Spotykam się z kimś. Nie znacie go.
-No więc, może powiesz coś więcej.
-Ja myślałem że ty z tym Michałem jesteś.-dodał trochę zdezorientowany tata.
-Z Michałem nie jestem już od pewnego czasu. Okej. No to od początku. Sebastiana poznałam na castingu. Wyszło to tak dość spontanicznie. Potem zaczęliśmy pisać, rozmawiać i spotkaliśmy się kilka razy. No i gdy się już spotykaliśmy to spędzaliśmy sporo czasu razem. To było zupełnie coś innego niż z Michałem.-czułam się niezręcznie opowiadając im o Sebastianie. Z mamą to jeszcze, ale z tata było gorzej.
-No to miło by było go poznać. Zadzwoń do niego, zaproś Sebastiana i jego rodziców.
-Tylko on ma jeszcze dwóch braci.
-To powiedz, że ich zapraszasz. Jak będą chcieli to przyjdą.
-Dobra zadzwonię do niego później.
-Masz zadzwonić teraz.-mój tata próbował być "surowym" ojcem.-W końcu trzeba wiedzieć co kupić.
-Dobra już dzwonię....
"-Hej.
-No hej kochanie. Stęskniłaś się?
-Tak. Ale teraz tak na poważnie. Moi rodzice chcieli by cię poznać i zapraszają ciebie i twoich rodziców jutro na kolację o 18. Dacie radę wpaść?
-Czekaj zapytam się [...] Okej, będziemy.
-Kocham cię.
-Ja też cię kocham. To w takim razie do jutra. Papa
-Paa."
-I co, przyjdą?
-Przyjdą. Możemy już iść.-Nie czekając na odpowiedź wyszłam z samochodu i ruszyłam w stronę drzwi wejściowych. Zatrzymałam się na chwilę czekając na moich ukochanych rodziców.-Kasa.
-Myślałam że razem będziemy chodzić.
-Mamo doskonale wiesz, że zakupy umiem robić.
-Majcia. Jeden raz. Proszę.
-Dobra. Ale to ja wszystko wybieram.
-Okej. Paweł, ty też mógłbyś kupić sobie coś nowego. A i przy okazji tu masz listę zakupów, więc jak już kupisz jakieś ciuchy to kup też jedzenie na jutro.
-Oczywiście.- tata poszedł w swoją stronę, a moja mama za mną. Musiałam przyznać, że moja mama urodziła mnie w wieku 20 lat i w tym momencie ubierała się podobnie do mnie i miała podobny charakter. Weszłyśmy do Cropp'a. Na początku nic nie przykuło mojej uwagi. No może oprócz ślicznej spódnicy. Była to granatowa mini z drobnymi kwiatuszkami. Do tego wybrałyśmy białą bluzkę z krótkim rękawem z kolorowymi napisami i granatowe baleriny z kwiecistą kokardą.
-Mamo, teraz kupimy coś tobie. Wyszłyśmy z Cropp'a. Pierwszym sklepem jaki odwiedziłyśmy było Mango. Kupiłyśmy sukienkę do kolan, w kolorze soczystej zieleni. Była na prawdę śliczna. Do tego wybrałyśmy czarne szpilki.
-Majka. Jesteś najlepszą córką jaką mam.
-Pewnie dlatego, że jestem jedyną córką jaką masz.- i obie wybuchnęłyśmy śmiechem.-A tak właściwie to po co nam takie ubrania?
-Po pierwsze, muszę jakoś wyglądać, skoro mam taką ładną córkę, a poza tym dawno nie kupiłam sobie czegoś fajnego.
-Niech ci będzie.-wyszłyśmy ze sklepu i poszłyśmy w stronę samochodu, przy którym czekał już tata.
-No to teraz jedziemy do domu. Majka, masz jakieś plany na wieczór?
-Aktualnie nie.
-To dobrze. Chociaż jeden wieczór spędzimy razem.
-Też się cieszę.-wsiadłam do samochodu i już po 20 minutach byliśmy w domu. Tak jak obiecałam, cały wieczór spędziłam z rodzicami...

sobota, 3 listopada 2012

Rozdział X

-Cześć!-krzyknął od progu-Wchodź, daj mi bluzę i żakiet. Wiem, że ci zimno, ale chodź, przy okazji poznasz część mojej rodziny.
-Poznajcie, to jest Majka
-Dzień dobry. -w pokoju siedziała jakaś kobieta. Na pierwszy rzut oka nie poznałam jej. Obok niej siedział jakiś chłopak. Był w wieku Sebastiana, no ewentualnie trochę straszy, a obok niego jakiś mały chłopczyk.
-To jest moja mama, która już poznałaś, to jest Tomek mój starszy brat i Kuba, mój młodszy brat.
-Miło Cie poznać. Sebastian, może weźmiesz Majkę do pokoju i dasz jej jakieś ubrania na zmianę? A poza tym, co wy robiliście, że jesteście aż tak mokrzy?
-Pewnie się lizali pół godziny pod blokiem-rzucił Tomek.
-Odwal się-krzyknął Seba
-Ej chłopaki, spokój.
-Chodź Majka.-weszliśmy to pierwszego pokoju po prawej. Ich mieszkanie było większe od mojego, no ale to zrozumiałe skoro ich rodzina była większa. Jego pokój był mniej więcej taki jak mój. Pod oknem stało łóżko, obok niego biurko, a na ścianie przy której stało jego łóżko wisiała jakaś deskorolka.
-Siadaj. Hmm....Czekaj.-zaczął grzebać w szafie. Po chwili wyjął jakiś biały T-shirt z nadrukami i krótkie spodenki.-Trzymaj. Rurek Ci nie dam, bo się w nich utopisz, nie wiem chcesz skarpetki?-dodał z uśmiechem
-Jeśli chodzi o spodnie, to nie ma problemu. A skarpetki możesz dać.
-Trzymaj. Możesz rozpleść włosy, wtedy szybciej Ci wyschnął. Cyba, że chcesz ręcznik albo suszarkę. Łazienka jest po lewej stronie obok salonu. No chyba, że chcesz się przebrać tutaj.
-Ja może jednak pójdę.- widać było że Sebastian wolał gdybym została, ale nie protestował. Do łazienki trafiłam bez problemu. Była dość duża. Ściany pokrywały brązowo-szare kafelki, a ręczniki i wszystkie dodatki były w podobnych kolorach. Ubrałam się w przyszykowane rzeczy. Koszulka sięgała mi do połowy ud, ale nie było najgorzej. Po kilku minutach wyszłam z łazienki i wróciłam do pokoju Sebastiana. On też był już przebrany. Oczywiście jeżeli "przebranie się" to w jego słowniku zdjęcie wszystkiego i założenie jedynie krótkich spodenek.
-Muszę Ci powiedzieć, że ładnie wyglądasz w moich ciuchach.-podszedł do mnie, dał mi buziaka w policzek i złapał za rękę. Zaprowadził mnie do salonu i posadził na sofie. Po jednej stronie siedział Tomek, po drugiej Sebastian. Czułam się niezręcznie siedząc tak pomiędzy nimi.
-Może chcecie coś do picia?-zapytała się mama chłopaków
-To ja poproszę herbatę.
-Seba, Tomek, Kuba? A co dla Was?
-Ja kawę.
-Ja colę.
-Ja sok.
-Już się robi.
-To ja może pani pomogę?- zaproponowałam.
-Siedź, siedź.-jednak wolałam wyjść stamtąd jak najszybciej. Co z tego, że siedziałam koło Sebastiana, jak obok mnie siedział Tomek, któremu ewidentnie nie przypadłam to gustu. Sebastian zorientował się, że jestem spięta, więc objął mnie ramieniem. Ja odpłaciłam mu za to buziakiem. Zrobiłam to bardziej celowo niż tylko w podzięce. Poczułam na sobie kpiące spojrzenie Tomka. Po chwili wróciła mama chłopaków i oświadczyła że zostawia nas i idzie z Kubusiem na spacer. Jednak ucieszyłam się za wcześnie. Gdy tylko wyszła mama Sebastiana z Kubą to zapadła niezręczna cisza. Niby w tle było słychać jakieś dialogi z serialu, ale chyba nikt tego nie słuchał. Założę się, że Sebastian myślał o mnie, Tomek też, tylko w nieco inny sposób. Ja myślałam o tym jak nie zwariować. Po kilku minutach wstałam z kanapy podeszłam do okna i oświadczyłam z uśmiechem.
-Przestało padać. Będę się już zbierać.
-Poczekaj. Pójdę się przebrać i cię odprowadzę.
-Okej. Mam nadzieję że moje ubrania już wyschły, bo wiesz dziwnie bym tak wyglądała.- poszłam do łazienki, a Sebastian do pokoju. Dzięki Bogu, moje ubrania były już suche. Doprowadziłam się do porządku i wyszłam z łazienki. W przedpokoju czekał już Sebastian i Tomek oparty o framugę. Usiadłam na podłodze i zaczęłam zakładać buty.
-Miło było cię poznać.- powiedział Tomek.
-Nawzajem.-uśmiechnęłam się, a Tomek odwzajemnił mój uśmiech.-To co, idziemy?
-Tak jasne.
-Pa.
-Będę za 30 minut.
-Cześć.

czwartek, 1 listopada 2012

Rozdział IX

-Niemożliwe!-Ola piszczała zachwycona.
-Możliwe!
-Opowiadaj!
-No to najpierw poszliśmy pod pomnik. Trochę gadaliśmy, śmialiśmy się. Potem byliśmy w kawiarni, a na sam koniec wybraliśmy się nad Wisłę.
-Kurde, ale ci zazdroszczę.-powiedziała Ola.- No ale co było dalej.
-No i potem miałam obolałe nogi od tych szpilek, no więc Sebastian wziął mnie na barana i tak poszedł ze mną do domu. No i na koniec mnie pocałował i powiedział, że się we mnie zakochał.
-Aaaaa!!!! O matko! Jaram się!
-No ja też!-obie pisnęłyśmy.
-To, co-nagle Ola spoważniała- będziesz z nim?
-Sama nie wiem. Z jednej strony, bardzo bym tego chciała. Już po tym castingu czułam że coś jest nie tak i starałam się nie myśleć o nim. Ale potem wyszła ta cała sprawa z Michałem.-westchnęłam głęboko- A jeśli chodzi o Sebastiana, to przy nim czuję się bezpiecznie. Widać, że mu na mnie zależy, i że stara się zrobić dla mnie wszystko. Co z tego że znamy się dwa tygodnie. No ale z drugiej strony, się tego boje. Boję się że będzie tak jak z Michałem.
-Majka, zauważ to, że teraz jak powiesz "zostańmy przyjaciółmi", to przecież nigdy z nim nie będziesz.
-Powinnam się z nim spotkać.
-Dzwoń do niego!
-No ale dzisiaj miałyśmy się spotkać z naszą paczką.
-To nie było nic pewnego. Spotkać się możemy kiedy indziej, a ty i Seba jesteście ważniejsi, wszyscy zrozumieją!
-No dobra. To dzwonię.-po kilku sekundach w słuchawce usłyszałam jego głos:
-Halo?
-Cześć Sebastian. Słuchaj, chciałabym się z tobą spotkać.
-Jasne. To gdzie?
-Kawiarnia? Tam gdzie wczoraj?
-Okej. To co o 12?
-Mhm, To do zobaczenia.
-Papa.
-No to mamy dwie godziny żeby cię ogarnąć.-powiedziała uradowana Ola i wstała z łóżka.-Chodź.
Zaprowadziła mnie do łazienki. Najpierw zrobiła makijaż. Pomalowała mi rzęsy, zrobiła czarną kreskę, nałożyła mi błyszczyk na usta. Potem zajęła się moją fryzurą. Muszę przyznać, że kłos wyszedł jej naprawdę dobrze.
-No. Jestem z siebie dumna. Teraz ciuchy.-podeszła do okna-kurde, chmurzy się, a poza tym jest zimno.
Podeszła do szafy. Wyjęła z niej biały top, szary żakiet i granatowe spodnie z lekko opuszczonym krokiem.
-Skoro, tak Cię bolą nogi, to może vansy?
-Mogą być.-muszę przyznać, że wyglądałam obłędnie. Dobieranie ciuchów i robienie makijażu wychodziło mojej przyjaciółce najlepiej.
-Dobra kochanie. Idź już bo się spóźnisz. Powodzenia!-krzyknęła, gdy byłam już za drzwiami.

***
Przez całą drogę zastanawiałam się, co tak właściwie mogłabym mu powiedzieć. Do kawiarni doszłam w 20 minut. Do 12 było jeszcze trochę czasu, więc weszłam do środka i zajęłam miejsce pod ścianą. Nie musiałam długo czekać, po już po chwili przyszedł Sebastian. Ubrany był w jeansy, buty nike, t-shirt puma i bluzę. Po raz pierwszy zobaczyłam go ubranego inaczej niż taki prawdziwy skate. Na przywitanie pocałował mnie w policzek.
-Zamówiłaś już coś?
-Nie. Wolałam poczekać na ciebie.- i w tym momencie podeszła do nas kelnerka.
-Czy mogę przyjąć zamówienie?-zapytała uprzejmie i uśmiechnęła się do Sebastiana.
-Ja poproszę wodę bez gazu. A ty Majka?
-Ja sok pomarańczowy.-oddałam jej kartę, a ona i tak uwodziła Sebę wzrokiem.
-Dziękujemy.
-Dziękuję.
-No więc-zaczął- w sumie myślałem że po tym co się wczoraj stało, nie będziesz chciała mnie widzieć.
-Jak widzisz, myliłeś się. Poszedłeś sobie tak szybko, a ja byłam tak zdezorientowana tym wszystkim, że nie zdążyłam ci nic odpowiedzieć. Proszę cię, nie rób tak więcej. Spotkałam się z tobą, ponieważ nie wiem jak to jest teraz z nami.
-Słuchaj, ja rozumiem, że możesz nie czuć tego co ja do ciebie. Wiem, że przez to co wczoraj zrobiłem, możesz przestać się ze mną spotykać. Nie powinienem tego robić. Działałem pod wpływem impulsu.
-Ale ja nie mam do ciebie pretensji-do stolika podeszła kelnerka z zamówieniem, a Sebastian ani drgnął tylko cały czas patrzył się na mnie. Widząc, że chłopak nie ma ochoty na flirt, odeszła bez słowa.- Ja nawet się cieszę że tak zrobiłeś. Długo o tym myślałam i wczoraj czułam się szczęśliwa. Bo widzisz, ja już po tym naszym pierwszym spotkaniu, gdy wracałam do domu, myślałam o tobie. Tylko wiesz, wtedy jeszcze byłam z Michałem i starałam się nie zapominać o tym. Ale kiedy wyszło tak jak wyszło, to uczucie do ciebie zawładnęło mną. Sama do końca nie miałam pojęcia co to jest, ale stałeś się dla mnie ważny. Ja też się chyba w tobie zakochałam.
-No to widzisz. Nie jesteś sama. To co z tym zrobimy?
-Spróbujemy?-nie musiał nic odpowiadać. Wystarczyło że się do mnie uśmiechnął.
-Idę zapłacić. Poczekaj chwilę.
-Nie no coś ty. Za sok mogę zapłacić.
-Nie kłóć się ze mną.-wstał z miejsca i poszedł zapłacić. Ja w między czasie wysłałam do Oli SMS'a "Udało się ♥".-Chodź, idziemy.-Objął mnie w pasie i wyszliśmy z kawiarni. W tym momencie zaczął padać deszcz, Sebastian odwrócił się w moją stronę, zbliż swoją twarz do mojej, a ja musiałam wspiąć się na palce, żeby on nie musiał się aż tak schylać i pocałował mnie namiętnie. Deszcz padał na nas, ale nie przeszkadzało nam to. Staliśmy na środku rynku i nie obchodziło nas co dzieje się dookoła. Jednak ta chwila nie mogła trwać długo. Byliśmy całkowicie mokrzy.
-Mam pomysł. Chodźmy do mnie. Mieszkam niedaleko. Jeszcze mi się przeziębisz-nawet nie poczekał aż mu odpowiem, tylko zdjął z siebie bluzę i dał mi ją , po czym złapał mnie za rękę i prowadzić do siebie.
Mieszkał niedaleko starówki. Jego blok był nowy. Nie to co mój. Sebastian mieszkał na 6 piętrze.