-No to zostaliśmy sami.
-No tak. Seba jesteś głodny?
-No mógłbym coś zjeść.
-No to, idź zamów pizze.
-A już się łudziłem że zrobisz nam obiad
-Oj chciałbyś.-Odwróciłam się na piecie i weszłam po schodach na górę. Poszłam do swojego pokoju, usiadłam na łóżku, wzięłam telefon i napisałam SMS'a do Oli "Jak na razie wszystko okej". Gdy tylko zdążyłam odłożyć telefon na stolik, który stał obok łóżka, do pokoju wszedł Seba z pizzą i colą w rękach. Usiadł koło mnie, otworzył pudełka z pizzą i zaczął jeść.
-Jak by co, to jeszcze jest jedna.
-Spoko.-wzięłam do ręki jeden kawałek- Jakie plany mamy na jutro?
-Planowałem, że można by pójść na boisko. Poznałabyś moich kumpli.
-Nie wiem czy to najlepszy pomysł...
-Czemu tak sądzisz?
-Nie wiem czy mnie polubią.
-Na pewno tak.
-A jak nie?
-Ej kotek, nie histeryzuj. Nawet jeśli nie, to ja nie mam zamiaru z Tobą zrywać. Kocham Cię i fakt że możesz nie przypaść do gustu moim znajomym nie zmieni tego co do Ciebie czuję.
-Tak, na pewno gdy będą Cię namawiać byś ze mną zerwał.
-Majka, ja zdaje sobie sprawę z tego że znamy się krótko, ale ja nie jestem osoba, która zmienia zdanie pod wpływem innych. A tak w ogóle to czemu uważasz że Cie nie polubią? Przecież ty jesteś idealna.
-Wcale że nie. Wszystkim wydaje się, że jestem ładna, idealna, popularna, pewna siebie.- mówiąc to opadłam na poduszkę. Nie chciałam żeby Sebastian widział jak płaczę.- Kiedyś byłam grubym, pulchnym dzieckiem. Nikt nie zwracał na mnie uwagi. Kiedy miałam iść do gimnazjum, to wzięłam się za siebie. Całe wakacje się odchudzałam i udało mi się. Od tamtej pory zmieniło się moje życie. Przecież oboje doskonale wiemy, że ja Ci się podobam tylko dlatego że jestem szczupła i ładna. Przecież tak na prawdę nie wiesz jaka jestem. Uważasz mnie za ideał, a ja wcale nim nie jestem. Jestem dziewczyną z milionem problemów i milionem wad. Michał był ze mną właśnie tylko dlatego, że jestem ładna.
-Majka. Masz rację. Ja tez jestem taki pusty i patrze tylko na to czy jesteś ładna.-wstał z łóżka i wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. "Ja pierdolę!" powiedziałam pod nosem.
Podniosłam się z łóżka, podeszłam do torby leżącej na podłodze i wyciągnęłam paczkę chusteczek. Wytarłam oczy i usiadłam na łóżku z laptopem na kolanach. Nie umiałam pozbierać myśli Pokłóciłam się z Sebastianem, co oznaczało, że zostanie tutaj, to nie jest najlepszy pomysł. Zastanawiałam się co mam z tym zrobić. Nic nie przychodziło mi do głowy. Nie chciałam pisać do Oli. Chciałam ten problem rozwiązać sama. Najśmieszniejsze było to, że Ola mimo iż nie miała chłopaka, to ona zawsze rozwiązywała moje problemy. Postanowiłam że pójdę do Sebastiana i pogadam z nim. Bałam się tej rozmowy. Zamknęłam komputer, zmyłam z siebie to co było na mojej twarzy i poszłam do jego pokoju. Drzwi były zamknięte. Zapukałam delikatnie w szybę, ale nikt nie odpowiadał. Uchyliłam drzwi i weszłam do pokoju. Na łóżku leżał Sebastian, odwrócony twarzą do ściany. Byłam pewna że śpi. Kiedy powoli zaczęłam odchodzić w kierunku drzwi, Sebastian powiedział:
-Nie śpię. Chodź tu.-podeszłam do łóżka i usiadłam obok niego. Sebastian podniósł się, złapał mnie za twarz i spojrzał prosto w oczy. Czułam jak jego wzrok dociera do mojego wnętrza. W jego oczach było widać zarówno żal jak i coś na podobieństwo czułości.
-Ja chciałam....Ja chciałam Cię strasznie przeprosić. Ja nie wiem czemu tak powiedziałam. Po prostu prawie nikt nie wie, jak było kiedyś. Wszyscy myślą że moje życie jest super. Jest inaczej.
-Kotek. Nie tłumacz się. Wina jest też po mojej stronie. Nie powinienem tak mówić.- Spuścił wzrok.- Jesteśmy przecież ludźmi i popełniamy błędy. Nie gniewam się na Ciebie. Miałaś prawo tak powiedzieć. Mam pomysł.-gdy zaczął to mówić, pojawił się uśmiech na jego twarzy, a jego oczy rozbłysły pełnią szczęścia.-Dzisiaj poznamy się lepiej.
-Mam się bać?
-Nie no coś ty. Wszystko będzie idealnie.
-Mam prośbę. Mógłbyś nie używać tego słowa przy mnie?
-Jasne.-pociągnął mnie za rękę i oboje wylądowaliśmy na poduszce. Leżeliśmy obok siebie milcząc. Słychać było tylko nasze oddechy. Co jakiś czas wtulałam się w jego nagi tors, a on przytulał mnie do siebie coraz mocniej. Jednak tą piękną chwilę, która trawa chyba z 30 minut musiał przerwać dzwonek mojego telefonu, który miałam w kieszeni spodni.
-Tak mamo?
-Ja dzwonię tylko tak się zorientować jak tam.
-Dobrze.
-To dobrze. Co tam robicie?-byłam pewna że dzwoni tylko po to.
-Słuchamy muzyki.
-To czemu jest tak cicho?
-Hmm...pewnie dlatego że wyłączyliśmy ją, jak zadzwoniłaś.
-Okej. No dobrze to jak coś to dzwoń. Kocham Cię, córciu. Pozdrów Sebastiana.
-Ja tez Cię kocham mamo.- myślę że chciała coś jeszcze dodać, ale nie zdążyła, ponieważ się rozłączyłam.
-Masz pozdrowienia od mojej mamy.
-Ha ha ha ha ha dzięki. Kurde, już 18.
-Idziemy coś zjeść?
-No chodź.-Wziął mnie za rękę i sprowadził po schodach na dół. Zapalił światło w kuchni i zapytał się.- Ty czy ja?
-Ja.- podeszłam do lodówki. Wyjęłam serek, warzywa i szynkę. W między czasie Sebastian wstawił wodę na herbatę.
-Jaką chcesz herbatę? Mamy zieloną, owocową i zwykłą.
-Owocowa może być.
-Okej. To co, idziemy jutro na to boisko?
-Możemy iść.-odwróciłam się do niego przodem.-Może nie będzie aż tak źle.
-Oczywiście że nie. Dobra to ja idę zadzwonić i powiedzieć że będziemy.
-Idź idź.- kiedy Seba wrócił kolacja stała już na stole. Zrobiłam sałatkę i kanapki Po skończonej kolacji Sebastian wstawił naczynia do zmywarki. Ja zrobił gorącą czekoladę dla obojga. Usiedliśmy na kanapie. Aczkolwiek słowo usiedliśmy to złe określenie. Ja usiadłam, a Sebastian położył głowę na moich kolanach. Rozmawialiśmy do 3 nad ranem W tym momencie doskonale wiedziałam że się znamy i doskonale wiedziałam, dlaczego on ze mną był. Byliśmy zbyt zmęczeni by iść spać na górę, więc zostaliśmy w salonie.
piątek, 28 grudnia 2012
poniedziałek, 17 grudnia 2012
Rozdział XIV
Usnęłam od razu. Dopiero dzwonek budzika obudził mnie na dobre. Była godzina 7.30. W całym mieszkaniu było cicho, co oznaczało że rodzice jeszcze śpią. Wstałam z łóżka, podeszłam do okna i odsłoniłam je. Na dworze było już jasno. Mimo wczesnej pory, słońce świeciło mocno. Wyjęłam z szafy krótkie spodnie, luźną koszulkę z krótkim rękawem w biało czarne paski i białe stopki. Wyszłam po cichu do łazienki, tak by ich nie obudzić. Umyłam zęby, uczesałam włosy i lekko się pomalowałam. Potem ubrałam się w rzeczy, które zabrałam i poszłam do kuchni. W lodówce nie było nic konkretnego do jedzenia. Jedyne co mogłam zrobić była jajecznica. Tak też się stało. Po 15 minutach śniadanie stało w kuchni na stole, a ja próbowałam obudzić moich rodziców.
-Mamo. Ej, weź wstawaj. Zrobiłam śniadanie.- Mama najwyraźniej już nie spała, ponieważ jej oczy otworzyły się szeroko na słowa "zrobiłam śniadanie".
-Już wstaję. -Podniosła się szybko z łóżka, zarzuciła na siebie szlafrok i szturchnęła tatę żeby wstawał. Też wstał bez oporów. Już po chwili siedzieliśmy przy stole i jedliśmy wspólne śniadanie.
-O której po Ciebie przyjadą?
-O 10.
-No to masz jeszcze ponad godzinę.
-No wiem. Wolałam wstać wcześniej.
-No i bardzo dobrze. Majka, wydaje mi się że coś się nie cieszysz z tego wyjazdu.
-Zdaje Ci się.- nie chciałam mówić o tym że wolałabym zostać w domu. Zaraz tata uznałby że się pokłóciłam z Sebą czy coś. -Dziękuje. Idę do siebie.
Zasunęłam krzesło za sobą i poszłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i zadzwoniłam do Oli. Na moje szczęście odebrała.
-Halo?
-Hej Ola.
-No siema. Sorry że wczoraj nie mogłam gadać. Co tam?
-Możemy się spotkać?
-Teraz?
-Tak. Może być za 10 minut nad Wisłą?
-Jasne. Do zobaczenia.
W Oli najlepsze było to, że nie dopytywała się, gdy coś się stało. Ona po prostu rzucała wszystko i szła się ze mną spotkać. Mimo to że miałam mało czasu, nie przejęłam się tym, wzięłam torbę i wyszłam z pokoju.
-Majka, gdzie idziesz?
-Na spacer!-wrzasnęłam i wybiegłam z domu.
Przez całą drogę prawie biegłam. Na miejsce dotarłam po 10 minutach. Na schodkach siedziała już Ola.
-Hej Majka!-przywitała mnie całusem w policzek.
-Hej Ola.
-Co się stało, że tak nagle chciałaś się spotkać? Przecież to dzisiaj miałaś jechać z Sebastianem na działkę.
-No właśnie. Doszłam do wniosku, że nie mogę z nim jechać.
-Dlaczego?! Przecież ty go kochasz,
-Chyba tak. Problem w tym, że teraz spędzę z nim 3 tygodnie. Domyślasz się o co chodzi....
-Kurde, ty musisz wiedzieć czy go kochasz. A jeśli chodzi o to, to wydaje mi się że on nie jest taki. On Cie kocha i uszanuje każdą decyzją jaką podejmiesz. On Cię nie skrzywdzi. Gadałam z nim wczoraj i prosił bym Ci o tym nie mówiłam, ale on też myślał nad tym. Sam mi powiedział, że jasne chciałby, ale kocha Cię i to będzie wasza wspólna decyzja.- w tym momencie spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała- Zrobicie to wtedy gdy oboje będziecie tego chcieli.
Przytuliłam się do niej. A ona nadal kontynuowała
-Pamiętaj, że jak coś to masz do mnie zadzwonić, napisać czy cokolwiek zrobić i wiadomo że Ci pomogę.
-Jesteś zajebista. Co ja bym bez Ciebie zrobiła?
-Zginęłabyś. Ha ha ha ha. Też jesteś zajebista. Dobra stara, musisz już iść, bo się spóźnisz. Odprowadzę Cię.
-Dzięki.-Wstałyśmy i bardzo szybkim krokiem ruszyłyśmy w stronę mojego domu. Pod domem stał samochód rodziców Seby.-Kurde, Seba juć przyjechał.
-Dobra to leć.-pożegnałyśmy się, i pobiegłam do domu.
Gdy weszłam do domu, w przedpokoju słyszałam rozmowę mamy Sebastiana i mojej.
-Już jestem.
-Hej kotek.-podszedł do mnie Sebastian i pocałował mnie w policzek.
-Hej.-odwzajemniłam to uśmiechem.-Idę po rzeczy. Zaraz przyjdę.
-Pójdę z Tobą.-nie chciałam by szedł. Czułam na nim swoje spojrzenie i kroki. Weszliśmy do pokoju. Podeszłam do szafy gdzie stała moja torba. Dopakowałam jeszcze kilka rzeczy i zasunęłam torbę. Kiedy podniosłam się z podłogi, za mną stał Sebastian. Złapał mnie z biodra a ja stałam jak wryta. Nie miałam pojęcia co się ze mną dzieje. Przecież normalnie objęłabym go za szyję.
-Majka, co się dzieje? Jeżeli nie chcesz jechać, to spoko.
-Ja sama nie wiem. Bardzo chcę jechać i spędzać z Tobą czas, ale jakoś się boję.
-Nie masz czego. Ja wiem, że znamy się krótko, ale zakochałem się w Tobie. Wszystko będzie okej.-Przyciągnął mnie do siebie i przytulił. Zrobiło mi się raźniej. Wiedziałam, że mówi prawdę. - Spakowana?
-Tak. Możemy już iść.-Sebastian wziął moją torbę i razem wyszliśmy z pokoju. W przedpokoju stali już nasi rodzice. Pożegnałam się z nimi i wyszliśmy z domu. Ja i Sebastian usiedliśmy z tyłu, natomiast jego rodzice z przodu.- Mam pytanie. Daleko jest ta Wasza działka?
-Nie, wiesz, jak się dobrze jedzie to godzina ewentualnie półtorej.
-Okej.
Kiedy już ruszyliśmy, Sebastian wyjął iPoda dał mi jedną słuchawkę, drugą zostawił dla siebie. Położyłam głowę na jego ramieniu, a on przytulił mnie do siebie. Właśnie w ty momencie poczułam że słowa Sebastiana na temat jego uczucia do mnie są prawdziwe. Wszystkie moje obawy przeszły dosłownie w czasie jednej sekundy. Przez całą drogę siedzieliśmy w jednej pozycji i słuchaliśmy muzyki. Nie wiem o czym myślał Sebastian, ale ja na pewno myślałam o nim. Z moich głębokich przemyśleń o Sebastianie, o tym co się wydarzy i o milionie innych rzeczy wyrwało mnie poruszenie się mojej "poduszki".
-No i jesteśmy.-powiedział zadowolony tata Seby.
-Sebastian, weź torbę Majki i zanieś ją do pokoju.
-Jasne już idę. Majka, chodź. Pokarzę Ci Twój pokój.-widać było że był z tego powodu zbyt zadowolony. Czułam, że wolałby żebym spała w jego pokoju. Doskonale wiedziałam, że przez większość czasu będziemy sami na działce, więc Seba nie odpuści. "Mój pokój" był na piętrze na przeciwko pokoju Seby. Obok była łazienka i jeszcze dwa inne pokoje. Dom był cudowny, nowocześnie urządzony i przede wszystkim był ogromny. Za domem był piękny ogród. Czułam, że będę spędzać tam sporo czasu.- Dobra, to co. Zostawiam Cię, żebyś się rozpakowała. Wiesz gdzie jest mój pokój, więc jak skończysz to przyjdź do mnie.
Przybliżył się do mnie, objął mnie w talii, ja objęłam go za szyję i pocałowaliśmy się namiętnie. Musiałam to w końcu przyznać był niesamowity. Zabrałam się za rozpakowywanie. Poszło mi dość szybko. Po kilkunastu minutach skończyłam i poszłam do Sebastiana. Leżał na łóżku w samych krótkich spodenkach i słuchawkach w uszach. Nie zauważył kiedy weszłam. Usiadłam obok niego. Dopiero po chwili zauważył moją obecność. Zdjął słuchawki, uśmiechnął się i powiedział:
-To będą nasze najlepsze wakacje.
-A tak właściwie to co my tu będziemy robić?
-No wiesz, ja mam tu w sumie kumpli, to bez problemu można się z nimi spotkać. Poza tym możemy spędzać czas razem w domu, chodzić na spacery.
-Super. Wiesz co, w sumie to głodna jestem.
-To chodź do kuchni. Moja mama na pewno nam coś zrobić.
Zanim zdążyliśmy wstać z łóżka, do pokoju weszli rodzice Sebastiana.
-My będziemy się już zbierać. Zakupy są zrobione, powinno starczyć Wam na kilka dni. Sebastian kasę masz. My przyjedziemy w weekend, bo teraz cały tydzień pracujemy. Jak coś to dzwońcie.
-Dobrze mamo.
-Okej to do zobaczenia.- rodzice pożegnali się z Sebastianem, do mnie się tylko uśmiechnęli i zeszli po schodach. Zeszliśmy za nimi.
-Mamo. Ej, weź wstawaj. Zrobiłam śniadanie.- Mama najwyraźniej już nie spała, ponieważ jej oczy otworzyły się szeroko na słowa "zrobiłam śniadanie".
-Już wstaję. -Podniosła się szybko z łóżka, zarzuciła na siebie szlafrok i szturchnęła tatę żeby wstawał. Też wstał bez oporów. Już po chwili siedzieliśmy przy stole i jedliśmy wspólne śniadanie.
-O której po Ciebie przyjadą?
-O 10.
-No to masz jeszcze ponad godzinę.
-No wiem. Wolałam wstać wcześniej.
-No i bardzo dobrze. Majka, wydaje mi się że coś się nie cieszysz z tego wyjazdu.
-Zdaje Ci się.- nie chciałam mówić o tym że wolałabym zostać w domu. Zaraz tata uznałby że się pokłóciłam z Sebą czy coś. -Dziękuje. Idę do siebie.
Zasunęłam krzesło za sobą i poszłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i zadzwoniłam do Oli. Na moje szczęście odebrała.
-Halo?
-Hej Ola.
-No siema. Sorry że wczoraj nie mogłam gadać. Co tam?
-Możemy się spotkać?
-Teraz?
-Tak. Może być za 10 minut nad Wisłą?
-Jasne. Do zobaczenia.
W Oli najlepsze było to, że nie dopytywała się, gdy coś się stało. Ona po prostu rzucała wszystko i szła się ze mną spotkać. Mimo to że miałam mało czasu, nie przejęłam się tym, wzięłam torbę i wyszłam z pokoju.
-Majka, gdzie idziesz?
-Na spacer!-wrzasnęłam i wybiegłam z domu.
Przez całą drogę prawie biegłam. Na miejsce dotarłam po 10 minutach. Na schodkach siedziała już Ola.
-Hej Majka!-przywitała mnie całusem w policzek.
-Hej Ola.
-Co się stało, że tak nagle chciałaś się spotkać? Przecież to dzisiaj miałaś jechać z Sebastianem na działkę.
-No właśnie. Doszłam do wniosku, że nie mogę z nim jechać.
-Dlaczego?! Przecież ty go kochasz,
-Chyba tak. Problem w tym, że teraz spędzę z nim 3 tygodnie. Domyślasz się o co chodzi....
-Kurde, ty musisz wiedzieć czy go kochasz. A jeśli chodzi o to, to wydaje mi się że on nie jest taki. On Cie kocha i uszanuje każdą decyzją jaką podejmiesz. On Cię nie skrzywdzi. Gadałam z nim wczoraj i prosił bym Ci o tym nie mówiłam, ale on też myślał nad tym. Sam mi powiedział, że jasne chciałby, ale kocha Cię i to będzie wasza wspólna decyzja.- w tym momencie spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała- Zrobicie to wtedy gdy oboje będziecie tego chcieli.
Przytuliłam się do niej. A ona nadal kontynuowała
-Pamiętaj, że jak coś to masz do mnie zadzwonić, napisać czy cokolwiek zrobić i wiadomo że Ci pomogę.
-Jesteś zajebista. Co ja bym bez Ciebie zrobiła?
-Zginęłabyś. Ha ha ha ha. Też jesteś zajebista. Dobra stara, musisz już iść, bo się spóźnisz. Odprowadzę Cię.
-Dzięki.-Wstałyśmy i bardzo szybkim krokiem ruszyłyśmy w stronę mojego domu. Pod domem stał samochód rodziców Seby.-Kurde, Seba juć przyjechał.
-Dobra to leć.-pożegnałyśmy się, i pobiegłam do domu.
Gdy weszłam do domu, w przedpokoju słyszałam rozmowę mamy Sebastiana i mojej.
-Już jestem.
-Hej kotek.-podszedł do mnie Sebastian i pocałował mnie w policzek.
-Hej.-odwzajemniłam to uśmiechem.-Idę po rzeczy. Zaraz przyjdę.
-Pójdę z Tobą.-nie chciałam by szedł. Czułam na nim swoje spojrzenie i kroki. Weszliśmy do pokoju. Podeszłam do szafy gdzie stała moja torba. Dopakowałam jeszcze kilka rzeczy i zasunęłam torbę. Kiedy podniosłam się z podłogi, za mną stał Sebastian. Złapał mnie z biodra a ja stałam jak wryta. Nie miałam pojęcia co się ze mną dzieje. Przecież normalnie objęłabym go za szyję.
-Majka, co się dzieje? Jeżeli nie chcesz jechać, to spoko.
-Ja sama nie wiem. Bardzo chcę jechać i spędzać z Tobą czas, ale jakoś się boję.
-Nie masz czego. Ja wiem, że znamy się krótko, ale zakochałem się w Tobie. Wszystko będzie okej.-Przyciągnął mnie do siebie i przytulił. Zrobiło mi się raźniej. Wiedziałam, że mówi prawdę. - Spakowana?
-Tak. Możemy już iść.-Sebastian wziął moją torbę i razem wyszliśmy z pokoju. W przedpokoju stali już nasi rodzice. Pożegnałam się z nimi i wyszliśmy z domu. Ja i Sebastian usiedliśmy z tyłu, natomiast jego rodzice z przodu.- Mam pytanie. Daleko jest ta Wasza działka?
-Nie, wiesz, jak się dobrze jedzie to godzina ewentualnie półtorej.
-Okej.
Kiedy już ruszyliśmy, Sebastian wyjął iPoda dał mi jedną słuchawkę, drugą zostawił dla siebie. Położyłam głowę na jego ramieniu, a on przytulił mnie do siebie. Właśnie w ty momencie poczułam że słowa Sebastiana na temat jego uczucia do mnie są prawdziwe. Wszystkie moje obawy przeszły dosłownie w czasie jednej sekundy. Przez całą drogę siedzieliśmy w jednej pozycji i słuchaliśmy muzyki. Nie wiem o czym myślał Sebastian, ale ja na pewno myślałam o nim. Z moich głębokich przemyśleń o Sebastianie, o tym co się wydarzy i o milionie innych rzeczy wyrwało mnie poruszenie się mojej "poduszki".
-No i jesteśmy.-powiedział zadowolony tata Seby.
-Sebastian, weź torbę Majki i zanieś ją do pokoju.
-Jasne już idę. Majka, chodź. Pokarzę Ci Twój pokój.-widać było że był z tego powodu zbyt zadowolony. Czułam, że wolałby żebym spała w jego pokoju. Doskonale wiedziałam, że przez większość czasu będziemy sami na działce, więc Seba nie odpuści. "Mój pokój" był na piętrze na przeciwko pokoju Seby. Obok była łazienka i jeszcze dwa inne pokoje. Dom był cudowny, nowocześnie urządzony i przede wszystkim był ogromny. Za domem był piękny ogród. Czułam, że będę spędzać tam sporo czasu.- Dobra, to co. Zostawiam Cię, żebyś się rozpakowała. Wiesz gdzie jest mój pokój, więc jak skończysz to przyjdź do mnie.
Przybliżył się do mnie, objął mnie w talii, ja objęłam go za szyję i pocałowaliśmy się namiętnie. Musiałam to w końcu przyznać był niesamowity. Zabrałam się za rozpakowywanie. Poszło mi dość szybko. Po kilkunastu minutach skończyłam i poszłam do Sebastiana. Leżał na łóżku w samych krótkich spodenkach i słuchawkach w uszach. Nie zauważył kiedy weszłam. Usiadłam obok niego. Dopiero po chwili zauważył moją obecność. Zdjął słuchawki, uśmiechnął się i powiedział:
-To będą nasze najlepsze wakacje.
-A tak właściwie to co my tu będziemy robić?
-No wiesz, ja mam tu w sumie kumpli, to bez problemu można się z nimi spotkać. Poza tym możemy spędzać czas razem w domu, chodzić na spacery.
-Super. Wiesz co, w sumie to głodna jestem.
-To chodź do kuchni. Moja mama na pewno nam coś zrobić.
Zanim zdążyliśmy wstać z łóżka, do pokoju weszli rodzice Sebastiana.
-My będziemy się już zbierać. Zakupy są zrobione, powinno starczyć Wam na kilka dni. Sebastian kasę masz. My przyjedziemy w weekend, bo teraz cały tydzień pracujemy. Jak coś to dzwońcie.
-Dobrze mamo.
-Okej to do zobaczenia.- rodzice pożegnali się z Sebastianem, do mnie się tylko uśmiechnęli i zeszli po schodach. Zeszliśmy za nimi.
sobota, 15 grudnia 2012
Rozdział XIII
Wakacje nad morzem minęły mi szybko. Bardzo tęskniłam za Sebastianem. Co z tego że rozmawiałam z nim przez telefon, albo na Facebooku, skoro nie mogłam się do niego przytulić. No ale wiedziałam, że niedługo spędzimy razem 3 tygodnie, o ile moi rodzice się nie rozmyślą....
W dniu powrotu do domu całą drogę pisałam z Sebastianem. Cieszyłam się, że już niedługo się spotkamy. I to na tak długo. Spędzanie z nim czasu było dla mnie ucieczką od problemów. Czułam się bezpiecznie. Czułam że jestem dla niego ważna. Oczywiście w połowie drogi usnęłam. Spałam jakieś 3 godziny, w czasie których Seba bezskutecznie się do mnie dobijał, myśląc że się obraziłam.
W domu byłam o 16. Moje kochanie (po raz pierwszy tak o nim pomyślałam) proponowało mi spotkanie, ale byłam zbyt zmęczona więc postanowiliśmy spotkać się następnego dnia i omówić wszystko co jest związane z naszymi wspólnymi wakacjami... Gdy rozpakowałam się, przebrałam i zjadałam obiad (patrz zamówiona przez tatę pizza) usiadłam w salonie i zadzwoniłam do Oli. Odebrała i powiedziała dość wrednym jak dla niej głosem "Nie mogę teraz gadać." i rozłączyła się. Czułam że jest na mnie zła. W sumie to od pewnego czasu nie utrzymywałam z nią takiego kontaktu jak kiedyś. Ograniczało się to do krótkich rozmów na gadu lub facebooku. Miałam nadzieję że uda nam się jakoś spotkać. Uznałam że skoro nie chcę ze mną gadać, to trudno. Odłożyłam telefon na stolik, ułożyłam się sofie i włączyłam telewizor. Przeleciałam po wszystkich kanałach, ale nie było nic ciekawego o 17 w poniedziałek. Jednak spokojem nie mogłam się długo cieszyć, bo już po chwili przyszli do mnie rodzice.
-Majka, musimy pogadać.-zaczął stanowczo tata.
-Niedługo wyjeżdżasz z Sebastianem....-od razu wiedziałam o czym będziemy rozmawiać.- I wiesz, my też byliśmy młodzi.
-Mamo, jeżeli chodzi Ci o to czy mam zamiar przespać się z Sebastianem, to nie wiem. Nie zastanawiałam się nad tym. No a poza tym wiem że jesteś za młoda, by być babcią.
-Czyli nie?
-Nie.
-Kamień spadł mi z serca. No, myślałam że jakoś dłużej nam się zejdzie z tą rozmową, ale dobrze że nie musieliśmy o tym gadać. A tak poza tym to wrzuciłam ciuchy do prania, tak więc pomożesz mi dzisiaj w prasowaniu.
-Oczywiście.- opadłam bezwiednie na sofę. Musiałam ich okłamać. Nawet nie chodziło o to że ja bym chciała się z nim przespać, ale nie oszukujmy się. 3 tygodnie sami. Pomijam fakt że Sebastian miał jakieś swoje "potrzeby". No ale jak na razie nie chciałam nad tym myśleć.
Doskonale wiedziałam, że jeśli zostanę dłużej w pokoju z rodzicami, nie mam najmniejszej szansy by odpocząć. Spędzanie z nimi tygodnia bez przerwy to nie jest najlepszy pomysł. Poszłam do pokoju, wyjęłam torbę z szafy i zaczęłam się pakować. Oczywiście nie było tego dużo, ponieważ reszta moich rzeczy była w praniu. Spakowałam to co mogłam, usiadłam przy biurku, włączyłam komputer i wyjęłam czerwony lakier do paznokci. Zanim zaczęłam malować paznokcie zalogowałam się na fb, włączyłam jakąś dołującą piosenkę, mimo iż wydało mi się to dziwne, bo nie miałam doła.... Potem zabrałam się za malowanie paznokci. Szybko mi z tym poszło... Po chyba 30 minutach do pokoju wparowała mama:
-Majka, chodź będziemy prasować.
-Okej już idę.-kiedy wyłączyłam laptopa, dostałam SMS'a. "Kotek, jutro będziemy po Ciebie o 10. Bardzo Cię kocham. Sebastian." Zrobiło mi się bardzo miło. Nie miałam nawet pretensji o to, że muszę prasować.
Skończyłam o 23. Dopakowałam rzeczy do torby, poszłam się umyć i położyłam się spać.
W dniu powrotu do domu całą drogę pisałam z Sebastianem. Cieszyłam się, że już niedługo się spotkamy. I to na tak długo. Spędzanie z nim czasu było dla mnie ucieczką od problemów. Czułam się bezpiecznie. Czułam że jestem dla niego ważna. Oczywiście w połowie drogi usnęłam. Spałam jakieś 3 godziny, w czasie których Seba bezskutecznie się do mnie dobijał, myśląc że się obraziłam.
W domu byłam o 16. Moje kochanie (po raz pierwszy tak o nim pomyślałam) proponowało mi spotkanie, ale byłam zbyt zmęczona więc postanowiliśmy spotkać się następnego dnia i omówić wszystko co jest związane z naszymi wspólnymi wakacjami... Gdy rozpakowałam się, przebrałam i zjadałam obiad (patrz zamówiona przez tatę pizza) usiadłam w salonie i zadzwoniłam do Oli. Odebrała i powiedziała dość wrednym jak dla niej głosem "Nie mogę teraz gadać." i rozłączyła się. Czułam że jest na mnie zła. W sumie to od pewnego czasu nie utrzymywałam z nią takiego kontaktu jak kiedyś. Ograniczało się to do krótkich rozmów na gadu lub facebooku. Miałam nadzieję że uda nam się jakoś spotkać. Uznałam że skoro nie chcę ze mną gadać, to trudno. Odłożyłam telefon na stolik, ułożyłam się sofie i włączyłam telewizor. Przeleciałam po wszystkich kanałach, ale nie było nic ciekawego o 17 w poniedziałek. Jednak spokojem nie mogłam się długo cieszyć, bo już po chwili przyszli do mnie rodzice.
-Majka, musimy pogadać.-zaczął stanowczo tata.
-Niedługo wyjeżdżasz z Sebastianem....-od razu wiedziałam o czym będziemy rozmawiać.- I wiesz, my też byliśmy młodzi.
-Mamo, jeżeli chodzi Ci o to czy mam zamiar przespać się z Sebastianem, to nie wiem. Nie zastanawiałam się nad tym. No a poza tym wiem że jesteś za młoda, by być babcią.
-Czyli nie?
-Nie.
-Kamień spadł mi z serca. No, myślałam że jakoś dłużej nam się zejdzie z tą rozmową, ale dobrze że nie musieliśmy o tym gadać. A tak poza tym to wrzuciłam ciuchy do prania, tak więc pomożesz mi dzisiaj w prasowaniu.
-Oczywiście.- opadłam bezwiednie na sofę. Musiałam ich okłamać. Nawet nie chodziło o to że ja bym chciała się z nim przespać, ale nie oszukujmy się. 3 tygodnie sami. Pomijam fakt że Sebastian miał jakieś swoje "potrzeby". No ale jak na razie nie chciałam nad tym myśleć.
Doskonale wiedziałam, że jeśli zostanę dłużej w pokoju z rodzicami, nie mam najmniejszej szansy by odpocząć. Spędzanie z nimi tygodnia bez przerwy to nie jest najlepszy pomysł. Poszłam do pokoju, wyjęłam torbę z szafy i zaczęłam się pakować. Oczywiście nie było tego dużo, ponieważ reszta moich rzeczy była w praniu. Spakowałam to co mogłam, usiadłam przy biurku, włączyłam komputer i wyjęłam czerwony lakier do paznokci. Zanim zaczęłam malować paznokcie zalogowałam się na fb, włączyłam jakąś dołującą piosenkę, mimo iż wydało mi się to dziwne, bo nie miałam doła.... Potem zabrałam się za malowanie paznokci. Szybko mi z tym poszło... Po chyba 30 minutach do pokoju wparowała mama:
-Majka, chodź będziemy prasować.
-Okej już idę.-kiedy wyłączyłam laptopa, dostałam SMS'a. "Kotek, jutro będziemy po Ciebie o 10. Bardzo Cię kocham. Sebastian." Zrobiło mi się bardzo miło. Nie miałam nawet pretensji o to, że muszę prasować.
Skończyłam o 23. Dopakowałam rzeczy do torby, poszłam się umyć i położyłam się spać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)