-No to zostaliśmy sami.
-No tak. Seba jesteś głodny?
-No mógłbym coś zjeść.
-No to, idź zamów pizze.
-A już się łudziłem że zrobisz nam obiad
-Oj chciałbyś.-Odwróciłam się na piecie i weszłam po schodach na górę. Poszłam do swojego pokoju, usiadłam na łóżku, wzięłam telefon i napisałam SMS'a do Oli "Jak na razie wszystko okej". Gdy tylko zdążyłam odłożyć telefon na stolik, który stał obok łóżka, do pokoju wszedł Seba z pizzą i colą w rękach. Usiadł koło mnie, otworzył pudełka z pizzą i zaczął jeść.
-Jak by co, to jeszcze jest jedna.
-Spoko.-wzięłam do ręki jeden kawałek- Jakie plany mamy na jutro?
-Planowałem, że można by pójść na boisko. Poznałabyś moich kumpli.
-Nie wiem czy to najlepszy pomysł...
-Czemu tak sądzisz?
-Nie wiem czy mnie polubią.
-Na pewno tak.
-A jak nie?
-Ej kotek, nie histeryzuj. Nawet jeśli nie, to ja nie mam zamiaru z Tobą zrywać. Kocham Cię i fakt że możesz nie przypaść do gustu moim znajomym nie zmieni tego co do Ciebie czuję.
-Tak, na pewno gdy będą Cię namawiać byś ze mną zerwał.
-Majka, ja zdaje sobie sprawę z tego że znamy się krótko, ale ja nie jestem osoba, która zmienia zdanie pod wpływem innych. A tak w ogóle to czemu uważasz że Cie nie polubią? Przecież ty jesteś idealna.
-Wcale że nie. Wszystkim wydaje się, że jestem ładna, idealna, popularna, pewna siebie.- mówiąc to opadłam na poduszkę. Nie chciałam żeby Sebastian widział jak płaczę.- Kiedyś byłam grubym, pulchnym dzieckiem. Nikt nie zwracał na mnie uwagi. Kiedy miałam iść do gimnazjum, to wzięłam się za siebie. Całe wakacje się odchudzałam i udało mi się. Od tamtej pory zmieniło się moje życie. Przecież oboje doskonale wiemy, że ja Ci się podobam tylko dlatego że jestem szczupła i ładna. Przecież tak na prawdę nie wiesz jaka jestem. Uważasz mnie za ideał, a ja wcale nim nie jestem. Jestem dziewczyną z milionem problemów i milionem wad. Michał był ze mną właśnie tylko dlatego, że jestem ładna.
-Majka. Masz rację. Ja tez jestem taki pusty i patrze tylko na to czy jesteś ładna.-wstał z łóżka i wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. "Ja pierdolę!" powiedziałam pod nosem.
Podniosłam się z łóżka, podeszłam do torby leżącej na podłodze i wyciągnęłam paczkę chusteczek. Wytarłam oczy i usiadłam na łóżku z laptopem na kolanach. Nie umiałam pozbierać myśli Pokłóciłam się z Sebastianem, co oznaczało, że zostanie tutaj, to nie jest najlepszy pomysł. Zastanawiałam się co mam z tym zrobić. Nic nie przychodziło mi do głowy. Nie chciałam pisać do Oli. Chciałam ten problem rozwiązać sama. Najśmieszniejsze było to, że Ola mimo iż nie miała chłopaka, to ona zawsze rozwiązywała moje problemy. Postanowiłam że pójdę do Sebastiana i pogadam z nim. Bałam się tej rozmowy. Zamknęłam komputer, zmyłam z siebie to co było na mojej twarzy i poszłam do jego pokoju. Drzwi były zamknięte. Zapukałam delikatnie w szybę, ale nikt nie odpowiadał. Uchyliłam drzwi i weszłam do pokoju. Na łóżku leżał Sebastian, odwrócony twarzą do ściany. Byłam pewna że śpi. Kiedy powoli zaczęłam odchodzić w kierunku drzwi, Sebastian powiedział:
-Nie śpię. Chodź tu.-podeszłam do łóżka i usiadłam obok niego. Sebastian podniósł się, złapał mnie za twarz i spojrzał prosto w oczy. Czułam jak jego wzrok dociera do mojego wnętrza. W jego oczach było widać zarówno żal jak i coś na podobieństwo czułości.
-Ja chciałam....Ja chciałam Cię strasznie przeprosić. Ja nie wiem czemu tak powiedziałam. Po prostu prawie nikt nie wie, jak było kiedyś. Wszyscy myślą że moje życie jest super. Jest inaczej.
-Kotek. Nie tłumacz się. Wina jest też po mojej stronie. Nie powinienem tak mówić.- Spuścił wzrok.- Jesteśmy przecież ludźmi i popełniamy błędy. Nie gniewam się na Ciebie. Miałaś prawo tak powiedzieć. Mam pomysł.-gdy zaczął to mówić, pojawił się uśmiech na jego twarzy, a jego oczy rozbłysły pełnią szczęścia.-Dzisiaj poznamy się lepiej.
-Mam się bać?
-Nie no coś ty. Wszystko będzie idealnie.
-Mam prośbę. Mógłbyś nie używać tego słowa przy mnie?
-Jasne.-pociągnął mnie za rękę i oboje wylądowaliśmy na poduszce. Leżeliśmy obok siebie milcząc. Słychać było tylko nasze oddechy. Co jakiś czas wtulałam się w jego nagi tors, a on przytulał mnie do siebie coraz mocniej. Jednak tą piękną chwilę, która trawa chyba z 30 minut musiał przerwać dzwonek mojego telefonu, który miałam w kieszeni spodni.
-Tak mamo?
-Ja dzwonię tylko tak się zorientować jak tam.
-Dobrze.
-To dobrze. Co tam robicie?-byłam pewna że dzwoni tylko po to.
-Słuchamy muzyki.
-To czemu jest tak cicho?
-Hmm...pewnie dlatego że wyłączyliśmy ją, jak zadzwoniłaś.
-Okej. No dobrze to jak coś to dzwoń. Kocham Cię, córciu. Pozdrów Sebastiana.
-Ja tez Cię kocham mamo.- myślę że chciała coś jeszcze dodać, ale nie zdążyła, ponieważ się rozłączyłam.
-Masz pozdrowienia od mojej mamy.
-Ha ha ha ha ha dzięki. Kurde, już 18.
-Idziemy coś zjeść?
-No chodź.-Wziął mnie za rękę i sprowadził po schodach na dół. Zapalił światło w kuchni i zapytał się.- Ty czy ja?
-Ja.- podeszłam do lodówki. Wyjęłam serek, warzywa i szynkę. W między czasie Sebastian wstawił wodę na herbatę.
-Jaką chcesz herbatę? Mamy zieloną, owocową i zwykłą.
-Owocowa może być.
-Okej. To co, idziemy jutro na to boisko?
-Możemy iść.-odwróciłam się do niego przodem.-Może nie będzie aż tak źle.
-Oczywiście że nie. Dobra to ja idę zadzwonić i powiedzieć że będziemy.
-Idź idź.- kiedy Seba wrócił kolacja stała już na stole. Zrobiłam sałatkę i kanapki Po skończonej kolacji Sebastian wstawił naczynia do zmywarki. Ja zrobił gorącą czekoladę dla obojga. Usiedliśmy na kanapie. Aczkolwiek słowo usiedliśmy to złe określenie. Ja usiadłam, a Sebastian położył głowę na moich kolanach. Rozmawialiśmy do 3 nad ranem W tym momencie doskonale wiedziałam że się znamy i doskonale wiedziałam, dlaczego on ze mną był. Byliśmy zbyt zmęczeni by iść spać na górę, więc zostaliśmy w salonie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz