poniedziałek, 17 grudnia 2012

Rozdział XIV

 Usnęłam od razu. Dopiero dzwonek budzika obudził mnie na dobre. Była godzina 7.30. W całym mieszkaniu było cicho, co oznaczało że rodzice jeszcze śpią. Wstałam z łóżka, podeszłam do okna i odsłoniłam je. Na dworze było już jasno. Mimo wczesnej pory, słońce świeciło mocno. Wyjęłam z szafy krótkie spodnie, luźną koszulkę z krótkim rękawem w biało czarne paski i białe stopki. Wyszłam po cichu do łazienki, tak by ich nie obudzić. Umyłam zęby, uczesałam włosy i lekko się pomalowałam. Potem ubrałam się w rzeczy, które zabrałam i poszłam do kuchni. W lodówce nie było nic konkretnego do jedzenia. Jedyne co mogłam zrobić była jajecznica. Tak też się stało. Po 15 minutach śniadanie stało w kuchni na stole, a ja próbowałam obudzić moich rodziców.
-Mamo. Ej, weź wstawaj. Zrobiłam śniadanie.- Mama najwyraźniej już nie spała, ponieważ jej oczy otworzyły się szeroko na słowa "zrobiłam śniadanie".
-Już wstaję. -Podniosła się szybko z łóżka, zarzuciła na siebie szlafrok i szturchnęła tatę żeby wstawał. Też wstał bez oporów. Już po chwili siedzieliśmy przy stole i jedliśmy wspólne śniadanie.
-O której po Ciebie przyjadą?
-O 10.
-No to masz jeszcze ponad godzinę.
-No wiem. Wolałam wstać wcześniej.
-No i bardzo dobrze. Majka, wydaje mi się że coś się nie cieszysz z tego wyjazdu.
-Zdaje Ci się.- nie chciałam mówić o tym że wolałabym zostać w domu. Zaraz tata uznałby że się pokłóciłam  z Sebą czy coś. -Dziękuje. Idę do siebie.
Zasunęłam krzesło za sobą i poszłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i zadzwoniłam do Oli. Na moje szczęście odebrała.
-Halo?
-Hej Ola.
-No siema. Sorry że wczoraj nie mogłam gadać. Co tam?
-Możemy się spotkać?
-Teraz?
-Tak. Może być za 10 minut nad Wisłą?
-Jasne. Do zobaczenia.
W Oli najlepsze było to, że nie dopytywała się, gdy coś się stało. Ona po prostu rzucała wszystko i szła się ze mną spotkać. Mimo to że miałam mało czasu, nie przejęłam się tym, wzięłam torbę i wyszłam z pokoju.
-Majka, gdzie idziesz?
-Na spacer!-wrzasnęłam i wybiegłam z domu.
Przez całą drogę prawie biegłam. Na miejsce dotarłam po 10 minutach. Na schodkach siedziała już Ola.
-Hej Majka!-przywitała mnie całusem w policzek.
-Hej Ola.
-Co się stało, że tak nagle chciałaś się spotkać? Przecież to dzisiaj miałaś jechać z Sebastianem na działkę.
-No właśnie. Doszłam do wniosku, że nie mogę z nim jechać.
-Dlaczego?! Przecież ty go kochasz,
-Chyba tak. Problem w tym, że teraz spędzę z nim 3 tygodnie. Domyślasz się o co chodzi....
-Kurde, ty musisz wiedzieć czy go kochasz. A jeśli chodzi o to, to wydaje mi się że on nie jest taki. On Cie kocha i uszanuje każdą decyzją jaką podejmiesz. On Cię nie skrzywdzi. Gadałam z nim wczoraj i prosił bym Ci o tym nie mówiłam, ale on też myślał nad tym. Sam mi powiedział, że jasne chciałby, ale kocha Cię i to będzie wasza wspólna decyzja.- w tym momencie spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała- Zrobicie to wtedy gdy oboje będziecie tego chcieli.
Przytuliłam się do niej. A ona nadal kontynuowała
-Pamiętaj, że jak coś to masz do mnie zadzwonić, napisać czy cokolwiek zrobić i wiadomo że Ci pomogę.
-Jesteś zajebista. Co ja bym bez Ciebie zrobiła?
-Zginęłabyś. Ha ha ha ha. Też jesteś zajebista. Dobra stara, musisz już iść, bo się spóźnisz. Odprowadzę Cię.
-Dzięki.-Wstałyśmy i bardzo szybkim krokiem ruszyłyśmy w stronę mojego domu. Pod domem stał samochód rodziców Seby.-Kurde, Seba juć przyjechał.
-Dobra to leć.-pożegnałyśmy się, i pobiegłam do domu.
 Gdy weszłam do domu, w przedpokoju słyszałam rozmowę mamy Sebastiana i mojej.
-Już jestem.
-Hej kotek.-podszedł do mnie Sebastian i pocałował mnie w policzek.
-Hej.-odwzajemniłam to uśmiechem.-Idę po rzeczy. Zaraz przyjdę.
-Pójdę z Tobą.-nie chciałam by szedł. Czułam na nim swoje spojrzenie i kroki. Weszliśmy do pokoju. Podeszłam do szafy gdzie stała moja torba. Dopakowałam jeszcze kilka rzeczy i zasunęłam torbę. Kiedy podniosłam się z podłogi, za mną stał Sebastian. Złapał mnie z biodra a ja stałam jak wryta. Nie miałam pojęcia co się ze mną dzieje. Przecież normalnie objęłabym go za szyję.
-Majka, co się dzieje? Jeżeli nie chcesz jechać, to spoko.
-Ja sama nie wiem. Bardzo chcę jechać i spędzać z Tobą czas, ale jakoś się boję.
-Nie masz czego. Ja wiem, że znamy się krótko, ale zakochałem się w Tobie. Wszystko będzie okej.-Przyciągnął mnie do siebie i przytulił. Zrobiło mi się raźniej. Wiedziałam, że mówi prawdę. - Spakowana?
-Tak. Możemy już iść.-Sebastian wziął moją torbę i razem wyszliśmy z pokoju. W przedpokoju stali już nasi rodzice. Pożegnałam się z nimi i wyszliśmy z domu. Ja i Sebastian usiedliśmy z tyłu, natomiast jego rodzice z przodu.- Mam pytanie. Daleko jest ta Wasza działka?
-Nie, wiesz, jak się dobrze jedzie to godzina ewentualnie półtorej.
-Okej.
 Kiedy już ruszyliśmy, Sebastian wyjął iPoda dał mi jedną słuchawkę, drugą zostawił dla siebie. Położyłam głowę na jego ramieniu, a on przytulił mnie do siebie. Właśnie w ty momencie poczułam że słowa Sebastiana na temat jego uczucia do mnie są prawdziwe. Wszystkie moje obawy przeszły dosłownie w czasie jednej sekundy. Przez całą drogę siedzieliśmy w jednej pozycji i słuchaliśmy muzyki. Nie wiem o czym myślał Sebastian, ale ja na pewno myślałam o nim. Z moich głębokich przemyśleń o Sebastianie, o tym co się wydarzy i o milionie innych rzeczy wyrwało mnie poruszenie się mojej "poduszki".
-No i jesteśmy.-powiedział zadowolony tata Seby.
-Sebastian, weź torbę Majki i zanieś ją do pokoju.
-Jasne już idę. Majka, chodź. Pokarzę Ci Twój pokój.-widać było że był z tego powodu zbyt zadowolony. Czułam, że wolałby żebym spała w jego pokoju. Doskonale wiedziałam, że przez większość czasu będziemy sami na działce, więc Seba nie odpuści. "Mój pokój" był na piętrze na przeciwko pokoju Seby. Obok była łazienka i jeszcze dwa inne pokoje. Dom był cudowny, nowocześnie urządzony i przede wszystkim był ogromny. Za domem był piękny ogród. Czułam, że będę spędzać tam sporo czasu.- Dobra, to co. Zostawiam Cię, żebyś się rozpakowała. Wiesz gdzie jest mój pokój, więc jak skończysz to przyjdź do mnie.
Przybliżył się do mnie, objął mnie w talii, ja objęłam go za szyję i pocałowaliśmy się namiętnie. Musiałam to w końcu przyznać był niesamowity. Zabrałam się za rozpakowywanie. Poszło mi dość szybko. Po kilkunastu  minutach skończyłam i poszłam do Sebastiana. Leżał na łóżku w samych krótkich spodenkach i słuchawkach w uszach. Nie zauważył kiedy weszłam. Usiadłam obok niego. Dopiero po chwili zauważył moją obecność. Zdjął słuchawki, uśmiechnął się i powiedział:
-To będą nasze najlepsze wakacje.
-A tak właściwie to co my tu będziemy robić?
-No wiesz, ja mam tu w sumie kumpli, to bez problemu można się z nimi spotkać. Poza tym możemy spędzać czas razem w domu, chodzić na spacery.
-Super. Wiesz co, w sumie to głodna jestem.
-To chodź do kuchni. Moja mama na pewno nam coś zrobić.
Zanim zdążyliśmy wstać z łóżka, do pokoju weszli rodzice Sebastiana.
-My będziemy się już zbierać. Zakupy są zrobione, powinno starczyć Wam na kilka dni. Sebastian kasę masz. My przyjedziemy w weekend, bo teraz cały tydzień pracujemy. Jak coś to dzwońcie.
-Dobrze mamo.
-Okej to do zobaczenia.- rodzice pożegnali się z Sebastianem, do mnie się tylko uśmiechnęli i zeszli po schodach. Zeszliśmy za nimi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz