niedziela, 1 grudnia 2013

Rzdział XXXV

-I jak było?-zapytał wołając od progu Sebastian.
-Beznadziejnie.-odpowiedziałam krótko i przytuliłam się do mojego chłopaka.

-Chodź.-złapał mnie za rękę i zaprowadził do swojego pokoju. Usiedliśmy na łóżku.-No to opowiadaj.
-Nie ma o czym. Było trochę osób, ale jakoś ciężko jest mi sobie wyobrazić, że będę z nimi chodziła do klasy. Okej, wiem może i przesadzam, ale nie lubię takiego typu osób.

-Maja, chyba przesadzasz. Myślę, że powinnaś dać im szansę. Pamiętasz jak było z moim znajomymi?-pokiwałam głową-No właśnie. Najpierw nie chciałaś ich poznawać, a teraz  przyjaźnisz się z Jowitą. Wiem, że to jest trudne, bo w końcu nowa szkoła, ludzie i tak dalej, ale nie nastawiaj się tak negatywnie. Na pewno znajdzie się ktoś, z kim złapiesz kontakt. Poza tym, będziesz miała w klasie Olę, a w szkole mnie i Tomka. No i sama mówiłaś, że sporo osób z twojego rocznika tam idzie. Nie stresuj się, okej?-Sebastian uśmiechnął się do mnie, przy okazji odsłaniając swoje słodkie dołeczki.

-Uwielbiam twoje dołeczki.
-Ja uwielbiam ciebie.-uśmiechnęłam się lekko, a na mojej twarzy pojawił się rumieniec. Mimo, iż byłam z Sebastianem jakiś czas, do tej pory tak samo reagowałam na komplementy z jego strony. Chłopak zbliżył swoją twarz do mojej i pocałował mnie namiętnie. Odwzajemniłam pocałunek. Za każdym razem gdy mnie całował wiedziałam, że mnie kocha. Cieszyłam się, że wyjaśniliśmy sobie wszystko. Wiedziałam, że w pewien sposób nam to pomoże. Przeszliśmy razem sporo i teraz, na pewno nie chciałam go stracić. Oboje popełniliśmy błąd, ale na szczęście udało się nam to wszystko poukładać. Poczułam także jego rękę pod swoją koszulką. Najpierw się lekko wzdrygnęłam, bo ręce Sebastiana były dość zimne, ale potem uśmiechnęłam się sama do siebie.

-Oj przepraszam, nie chciałam przeszkadzać.-do pokoju Sebastiana weszła jego mama. Szybko odsunęliśmy się od siebie.
-Dzień dobry.-powiedziałam i odwróciłam głowę w drugą stronę.
-Cześć Majka. Sebuś, przyprowadziłam Kubusia od dziadków, a teraz muszę jechać po zakupy. Ponieważ Tomka nie ma, a tata pracuje, możecie się nim zająć?-chłopak spojrzał na mnie. Wzruszyłam ramionami.

-Jasne.
-Super, dziękuję.-kiedy mama Sebastiana wyszła z pokoju, oboje wybuchliśmy śmiechem. Po kilku minutach do pokoju wszedł Kuba. Był bardzo podobny do Sebastiana. Do Tomka też. Chłopiec podbiegł do mnie i przytulił się do mnie.

-Lubi cię.-skomentował Seba.
-No powinien.-uśmiechnęłam się do Sebastiana.-To co, idziemy coś pooglądać?-złapałam mojego chłopaka za rękę i siłą zaprowadziłam do salonu. Usiedliśmy na kanapie. Kuba usiadł na podłodze i z zaciekawieniem oglądał jakąś bajkę.

-Słuchaj, nie uwierzysz.-zaczęłam, tym samym uwalniając się z jego objęcia.-Oli podoba się Tomek.
-Jak to?

-No bo dzisiaj byłyśmy na spacerze i Tomek szedł. Słuchaj, to masakra. Ona cały czas mi o nim gadała, jaki to on jest przystojny i tak dalej.
-Nie wiem, czy on jest nią zainteresowany. Spotykał się z kimś niedawno. Zobaczymy. Skończmy temat innych.-chłopak ponownie mnie objął.-Strasznie się cieszę, że będziemy chodzić razem do szkoły.
-Tak, a jak zerwiemy, to będę musiała zmienić szkołę.-zaśmiałam się.
-To nie jest śmieszne. Mówię serio. Przecież zanim zaczęliśmy się spotykać, byliśmy przyjaciółmi. Nie wiem czemu to miałoby się skończyć, gdybyśmy się rozstali. Kurde, Maja, czemu my rozmawiamy o naszym zerwaniu? Przecież do tego jeszcze daleko.-chłopak uśmiechnął się do mnie i pocałował mnie w policzek. Zauważyłam, że Sebastian ostatnio zaczął mnie nazywać Maja.

-Cieszę się, że cię mam. Będę się zbierać.-oznajmiłam i wstałam z kanapy. Kubuś nawet nie zwrócił na to uwagi. Sebastian odprowadził mnie do drzwi. Zaczęłam zakładać buty.-Czemu mi się tak przyglądasz?

-Bo jesteś piękna.-po tych słowach na mojej twarzy pojawił się rumieniec. Zawsze tak reagowałam, gdy chłopak mówił mi coś miłego.
-Nie przesadzaj. Kocham cię.-przytuliłam się do niego i wyszłam z mieszkania. 
  Kiedy doszłam do domu, była już godzina 18. Nawet nie wiedziałam, że tak długo mi się zeszło. 

-Majka, dobrze że już jesteś. Chodź do salonu, musimy pogadać.-moi rodzice zawsze rozmawiali ze mną gdy coś się stało. Albo chodziło o oceny, albo o coś złego. Weszłam do pokoju, gdzie na kanapie siedział mój tata. Po chwili dołączyła do niego moja mama niosąc ze sobą kubek z herbatą.

-No co się dzieje?-usiadłam na kanapie, badawczo przyglądając się moim rodzicom.
-Wiem, że ostatnio mało czasu razem spędzaliśmy i może trochę za mało uwagi ci poświęcaliśmy-zaczęła mama.

-Co to jest?-przerwał jej w pół zdania tata, wyjmując z kieszeni mój test ciążowy.
-Skąd to masz? 
-Znalazłem przypadkiem. Kiedy miałaś zamiar nam powiedzieć?-mój tata prawie zaczął krzyczeć
-Uspokój się.-powiedziała łagodnie mama do mojego taty.
-Jak ja do jasnej cholery mam być spokojny, kiedy dowiaduje się, że moja 16-letnia córka sypia ze swoim chłopakiem?! 
-Przecież nie jestem w ciąży!
-Ale mogłabyś być.-tata spojrzał mi prosto w oczy. Nie było w nich widać złości. Bardziej smutek i rozczarowanie.
-Kochanie, czemu nam nie powiedziałaś?-włączyła się do rozmowy mama.

-Bo nie pytaliście!-odpowiedziałam na odczepnego.
-Po pierwsze nie podnoś na nas głosu. A po drugie, masz zakaz spotykania się z tym chłopakiem.-tata zaczął nerwowo chodzić wokół, a moje oczy wypełniły się łzami.

-Nie możecie mi tego zrobić!-wrzasnęłam i wstałam z sofy.
-Możemy. Idź do swojego pokoju.-bez słowa wyszłam z salonu, weszłam do swojego pokoju i trzasnęłam drzwiami. Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Nie mogłam uwierzyć w to, co właśnie się stało.Sebastian był jak na razie najważniejszą osobą w moim życiu. Nie miałam zamiaru z nim  zrywać. Przecież nic takiego się nie stało. Nie byłam w ciąży. Gdybym była, sytuacja wyglądała by inaczej. 

 W moim pokoju zrobiło się już ciemno, gdy przestałam płakać. Usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Odebrałam połączenie,  oddychając głęboko.
-Cześć Ola.-powiedziałam łamiącym się głosem.
-Matko Majka, co się stało?
-To długa historia. Możesz dzisiaj u mnie nocować?

-A co na to twoi rodzice.
-Spoko, załatwię to, ale potrzebuje cię dzisiaj.
-Okej, zaraz będę.-dziewczyna się rozłączyła, a ja przetarłam moja twarz z łez. Wyszłam z pokoju. Moi rodzice siedzieli w kuchni. Mam gotowała coś na jutro, a mój tata robił coś na laptopie. Oparłam się o framugę drzwi.

-Ola będzie u nas nocować-bardziej stwierdziłam, niż zapytałam.
-Okej. W końcu macie jeszcze wakacje, więc nie widzę problemu.-odpowiedział tata o wiele łagodniejszym głosem, niż kilka godzin temu. Mama spojrzała na zegarek na piekarniku. Była godzina 21.

-Chyba nasze delikatesy są jeszcze otwarte. Weź pieniądze z portfela i kup coś dla was. Nie miałam czasu na zakupy.-odwróciła się do mnie i uśmiechnęła się. Przewróciłam oczami i poszłam do przedpokoju. Wyjęłam z torebki mamy pieniądze i wyszłam na dwór. Potrzebowałam tego. Świeżego powietrza. Nadal nie wiedziałam, dlaczego tak bardzo się zezłościli. Racja, mogłam im powiedzieć, ale nie chciałam ich martwić. W międzyczasie zadzwoniła do mnie Ola, mówiąc, że już idzie. Umówiłam się z nią pod sklepem. Razem poszłyśmy do mnie i  zamknęłyśmy si w moim pokoju. Opowiedziałam przyjaciółce, o wszystkim co się wydarzyło. 

-Nie martw się, wymyślimy coś.-uśmiechnęła się i przytuliła mnie.

Od Autorki:
Tak, nareszcie po dwóch miesiącach (jak nie więcej) pojawił się kolejny rozdział. Następny już niedługo!