-Kurde!-krzyknęłam.
-Majka, kazałam Ci wstawać. Skoro mamy dzisiaj gości to przydałoby się jakbyś posprzątała pokój, bo domyślam się, że nie będziecie z nami siedzieć cały wieczór.
-Dobra już wstaję.-wstałam z łóżka, podeszłam do szafy, wyjęłam krótkie spodenki, koszulkę i poszłam do łazienki. Rozczesałam włosy, które były w połowie mokre i wróciłam do pokoju. Zaskoczył mnie widok nadal siedzącej tam mojej mamy, która rozglądała się po pokoju.-Myślałam że już poszłaś.
-Odkurz, poskładaj ubrania i... i ogólnie tu posprzątaj.-westchnęła i wyszła.
Włączyłam komputer, puściłam muzykę, zamknęłam drzwi i wzięłam się za sprzątanie. Najpierw pościeliłam łóżko. Następnie posprzątałam ciuchy walające się po podłodze. Na koniec zostawiłam wycieranie kurzy i odkurzanie. Zeszło mi się z tym prawie dwie godziny. Przez ten cały czas nie odczuwałam głodu. Nawet po sprzątaniu. Wyłączyłam muzykę i wszyłam z pokoju. Poszłam do kuchni gdzie moja mama coś gotowała.
-Skończyłaś?
-Tak.
-Mam sprawdzić?-dodała z sarkazmem.
-Jeśli chcesz.
-Wierzę Ci. Jesteś głodna? Mogę ci coś zrobić do jedzenia.
-Nie, dziękuję.- Uśmiechnęłam się i podeszłam do stołu gdzie stała misa z kremem do ciasto.
-Łapy precz. Skoro nie masz nic konkretnego do roboty to może chciałabyś mi pomóc?
-Jasne.
-Mogłabyś skoczyć do sklepu i kupić mi dwa soki pomarańczowe? Wczoraj sok poszedł wieczorem, a ja potrzebuję do sosu sałatkowego, a poza tym przyda się. A i jeszcze ser żółty.
-Okej, tyko się przebiorę.-wyszłam z kuchni i zmieniłam tylko spodnie. Założyłam trampki. Wzięłam jakieś drobne z portfela mamy i wszyłam. Najbliższy sklep spożywszy był dwie ulice ode mnie. W sumie to może i dobrze, bo przydało mi się pomyśleć. Pod sklepem spotkałam Michała. Przeszłam obok niego ze spuszczonym wzrokiem. Dzięki Bogu, nie zauważył mnie. W sklepie zeszło mi około 10 minut, ponieważ była kolejka. Z chęcią posiedziałabym jeszcze na dworze, ale czułam że mama się niecierpliwi.
-Już jestem.-zawołałam, gdy tylko weszłam do domu.
-Chodź tu do mnie. Musisz mi pomóc. Tylko umyj ręce.
-Dobra zaraz przyjdę.-wróciłam po kilku sekundach.- To co mam robić?
-Pokrój mi mięso, a potem możesz zetrzeć ser.
-Nie ma sprawy.-bardzo lubiłam pomagać mojej mamie w kuchni. Sama też lubiłam gotować. Z tym akurat uwinęłam się szybko.-Coś jeszcze?
-Nie jesteś wolna. Oczywiście na jakiś czas, bo potem pomożesz mi nakryć do stołu.
-Dobra.-pobiegłam do pokoju, ułożyłam się na łóżku i zadzwoniłam do Oli. Rozmawiałyśmy chyba 2 godziny. Tym razem to ja musiałam kończyć, bo musiałam pomóc mamie. Do przyjścia rodziny Sebastiana została godzina. Moja mama ogarnęła się już wcześniej, mój tata po prostu założył koszulę w kratę więc zostałam tylko ja. Bardzo zależało mi na tym, abym zrobiła jednak po raz kolejny pozytywne wrażenie zarówno na Sebie jak i jego rodzicach. Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Przebrałam się w spódnicę i bluzkę, pomalowałam rzęsy i usta błyszczykiem, po czym włosy splotłam w kłosa. Wydawało mi się że wyglądam ładnie. Zanim zdążyłam wyjść z łazienki usłyszałam dzwonek do drzwi. Zaczęłam się denerwować.
***
-Dzień dobry. Zapraszam.-moi rodzice powitali rodzinę Sebastiana.
-Bardzo mi miło. Anna, mąż Marcin, a to mój syn Sebastian.
-Mnie również.-moja mama wyciągnęła rękę ku Pani Ani.- Martyna, Bartek.
-No to zapraszamy do stołu.-wszyscy wyszli z przedpokoju, a ja wymknęłam się z łazienki i poszłam za nimi.-O jest. Moja córka Majka.
-My się znamy.
-Owszem.-podałam im rękę, a z Sebastianem przywitałam się całusem w policzek. Byłam dość spięta. Przecież byłam z nim tylko dwa dni, a moi rodzice uważali że się pobieramy. Usiedliśmy przy stole. Po jednej stronie siedziała moja rodzina, a po drugiej rodzina Sebastiana. Jego mama ubrana była w białą koszulę, granatową spódnicę oraz czarne szpilki, jego tata miał jeansy i lekko różowa koszule, a Seba miał jeansy, vansy, białą bluzkę i sweter. Kiedy obserwowałam moich rodziców, zauważyłam że bardzo dobrze się dogadują z rodzicami mojego chłopaka. Jedynymi osobami które milczały byliśmy ja i Seba. Z moich przemyśleń wyrwała mnie moja mama, która zawołała mnie z kuchni. Niechętnie wstałam z krzesła i czułam że mam na sobie wzrok Sebastiana. Wzięłam półmiski i zaniosłam na stół. Po chwili doszła mama i w "komplecie" zaczęliśmy jeść. Po skończonym posiłku, spojrzałam na Sebastiana i zasugerowałam mu żebyśmy poszli do mnie do pokoju, bo bez sensu cały czas siedzieć z rodzicami. Wstaliśmy od stołu, złapaliśmy się za ręce i poszliśmy do pokoju. Za sobą usłyszałam parę komentarzy typu "bardzo do siebie pasują" itp. Do tego doszedł jeszcze krzyk mojej mamy żebyśmy przyszli za jakiś czas na deser.
-Uroczy ten twój pokój.-Powiedział z uśmiechem. Może i miał rację. Był dość dziewczęcy. Ale bardzo go lubiłam. Czułam się tam bezpiecznie. Wziął mnie za rękę i posadził mnie na łóżku. Oparł się o ramę łóżka, a ja przełożyłam nogi przez jego i przytuliłam się do niego, a on mnie objął. Przy nim też czuję się bezpiecznie. Bardzo dużo rozmawialiśmy. O wszystkim i o niczym.
-Trochę to śmieszne, że jesteśmy ze sobą od dwóch dni, a nasi rodzice aż tak nalegali na spotkanie.
-No trochę tak. No ale wiesz przynajmniej się już znają.
-No tak. I mam nadzieję że się lubią.-W tym momencie spojrzeliśmy sobie w oczy i pocałowaliśmy się. Całowaliśmy się długo i namiętnie. Pewnie trwałoby to długo, gdyby nie moja mama, która wparowała do mnie do pokoju bez żadnego pukania. Odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni.
-Ekhem... Deser na stole.
-Jasne już idziemy.- Ale zanim poszliśmy i pocałowaliśmy się jeszcze raz. Czułam że mnie kocha. Był delikatny. W każdy pocałunek wkłada dużo miłości. Nie to co z Michałem. On robił wszystko tylko dla szpanu.
-O jesteście dzieci.-powiedziała mama Seby.-Siadajcie.
Usiedliśmy obok siebie na kanapie.
-Sebastian, chcesz może coś do picia? Nie wiem kawę, herbatę?
-Kawę poproszę.
-Okej, a ty Majka?
-Herbatę.
-Dobra.- moja mama znikła za drzwiami. Sebastian w między czasie zrobił się spięty i próbował mnie objąć. Kiedy położyłam głowę na jego ramieniu już bez żadnych obaw mnie objął.
-Majka?-odezwała się Pani Ania
-Tak.
-Masz jakieś plany na wakacje?
-Miałam jechać nad morze z rodzicami. I tylko tyle.
-Bo tak teraz pomyślałam, że oczywiście jeśli twoi rodzice się zgodzą i oczywiście jeżeli ty się zgodzisz, to my mamy domek na działce i mogłabyś tam pojechać z Sebastianem.
-Nie wiem. Nawet jeżeli ja bym chciała, to nie wiem czy rodzice się zgodzą. O dzięki mamo.- mama postawiła przede mną herbatę, a przed Sebastianem filiżankę kawy.
-O czym rozmawiamy?- czułam że ta rozmowa będzie między moją mamą, a mamą mojego chłopaka, ponieważ nasi ojcowie byli bardzo zaciekawieni zupełnie czym innym i przez to siedzieli też w zupełnie innym miejscu niż my.
-Wpadłam na taki pomysł, że skoro Majka, wyjeżdża tylko z wami nad morze, to mogła by tez przyjechać na jakiś tydzień, albo dwa do nas na działkę.
-Nie jestem przekonana, co do tego pomysłu. Doskonale wiesz jak zachowują się młodzi kiedy są sami i maja wolną rękę.
-Mamo. Doskonale wiesz, że jestem odpowiedzialna, tak? A poza tym jesteś za młoda by być babcią, więc nie masz się o co martwić.
-No właśnie. Proszę pani. Spokojnie, jak na razie nie planujemy tego robić.
-Jak na razie?-powtórzyła sarkastycznie.
-Martyna. Ja też na początku zastanawiałam się nad tym, dopiero po jakiś czasie uświadomiłam sobie że oni się kochają i może strzelić im coś do głowy, ale znam mojego syna i znam go doskonale. Jest chłopakiem bardzo odpowiedzialnym. Wierz mi! Mam nadzieję, że nie zrobią czegoś czego potem mieli by żałować.
-No dobra. Nad morze jedziemy za dwa dni i tylko na tydzień, tak więc oczywiście jeśli nie będzie z tym problemu, to może mogłaby zostać tam do końca lipca.
-Jasne. Nie ma sprawy. Okej, to zdzwonimy się. Marcin, chodź już będziemy się zbierać. Sebastian, ty też.- nie chciałam się z nim rozstawać. Było mi z nim bardzo dobrze. Kiedy już dorośli szykowali się do wyjścia my zostaliśmy jeszcze w salonie i pocałowaliśmy. Mieliśmy gdzieś, że rodzice nas zobaczą. Oczywiście nie trwało to tak długo jak u mnie w pokoju, ale dla mnie to i tak była wieczność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz