wtorek, 16 października 2012

Rozdział II

Odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni. Ola tylko uśmiechnęła się niewinnie i podeszła do nas.
-To jest Sebastian. Poznaliśmy się na korytarzu. przed moim występem.-powiedziałam zawstydzona.
-Seba.-posłał jej olśniewający uśmiech
-Ola.
-Majka-powiedziała Ola- Chodź, niedługo mamy autobus, a ty musisz się jeszcze przebrać-rzuciła powoli odchodząc.
-No tak, dziękuje. Jak widzisz, muszę już iść.
-Poczekaj chwilę.-wyjął z plecaka kartkę i długopis, napisał tam swoje imię i nazwisko oraz numer telefonu.-Trzymaj. Jakbyś chciała się spotkać albo coś to zadzwoń.
-Jasne. Dziękuje.-i ponownie się do niego przytuliłam. Objął mnie w pasie z taką czułością i poczułam się jakbyśmy byli razem.
Kiedy już odkleiliśmy się od siebie, jeszcze raz się odwróciłam, Sebastian uśmiechał się i machał mi ręką. Zrobiłam tak samo i zniknęłam w tłumie ludzi. Weszłam do szatni, zmyłam makijaż, związałam włosy w niechlujnego koka, szybko przebrałam się w ciuchy w których przyjechałam na casting i wyszłam na zewnątrz, gdzie czekała na mnie Ola.
-Dłużej nie można?!
-Przepraszam.
-No wiesz przecież że Cię kocham.-objęła mnie w pasie i dość szybkim, radosnym krokiem poszłyśmy na przystanek. Czekając na autobus zaczął kropić deszcz.
-No to opowiadaj.-zapytała podekscytowana
-No ale co ja mam Ci opowiadać?
-Hmm...no wiesz do Sebastiana to przytulałaś się jak do Michała. Nie mam Ci tego za złe. Muszę przyznać że wygląda na fajnego.
-A właśnie! Miałam zadzwonić co Michała.-pośpiesznie wyjęłam telefon, wybrałam jego numer, i dość długo czekałam z telefonem przy uchu, ale nie odbierał. Gdy tylko się rozłączyłam podjechał nasz autobus. Prawie cały autobus był wolny, więc zajęłyśmy dwa miejsca przy oknie. Gdy jechałyśmy, cały czas myślałam o Sebastianie, o jego oczach, uśmiechu, o tym jak się przytulaliśmy... Ale przecież on nie może mi się podobać! Przecież ja kocham Michała. No ale, to on nie dotrzymał słowa. Znowu mnie zawiódł. Nigdy nie mogłam na niego liczyć. Dla niego liczył się tylko fakt że ma fajną laskę. Niby mówił mi że mnie kocha, że jest ze mną dlatego że jestem dla niego wyjątkowa. Ja jednak miałam inne wrażenie... Z tych przemyśleń wyrwała mnie jak zwykle Ola. Wysiadłyśmy z autobusu, pożegnałyśmy się, umówiłyśmy się o 20 na Facebooku i każda z nas poszła w swoją stronę. Założyłam słuchawki, włączyłam muzykę i powolnym krokiem ruszyłam w stronę domu. W słuchawkach leciał jakiś smutny kawałek co jeszcze bardziej pogłębiło moją "depresję". Po 15 minutach byłam już w domu. Od progu powitała mnie mama.
-I jak, jesteś w programie?!-prawie krzyczała
-Niestety nie.
I nagle cały entuzjazm zgasł.
-Kochanie, nie martw się.-Objęła mnie ramieniem i zaprowadziła do kuchni, gdzie na stole stał ogromny tort (no może on nie był taki ogromny, ale na pewno większy od tych które miałam na urodzinach)-No to chyba trzeba będzie go wyrzucić.
-Nie!-wrzasnęłam. Podeszłam do tortu, ukroiłam 3 duże kawałki tortu nałożyłam je na talerz, wzięłam widelec i poszłam do swojego pokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz