niedziela, 1 grudnia 2013

Rzdział XXXV

-I jak było?-zapytał wołając od progu Sebastian.
-Beznadziejnie.-odpowiedziałam krótko i przytuliłam się do mojego chłopaka.

-Chodź.-złapał mnie za rękę i zaprowadził do swojego pokoju. Usiedliśmy na łóżku.-No to opowiadaj.
-Nie ma o czym. Było trochę osób, ale jakoś ciężko jest mi sobie wyobrazić, że będę z nimi chodziła do klasy. Okej, wiem może i przesadzam, ale nie lubię takiego typu osób.

-Maja, chyba przesadzasz. Myślę, że powinnaś dać im szansę. Pamiętasz jak było z moim znajomymi?-pokiwałam głową-No właśnie. Najpierw nie chciałaś ich poznawać, a teraz  przyjaźnisz się z Jowitą. Wiem, że to jest trudne, bo w końcu nowa szkoła, ludzie i tak dalej, ale nie nastawiaj się tak negatywnie. Na pewno znajdzie się ktoś, z kim złapiesz kontakt. Poza tym, będziesz miała w klasie Olę, a w szkole mnie i Tomka. No i sama mówiłaś, że sporo osób z twojego rocznika tam idzie. Nie stresuj się, okej?-Sebastian uśmiechnął się do mnie, przy okazji odsłaniając swoje słodkie dołeczki.

-Uwielbiam twoje dołeczki.
-Ja uwielbiam ciebie.-uśmiechnęłam się lekko, a na mojej twarzy pojawił się rumieniec. Mimo, iż byłam z Sebastianem jakiś czas, do tej pory tak samo reagowałam na komplementy z jego strony. Chłopak zbliżył swoją twarz do mojej i pocałował mnie namiętnie. Odwzajemniłam pocałunek. Za każdym razem gdy mnie całował wiedziałam, że mnie kocha. Cieszyłam się, że wyjaśniliśmy sobie wszystko. Wiedziałam, że w pewien sposób nam to pomoże. Przeszliśmy razem sporo i teraz, na pewno nie chciałam go stracić. Oboje popełniliśmy błąd, ale na szczęście udało się nam to wszystko poukładać. Poczułam także jego rękę pod swoją koszulką. Najpierw się lekko wzdrygnęłam, bo ręce Sebastiana były dość zimne, ale potem uśmiechnęłam się sama do siebie.

-Oj przepraszam, nie chciałam przeszkadzać.-do pokoju Sebastiana weszła jego mama. Szybko odsunęliśmy się od siebie.
-Dzień dobry.-powiedziałam i odwróciłam głowę w drugą stronę.
-Cześć Majka. Sebuś, przyprowadziłam Kubusia od dziadków, a teraz muszę jechać po zakupy. Ponieważ Tomka nie ma, a tata pracuje, możecie się nim zająć?-chłopak spojrzał na mnie. Wzruszyłam ramionami.

-Jasne.
-Super, dziękuję.-kiedy mama Sebastiana wyszła z pokoju, oboje wybuchliśmy śmiechem. Po kilku minutach do pokoju wszedł Kuba. Był bardzo podobny do Sebastiana. Do Tomka też. Chłopiec podbiegł do mnie i przytulił się do mnie.

-Lubi cię.-skomentował Seba.
-No powinien.-uśmiechnęłam się do Sebastiana.-To co, idziemy coś pooglądać?-złapałam mojego chłopaka za rękę i siłą zaprowadziłam do salonu. Usiedliśmy na kanapie. Kuba usiadł na podłodze i z zaciekawieniem oglądał jakąś bajkę.

-Słuchaj, nie uwierzysz.-zaczęłam, tym samym uwalniając się z jego objęcia.-Oli podoba się Tomek.
-Jak to?

-No bo dzisiaj byłyśmy na spacerze i Tomek szedł. Słuchaj, to masakra. Ona cały czas mi o nim gadała, jaki to on jest przystojny i tak dalej.
-Nie wiem, czy on jest nią zainteresowany. Spotykał się z kimś niedawno. Zobaczymy. Skończmy temat innych.-chłopak ponownie mnie objął.-Strasznie się cieszę, że będziemy chodzić razem do szkoły.
-Tak, a jak zerwiemy, to będę musiała zmienić szkołę.-zaśmiałam się.
-To nie jest śmieszne. Mówię serio. Przecież zanim zaczęliśmy się spotykać, byliśmy przyjaciółmi. Nie wiem czemu to miałoby się skończyć, gdybyśmy się rozstali. Kurde, Maja, czemu my rozmawiamy o naszym zerwaniu? Przecież do tego jeszcze daleko.-chłopak uśmiechnął się do mnie i pocałował mnie w policzek. Zauważyłam, że Sebastian ostatnio zaczął mnie nazywać Maja.

-Cieszę się, że cię mam. Będę się zbierać.-oznajmiłam i wstałam z kanapy. Kubuś nawet nie zwrócił na to uwagi. Sebastian odprowadził mnie do drzwi. Zaczęłam zakładać buty.-Czemu mi się tak przyglądasz?

-Bo jesteś piękna.-po tych słowach na mojej twarzy pojawił się rumieniec. Zawsze tak reagowałam, gdy chłopak mówił mi coś miłego.
-Nie przesadzaj. Kocham cię.-przytuliłam się do niego i wyszłam z mieszkania. 
  Kiedy doszłam do domu, była już godzina 18. Nawet nie wiedziałam, że tak długo mi się zeszło. 

-Majka, dobrze że już jesteś. Chodź do salonu, musimy pogadać.-moi rodzice zawsze rozmawiali ze mną gdy coś się stało. Albo chodziło o oceny, albo o coś złego. Weszłam do pokoju, gdzie na kanapie siedział mój tata. Po chwili dołączyła do niego moja mama niosąc ze sobą kubek z herbatą.

-No co się dzieje?-usiadłam na kanapie, badawczo przyglądając się moim rodzicom.
-Wiem, że ostatnio mało czasu razem spędzaliśmy i może trochę za mało uwagi ci poświęcaliśmy-zaczęła mama.

-Co to jest?-przerwał jej w pół zdania tata, wyjmując z kieszeni mój test ciążowy.
-Skąd to masz? 
-Znalazłem przypadkiem. Kiedy miałaś zamiar nam powiedzieć?-mój tata prawie zaczął krzyczeć
-Uspokój się.-powiedziała łagodnie mama do mojego taty.
-Jak ja do jasnej cholery mam być spokojny, kiedy dowiaduje się, że moja 16-letnia córka sypia ze swoim chłopakiem?! 
-Przecież nie jestem w ciąży!
-Ale mogłabyś być.-tata spojrzał mi prosto w oczy. Nie było w nich widać złości. Bardziej smutek i rozczarowanie.
-Kochanie, czemu nam nie powiedziałaś?-włączyła się do rozmowy mama.

-Bo nie pytaliście!-odpowiedziałam na odczepnego.
-Po pierwsze nie podnoś na nas głosu. A po drugie, masz zakaz spotykania się z tym chłopakiem.-tata zaczął nerwowo chodzić wokół, a moje oczy wypełniły się łzami.

-Nie możecie mi tego zrobić!-wrzasnęłam i wstałam z sofy.
-Możemy. Idź do swojego pokoju.-bez słowa wyszłam z salonu, weszłam do swojego pokoju i trzasnęłam drzwiami. Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Nie mogłam uwierzyć w to, co właśnie się stało.Sebastian był jak na razie najważniejszą osobą w moim życiu. Nie miałam zamiaru z nim  zrywać. Przecież nic takiego się nie stało. Nie byłam w ciąży. Gdybym była, sytuacja wyglądała by inaczej. 

 W moim pokoju zrobiło się już ciemno, gdy przestałam płakać. Usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Odebrałam połączenie,  oddychając głęboko.
-Cześć Ola.-powiedziałam łamiącym się głosem.
-Matko Majka, co się stało?
-To długa historia. Możesz dzisiaj u mnie nocować?

-A co na to twoi rodzice.
-Spoko, załatwię to, ale potrzebuje cię dzisiaj.
-Okej, zaraz będę.-dziewczyna się rozłączyła, a ja przetarłam moja twarz z łez. Wyszłam z pokoju. Moi rodzice siedzieli w kuchni. Mam gotowała coś na jutro, a mój tata robił coś na laptopie. Oparłam się o framugę drzwi.

-Ola będzie u nas nocować-bardziej stwierdziłam, niż zapytałam.
-Okej. W końcu macie jeszcze wakacje, więc nie widzę problemu.-odpowiedział tata o wiele łagodniejszym głosem, niż kilka godzin temu. Mama spojrzała na zegarek na piekarniku. Była godzina 21.

-Chyba nasze delikatesy są jeszcze otwarte. Weź pieniądze z portfela i kup coś dla was. Nie miałam czasu na zakupy.-odwróciła się do mnie i uśmiechnęła się. Przewróciłam oczami i poszłam do przedpokoju. Wyjęłam z torebki mamy pieniądze i wyszłam na dwór. Potrzebowałam tego. Świeżego powietrza. Nadal nie wiedziałam, dlaczego tak bardzo się zezłościli. Racja, mogłam im powiedzieć, ale nie chciałam ich martwić. W międzyczasie zadzwoniła do mnie Ola, mówiąc, że już idzie. Umówiłam się z nią pod sklepem. Razem poszłyśmy do mnie i  zamknęłyśmy si w moim pokoju. Opowiedziałam przyjaciółce, o wszystkim co się wydarzyło. 

-Nie martw się, wymyślimy coś.-uśmiechnęła się i przytuliła mnie.

Od Autorki:
Tak, nareszcie po dwóch miesiącach (jak nie więcej) pojawił się kolejny rozdział. Następny już niedługo!

piątek, 27 września 2013

Rozdział XXXIV

 Obudziłam się o 22 i od razu spojrzałam na telefon. Nadal nie było żadnej wiadomości od Sebastiana. Zrobiło mi się przykro, bo nie czułam się winna. Wstałam z łóżka i gdy miałam już wyjść z pokoju usłyszałam dzwonek komórki.
-Halo?
-Cześć.-usłyszałam głos Sebastiana. Był inny niż zazwyczaj.
-Hej.-odpowiedziałam krótko. Między nami panowała chwila ciszy. Pierwszy ponownie odezwał się Sebastian.
-Przepraszam.
-Też nie byłam wobec ciebie w porządku. Mogłam ci powiedzieć.-dodałam szybko
-Mogłem się nie obrażać. 
-Seba...
-Poczekaj. Nie chcę się kłócić. Ale ostatnio psuje się między nami co raz bardziej. Nie chcę żeby tak było.
-Ja też nie. 
-Muszę kończyć. Kocham cię, papa.
-Pa.-odpowiedziałam i rozłączyłam się. Ulżyło mi, że wyjaśniliśmy sobie wszystko. No prawie. Chociaż z drugiej strony był jakiś dziwny. Postanowiłam odpuścić trochę i przestać się przejmować. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do kuchni, gdzie świeciło się światło.
-Cześć babciu.
-Siadaj. Jesteś głodna? Mogę ci coś zrobić.
-Nie, nawet nie. Ale napiłabym się herbaty.
-W porządku.-babcia wstała i zaparzyła 2 kubki mięty. Siedziałyśmy razem do godziny pierwszej nad ranem. Mimo iż spałam w dzień, nadal byłam zmęczona.Wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka.
 Obudziłam się o 10. Słońce świeciło już w najlepsze i zapowiadał się przepiękny dzień. Najchętniej spędziłabym go z Sebastianem. Niestety nie miałam takiej możliwości. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Założyłam czarną koszulkę i szorty. Na nogi założyłam baleriny i zrobiłam delikatny makijaż. Wyszłam z pokoju i skierowałam się w stronę kuchni. Siedziała tam moja babcia i krzątała się.
-Cześć babciu.
-No cześć. Siadaj, zaraz zrobię ci śniadanie. Jakie masz plany na dzisiaj?
-Chciałam pojechać do Złotych Tarasów, pójść na jakiś film.
-Zapowiada się miły dzień!
Po zjedzonym śniadaniu, wzięłam swoje rzeczy i wyszłam z domu. Skierowałam się w stronę metra. Ponieważ moja babcia mieszkała na Mokotowie, do Złotych Tarasów nie miałam daleko. Większego problemu by dotrzeć na miejsce też nie miałam, bo do stolicy przyjeżdżałam bardzo często. Po 15 minutach byłam już w centrum. Weszłam do środka i ruszyłam przed siebie. Sama dokładnie nie wiedziałam po co tu przyjechałam, ale nie chciałam siedzieć sama w domu. Niby z jednej strony pogodziłam się z Sebą, ale z drugiej strony, nadal nie byłam pewna, czy między nami jest wszystko w porządku. Postanowiłam się nad tym nie zastanawiać, tylko cieszyć się ostatnimi dniami wakacji. Kiedy odwiedziłam pierwsze kilka sklepów i nie znalazłam nic ciekawego, usłyszałam dzwonek swojego telefonu.
-Halo.
-Hej kotek.-usłyszałam radosny głos Sebastiana.
-No hej. Co tam?-odpowiedziałam szybko.
-Nudno mi bez ciebie.-uśmiechnęłam się sama do siebie-Co dzisiaj robisz?
-Teraz jestem w Złotych Tarasach, a o 16 idę do kina. Więc w sumie chyba cały dzień tu będę. A co?
-Nic. Tak się pytam. No dobra, to nie przeszkadzam, wracaj do mnie, co?
-Z chęcią. Tęsknię z tobą.
-Ja za tobą też. Kocham cię, pa pa.
-Ja ciebie też. Pa pa.-rozłączyłam się i ruszyłam dalej. Sebastian miał dzisiaj o wiele lepszy humor niż wczoraj. Zresztą ja też. Ruszyłam przed siebie, bo do 16 miałam jeszcze sporo czasu.
 Obeszłam całe Złote Tarasy, trzy raz kilku kolesi zaczęło mnie podrywać, z czego miałam niesamowity ubaw. Czas minął mi szybko i nim się obejrzałam, dochodziła godzina 16.
 Film trwał półtorej godziny. Wychodząc z kina zobaczyłam chłopaka, który bardzo mi kogoś przypominał. Kiedy się odwrócił, automatycznie pojawił się na mojej twarzy uśmiech. Szybszym krokiem ruszyłam w stronę chłopaka.
-Co ty tu robisz?-zapytałam i rzuciłam mu się na szyję.
-Tęskniłem.-odpowiedział z uśmiechem Sebastian. Przytuliłam się do niego i poczułam jak blondyn całuje mnie w czoło.
-Też tęskniłam.-złapaliśmy się za ręce i wyszyliśmy z Złotych Tarasów. Ruszyliśmy przed siebie. Nie bardzo wiedzieliśmy gdzie mamy iść. Znaleźliśmy fajne miejsce, gdzie można było posiedzieć. Usiedliśmy na ławce. Przełożyłam nogi przez niego i przytuliłam się.-Seba. Jeszcze raz cię przepraszam. Mogłam ci powiedzieć, ale wyleciało mi to z głowy i nawet nie wiedziałam, że się tak stanie. Nie chcę się z tobą kłócić.-Sebastian milczał. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. Nie wiedziałam co się stało. Jeszcze 10 minut temu z jego twarzy nie schodził uśmiech, a teraz? Teraz siedział jakiś nieobecny.
-Kur*a Maja.-odezwał się Sebastian i spojrzał mi w oczy. Przeczesał dłonią włosy i westchnął głęboko.- Mam dosyć. Nie wiem, czy zauważyłaś, ale cały czas się kłócimy. Jesteśmy razem dwa miesiące, przeszliśmy wiele, ale tak się nie da. Kocham cię. Naprawdę. Chcę być z tobą. W tym momencie jestem naprawdę szczęśliwy. Tylko nie wszystko jest takie jakbyśmy chcieli.-nie bardzo wiedziałam, o co mu chodzi, trochę się przestraszyłam, bo Seba nigdy taki nie był. Miałam poczucie, że coś się stało. Od wczoraj był jakiś inny. Zmieniłam pozycję i usiadłam po turecku.
-Co się dzieje?
-Całowałem się z inną dziewczyną.-powiedział cicho. Zanim dotarło do mnie to co powiedział, zaczął kontynuować.-Majka, ja wiem co teraz czujesz. Ale zrobiłem to dlatego, że byłem na ciebie zły. To głupie. Ja pie*dolę! Spieprzyłem to, tak?-zapytał, gdy zobaczył, jak po moim policzku spływa jedna łza. Po raz pierwszy słyszałam jak przeklina tyle razy w jednym zdaniu. Szybko otarłam łzę, ale nie byłam w stanie nic odpowiedzieć. W mojej głowie była pustka. Nie bardzo wiedziałam co mam zrobić. Czułam, że Sebastian cały czas na mnie patrzy czekając aż coś powiem. Jednak ja nie bardzo wiedziałam co mam powiedzieć. Spojrzałam na niego i od razu poczułam jak jego wzrok mnie przeszywa. Właśnie w tamtym momencie dotarło do mnie, że on nic nie zrobił. Nie mógł być winny. W końcu ja też pocałowałam się z kimś innym. Pocałowałam się z jego bratem. Chłopak delikatnie dotknął mojej dłoni, a ja nie zaprotestowałam, ale czułam, że kolejne łzy spływają mi po policzku.
-Seba.-odezwałam się, a w jego oczach zobaczyłam iskierki nadziei. Uśmiechnęłam się nerwowo, ocierając łzy.-Widzisz, ja nie jestem na ciebie zła, bo tak naprawdę oboje zrobiliśmy coś złego. Coś, czego żałujemy. Byłeś ze mną szczery, a ja tak nie potrafiłam. Bo się bałam. Bałam się i nadal się boję, że cię stracę. Chodzi o to, że kiedy byliśmy jeszcze u ciebie na działce, a ja tak bardzo chciałam wracać, to tylko dlatego, że...-przerwałam na chwilę-dlatego, że pocałowałam Tomka. Tak, ja pocałowałam Tomka. I wiesz co jest najgorsze? Zrobiłam to tej samej nocy, którą spędziliśmy razem. A wiesz dlaczego to zrobiłam?-z każdym słowem głos łamał mi się co raz bardziej, a moja twarz była mokra od łez. Nie mogłam dokończyć, ponieważ Sebastian pocałował mnie. Odwzajemniłam pocałunek, ale nie wiedziałam czemu to zrobił. Odsunęłam go delikatnie.
-Chyba wiem dlaczego to zrobiłaś. Było ci go szkoda? Bo powiedział ci, że się w tobie zakochał, ale nie może z tobą być, bo jesteś ze mną?-przełknęłam ślinę.-Wiem.
-Słuchaj, on powiedział, że ci nie powie.
-Nie powiedział. To nic nowego. A ty, jesteś bardzo wrażliwa. Tak łatwo cię zranić.-oznajmił i pogłaskał mnie po twarzy.-Ja dlatego się w tobie zakochałem. Byłaś inna. Wiedziałem o tym. Maja, obiecajmy sobie jedno. Zapomnijmy o tym dniu, zacznijmy od nowa.- uśmiechnęłam się do niego pokiwałam głową potakująco. Chłopak przytulił mnie do siebie. To było dla mnie zbyt idealne. Posiedzieliśmy razem jeszcze godzinę, myślę, że siedzielibyśmy dłużej, ale Seba musiał wracać do domu. Pożegnaliśmy się i oboje ruszyliśmy w różne strony.

Tydzień później.

-Jak dobrze cię widzieć!-krzyknęła Ola, gdy tylko mnie zobaczyła. Nie widziałyśmy się tydzień.
-No ciebie też.-odpowiedziałam i przytuliłam się do niej. Usiadłyśmy na ławce i zaczęłyśmy rozmawiać.
-I co, z Sebastianem wszystko w porządku?
-Tak, nawet bardzo. Ale czemu zawsze gadamy o mnie? Jak tam u ciebie.
-Nikt mnie nie chce. Ciebie chcą wszyscy.
-Żartujesz? Ha ha. Błagam cię.- skomentowałam krótko i zaczęłam się śmiać.-O cholera.-powiedziałam i opuściłam głowę.
-Co się stało?-Ola zaczęła się nerwowo rozglądać.
-Tomek idzie.
-Ej, to fajnie.-powiedziała
-Zwariowałaś. Teraz cicho.
-Cześć Majka.-przywitał się Tomek i pocałował mnie w policzek, zdziwiłam się, bo nigdy tego nie robił. Poczułam się nieswojo.
-Hej Tomek.-uśmiechnęłam się ironicznie.
-Co tam? Nie przedstawisz mnie?-spojrzałam na niego spode łba i ponownie się usmiechnęłam.
-Tomek Ola, Ola Tomek.-kiedy chłopak podał jej rękę i puścił do niej oczko, na twarzy dziewczyny pojawił się rumieniec. Chłopak zauważywszy to uśmiechnął się łobuzersko. Przez chwilę gadaliśmy w trójkę, jednak Tomek, bardziej niż naszą rozmową, zainteresowany był Olą.
-Ola. Mogłabyś mi dać swój numer?-zapytał i odsłonił swoje dołeczki. Najwidoczniej było to u nich rodzinne. Syndrom uroczych dołeczków, czy coś takiego.
-Jasne.-chłopak podał dziewczynie swój telefon, Ola wpisała mu swój numer i uśmiechnęła się głupkowato.
-Dzięki. Ja będę już leciał. Do zobaczenia.-pożegnał się z NAMI buziakiem w policzek i ruszył przed siebie. Kiedy był już wystarczająco daleko spojrzałam na moją przyjaciółkę z wyrzutem.
-Serio Ola? Naprawdę?
-No co.-wzruszyła ramionami-Fajny jest.
-Boże z kim ja się zadaję. Z resztą nie ważne. Chodź, za 30 minut jest nasze spotkanie integracyjne.
-Racja.-ponieważ dzisiaj miałyśmy poznać naszą nową klasę, bez tracenia czasu wstałyśmy i skierowałyśmy się w stronę starówki.
-Ej, ale no fajny jest.-skomentowała na zakończenie Ola.

Od Autorki: Jest kolejny rozdział. Przepraszam, że pojawił się dopiero po miesiącu, bo ostatni rozdział dodałam miesiąc temu. Powody są dwa. Po pierwsze, nie miałam weny, by napisać cokolwiek, a po drugie, nauka trochę mnie ograniczała. Ogólnie rozdział mi się nie podoba, bo miał wyglądać inaczej, ale no trudno. I tak, wiem. Nie ma tu logiki. Do następnego ;)

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział XXXIII

Leżeliśmy obok siebie trzymając się za ręce. Mimo iż byłam zmęczona nie mogłam usnąć. Co chwilę coraz bardziej wtulałam się w Sebastiana.
-Chcę żebyś był...-wyszeptałam.
-Teraz?
-Teraz i zawsze.-Sebastian pocałował mnie w czoło i uśmiechnął się do mnie.
-Będę z tobą zawsze.
-Obiecujesz?
-Obiecuję.- pocałowałam go.
- A teraz już śpij. To był ciężki dzień dla nas obojga.-zamknęłam oczy na dłużej i usnęłam. Obudziły mnie promienie słońca wpadające do pokoju. Sebastiana nie było obok mnie, a zegarek wskazywał godzinę 8. Wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju. Sebastian siedział w salonie oglądając jakiś serial. 
-Masz loczki.-powiedziałam uśmiechając się do niego.
-No zawsze mi się robią jak nie wysuszę głowy.-odpowiedział mi odwzajemniając uśmiech.
-No to widzę, że mamy podobne problemy.
-Chodź.- powiedział i pokazał swoje kolana. Podeszłam do niego i usiadłam na nich. Chłopak pocałował mnie namiętnie w usta i przytulił mnie do siebie.-Co dzisiaj robimy?
-Nie wiem. Poszłabym na spacer, albo coś w tym guście.
-Okej. To idź się ogarnąć, a ja zrobię śniadanie.-uśmiechnęłam się do Sebastiana i zeszłam z jego kolan. Ruszyłam w stronę mojego pokoju. Otworzyłam szafę i wyjęłam z niej krótkie spodenki, koszulkę z motywem Batmana i baleriny. Włosy związałam w kucyk. Pomalowałam oczy tuszem do rzęs i zrobiłam sobie kreski. Gdy się ubrałam do pokoju wszedł Sebastian z talerzem kanapek.
-Wiesz że podobasz mi się z każdym dniem bardziej.
-Miło mi.-usiadłam przy biurku i wzięłam kanapkę z talerza.
-Jak zjemy, to pójdziemy do mnie, bo muszę się przebrać.
-Okej.
 Po zjedzonym śniadaniu wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w stronę domu Seby. Weszliśmy do środka, gdzie nie było nikogo. Najwidoczniej jego rodzice byli w pracy.
-Siadaj, a ja zaraz wrócę.-zwrócił się do mnie Sebastian i wyszedł z pokoju. Lubiłam jego pokoju i żałowałam, że tak mało czasu tam spędzamy. No ale to głównie wina Tomka, albo i moja, bo to ja nie chciałam spędzać z nim czasu. Porozglądałam się jeszcze trochę i natrafiłam na coś, co sprawiło że się uśmiechnęłam i jednocześnie wzruszyłam. Na półce koło łóżka stało nasze zdjęcie. Było to zdjęcie z naszego wyjazdu na działkę. Było takie...magiczne. Sebastian obejmował mnie, a ja dawałam mu buziaka w policzek. Nawet nie pamiętałam tego zdjęcia. Nie zauważyłam też momentu, gdy do pokoju wszedł mój chłopak. Był w samych jeansowych spodenkach, dzięki czemu miałam idealny widok na jego idealnie umięśniony tors.
-Wiesz, ty chyba też podobasz mi się z każdym dniem coraz bardziej.-powiedziałam i podeszłam do niego. Sebastian uśmiechnął się do mnie i objął mnie w pasie. Zarzuciłam swoje ręce na jego szyję, a Seba pocałował mnie namiętnie. Odwzajemniłam pocałunek i przytuliłam się do niego.
-Kocham cię.-szepnął mi do ucha chłopak, a mnie przeszły dreszcze. Zawsze jak tak robił moja reakcja była taka sama.
-Ja ciebie też.-spojrzałam na niego, a on pokazał mi swoje dołeczki, od których byłam uzależniona. Odsunęłam się od Sebastiana i podeszłam do zdjęcia, a on w między czasie założył koszulkę.-Nie pamiętam tego zdjęcia.
-Bo zrobiłem je, kiedy nie widziałaś. Dzięki czemu jest magiczne.
-Masz rację. Idziemy?-wyszliśmy z mieszkania i złapaliśmy się za ręce. Spędziliśmy bardzo udany dzień. Najpierw byliśmy w parku, potem poszliśmy na pizzę, a potem znowu do Sebastina. Jego rodzice byli w domu i bardzo się ucieszyli, jak mnie zobaczyli. Nawet nie wiem czemu. O 20 postanowiłam wrócić do domu. Seba uparł się że mnie odprowadzi przez co do domu tak na prawdę wróciłam o 22. Byłam na tyle zmęczona, że nawet nie zjadłam kolacji, tylko wzięłam szybki prysznic i usnęłam.

Kilka dni później.

-Majka, spakowałaś się?-krzyknęła do mnie mama.
-Już prawie!
-Okej. To pospiesz się, bo chcę wrócić jeszcze dzisiaj wieczorem.
-Dobrze, zaraz będę gotowa.-dopakowałam ostatnie rzeczy do torby i wyszłam z pokoju.
-Już?
-Tak.
-No to chodź.-pożegnałam się z tatą i wyszłam z mieszkania. Dzisiaj miałam jechać do dziadków na tydzień. Co prawda nie mówiłam nic Sebastianowi, bo po pierwsze nie uznawałam tego za coś ważnego, a po drugie w ostatnim czasie wyleciało mi to z głowy. Wyszłam z bloku i zobaczyłam Sebastian idącego w moim kierunku.
-Hej kotek.-przywitał się czułym całusem w usta.
-Hej-odpowiedziałam kiedy już uwolniłam się od jego ust.
-Jedziesz gdzieś?-zapytał się i wskazał palcem na moją torbę podróżną.
-Do babci, na tydzień. Do Warszawy.
-Spoko. Szkoda że mi nie powiedziałaś.-spuścił głowę i przeczesał włosy.
-Nie widziałam że to jest takie ważne. Ty mi nie mówisz co robisz i czy gdzieś wyjeżdżasz.-dodałam cicho na swoją samoobronę.
-Okej, ja nie oczekuje od ciebie, że będziesz mi mówiła co robisz i tak dalej. Mogłaś mi chociaż powiedzieć że wyjeżdżasz. Tyle. A teraz nie będę cię zatrzymywał.-nim zdążyłam coś odpowiedzieć, Sebastian zdążył się oddalić. Kurwa-powiedziałam pod nosem i ruszyłam w stronę samochodu.
-Dłużej nie można?-zapytała się mama dość zniecierpliwionym głosem.
-Przepraszam.-wsadziłam torbę do bagażnika i zajęłam miejsce obok mamy. Odwróciłam głowę w stronę okna, żeby mama nie zauważyła, jak po moich policzkach spływają łzy. Zamknęłam oczy, żeby nie myśleć i usnąć. Udało mi się. Obudziłam się dopiero gdy dojeżdżałyśmy do Warszawy.
-Majeczka!-krzyknęła uradowana babcia.
-Cześć babciu.-podeszłam do niej i przytuliłam się.
-Jak fajnie że jesteś. Cześć Martynko.
-Cześć mamo. Zostawiam Majkę i będę wracać.
-Żartujesz? Najpierw zjesz obiad i odpoczniesz, a dopiero potem pojedziesz. Rozumiemy się? A ja i dziadek mamy dla ciebie niespodziankę.-babcia zwróciła się do mnie i skierowała się w stronę pokoju, w którym zawsze z rodzicami spałam,gdy do nich przyjeżdżałam.-To taki przedwczesny prezent na urodziny.-po tych słowach otworzyłam drzwi do pokoju i stanęłam jak wryta. Pokój był niesamowity. Widać, że dziadkowie napracowali się, żeby go wyremontować. Mimo iż nadal był mały, był tysiąc razy przytulniejszy.
-Dziękuje.-po raz kolejny przytuliłam się do babci.
-No to zostawiam cię samą, rozpakuj się i rozgość się, a my z mamą będziemy w kuchni. Jak skończysz, to chodź na obiad.-pokiwałam głową i zabrałam się za rozpakowywanie moich rzeczy. Po 20 minutach pojawiłam się w kuchni, gdzie wspólnie zjadłyśmy obiad. Niestety zaraz po obiedzie, moja mam musiała wracać do Torunia. Pożegnałam się z nią i wróciłam do swojego najgenialniejszego pokoju na świecie.
-Wiesz co, ja chyba się prześpię. Jestem zmęczona.
-Dobrze. Wieczorem wróci dziadek to pogadamy sobie.-babcia wyszła z pokoju, a ja zostałam sama. Przez większość czasu kiedy tu byłam, nie myślałam o tym co stało się przed moim blokiem. Było mi głupio, bo serio mogłam mu powiedzieć, ale sama nie rozumiałam czemu Sebastian aż tak się wkurzył. Położyłam się na łóżku, wyjmując z kieszeni spodni iPhona. Dostałam go niedawno, po tym jak moja mama uznała, że go "nie ogarnia". Napisałam do Sebastian SMS'a, niestety na odpowiedź czekałam tak długo, aż w końcu usnęłam.


~~~~~~
Siedziałem w swoim pokoju i szukałem jakiś planów na wieczór, gdy do pokoju wszedł Sebastian.
-Siema stary, robisz coś wieczorem?
-Ogarniam jakiś melanż.
-Mogę iść z tobą?
-Jasne. Spoko. Coś się stało?
-Nic, muszę się rozerwać.
-Okej. Zaczyna się o 20. 
-Spoko.- Sebastian wyszedł z mojego pokoju, a ja zacząłem szykować się do wyjścia. Imprezę robiła moja koleżanka z klasy, więc bez problemu mogłem wziąć Sebę. Było widać, że coś się stało, i ta sprawa dotyczyła Majki, ale wolałem się w to nie mieszać. Jakby chciał to by mi powiedział, bo od pewnego czasu ponownie zaczęliśmy się dogadywać. 
 O  19:30 wyszliśmy z domu i po 20 byliśmy na miejscu. Impreza dopiero się rozkręcała, a z czasem zrobiło się na prawdę fajnie. Po kilkunastu minutach tańczenia usiadłem na kanapie z puszką piwa. Dosiadł się do mnie mój kumpel Kacper.
-Ej stary. Ten twój brat to nieźle laski podrywa. 
-On ma dziewczynę.
-Chyba o tym zapomniał.- kolega miał rację, bo Seba oblegany był przez większość dziewczyn, które tu były. Cały czas tańczył i do każdej piosence z inną dziewczyną.-Ej to jest Marta?-Marta była organizatorką całej imprezy i najwidoczniej szła gdzieś z Sebastianem.
-Boże co za idiota! Ja pierdolę!
-Ej, Tomek, czym ty się przejmujesz, co? Niech się bawi.
-On. Ma. Dziewczynę.-powiedziałem powoli, bo Kacper chyba nie przyswoił tej informacji wcześniej.
-Nie wiem czemu się nią tak przejmujesz. No ale współczuje dziewczynie.- byłem mega wkurzony, bo Sebastian zachowywał się jak idiota. Byłem w stanie zrozumieć, że pokłócił się z Mają, ale to i tak nie zmienia faktu, że nie powinien robić czegoś takiego. Po kilkunastu minutach do salonu wrócił Seba.
-Ciebie do reszty popieprzyło?!-wydarłem się,a niektórzy spojrzeli się na mnie.
-Uspokój się. Nic nie zrobiliśmy.
-Myślisz że jestem idiotą?
-Chyba mówię, że nic z nią nie zrobiłem.
-Nic?
-Dobra, całowaliśmy się, ale tylko tyle.- przeczesałem włosy i spojrzałem na niego.
-Jesteś idiotą.
-Zajebiście. Idę stąd.-Seba wstał z kanapy i wyszedł z mieszkania.

Od Autorki:
Tak, nareszcie jest kolejny rozdział. Wiem, że czekaliście na niego długo, ale to kwestia spraw organizacyjnych. Wiem, że może trochę Was zawiodłam, bo w wakacje miało być więcej rozdziałów, ale nie miałam zbytnio weny na pisanie. Już niedługo kolejny :)

środa, 24 lipca 2013

Rozdział XXXII

 Nawet nie wiem, w którym momencie zasnęłam, ale obudził mnie dzwonek do drzwi. Wyszłam z pokoju i nie patrząc kto to otworzyłam. Zobaczyłam Sebastiana z ponurą miną.
-Mogę wejść? - zapytał ostrożnie
-Czego chcesz? Jeszcze mnie powyzywać? Nakrzyczeć na mnie, że to moja wina? - splotłam ręce na, a łzy znów zaczęły napływać mi do oczu. Sebastian wszedł do środka i przytulił mnie mocno.
-Przepraszam. Nie wiem dlaczego tak się uniosłem. Przestraszyłaś mnie. Nigdy nie byłem w takiej sytuacji. Nie chcę cię stracić. Nawet jeśli faktycznie jesteś w ciąży, to ja cię nie zostawię. Będziemy w tym razem.
-Obiecujesz? - płakałam jak bóbr.
-Obiecuję, chodź.
Sebastian wziął mnie za rękę, zaprowadził do kuchni i zaczął robić herbatę.
-Kupiłem w aptece test ciążowy.-zaczął niepewnie
-Nie myślałam o tym wcześniej...
-Wiem, dlatego go kupiłem-wręczył mi siateczkę z testem w środku.
-To ja zaraz przyjdę-poszłam do łazienki i zamknęłam się w niej.
Zrobiłam wszystko zgodnie z instrukcją i czekałam. Wróciłam do Seby. Herbata stała już na stole w salonie.
-I jak?-zapytał zdenerwowany Sebastian
-Trzeba czekać.
-No dobrze. Chcesz obejrzeć jakiś film?
-Nie. Nie umiałabym się skupić.
-Okej. To co chcesz porobić?
-Nie wiem. -napiłam się herbaty i spojrzałam się na Sebastiana. Było widać, że się denerwuje i szuka czegoś interesującego w ścianie. Siedzieliśmy w tej ciszy kilka albo kilkanaście minut na dwóch końcach kanapy.
-Już?
-Nie wiem. Ale się boję.-wyszeptałam. Sebastian wziął test do ręki.
-Jak to działa?-zapytał po chwili.
-Jedna kreska ciąża, dwie nie.
-No dobra.- były to najdłuższe minuta w moim życiu.
-Tym razem się nam udało. Nie będziemy rodzicami. Na pewno nie teraz.-powiedział chłopak i uśmiechnął się do mnie. Po moim policzku spłynęła jedna łza. Tym razem łza szczęścia. Sebastian przysunął do mnie i namiętnie pocałował mnie w usta. Miałam nadzieję, że na tym się zakończy. Na szczęście mój chłopak to wyczuł. Odsunął się ode mnie i uśmiechnął się odsłaniając swoje dołeczki.- To był ciężki dzień dla nas obojga. Idź się umyć, a ja zostanę z tobą.
-A twoi rodzice się zgodzili?
-Mało mnie to obchodzi. Nie zostawię cię. Na pewno nie teraz.
-Seba...nie wiem czy to dobry pomysł, żebyś tu zostawał. To był ciężki dzień i serio idź do domu i najwyżej spotkamy się jutro.
-Poczekam. Umyj się spokojnie, ja poczekam, nie chcę cię teraz zostawić.
-Na pewno?
-Tak, idź-uśmiechnął się, a ja poczułam ulgę, bo tak naprawdę nie chciałam siedzieć sama.
Poszłam do łazienki i wzięłam gorący, relaksujący prysznic. Założyłam spodnie od piżamy i bluzę od dresu, włosy związałam w kitka i zeszłam do Sebastiana, który robił coś w kuchni.
-Już? -uśmiechnął się na mój widok-robię naleśniki na kolację, musisz coś zjeść, ostatnio chudniesz mi w oczach-podeszłam do niego, a on mocno mnie przytulił i pocałował w czoło.
-Wiesz, że nie zostaniesz na noc. Twoi rodzice się będą martwili.
-Majka, to nie zależy od moich rodziców, tylko od Ciebie. Widzę, że nie chcesz byś teraz sama, tylko nie chcesz mi tego powiedzieć wprost. Ja mogę się przespać na kanapie, nie ma żadnego problemu.
-Ale..
-Nie ma żadnego ale!-Przerwał.- Zostaję i już. -Oznajmił  i postawił przede mną talerz z naleśnikiem
-Ale nie chcę, żebyś spał na kanapie, tylko ze mną!
-No chyba, że takie "ale"-wyszczerzył się i pojawiły się jego dołeczki.
-A co powiesz rodzicom?
-Tomek mnie kryje, ostatnio znów się dogadujemy. Oficjalnie poszliśmy do znajomych.
-No dobra. Obejrzymy jakiś film?
-Tak, ale tym razem ja wybieram!
-Dobrze.
Zjedliśmy naleśniki, które, muszę przyznać-były pyszne i poszliśmy do mnie do pokoju, weszliśmy pod koc i przytulani obejrzeliśmy film "Remember me-twój na zawsze" i poszliśmy spać. To był długi i męczący dzień.

środa, 3 lipca 2013

Rozdział XXXI

-Grzywka jest mega. Dziękuje.-Ola rzuciła mi się na szyję.
-Nie ma sprawy.-uśmiechnęłam się do niej.- Chodź, zrobimy sobie pamiątkowe zdjęcie.-Ola nie protestowała i z wielką chęcią zrobiłyśmy sobie jeszcze jedną sesję. O 9 postanowiłyśmy się ogarnąć i umówić się z naszą starą paczką. Spotkanie miało być o 11 pod szkołą.
Postanowiłam ubrać się w czarne rurki, jeansową koszulę i czarne vansy. Ponieważ było pochmurno, a na termometr wskazywał 15 stopni, więc na głowę założyłam jeszcze szarą czapkę. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Ola natomiast ubrała się w jasne rurki, szary sweter i jak zawsze jej ukochane czarne conversy. Do godziny 11 było jeszcze sporo czasu, ale uznałyśmy, że lepiej pójść wcześniej.

Szkoła nie była daleko, więc po 20 minutach byłyśmy na miejscu. Zaraz po nas dołączyła do nas reszta osób i razem poszliśmy na pizze.
-Ej-pociągnęłam Olę za rękaw-patrz, tam jest Tomek.-wskazałam ręką na chłopka, który był po drugiej stronie ulicy i obejmował jakąś dziewczynę.
-Może nareszcie da ci spokój.
-Mam nadzieję.- odwróciłam głowę i ruszyłam dalej. 

Godz. 13.40

Moje myśli kręciły się w głowie i nie chciały ustąpić. Nie dawałam nic po sobie poznać i z przyklejonym do twarzy uśmiechem udałam się z Olą do kolejnego sklepu.
-A co myślisz o tej?-zapytała Ola pokazując niebieską sukienkę w białe kropki.
-Śliczna, będzie ci pasowała.
-Aha, mówisz tak o każdej! Może teraz wybierzemy coś dla ciebie?
-Czemu nie-uśmiechnęłam się sztucznie, a Ola zadowolona zatopiła się w wieszakach ze spódniczkami.
-Ta jest ładna, odsłoni twoje piękne nogi i Sebastian się ucieszy-wyszczerzyła się.
-Ola, przestań.-przewróciłam oczami z zażenowaniem.-ale przymierzyć mogę.
-To leć do przymierzalni! - Ola niemal pisnęła z entuzjazmem.
-I jak? Może być? Nie jest za krótka?
-Nie! Jest idealna, prześlicznie wyglądasz! Kup ją koniecznie.-nakazała przyjaciółka i nagle zadzwonił jej telefon.
- Hej mamo. Aha... Dobra... Kiedy?...Okej, to ja zaraz będę, na razie mamo! Majka, ja muszę lecieć do domu, odprowadzisz mnie?
-Pewnie. Ale najpierw pozwól, że zapłacę.-uniosłam do góry spódniczkę i uśmiechnęłam się.
Odprowadziłam Olę i powoli poszłam na przystanek. Gdy wróciłam do domu, zastałam rodziców krzątających się po domu.
-Maja, skarbie! Jesteś głodna? W lodówce masz obiad, odgrzejesz sobie?
-Mhm. Co się stało? Jedziemy gdzieś?
-Tak, znaczy nie, to znaczy ja i tata jedziemy do Poznania, na ślub mojej koleżanki. Wrócimy w niedzielę wieczorem. Przez 3 dni będziesz sama, więc proszę nie zrób nic głupiego. Lodówka jest pełna, tu jeszcze masz pieniądze jakbyś czegoś potrzebowała. Kochanie, wiem, że mogę ci zaufać, więc nie rób niczego, co mogłoby to zaufanie zburzyć, dobrze?
-Jasne mamo.
-A i babcia zdzwoniła i pytała się czy nie chciałabyś przyjechać na tydzień. Tylko że to byś musiała jakoś w przyszłym tygodniu, bo potem to masz urodziny i to zaraz szkoła, więc zastanów się.
-Okej. Bawcie się dobrze!- przytuliłam się do obojga rodziców i zamknęłam drzwi. Była dopiero 15. W mojej głowie wciąż wiła się myśl o ciąży. Weszłam do mojego pokoju, założyłam nową spódnicę i zaczęłam przeglądać się w dużych lustrzanych drzwiach szafy. Położyłam rękę na brzuchu i powiedziałam szeptem "nie, to nie możliwe." "Tak to jest możliwe" odezwało się moje drugie ja. Szybko zdjęłam spódnicę i założyłam spodnie, w których byłam wcześniej i zadzwoniłam do Sebastiana.
-Hej, mógłbyś przyjechać?
-Cześć mała! Pewnie, a coś się stało?
-Nie. Znaczy tak. W sumie to nie wiem. Za ile będziesz?
-Za pół godziny.
-Dobrze, to ja czekam, pa.
-Kocham cię, wiesz?
-Wiem, cześć.-rzuciłam na pożegnanie i szybko się rozłączyłam czując, że łzy napływają mi do oczu. Kocha mnie. A jeśli faktycznie jestem w ciąży? Dalej mnie będzie kochał, czy mnie zostawi? Tak bardzo się bałam... Poszłam do łazienki, bo musiałam doprowadzić się do ładu. Nie chciałam żeby Seba się czegoś domyślał. Zmyłam stary makijaż i na nowo zrobiłam kreski. Nie było to łatwe, gdyż trzęsły mi się ręce. Kiedy skończyłam zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Hej kotek.-powiedział jak zawsze uśmiechnięty Sebastian. Miał na sobie granatowy sweter, buty Nike, jeansy i białą koszulkę. 
-Hej.-odpowiedziałam sztucznie się uśmiechając. Wpuściłam chłopaka do środka i powiedziałam żeby się nie rozbierał bo wychodzimy. Seba nie protestował, tylko czekał cierpliwie gdy zakładałam buty. Już po chwili byliśmy na zewnątrz i kierowaliśmy się w stronę naszego miejsca-nad Wisłę. 
-Widziałam dzisiaj Tomka z jakąś dziewczyną. 
-Spotyka się z kimś. 
-To fajnie. Może nareszcie da nam spokój. 
-Mam nadzieję.-doszliśmy nad Wisłę i usiedliśmy prawie na samym dole.
-To o czym chciałaś pogadać? 
-W sumie nie wiem jak zacząć. 
-Najlepiej od początku.-uśmiechnął się Seba. 
-Tak, łatwo powiedzieć.-Wzięłam głęboki oddech i spojrzałam na Sebastiana.- Słuchaj od pewnego czasu zaczęłam myśleć, że mogę być...być w ciąży. 
-Czekaj...możesz powtórzyć?- powiedział Seba, a jego ton zmienił się nie do poznania.
Spuściłam wzrok i powtórzyłam ostatnie cztery słowa.
 -M o g ę  b y ć  w  c i ą ż y... 

-Przepraszam bardzo jakim cudem?! 
-Mnie się pytasz?!- wstałam ze schodka, by spojrzeć chłopakowi w oczy. - I za pewne jest to moja wina, tak?!-mój głos zaczął się łamać, a do oczu napłynęły mi łzy.
-No a czyja? Kurwa!-chłopak wziął się za głowę i zaczął chodzić nerwowo wokół. Ponownie usiadłam na ziemi i przeczesałam włosy. Starałam się ukryć łzy, ale nie było to łatwe. 
-Gdzie ty idziesz?-podniosłam głowę ocierając łzy.
-Nie wiem.- odpowiedział i odszedł. Tak po prostu odszedł i zostawił mnie samą. Samą z tym wszystkim. Może i panikuję, może nie jestem w ciąży, a tym wszystkim zepsułam mój związek. Poczułam jak rozpadam się i tracę to co było jak do tej pory dla mnie najważniejsze. Tracę Sebastiana. Osobę z którą byłam szczęśliwa. Otarłam łzy i wstałam. Ruszyłam w stronę domu. Nie chciałam tam iść. Nie chciałam siedzieć tam sama. Całkowicie sama z tym wszystkim. Chciałam, żeby Seba był przy mnie, przytulił mnie i powiedział że  wszystko będzie dobrze. Dotarłam do domu i nie przebierając się położyłam się na łóżku. Leżałam tak w ciszy i bez ruchu zastanawiając się, co teraz będzie...


poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdział XXX

Obudziłam się po 11 i wciąż byłam śpiąca. To wszystko wina Seby. Gdyby nie on, nie poszłabym spać o 4, chociaż z drugiej strony uwielbiam z nim rozmawiać. Miałam nadzieję, że dzisiejszy dzień będzie lepszy od wczorajszego. Wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Było pochmurno, a termometr wskazywał 11 stopni. Otworzyłam szafę i wyjęłam z niej czarne spodnie dresowe i szarą bluzę Adidasa. Poszłam do łazienki, zrobiłam poranną toaletę i uczesałam się. Spięłam włosy w kok, a grzywkę ułożyłam na prosto. Wróciłam do pokoju i posprzątałam trochę. Potem zjadłam śniadanie i usadowiłam się w salonie z laptopem na kolanach. W międzyczasie zaczął padać deszcz, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że nigdzie dziś nie wyjdę. Przejrzałam kilka stron, po czym zabrałam się za oglądanie drugiego sezonu Pretty Little Liars, ponieważ pierwszy skończyłam dzień wcześniej. Zdążyłam obejrzeć jeden odcinek i usłyszałam dzwonek do drzwi.
-O hej.
-Hej Maju. - Seba uśmiechnął się do mnie, a ja odwzajemniłam uśmiech. - Mogę wejść?
-Tak jasne. - zamknęłam za nim drzwi, a Sebastian przytulił mnie do siebie i pocałował czule. Kochałam nasze pocałunki. Były szczere i prawdziwe. Weszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie. - Chcesz coś do picia?
-Nie, dzięki. Mam nadzieję, że ci nie przeszkadzam.
-Jasne, że nie. Nie robiłam nic ambitnego. To znaczy zaczęłam drugi sezon serialu.
-Ej, beze mnie? I co, teraz tego nie nadrobię. - powiedział, a ja wybuchnęłam śmiechem.
-Dasz radę. - powiedziałam przytulając się do niego.
-Robisz coś dzisiaj?
-Ola u mnie nocuje, ale dopiero wieczorem. A tak w ogóle to fajnie, że wpadłeś.
-Też się cieszę. No to skoro nie masz planów na teraz, to ja chyba mam pewien pomysł.-Sebastian uśmiechnął się, a z jego oczu można było wyczytać tylko jedno.
-Nie wiem czemu, ale już mi się podoba ten pomysł. Ale...-nie mogłam skończyć, ponieważ mój chłopak zajął moje usta namiętnym pocałunkiem. Zanim się obejrzałam, Sebastian zdjął ze mnie bluzę, a ja jego koszulkę.
-Tęskniłem za tym.-szepnął mi do ucha.
Leżeliśmy obok siebie, cały czas się śmiejąc. Nawet nie wiedziałam czemu.
-Chodź na spacer.-zaproponowałam i wyrwałam się z jego objęć.
-Serio? Teraz?
-Mhm. Przecież nie będziemy tu siedzieć cały dzień.
-Czemu nie?
-A czemu tak? No właśnie. Choodź.- powiedziałam do niego błagalnym tonem.
-Dobra.
-Dziękuję.-pocałowałam go w usta i założyłam bluzę. Pozbierałam resztę swoich rzeczy i poszłam do pokoju. Postanowiłam założyć jeansy, ale zostałam w bluzie
, ponieważ za oknem nadal było pochmurno. Wyszłam z pokoju i założyłam czarne vansy. Sebastian także zdążył się ubrać i nawet "trochę" posprzątać. Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się w stronę parku. Szliśmy cały czas trzymając się za ręce. Byłam szczęśliwa. Szczęśliwa za każdym razem, gdy spędzałam z nim czas. W pewnym momencie przypomniałam sobie pewną rozmowę Tomka i Seby.
-Możemy pogadać? - zapytałam go i zatrzymałam się.
-Tak jasne, siadaj.-Sebastian usiadł na ławce i pokazał swoje kolana. Zgodziłam się i usiadłam na nich.
-No to, o czym chcesz pogadać? - wzięłam głęboki wdech i powiedziałam prosto z mostu.
-Kim jest Weronika?
-Jaka Weronika?
-Przecież wiesz. Rozmawiałeś o niej z Tomkiem.
-Okej. Weronika to była koleżanka Tomka z klasy. Kolegowali się, a Tomek się w niej zakochał. Tylko kiedy Weronika poznała mnie, to zaczęła się do mnie kleić. I w sumie, nie podobała mi się, ale zaczęliśmy ze sobą chodzić. Wtedy Tomek mnie znienawidził. Uznałem, że wolę mieć brata, a nie dziewczynę. Postanowiłem z nią zerwać, a ona od razu poleciała do Tomka. Byli razem chyba 3 miesiące, po czym to Weronika z nim zerwała.
-Myślisz że Tomek chcę się teraz zemścić?
-Podrywając ciebie? Nie wiem, ale nie zdziwiłbym się.
-Nie możesz z nim pogadać? On uważa, że mnie kocha, a jednocześnie zależy mu, żeby zniszczyć nasz związek.
-Spróbuję, ale nie martw się nim. Ja cię kocham i nic tego nie zmieni.-Sebastian przybliżył się do mnie i pocałował mnie namiętnie. Przytuliłam się do niego i posiedzieliśmy razem jeszcze chwilę. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie moja mama, która zawsze dzwoniła w nieodpowiednich momentach.
-Tak mamo?
-Ja wróciłam i będę jechać po zakupy do marketu, a skoro Ola przychodzi, trzeba coś kupić. Jedziesz ze mną?
-No dobra. Zaraz będę.-rozłączyłam się i spojrzałam na Sebastiana. Był smutny i ewidentnie było to widać.- Przepraszam. -popatrzyłam na niego błagalnie.
-No dobra. Odprowadzę cię chociaż.
-Okej.-wstaliśmy z ławki i ruszyliśmy w stronę mojego domu. Byliśmy tam już po chwili. Przytuliłam się do Sebastiana i pożegnałam się z nim. Weszłam do domu, a moja mama czekała już na mnie. Zanim pojechałyśmy ma zakupy zjadłyśmy obiad.
-Możemy jechać? - zapytała się mnie mama, gdy odłożyłam swój talerz do zlewu. 

-Mhm, tak. 
-No to chodź.-wyszłam z mamą i skierowałyśmy się w stronę samochodu.- Co dzisiaj robiłaś?
-W sumie nic konkretnego.
-Widzę, że średnio rozmowna jesteś.
-Oj daj spokój.-odwróciłam się twarzą do okna i zaczęłam patrzeć się w przestrzeń. I znowu nie wiedziałam czemu byłam zła na cały świat. Po 20 minutach dotarłyśmy do sklepu. Zrobiłyśmy zakupy na wieczór i wróciłyśmy do domu. Bez słowa weszłam do swojego pokoju i zalogowałam się na facebooku. Od razu napisała do mnie koleżanka z klasy i zaproponowała spotkanie w większej grupie. Odpisałam, że zastanowię się i do niej napiszę. Zaraz po niej, do akcji wkroczyła Ola. Jak zawsze, przed każdym nocowaniem u mnie pytała się o miliony rzeczy. Poprawiło mi to humor. Powiedziała, że przyjdzie o 20, a ponieważ było jeszcze trochę czasu, postanowiłam się czymś zająć. Poszłam się umyć. Potem wysuszyłam włosy i wyprostowałam je. Czas bardzo mi się dłużył.

Godz. 20.00

-Hej.-przytuliłam się do Oli, gdy tylko weszła do domu.
-Hej słońce.- uśmiechnęła się do mnie.
-Chodź.-pociągnęłam ją za rękę prosto do mojego pokoju. Usiadłyśmy na łóżku i zaczęłyśmy szperać w Internecie. W międzyczasie do mojego pokoju jakieś 3 razy weszła moja mama. Za pierwszym razem przyniosła nam jedzenie, za co byłam jej wdzięczna, za drugim, czy aby na pewno niczego nie potrzebujemy, a za trzecim aby nas uciszyć, ponieważ "Jest już 23, jeśli macie zamiar siedzieć do rana, to chociaż bądźcie cicho, bo ja wcześnie idę do pracy." Gdy moja mama wyszła z pokoju wybuchnęłyśmy śmiechem, a po 2 sekundach do pokoju ponownie zajrzała mama, tylko tym razem posłała mi spojrzenie zabójcy. Kiedy już miałyśmy pewność, że nikt nie wejdzie, zaczęłyśmy rozmawiać.
-No to jak tam u Ciebie i Sebastiana? -zapytała Ola
-Normalnie. Jest okej.
-Czyżby?- zapytała i posłała mi swoje spojrzenie spode łba.
-Tak.-oparłam głowę o ścianę i wzięłam głęboki oddech. Czułam się tak samo, jak wtedy gdy wróciłam do domu od Seby.
-Wszystko okej?
-Tak, tylko zakręciło mi się w głowie. Ale to przejdzie zaraz, bo to nie pierwszy raz.
-Majka...-Ola przerwała na chwilę.-Wiem, że to głupie, ale brałaś pod uwagę taki fakt, że może jesteś w... w ciąży?
-Ha ha ha ha, żartujesz sobie.-nigdy wcześniej o tym nie myślałam.-Znaczy wiesz, może i spóźnia mi się okres, ale to nie znaczy, że jestem w ciąży.
-Masz zawroty głowy, spóźnia ci się okres i co najważniejsze uprawiasz seks z Sebastianem. Majka, a jeśli jednak...
-Nie mów tego, okej? Nie jestem w ciąży, nie ma mowy. To pewnie jakieś osłabienie, jak nie przejdzie, wtedy zaczniemy się martwić.
-A co zrobisz, jeśli jednak jesteś w ciąży?
-Nie wiem, co zrobię. Ola, serio. Głupia jesteś. Pogadajmy o czymś innym. Ostatnio mówiłaś że chcesz mieć grzywkę.
-No taką jak ty.
-Serio? Zawsze się z niej śmiałaś. I nie wierzę, że chcesz mieć taki hełm jak ja.-powiedziałam śmiejąc się w sumie sama z siebie.
-Mhm. Wbrew pozorom to mi się podoba.
-I że niby mam cię obciąć, tak? -Ola uśmiechnęła się, a jej uśmiech mówił wszystko.-No dobra.
Uznałyśmy, że lepiej będzie zrobić to rano, ponieważ nie chciałam narażać się mojej mamie. Obgadałyśmy jeszcze kilka spraw i o pierwszej postanowiłyśmy obejrzeć jakiś film. Postawiłyśmy na "Paranormal Activity". Po obejrzeniu filmu przez dwie godziny miałam wrażenie, że coś lata po pokoju i bałam się wszystkiego. O 4, mimo późnej pory nie byłyśmy zmęczone, przeciwnie, dopiero się rozkręcałyśmy. Porobiłyśmy sobie zdjęcia, które potem znalazły się na facebooku i na photoblogu, nakręciłyśmy różne filmiki, które także się tam znalazły, co jak się później okazało, nie było dobrym pomysłem
Ponieważ dochodziła już 7, uznałyśmy że nie ma sensu kłaść się spać. Ubrałyśmy się, zjadłyśmy śniadanie i tak jak postanowiłyśmy, zabrałam się na obcinanie grzywki. Wszystko na pozór było dobrze, jednak w mojej głowie wciąż były słowa Oli „Może Ty jesteś w ciąży?”.


Od Autorki:
Bardzo, ale to bardzo chciałam przeprosić za tak długie oczekiwanie na rozdział. Po prostu przez cały czas nie miałam chwili by tak poważnie się za to zabrać. Najpierw byłam na zielonej szkole, a potem zaczęło się poprawianie ocen. Następnie czekałam na korektę, ale tak. Już jest 30 rozdział. Mam do Was tylko jedną prośbę. Jeżeli czytacie tego bloga, bardzo proszę, zostawcie jakiś "ślad". Najlepiej jakby był to komentarz. Jestem po prostu ciekawa, ile osób to czyta i ilu osobom się to podoba. Kolejnego rozdziału spodziewajcie się w czerwcu :)

sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział XXIX


-Co ty tu robisz? -zapytałam, a w moim głosie dało się usłyszeć zdziwienie.
-Musimy pogadać.- odpowiedział Tomek.
-Nie mamy o czym rozmawiać, a poza tym spieszę się.
-Wiem, masz randkę z Sebastianem, ale ja muszę z tobą porozmawiać-prawie wykrzyczał mi to w twarz.
-Masz pięć minut.-wpuściłam go do środka i zamknęłam drzwi.-No więc, o co chodzi?
-Kochasz go?
-Tomek, ile razy mam ci powtarzać, że ja z nim nie zerwę?
-Nie chodzi mi o to. Chodzi mi o to, że go kochasz, nie znaczy że on kocha ciebie.-po tych słowach zamarłam. Jak on mógł mi coś takiego powiedzieć? Doskonale wiedziałam, że coś do mnie czuję, ale nie wiedziałam, że może posunąć się do czegoś takiego.
-O czym ty do cholery mówisz?! Skąd ty możesz to wiedzieć? A z resztą nieważne. Wyjdź stąd.
-Majka posłuchaj, tym razem nie kłamię.
-Nie chcę cię słuchać, wyjdź.
-Chcę ci tylko powiedzieć, że..
-Wynoś się!- przerwałam mu, a łzy zaczęły mi napływać do oczu. Tomek to zauważył i bez słowa opuścił mieszkanie, a ja usiadłam na sofie i schowałam głowę w dłoniach. Po kilku minutach uznałam, że to co mówi Tomek może być kłamstwem, bo przecież, od pewnego czasu chciał zniszczyć nasz związek. Nawet już mnie nie interesowało co chciał powiedzieć gdy mu przerwałam. Doprowadziłam się do ładu i wyszłam z domu.
 Na umówione miejsce dotarłam po 20 minutach. Weszłam do kawiarni i  zaczęłam szukać Sebastiana. Nigdzie go nie było. Spojrzałam na zegarek, zostało jeszcze dużo czasu. Zajęłam pierwszy wolny stolik, który zobaczyłam. W mojej głowie znowu zaczęłam analizować to, co powiedział, a raczej próbował powiedzieć mi Tomek. Nie wierzyłam w żadne jego słowo. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Sebastiana.
-Hej kotek.-powiedział i czule pocałował mnie w usta.
-No hej.-uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił uśmiech.
-Zamówiłaś coś?- pokręciłam przecząco głową, a Sebastian wstał ze swojego miejsca i podszedł złożyć zamówienie, mimo iż nie wiedział na co miałam ochotę. Po chwili wrócił, podszedł do mnie i dał mi małe pudełeczko. Bez wahania otworzyłam i moim oczom ukazał się srebrny łańcuszek z literką „S”.
-Jest piękny.
-Jak ty.-moją twarz oblał rumieniec, który starłam się ukryć, co nie było łatwe, ponieważ Sebastian odgarnął włosy, które w tym momencie idealnie zasłaniały moją twarz i pocałował mnie. Nie będąc gorsza, podałam mu torebkę z moim prezentem.
-To dla ciebie.- Seba gdy tylko zobaczył prezent uśmiechnął się i po raz kolejny mnie pocałował. Kochałam go i ufałam mu. Żadne słowa Tomka, nie mogły tego zmienić. Kiedy już odkleiliśmy się od siebie i zajęliśmy swoje miejsca, do naszego stoły podeszła kelnerka stawiając przed nami zamówienie. W kawiarni byliśmy ponad godzinę. Potem wybraliśmy się nad Wisłę. To miejsce było niesamowite, takie.. nasze. Zwłaszcza, gdy towarzyszył nam zachód słońca. Usiedliśmy na samym dole i przytuliliśmy się. Nie musieliśmy rozmawiać. Było nam dobrze bez rozmów. Wystarczyło, że byliśmy tam razem. I nikt, ani nic, nie mogło tego zepsuć. Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Sebastian co jakiś czas całował mnie w głowę, albo w usta.
-Kocham cię.-powiedział odwracając się w moją stronę i patrząc mi w oczy.
-Ja ciebie też. Chcę żeby tak było zawsze.
-Obiecuję, że tak będzie.-pocałowaliśmy się i postanowiliśmy się przejść. Stanęło na tym, że poszliśmy do Sebastiana
 Weszliśmy do jego pokoju zamykając drzwi za sobą. Usiadłam na łóżku a Sebastian obok mnie.
-Ej, co się dzieje? Jakaś taka smutna jesteś.
-Wydaje ci się.-uśmiechnęłam się, żeby przekonać go, że nic mi nie jest. Sebastian ujął moją twarz w swoje ręce i zaczął mnie namiętnie całować. Miałam wrażenie, że na tym się nie skończy. Sebastian delikatnie położył mnie na łóżku cały czas całując. Po chwili zaczął zdejmować ze mnie najpierw kurtkę, którą miałam na sobie, a po chwili bluzkę. Położyłam swoje ręce na jego ramionach i przyciągnęłam go do siebie. Chłopak spojrzał na mnie z uśmiechem.
-Tylko spokojniej, ktoś może nas nakryć
-Spokojnie nikt tu nie wejdzie-i znów zaczął mnie całować.
-Seba, proszę cię.-próbowałam go przekonać, śmiejąc się
-No dobrze-podał mi bluzkę, uśmiechnął się pokazując mi swoje dołeczki, od których byłam już uzależniona i pocałował mnie. Niestety tą idealną sytuację zepsuł dzwoniący telefon. Uwolniłam się od ust mojego chłopaka i wyciągnęłam go z torby.
-Halo?
-No gdzie ty jesteś?- usłyszałam zdenerwowaną mamę
-U Sebastiana-próbowałam jej odpowiedzieć, co nie było łatwe, ponieważ mój chłopak składał cały czas pocałunki na mojej szyi, co niewątpliwie mi się podobało, ale zarazem mnie łaskotało. 
-Wracaj już.
-Mamo...
-Nie dyskutuj ze mną. Jest już późno i chcę, żebyś wracała do domu.
-Dobra.-rozłączyłam się i założyłam kurtkę.
-Idziesz już?
-Nie mam wyjścia. 
-To czekaj, odprowadzę cię.
-Nie musisz. Zobaczymy się jutro?
-Mhm.- pocałowaliśmy się na pożegnanie i opuściłam jego pokój, przez przypadek wpadając na Tomka. Nie powiedział ani słowa, tylko zmierzył mnie wzrokiem i poszedł dalej. Wyszłam z mieszkania i pokierowałam się do domu. 
 Zajrzałam do salonu, gdzie siedzieli moi rodzice, rzuciłam im krótkie "cześć" i poszłam do pokoju. Wyciągnęłam z szafy piżamę i postanowiłam wziąć prysznic. Kąpiel zajęła mi niecałe 20 minut, już po chwili siedziałam na łóżku z laptopem na kolanach. Ogarnęłam Facebook’a, pogadałam chwilę z Ola na Skype’ie i umówiłyśmy się, że przyjdzie jutro do mnie na noc. Potem obejrzałam kilka odcinków mojego ulubionego serialu i chciałam iść spać, lecz na Skype’ie pojawił się Sebastian i zadzwonił do mnie, rozmawialiśmy do 4 rano i zasnęliśmy razem „na odległość”.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział XXVIII

 Obudziły mnie promienie słońce, które przebijały nawet zasłony. Na zegarku była dopiero 7:13, a ja swoja pobudkę miałam zaplanowaną dopiero na 8. Przetarłam oczy i uśmiechnęłam się pod nosem. Ten dzień miał być wyjątkowym dniem. Przynajmniej dla mnie i dla Sebastiana... Wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Odsłoniłam i uchyliłam je, a już po chwili moją twarz owiał ciepły podmuch wiatru. Na termometrze było dopiero 9 stopni Celcjusza, ale miałam przeczucie że ten dzień będzie ciepły. "Idealnie" powiedziałam pod nosem i uśmiechnęłam się sama do siebie.
 Wyjęłam z szafy szorty i niebieską bokserkę. Dodatkowo wyniosłam conversy, które znalazłam w szafie. Poszłam do kuchni i zjadłam śniadanie. Moi rodzice już nie spali i słyszałam jak mama szykowała się w łazience, a tata robił coś w sypialni. Do spotkania z moim chłopakiem miałam jeszcze bardzo dożo czasu, ale wiedziałam że będzie to pracowity dzień. Po zjedzonym śniadaniu i ogólnym ogarnięciu postanowiłam zabrać się za robienie prezentu dla Sebastiana. Wpadłam na niego wczoraj wieczorem, gdy siedziałam w pokoju robiąc z nudów bransoletkę z muliny. Mimo ze uważałam to za trochę nudne i dziecinne zajęcie, to nie umiałam tak po prostu do tego nie wracać.
 Usiadłam przy biurku włączając komputer. Już po chwili mogłam zabrać się za prace. Włączyłam muzykę, oczywiście w miarę cicho, ponieważ byłam dopiero 8 i zapewne moi sąsiedzi nie mieli ochoty na "reggae od rana", aczkolwiek ja nie miałam z tym problemu. Od pewnego czasu bardzo często słuchałam reggae,co sprawiało że aż tak bardzo się nie smuciłam i cieszyłam się z życia. Ogólnie ta muzyka zmieniała moje życie, co bardzo mi odpowiadało. Na dodatek uśmiechałam się częściej, co bardzo podobało się Sebastianowi który cały czas powtarzał "jakie to ja mam fajne dołeczki". Nie wiem czy był to przypadek, ale ja mówiłam o jego w ten sam sposób.
 Wydrukowałam prawie wszystkie zdjęcia które miałam na komputerze. Zmarnowałam dużo papieru jak i tuszu w drukarce. To drugie dało się jeszcze przeżyć. Niestety kartki były mojego taty, który nie byłby najszczęśliwszy jeśli by się dowiedział. Zwłaszcza, że nie były to zwykłe białe kartki, tylko jakieś specjalne do drukowania zdjęć. Mało mnie to obchodziło, ponieważ liczyło się to, że robiłam to w dobrej wierze. Poobcinałam wszystkie zdjęcia równo, a w moim przypadku nie było to proste przy czym zeszło mi się z dobre 40 minut. A na dodatek nie wiedziałam czy wykorzystam je wszystkie. Nawet jeśli nie, to wiedziałam że i tak coś z nimi wykombinuje. Ułożyłam je równo w jedna kupkę i usiadłam po turecku wkładając jedna nogę w szparę łączącą podłokietnik na krześle obrotowym. Początkowo nie było to wygodne ale z czasem przyzwyczaiłam się do tego.
-Majka, wychodzimy.-powiedziała moja mama otwierając drzwi do pokoju.
-Okej. A właśnie. Mogłabyś mi zostawić jakieś pieniądze?-mama otworzyła torebkę wyjmując z niej brązowy portfel, który dostała ode mnie na gwiazdkę i położyła mi 50 zł na stoliku nocnym.
-Nie mam drobnych.
-Dobra, oddam Ci resztę.-uśmiechnęłam się i dodałam-Kocham Cie mamo.
-Też Cie kocham.-powiedziała mama i zniknęła za drzwiami. Powybierałam jakieś najładniejsze i najfajniejsze zdjęcia i postanowiłam wybrać się do Emipku po główną część prezentu. Uwolniłam się z mojego fotela i poszłam do łazienki. Rozpuściłam włosy i rozczesałam je dokładnie, przy okazji spinając grzywkę do góry. Wróciłam jeszcze do pokoju pakując do torby najpotrzebniejsze rzeczy. Do kieszeni włożyłam telefon, wzięłam klucze ze stolika i wyszłam z domu. Zamknęłam drzwi i podeszłam do windy. Nie musiałam na nią długo czekać i już po chwili pewnym krokiem szlam chodnikiem w stronę starówki. Do sklepu doszłam w 20 minut. Przez dłuższą chwile zastanawiałam się czy kupić dużą antyramę czy jakąś gotową ramkę na kolarz. Zdecydowałam się na drugi pomysł. Pochodziłam jeszcze trochę po Empiku, po czym postanowiłam wrócić do domu. Na zegarze dochodziła godzina 12, a ja byłam w proszku. Gdy zanosiłam zakupy do pokoju dostałam wiadomość. " Spotkajmy się o 17 pod pomnikiem. Kocham Cie. Sebastian." Odpisałam mu krótkim "Okej . Ja też cie kocham" i zajęłam się robieniem prezentu. Wszystkie potrzebne rzeczy zaniosłam do salonu włączając przy okazji jakąś stacje muzyczna. Jeszcze raz przejrzałam wszystkie zdjęcia i umieściłam je w ramce. Byłam z tego prezentu bardzo dumna. Zapakowałam go jeszcze w prezentową torebkę i położyłam się na sofie. Była dopiero 14, wiec postanowiłam odpocząć godzinę a potem zabrać się za przygotowywanie do randki. Obudził mnie budzik, który nastawiłam żeby nie zaspać. Na zegarku była równo 15. Postanowiłam najpierw coś zjeść, a dopiero potem zacząć się szykować. Zrobiłam sobie kanapki z serem i pomidorem a do tego owocowa herbatę. Po zjedzonym posiłku włożyłam naczynia do zmywarki. Wróciłam do pokoju i wyjęłam z niej różową spódniczkę, szarą bluzkę na ramiączka i do tego jeansową kurtkę. Naszykowałam szare trampki, a paznokcie pomalowałam na różowo. Gdy skończyłam się szykować wzięłam prezent i podeszłam do dużego lustra, które stało w przedpokoju. Przejrzałam się w nim i kiedy otworzyłam drzwi zobaczyłam coś, co było dla mnie dużym zaskoczeniem.

poniedziałek, 18 marca 2013

Rozdział XXVII

Droga powrotna była dla mnie istną męczarnią. Nigdy nie lubiłam podróżować, ale zawsze jakoś przebolałam drogę, niestety nie tym razem. Prawie przez cały czas bolała mnie głowa i było mi niedobrze. Odetchnęłam z ulgą gdy dojechałyśmy z mamą do domu. Wyjęłam swoje rzeczy z bagażnika i poszłam do domu. Weszłam do mieszkania rzucając torby na podłogę i udałam się do swojego pokoju. Bardzo mi go brakowało. Położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy. Nie dane było mi odpocząć, ponieważ już po chwili do pokoju weszła moja mama.
-Mogłaś chociaż wziąć swoje torby do pokoju.-powiedziała kładąc torby na podłodze obok łóżka.
-Tak, tak.-obróciłam się na drugi bok, by leżeć twarzą do ściany.
-Co się dzieje?
-Nic. Źle się czuję.-obróciła mnie w swoją stronę i położyła rękę na moim czole.
-Gorączki nie masz.-powiedziała pod nosem.-To poleż sobie, a ja zrobię ci coś do jedzenia.-nie odpowiedziałam, tylko wróciłam do poprzedniej pozycji. Z czasem poczułam się lepiej. Po jakiś 20 minutach poszłam do kuchni, gdzie moja mama szykowała coś do jedzenia. Usiadłam na krześle i patrzyłam na nią Wiedziałam, że od momentu gdy wsiadłam do samochodu chciała wiedzieć czemu tak na prawdę chciałam wrócić. Jednak o nic nie pytała, na szczęście.
 Po zjedzonej kolacji usiadłam na łóżku i zadzwoniłam do Oli.
-Jesteś w domu?
-Nie. A co?
-Bo chciałam się spotkać, no ale trudno.
-Myślałam że jesteś u Seby. Jestem w górach z rodzicami.
-A kiedy wracasz?
-Za tydzień.
-No dobra. To zadzwoń jak wrócisz to ogarniemy coś.
-Ha ha, okej. Kocham cię. Papa
-Pa.-rzuciłam krótko i rozłączyłam się. Na zegarku była godzina 20:49, a za oknem właśnie zachodziło słońce. Teraz i tak nie było sensu nigdzie wychodzić. Wstałam z łóżka i wyjęłam laptopa z walizki. Zalogowałam się na kilka stron i przypomniałam sobie o zdjęciach, które znajdowały się zarówno u mnie na komputerze jak i na telefonie. Postanowiłam zgrać wszystkie na komputer, poprzerabiać je trochę i co fajniejsze wstawić na facebook’a. Zeszło mi się z tym wszystkim do jedenastej, ponieważ zdjęć było dużo i każde z nich miało swoją własną historię, więc pomiędzy oglądaniem i przerabianiem przypominałam sobie każdą chwilę z wyjazdu.

***

-Idę!!!- wydarłam się, gdy ktoś próbował dobić się do drzwi. Wstałam z łóżka przecierając zaspane oczy, przy okazji sprawdzając godzinę (9:45) i otworzyłam drzwi. Za drzwiami stał Michał.-Co ty tu robisz?- zapytałam się zaspanym głosem.
-Dowiedziałem się że jesteś w domu i pomyślałem, że cię odwiedzą.
-Skąd ta pewność, że chcę żebyś mnie odwiedzał?
-Wpuścisz mnie, czy będziemy tak gadać na klatce.-odsunęłam się od drzwi i wpuściłam go do domu. Jak gdyby nic zaczął iść w kierunku mojego pokoju.
-Do salonu.-poprawiłam go zanim zdążył otworzyć drzwi do mojego pokoju. Nie miałam zamiaru go tam wpuszczać, ponieważ miałam straszny bałagan. Wystarczyło, że moje łóżko nie było pościelone, w końcu przed chwilą wstałam, a poza tym wszędzie walały się moje ciuchy i inne duperele.-Chcesz coś do picia?- zapytałam wchodząc do kuchni.
-Możesz coś dać.-wyjęłam z lodówki sok pomarańczowy, nalałam go do dwóch szklanek i zaniosłam go do salonu.
-Poczekasz chwilę, muszę iść się ubrać?
-Tak, jasne.- poszłam do pokoju a i wyjęłam jakieś ubrania z szafy. Wyciągnęłam
 krótką koszulkę w szaro-czarne paski, krótkie czarne spodenki i przy okazji moje conversy, które nie wiem jak się znalazły w mojej szafie. Wzięłam jeszcze wisiorek z sową, a włosy związałam w kucyk. Wyszłam z pokoju i usidłam na przeciwko Michała.

-To w jakim celu przyszedłeś? -zapytałam podejrzliwie.
-Po prostu chciałem cię odwiedzić.-po tych słowach podniosłam jedną brew do góry.-Dobra, muszę z tobą pogadać.
-O czym?
-O nas.
-Nie ma nas. Od dobrego miesiąca. Zerwaliśmy jakbyś nie pamiętał. I to na dodatek z twojej winy.
-Wiem. Ale chcę to naprawić. Bądźmy razem.
-Żartujesz?

-Nie, czemu?- dodał jakby nigdy nic.
-Ja mam chłopka.
-Serio?
-Tak. I to od dawna.-widać było że ta wiadomość, była dla niego szokiem.
-Ha ha, ja pierdolę! Sorry.-dodał śmiejąc się, ale w jego głosie było widać zakłopotanie.
-Spoko.-dodałam lekko się śmiejąc
-Nie wiedziałem. Serio. To co przyjaźń?
-Przyjaźń.-powiedziałam z uśmiechem. Prawdę mówiąc nie miałam mu za złe tego, że mnie zdradził. Nie wiem czy to dlatego że sama nie była od niego lepsza, czy jednak fakt, że dzięki niemu miałam Sebastiana, sprawił, że cieszyłam się z nim nie jestem. 
-No dobra, je będę spadał. Mam nadzieję, że się niedługo spotkamy.
-Tak jasne.-wstałam z sofy i odprowadziłam Michała do drzwi. 
-To cześć-Na pożegnanie pocałował mnie w policzek.
-No pa.-uśmiechnęłam się i zamknęłam za nim drzwi. Wróciłam do salonu i usidłam na fotelu. Włączyłam telewizor i  zaczęłam szukać czegoś ciekawego. Zatrzymałam się na Esce, gdzie leciał jakiś fajny kawałek. Ruszyłam do kuchni w celu zrobienia sobie śniadania, jednak nie było mi dane skończyć, bo zadzwonił telefon. Podbiegłam do mojego pokoju i odebrałam telefon.
-Hej Seba.
-Hej kochanie.
-Co tam?
-A nic, stęskniłem się za tobą.
-Też za tobą tęsknię.-powiedziałam siadając na łóżku.-Kiedy wracasz?
-Za kilka dni. A poza tym zostawiłaś u mnie koszulkę.-czułam że się uśmiecha.
-Mówiąc u ciebie masz na myśli ogólnie, czy tu ciebie w pokoju?
-U mnie w pokoju.-powiedział śmiejąc się.
-Spoko. Możesz ją sobie zostawić.
-A po co mi twoja koszulka, skoro mam ciebie?
-Jak chcesz. Muszę kończyć, kocham cię. Papa.
-Też cię kocham. Papa.-rozłączyłam się i wróciłam do kuchni. Dokończyłam śniadanie i posprzątałam pokój.

Tydzień później.

-Matko jak ja się cieszę że już jesteś.-powiedziałam przytulając się do mojego chłopaka.
-Też się cieszę, że możemy znowu pobyć razem.-bawił się kosmykiem moich włosów.
-Co dzisiaj robimy?- zapytałam siadając na łóżku.
-Może jakiś film, czy coś?
-No dobra dobra.-poszliśmy do salonu i włączyliśmy film, który i tak mało nas interesował, w końcu mieliśmy siebie.
-Pamiętaj że jutro też się widzimy.
-No wiem. Pamiętam. Do jutra.-pocałowałam go i pożegnaliśmy się.
-Kocham cię. Na razie.- zamknęłam za nim drzwi i postanowiłam zakończyć ten na prawdę męczący dzień.


niedziela, 10 marca 2013

Rozdział XXVI część II

 Stanęłam naprzeciwko Tomka i uśmiechnęłam się lekko. Zastanawiałam się, czy to co zrobię, bardzo odmieni moje życie. Zamknęłam oczy i pocałowałam go. Tomek nawet nie drgnął tylko odwzajemnił mój pocałunek. Na jego ustach było kilka kropelek piwa. Nagle poczułam jego ręce pod moją koszulką. Nie robiłam nic, żeby przestał. Najgorsze było to, że mi się to podobało, mimo tego, że dzisiejszą noc spędziłam z Sebastianem... Kiedy jego ręka zaczęła przesuwać się w górę odsunęłam się od niego. W jego oczach było widać złość.
-Może powiesz że ci się nie podobało?- zapytał
-Pomyślałam, że... Nieważne. Możemy o tym zapomnieć?
-Nie. Oczywiście, że nie. I co, myślisz, że Seba się nie dowie? Oczywiście, że się dowie.
-Nie zrobisz tego.
-Trzeba było najpierw pomyśleć, a dopiero potem migdalić się z bratem swojego chłopka.
-Nie rozumiesz tego, że zrobiłam to, bo czułam, że ci źle, bo nie możesz ze mną być.
-Jesteś tak naiwna.-opadł na fotel i zaśmiał się-Coś mi się wydaje, że twój związek z moim bratem nie potrwa za długo. Kiedy zerwiecie, będziesz ze mną. Przynajmniej my będziemy szczęśliwi.
-Dla mnie to nic nie znaczyło.-powiedziałam łamiącym się głosem.
-A kto ci uwierzy?- Podszedł do mnie i złapał mnie mocno za nadgarstki. Zbliżył swoją twarz do mojej i syknął mi do ucha- Jesteś szmatą. Czujesz się fajna, bo jesteś z Sebastianem, bo z nim śpisz, a przy okazji całujesz się z jego bratem. Oby tak dalej.-pocałował mnie w szyję ja próbowałam wyrwać się z jego żelaznego uścisku. Nieskutecznie. Jednym zwinnym ruchem kopnęłam go w krocze i uciekłam po schodach do pokoju. Opadłam na łóżko i zaczęłam płakać. Płakałam jak małe dziecko. Moja poduszka była mokra. Pocałowałam go tylko dlatego, bo chciałam by poczuł się lepiej. Jeszcze kilka minut wcześniej myślałam „Tomek mnie kocha", a okazało się, że to wszystko co robił i co mówił to zemsta na Sebastianie. Do tej pory moje życie było bezproblemowe, przynajmniej w pewnym sensie. Normalnie przejmowałam się złą oceną, czy  innymi błahymi sprawami. Teraz czułam się nieszczęśliwa i jedyne czego chciałam to wrócić do domu.
***
-Mamo, mogłabyś po mnie przyjechać?
-A co się dzieje?
-Po prostu chcę wrócić do domu.-powiedziałam kręcąc się po pokoju.
-Ja mogę być dopiero wieczorem.
-Okej. Kocham cię mamo.
-Też cię kocham skarbie. Do zobaczenia.-rozłączyłam się i usiadłam na łóżku. Zaczęło mi się kręcić w głowie nie mogłam wydobyć z siebie ani jednego słowa. Powoli podeszłam do okna i otworzyłam je na oścież. Na dworze było zimno i pochmurno. Już po chwili pokój ogarnęło zimne powietrze a ja położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy. Leżałam tak dobre kilkanaście minut. Gdy poczułam się lepiej, wyjęłam z szafy
 czarne rurki i różową koszulę w kratę. Dla odmiany włosy związałam w koka, a grzywkę ułożyłam na prosto. Wyszłam z pokoju i zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie śniadanie i włączyłam jeden z moich ulubionych seriali w telewizji. Po godzinie na dół zszedł Sebastian.

-O ja pierdole. –Powiedział zdziwiony stając z progu.
-Co?
-Ślicznie wyglądasz.
-Ha ha, bez przesady.
-Powinnaś się tak czesać częściej.
-Mhm...-pokiwałam głową. Sebastian usiadł obok i pocałował mnie. Wiedziałam, że wyjeżdżając zrobię mu wielką przykrość, ale nie umiałam inaczej.-Moja mama dzisiaj po mnie przyjedzie.
-Czyli jednak nie chcesz zostać?
-Chcę, ale nie mogę. Mam nadzieję że rozumiesz...
-Oczywiście, że tak. Jeśli to sprawi że będziesz szczęśliwsza, to spoko.-uśmiechnęliśmy się do siebie, po czym przytuliłam się do niego.
-A ty zostajesz?
-Chyba tak. Kocham cię, wiesz?
-Wiem. Ja ciebie też.

Godz. 15.30

-Spakowałaś wszystko?- Usłyszałam głos Tomka za swoimi plecami. 
-Tak. –Odpowiedziałam beznamiętnie.
-Nie martw się. Nie powiem nic Sebastianowi.
-Jakoś ci nie wierzę.
-Trudno. Wczoraj byłem trochę pijany i nie wiem, co było prawdą a co fikcją. Ale nic mu nie powiem.
-Pomyśl, że w tym momencie wyjeżdżam przez ciebie.
-Przepraszam.-rzucił przez ramię i wyszedł z pokoju. "Jak ja go nienawidzę"- syknęłam pod nosem. Nie wiem co mnie podkusiło żeby go całować, ale robiłam to bez uczuć i miałam minimalne poczucie winy. Jedno wiedziałam na pewno, Sebastiana kochałam najbardziej na świecie. Będzie mi brakowało tego wszystkiego co mnie tu spotkało. Jeszcze przed wyjazdem postanowiłam zobaczyć się chociaż z częścią ekipy.
 Na boisku spotkałam wszystkich tych, których chciałam. Nie obyło się od pamiątkowych zdjęć. Będę na nimi tęsknić. Polubiłam ich. Zwłaszcza Jowitę. Była naprawdę fantastyczną osobą. Gdybyśmy spędzały więcej czasu razem, pewnie byśmy się zaprzyjaźniły. Niestety nic nie mogło trwać wiecznie. Moja mama zadzwoniła do mnie o 18 i powiedziała że już jedzie. Postanowiłam wrócić do domu i ostatnie chwile spędzić z Sebastianem.  
 -Dziękuje ci za każdą chwilę, którą z tobą spędziłam. To najlepsze wakacje w moim życiu.
-Taki będzie cały nasz rok.-przytuliłam się do niego i nie miałam zamiaru go puszczać. Niestety moja mama siedziała w aucie i widać było że się niecierpliwi. Pocałowaliśmy się namiętnie i pożegnaliśmy się. Wsiadłam do samochodu i po raz kolejny uciekłam od problemów.

wtorek, 5 marca 2013

Rozdział XXVI część I


Dochodziła godzina 13, a Sebastian nie odzywał się do mnie, mimo, że bardzo tego potrzebowałam. Wbrew pozorom nie miałam mu tego za złe, bo doskonale wiedziałam, że wszystko, to moja wina. Nie potrzebnie wczoraj byłam dla niego wredna. Najbardziej dołujące było to, że teraz siedział obok mnie i ani razu na mnie nie spojrzał.  Postanowiłam  przerwać tę ciszę.
-Seba...-zaczęłam cicho. Po chwili odwrócił do mnie głowę, jego twarz nie wyrażała żadnych emocji.- Musimy pogadać. Wiem, że jest ci to obojętne, ale mnie nie. Nie chcę się kłócić.-westchnęłam głęboko.- Przytłacza mnie ta cała sytuacja z Tomkiem. Nie wiem co mam z tym zrobić.
-Ja też nie.
-Tylko tyle?
-Majka, czemu mnie okłamujesz?
-Ja?
-No raczej nie ja. Czemu nie powiedziałaś mi o karteczce od Tomka?
-Bo wiedziałam jaka będzie twoja reakcja.
-I tylko dlatego mi nic nie powiedziałaś?
-Tak, dlatego. Poza tym to było tego dnia, kiedy oboje byliśmy szczęśliwi. Nie pamiętasz? Nie chciałam, żeby coś takiego zepsuło to co było wtedy i..-nie zdążyłam dokończyć, ponieważ do domu wszedł Tomek.
-Wyjdź.-powiedział Sebastian nawet się nie odwracając. Jednak Tomek miał go w głębokim poważaniu i wszedł do salonu. Przez chwilę miałam ochotę stąmtąd wybiec, ale doszłam do wsniosu, że za długo uciekałam przed wszystkim. Wiedziałam, że w końcu będę musiała stanąć twarzą w twarz z każdym problemem po kolei.
-Majka idź na górę.-powiedział cicho Sebastian. Nie drgnęłam. Uważałam, że muszę być przy tej rozmowie.-Idź na górę.-powiedział głośniej i bardziej stanowczym głosem.
-Nie krzycz na nią!-Sebastian tylko spojrzał na mnie błagalnie, a ja wstałam z kanapy i poszłam do siebie. Nie miałam najmniejszego zamiaru iść do pokoju, więc usiadłam na podłodze tuż za filarem i obserowałam co działo się na dole. Początkowo panowała cisza, jednak już po kilku minutach dało się słyszeć bardzo wyraźne głosy.
-Czemu mi to robisz?-zapytał się Sebastian- Serio nie widzisz tego, że jestem szczęśliwy?
-Seba, wiem że ją kochasz ale ja też ją kocham, nie odpuszczę tak łatwo.
-Czy to jest zemsta za Weronikę?- jego ton spoważniał jeszcze bardziej, a w mojej głowie pojawiło się jedno zasadnicze pytanie "Kim do cholery jest Weronika?!".
-Czemu uważasz, że to zemsta?
-Ponieważ przez to, że ci ją tak jak ty to nazywasz, „odebrałem” ty masz zamiar odebrać mi Majkę. Pomijam oczywiście fakt, że ty z nią wtedy nie byłeś i to ona wybrała z kim chce być. A poza tym mój związek z nią to w sumie była fikcja, a potem i tak się zeszliście. A Majka jest pierwszą dziewczyną, na której serio mi zależy i dziewczyną którą kocham. I przysięgam, że nie dam zniszczyć tego związku.
-Wyobraź sobie, że ja Weronikę też kochałem.
-Ale to są dwie różne bajki! W tym momencie możesz mścić się na mnie, ale nie na niej. Ona nic nie zrobiła.
-Ty niczego nie rozumiesz, to nie jest żadna zemsta, naprawdę coś do niej czuję!
-Dobra mam tego dosyć.-zobaczyłam że Sebastian wstaje z sofy i idzie w kierunku schodów. Pospiesznie wstałam z podłogi i wbiegłam do pokoju. Położyłam się na łóżku przy okazji wyciągając książkę z torby i udając, że czytam. Sebastian nie przyszedł do mnie, lecz mocno trzasnął drzwiami od swego pokoju.

Dwie godziny później.

-Chcę wracać do domu.-oświadczyłam Sebastianowi wchodząc do jego pokoju.
-Dlaczego?-Zapytał zaskoczony i wstał z łóżka jak oparzony.
-Bo mam tego dosyć. Tutaj nie da się wytrzymać. Nie dość, że ty kłócisz się z Tomkiem to jeszcze my zaczynamy się kłócić.
-I uważasz, że najlepszym rozwiązaniem jest tak po prostu wyjechać?!
-A masz inny pomysł?- wstał z łóżka i podszedł do mnie.
-Nie chcę żebyś wyjeżdżała. Poradzimy sobie z tym, razem.-przytuliłam się do niego i poczułam się bezpieczna. Jednak mimo wszystko wiedziałam, że w najbliższym czasie będę musiała odbyć kilka poważnych rozmów  z kilkoma osobami.

Wieczorem.

-Jeżeli tak ma wyglądać nasze godzenie się, to proszę bardzo możemy się kłócić częściej.
-Nie lubię się kłócić.-dodałam z uśmiechem i oparłam głowę o jego nagi tors.
-I co, nadal chcesz wyjechać?- Zapytał bawiąc się kosmykiem moich włosów.
-Ha ha ha, nie wiem. Męczę się tutaj, a przecież czas razem możemy spędzać w Toruniu, bez obecności Tomka.
-No niby tak, ale ja jednak uważam, że lepiej tu zostać i wszystko wyjaśnić, niż ciągnąć każdy problem do Torunia.
-Może masz i rację...-wtuliłam się w niego i czułam jak opuszkami palców dotyka moje nagie plecy. 
***
W ciągu ostatnich kilku dni, bardzo ciężko spałam. Prawie co noc budziłam się i potem z wielkim trudem udawało mi się zasnąć.
Otworzyłam oczy, uwolniłam się z uścisku Seby, założyłam swoje ubrania i poszłam do pokoju. Zabrałam z niego piżamę i udałam się do łazienki. Wzięłam prysznic i zeszłam na dół do kuchni. Zatrzymałam się na ostatnim schodku gdy na fotelu zobaczyłam siedzącego w ciemności Tomka. W jednej chwili miałam ochotę wrócić na górę, ale postanowiłam zaryzykować. Zeszłam, spuściłam wzrok i pospiesznie podeszłam do lodówki. Wyjęłam z niej colę i nalałam ją do szklanki. Cały czas byłam pełna niepokoju, że gdy tylko się obejrzę zobaczę za sobą Tomka. Jednak dzięki Bogu tak się nie stało. Gdy ruszyłam w kierunku schodów, odezwał się cicho.
-Majka, możesz ze mną pogadać?
-O czym?
-Myślę, że wiesz.-odwróciłam się do niego przodem.-Wiem, że pewnie masz do mnie żal, że przez to wszystko nie układa ci się z Sebastianem. Wiem o tym i przepraszam. Nie chciałem żebyś była nieszczęśliwa. Jesteś dla mnie ważna i nie potrafię cię krzywdzić. Zakochałem się w tobie i bardzo chciałbym być na miejscu Sebastiana, ale wiem, że to niemożliwe. Nie mogę też patrzeć na to jak bardzo jesteście szczęśliwi. -w międzyczasie usiadłam na sofie i z niedowierzaniem patrzyłam na Tomka. Nie miałam pojęcia, że mój związek z Sebastianem to dla niego taki wielki ból. Przez kilka minut siedzieliśmy w ciszy, po czym wstałam z sofy i podeszłam do niego...CDN