-Co ty tu robisz? -zapytałam, a w moim głosie dało się usłyszeć zdziwienie.
-Musimy pogadać.- odpowiedział Tomek.
-Nie mamy o czym rozmawiać, a poza tym spieszę się.
-Wiem, masz randkę z Sebastianem, ale ja muszę z tobą porozmawiać-prawie wykrzyczał mi to w twarz.
-Masz pięć minut.-wpuściłam go do środka i zamknęłam drzwi.-No więc, o co chodzi?
-Kochasz go?
-Tomek, ile razy mam ci powtarzać, że ja z nim nie zerwę?
-Nie chodzi mi o to. Chodzi mi o to, że go kochasz, nie znaczy że on kocha ciebie.-po tych słowach zamarłam. Jak on mógł mi coś takiego powiedzieć? Doskonale wiedziałam, że coś do mnie czuję, ale nie wiedziałam, że może posunąć się do czegoś takiego.
-O czym ty do cholery mówisz?! Skąd ty możesz to wiedzieć? A z resztą nieważne. Wyjdź stąd.
-Majka posłuchaj, tym razem nie kłamię.
-Nie chcę cię słuchać, wyjdź.
-Chcę ci tylko powiedzieć, że..
-Wynoś się!- przerwałam mu, a łzy zaczęły mi napływać do oczu. Tomek to zauważył i bez słowa opuścił mieszkanie, a ja usiadłam na sofie i schowałam głowę w dłoniach. Po kilku minutach uznałam, że to co mówi Tomek może być kłamstwem, bo przecież, od pewnego czasu chciał zniszczyć nasz związek. Nawet już mnie nie interesowało co chciał powiedzieć gdy mu przerwałam. Doprowadziłam się do ładu i wyszłam z domu.
Na umówione miejsce dotarłam po 20 minutach. Weszłam do kawiarni i zaczęłam szukać Sebastiana. Nigdzie go nie było. Spojrzałam na zegarek, zostało jeszcze dużo czasu. Zajęłam pierwszy wolny stolik, który zobaczyłam. W mojej głowie znowu zaczęłam analizować to, co powiedział, a raczej próbował powiedzieć mi Tomek. Nie wierzyłam w żadne jego słowo. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Sebastiana.
-Hej kotek.-powiedział i czule pocałował mnie w usta.
-No hej.-uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił uśmiech.
-Zamówiłaś coś?- pokręciłam przecząco głową, a Sebastian wstał ze swojego miejsca i podszedł złożyć zamówienie, mimo iż nie wiedział na co miałam ochotę. Po chwili wrócił, podszedł do mnie i dał mi małe pudełeczko. Bez wahania otworzyłam i moim oczom ukazał się srebrny łańcuszek z literką „S”.
-Jest piękny.
-Jak ty.-moją twarz oblał rumieniec, który starłam się ukryć, co nie było łatwe, ponieważ Sebastian odgarnął włosy, które w tym momencie idealnie zasłaniały moją twarz i pocałował mnie. Nie będąc gorsza, podałam mu torebkę z moim prezentem.
-To dla ciebie.- Seba gdy tylko zobaczył prezent uśmiechnął się i po raz kolejny mnie pocałował. Kochałam go i ufałam mu. Żadne słowa Tomka, nie mogły tego zmienić. Kiedy już odkleiliśmy się od siebie i zajęliśmy swoje miejsca, do naszego stoły podeszła kelnerka stawiając przed nami zamówienie. W kawiarni byliśmy ponad godzinę. Potem wybraliśmy się nad Wisłę. To miejsce było niesamowite, takie.. nasze. Zwłaszcza, gdy towarzyszył nam zachód słońca. Usiedliśmy na samym dole i przytuliliśmy się. Nie musieliśmy rozmawiać. Było nam dobrze bez rozmów. Wystarczyło, że byliśmy tam razem. I nikt, ani nic, nie mogło tego zepsuć. Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Sebastian co jakiś czas całował mnie w głowę, albo w usta.
-Kocham cię.-powiedział odwracając się w moją stronę i patrząc mi w oczy.
-Ja ciebie też. Chcę żeby tak było zawsze.
-Obiecuję, że tak będzie.-pocałowaliśmy się i postanowiliśmy się przejść. Stanęło na tym, że poszliśmy do Sebastiana
Weszliśmy do jego pokoju zamykając drzwi za sobą. Usiadłam na łóżku a Sebastian obok mnie.
-Ej, co się dzieje? Jakaś taka smutna jesteś.
-Wydaje ci się.-uśmiechnęłam się, żeby przekonać go, że nic mi nie jest. Sebastian ujął moją twarz w swoje ręce i zaczął mnie namiętnie całować. Miałam wrażenie, że na tym się nie skończy. Sebastian delikatnie położył mnie na łóżku cały czas całując. Po chwili zaczął zdejmować ze mnie najpierw kurtkę, którą miałam na sobie, a po chwili bluzkę. Położyłam swoje ręce na jego ramionach i przyciągnęłam go do siebie. Chłopak spojrzał na mnie z uśmiechem.
-Tylko spokojniej, ktoś może nas nakryć
-Spokojnie nikt tu nie wejdzie-i znów zaczął mnie całować.
-Seba, proszę cię.-próbowałam go przekonać, śmiejąc się
-No dobrze-podał mi bluzkę, uśmiechnął się pokazując mi swoje dołeczki, od których byłam już uzależniona i pocałował mnie. Niestety tą idealną sytuację zepsuł dzwoniący telefon. Uwolniłam się od ust mojego chłopaka i wyciągnęłam go z torby.
-Halo?
-No gdzie ty jesteś?- usłyszałam zdenerwowaną mamę
-U Sebastiana-próbowałam jej odpowiedzieć, co nie było łatwe, ponieważ mój chłopak składał cały czas pocałunki na mojej szyi, co niewątpliwie mi się podobało, ale zarazem mnie łaskotało.
-Wracaj już.
-Mamo...
-Nie dyskutuj ze mną. Jest już późno i chcę, żebyś wracała do domu.
-Dobra.-rozłączyłam się i założyłam kurtkę.
-Idziesz już?
-Nie mam wyjścia.
-To czekaj, odprowadzę cię.
-Nie musisz. Zobaczymy się jutro?
-Mhm.- pocałowaliśmy się na pożegnanie i opuściłam jego pokój, przez przypadek wpadając na Tomka. Nie powiedział ani słowa, tylko zmierzył mnie wzrokiem i poszedł dalej. Wyszłam z mieszkania i pokierowałam się do domu.
Zajrzałam do salonu, gdzie siedzieli moi rodzice, rzuciłam im krótkie "cześć" i poszłam do pokoju. Wyciągnęłam z szafy piżamę i postanowiłam wziąć prysznic. Kąpiel zajęła mi niecałe 20 minut, już po chwili siedziałam na łóżku z laptopem na kolanach. Ogarnęłam Facebook’a, pogadałam chwilę z Ola na Skype’ie i umówiłyśmy się, że przyjdzie jutro do mnie na noc. Potem obejrzałam kilka odcinków mojego ulubionego serialu i chciałam iść spać, lecz na Skype’ie pojawił się Sebastian i zadzwonił do mnie, rozmawialiśmy do 4 rano i zasnęliśmy razem „na odległość”.
