poniedziałek, 18 marca 2013

Rozdział XXVII

Droga powrotna była dla mnie istną męczarnią. Nigdy nie lubiłam podróżować, ale zawsze jakoś przebolałam drogę, niestety nie tym razem. Prawie przez cały czas bolała mnie głowa i było mi niedobrze. Odetchnęłam z ulgą gdy dojechałyśmy z mamą do domu. Wyjęłam swoje rzeczy z bagażnika i poszłam do domu. Weszłam do mieszkania rzucając torby na podłogę i udałam się do swojego pokoju. Bardzo mi go brakowało. Położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy. Nie dane było mi odpocząć, ponieważ już po chwili do pokoju weszła moja mama.
-Mogłaś chociaż wziąć swoje torby do pokoju.-powiedziała kładąc torby na podłodze obok łóżka.
-Tak, tak.-obróciłam się na drugi bok, by leżeć twarzą do ściany.
-Co się dzieje?
-Nic. Źle się czuję.-obróciła mnie w swoją stronę i położyła rękę na moim czole.
-Gorączki nie masz.-powiedziała pod nosem.-To poleż sobie, a ja zrobię ci coś do jedzenia.-nie odpowiedziałam, tylko wróciłam do poprzedniej pozycji. Z czasem poczułam się lepiej. Po jakiś 20 minutach poszłam do kuchni, gdzie moja mama szykowała coś do jedzenia. Usiadłam na krześle i patrzyłam na nią Wiedziałam, że od momentu gdy wsiadłam do samochodu chciała wiedzieć czemu tak na prawdę chciałam wrócić. Jednak o nic nie pytała, na szczęście.
 Po zjedzonej kolacji usiadłam na łóżku i zadzwoniłam do Oli.
-Jesteś w domu?
-Nie. A co?
-Bo chciałam się spotkać, no ale trudno.
-Myślałam że jesteś u Seby. Jestem w górach z rodzicami.
-A kiedy wracasz?
-Za tydzień.
-No dobra. To zadzwoń jak wrócisz to ogarniemy coś.
-Ha ha, okej. Kocham cię. Papa
-Pa.-rzuciłam krótko i rozłączyłam się. Na zegarku była godzina 20:49, a za oknem właśnie zachodziło słońce. Teraz i tak nie było sensu nigdzie wychodzić. Wstałam z łóżka i wyjęłam laptopa z walizki. Zalogowałam się na kilka stron i przypomniałam sobie o zdjęciach, które znajdowały się zarówno u mnie na komputerze jak i na telefonie. Postanowiłam zgrać wszystkie na komputer, poprzerabiać je trochę i co fajniejsze wstawić na facebook’a. Zeszło mi się z tym wszystkim do jedenastej, ponieważ zdjęć było dużo i każde z nich miało swoją własną historię, więc pomiędzy oglądaniem i przerabianiem przypominałam sobie każdą chwilę z wyjazdu.

***

-Idę!!!- wydarłam się, gdy ktoś próbował dobić się do drzwi. Wstałam z łóżka przecierając zaspane oczy, przy okazji sprawdzając godzinę (9:45) i otworzyłam drzwi. Za drzwiami stał Michał.-Co ty tu robisz?- zapytałam się zaspanym głosem.
-Dowiedziałem się że jesteś w domu i pomyślałem, że cię odwiedzą.
-Skąd ta pewność, że chcę żebyś mnie odwiedzał?
-Wpuścisz mnie, czy będziemy tak gadać na klatce.-odsunęłam się od drzwi i wpuściłam go do domu. Jak gdyby nic zaczął iść w kierunku mojego pokoju.
-Do salonu.-poprawiłam go zanim zdążył otworzyć drzwi do mojego pokoju. Nie miałam zamiaru go tam wpuszczać, ponieważ miałam straszny bałagan. Wystarczyło, że moje łóżko nie było pościelone, w końcu przed chwilą wstałam, a poza tym wszędzie walały się moje ciuchy i inne duperele.-Chcesz coś do picia?- zapytałam wchodząc do kuchni.
-Możesz coś dać.-wyjęłam z lodówki sok pomarańczowy, nalałam go do dwóch szklanek i zaniosłam go do salonu.
-Poczekasz chwilę, muszę iść się ubrać?
-Tak, jasne.- poszłam do pokoju a i wyjęłam jakieś ubrania z szafy. Wyciągnęłam
 krótką koszulkę w szaro-czarne paski, krótkie czarne spodenki i przy okazji moje conversy, które nie wiem jak się znalazły w mojej szafie. Wzięłam jeszcze wisiorek z sową, a włosy związałam w kucyk. Wyszłam z pokoju i usidłam na przeciwko Michała.

-To w jakim celu przyszedłeś? -zapytałam podejrzliwie.
-Po prostu chciałem cię odwiedzić.-po tych słowach podniosłam jedną brew do góry.-Dobra, muszę z tobą pogadać.
-O czym?
-O nas.
-Nie ma nas. Od dobrego miesiąca. Zerwaliśmy jakbyś nie pamiętał. I to na dodatek z twojej winy.
-Wiem. Ale chcę to naprawić. Bądźmy razem.
-Żartujesz?

-Nie, czemu?- dodał jakby nigdy nic.
-Ja mam chłopka.
-Serio?
-Tak. I to od dawna.-widać było że ta wiadomość, była dla niego szokiem.
-Ha ha, ja pierdolę! Sorry.-dodał śmiejąc się, ale w jego głosie było widać zakłopotanie.
-Spoko.-dodałam lekko się śmiejąc
-Nie wiedziałem. Serio. To co przyjaźń?
-Przyjaźń.-powiedziałam z uśmiechem. Prawdę mówiąc nie miałam mu za złe tego, że mnie zdradził. Nie wiem czy to dlatego że sama nie była od niego lepsza, czy jednak fakt, że dzięki niemu miałam Sebastiana, sprawił, że cieszyłam się z nim nie jestem. 
-No dobra, je będę spadał. Mam nadzieję, że się niedługo spotkamy.
-Tak jasne.-wstałam z sofy i odprowadziłam Michała do drzwi. 
-To cześć-Na pożegnanie pocałował mnie w policzek.
-No pa.-uśmiechnęłam się i zamknęłam za nim drzwi. Wróciłam do salonu i usidłam na fotelu. Włączyłam telewizor i  zaczęłam szukać czegoś ciekawego. Zatrzymałam się na Esce, gdzie leciał jakiś fajny kawałek. Ruszyłam do kuchni w celu zrobienia sobie śniadania, jednak nie było mi dane skończyć, bo zadzwonił telefon. Podbiegłam do mojego pokoju i odebrałam telefon.
-Hej Seba.
-Hej kochanie.
-Co tam?
-A nic, stęskniłem się za tobą.
-Też za tobą tęsknię.-powiedziałam siadając na łóżku.-Kiedy wracasz?
-Za kilka dni. A poza tym zostawiłaś u mnie koszulkę.-czułam że się uśmiecha.
-Mówiąc u ciebie masz na myśli ogólnie, czy tu ciebie w pokoju?
-U mnie w pokoju.-powiedział śmiejąc się.
-Spoko. Możesz ją sobie zostawić.
-A po co mi twoja koszulka, skoro mam ciebie?
-Jak chcesz. Muszę kończyć, kocham cię. Papa.
-Też cię kocham. Papa.-rozłączyłam się i wróciłam do kuchni. Dokończyłam śniadanie i posprzątałam pokój.

Tydzień później.

-Matko jak ja się cieszę że już jesteś.-powiedziałam przytulając się do mojego chłopaka.
-Też się cieszę, że możemy znowu pobyć razem.-bawił się kosmykiem moich włosów.
-Co dzisiaj robimy?- zapytałam siadając na łóżku.
-Może jakiś film, czy coś?
-No dobra dobra.-poszliśmy do salonu i włączyliśmy film, który i tak mało nas interesował, w końcu mieliśmy siebie.
-Pamiętaj że jutro też się widzimy.
-No wiem. Pamiętam. Do jutra.-pocałowałam go i pożegnaliśmy się.
-Kocham cię. Na razie.- zamknęłam za nim drzwi i postanowiłam zakończyć ten na prawdę męczący dzień.


niedziela, 10 marca 2013

Rozdział XXVI część II

 Stanęłam naprzeciwko Tomka i uśmiechnęłam się lekko. Zastanawiałam się, czy to co zrobię, bardzo odmieni moje życie. Zamknęłam oczy i pocałowałam go. Tomek nawet nie drgnął tylko odwzajemnił mój pocałunek. Na jego ustach było kilka kropelek piwa. Nagle poczułam jego ręce pod moją koszulką. Nie robiłam nic, żeby przestał. Najgorsze było to, że mi się to podobało, mimo tego, że dzisiejszą noc spędziłam z Sebastianem... Kiedy jego ręka zaczęła przesuwać się w górę odsunęłam się od niego. W jego oczach było widać złość.
-Może powiesz że ci się nie podobało?- zapytał
-Pomyślałam, że... Nieważne. Możemy o tym zapomnieć?
-Nie. Oczywiście, że nie. I co, myślisz, że Seba się nie dowie? Oczywiście, że się dowie.
-Nie zrobisz tego.
-Trzeba było najpierw pomyśleć, a dopiero potem migdalić się z bratem swojego chłopka.
-Nie rozumiesz tego, że zrobiłam to, bo czułam, że ci źle, bo nie możesz ze mną być.
-Jesteś tak naiwna.-opadł na fotel i zaśmiał się-Coś mi się wydaje, że twój związek z moim bratem nie potrwa za długo. Kiedy zerwiecie, będziesz ze mną. Przynajmniej my będziemy szczęśliwi.
-Dla mnie to nic nie znaczyło.-powiedziałam łamiącym się głosem.
-A kto ci uwierzy?- Podszedł do mnie i złapał mnie mocno za nadgarstki. Zbliżył swoją twarz do mojej i syknął mi do ucha- Jesteś szmatą. Czujesz się fajna, bo jesteś z Sebastianem, bo z nim śpisz, a przy okazji całujesz się z jego bratem. Oby tak dalej.-pocałował mnie w szyję ja próbowałam wyrwać się z jego żelaznego uścisku. Nieskutecznie. Jednym zwinnym ruchem kopnęłam go w krocze i uciekłam po schodach do pokoju. Opadłam na łóżko i zaczęłam płakać. Płakałam jak małe dziecko. Moja poduszka była mokra. Pocałowałam go tylko dlatego, bo chciałam by poczuł się lepiej. Jeszcze kilka minut wcześniej myślałam „Tomek mnie kocha", a okazało się, że to wszystko co robił i co mówił to zemsta na Sebastianie. Do tej pory moje życie było bezproblemowe, przynajmniej w pewnym sensie. Normalnie przejmowałam się złą oceną, czy  innymi błahymi sprawami. Teraz czułam się nieszczęśliwa i jedyne czego chciałam to wrócić do domu.
***
-Mamo, mogłabyś po mnie przyjechać?
-A co się dzieje?
-Po prostu chcę wrócić do domu.-powiedziałam kręcąc się po pokoju.
-Ja mogę być dopiero wieczorem.
-Okej. Kocham cię mamo.
-Też cię kocham skarbie. Do zobaczenia.-rozłączyłam się i usiadłam na łóżku. Zaczęło mi się kręcić w głowie nie mogłam wydobyć z siebie ani jednego słowa. Powoli podeszłam do okna i otworzyłam je na oścież. Na dworze było zimno i pochmurno. Już po chwili pokój ogarnęło zimne powietrze a ja położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy. Leżałam tak dobre kilkanaście minut. Gdy poczułam się lepiej, wyjęłam z szafy
 czarne rurki i różową koszulę w kratę. Dla odmiany włosy związałam w koka, a grzywkę ułożyłam na prosto. Wyszłam z pokoju i zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie śniadanie i włączyłam jeden z moich ulubionych seriali w telewizji. Po godzinie na dół zszedł Sebastian.

-O ja pierdole. –Powiedział zdziwiony stając z progu.
-Co?
-Ślicznie wyglądasz.
-Ha ha, bez przesady.
-Powinnaś się tak czesać częściej.
-Mhm...-pokiwałam głową. Sebastian usiadł obok i pocałował mnie. Wiedziałam, że wyjeżdżając zrobię mu wielką przykrość, ale nie umiałam inaczej.-Moja mama dzisiaj po mnie przyjedzie.
-Czyli jednak nie chcesz zostać?
-Chcę, ale nie mogę. Mam nadzieję że rozumiesz...
-Oczywiście, że tak. Jeśli to sprawi że będziesz szczęśliwsza, to spoko.-uśmiechnęliśmy się do siebie, po czym przytuliłam się do niego.
-A ty zostajesz?
-Chyba tak. Kocham cię, wiesz?
-Wiem. Ja ciebie też.

Godz. 15.30

-Spakowałaś wszystko?- Usłyszałam głos Tomka za swoimi plecami. 
-Tak. –Odpowiedziałam beznamiętnie.
-Nie martw się. Nie powiem nic Sebastianowi.
-Jakoś ci nie wierzę.
-Trudno. Wczoraj byłem trochę pijany i nie wiem, co było prawdą a co fikcją. Ale nic mu nie powiem.
-Pomyśl, że w tym momencie wyjeżdżam przez ciebie.
-Przepraszam.-rzucił przez ramię i wyszedł z pokoju. "Jak ja go nienawidzę"- syknęłam pod nosem. Nie wiem co mnie podkusiło żeby go całować, ale robiłam to bez uczuć i miałam minimalne poczucie winy. Jedno wiedziałam na pewno, Sebastiana kochałam najbardziej na świecie. Będzie mi brakowało tego wszystkiego co mnie tu spotkało. Jeszcze przed wyjazdem postanowiłam zobaczyć się chociaż z częścią ekipy.
 Na boisku spotkałam wszystkich tych, których chciałam. Nie obyło się od pamiątkowych zdjęć. Będę na nimi tęsknić. Polubiłam ich. Zwłaszcza Jowitę. Była naprawdę fantastyczną osobą. Gdybyśmy spędzały więcej czasu razem, pewnie byśmy się zaprzyjaźniły. Niestety nic nie mogło trwać wiecznie. Moja mama zadzwoniła do mnie o 18 i powiedziała że już jedzie. Postanowiłam wrócić do domu i ostatnie chwile spędzić z Sebastianem.  
 -Dziękuje ci za każdą chwilę, którą z tobą spędziłam. To najlepsze wakacje w moim życiu.
-Taki będzie cały nasz rok.-przytuliłam się do niego i nie miałam zamiaru go puszczać. Niestety moja mama siedziała w aucie i widać było że się niecierpliwi. Pocałowaliśmy się namiętnie i pożegnaliśmy się. Wsiadłam do samochodu i po raz kolejny uciekłam od problemów.

wtorek, 5 marca 2013

Rozdział XXVI część I


Dochodziła godzina 13, a Sebastian nie odzywał się do mnie, mimo, że bardzo tego potrzebowałam. Wbrew pozorom nie miałam mu tego za złe, bo doskonale wiedziałam, że wszystko, to moja wina. Nie potrzebnie wczoraj byłam dla niego wredna. Najbardziej dołujące było to, że teraz siedział obok mnie i ani razu na mnie nie spojrzał.  Postanowiłam  przerwać tę ciszę.
-Seba...-zaczęłam cicho. Po chwili odwrócił do mnie głowę, jego twarz nie wyrażała żadnych emocji.- Musimy pogadać. Wiem, że jest ci to obojętne, ale mnie nie. Nie chcę się kłócić.-westchnęłam głęboko.- Przytłacza mnie ta cała sytuacja z Tomkiem. Nie wiem co mam z tym zrobić.
-Ja też nie.
-Tylko tyle?
-Majka, czemu mnie okłamujesz?
-Ja?
-No raczej nie ja. Czemu nie powiedziałaś mi o karteczce od Tomka?
-Bo wiedziałam jaka będzie twoja reakcja.
-I tylko dlatego mi nic nie powiedziałaś?
-Tak, dlatego. Poza tym to było tego dnia, kiedy oboje byliśmy szczęśliwi. Nie pamiętasz? Nie chciałam, żeby coś takiego zepsuło to co było wtedy i..-nie zdążyłam dokończyć, ponieważ do domu wszedł Tomek.
-Wyjdź.-powiedział Sebastian nawet się nie odwracając. Jednak Tomek miał go w głębokim poważaniu i wszedł do salonu. Przez chwilę miałam ochotę stąmtąd wybiec, ale doszłam do wsniosu, że za długo uciekałam przed wszystkim. Wiedziałam, że w końcu będę musiała stanąć twarzą w twarz z każdym problemem po kolei.
-Majka idź na górę.-powiedział cicho Sebastian. Nie drgnęłam. Uważałam, że muszę być przy tej rozmowie.-Idź na górę.-powiedział głośniej i bardziej stanowczym głosem.
-Nie krzycz na nią!-Sebastian tylko spojrzał na mnie błagalnie, a ja wstałam z kanapy i poszłam do siebie. Nie miałam najmniejszego zamiaru iść do pokoju, więc usiadłam na podłodze tuż za filarem i obserowałam co działo się na dole. Początkowo panowała cisza, jednak już po kilku minutach dało się słyszeć bardzo wyraźne głosy.
-Czemu mi to robisz?-zapytał się Sebastian- Serio nie widzisz tego, że jestem szczęśliwy?
-Seba, wiem że ją kochasz ale ja też ją kocham, nie odpuszczę tak łatwo.
-Czy to jest zemsta za Weronikę?- jego ton spoważniał jeszcze bardziej, a w mojej głowie pojawiło się jedno zasadnicze pytanie "Kim do cholery jest Weronika?!".
-Czemu uważasz, że to zemsta?
-Ponieważ przez to, że ci ją tak jak ty to nazywasz, „odebrałem” ty masz zamiar odebrać mi Majkę. Pomijam oczywiście fakt, że ty z nią wtedy nie byłeś i to ona wybrała z kim chce być. A poza tym mój związek z nią to w sumie była fikcja, a potem i tak się zeszliście. A Majka jest pierwszą dziewczyną, na której serio mi zależy i dziewczyną którą kocham. I przysięgam, że nie dam zniszczyć tego związku.
-Wyobraź sobie, że ja Weronikę też kochałem.
-Ale to są dwie różne bajki! W tym momencie możesz mścić się na mnie, ale nie na niej. Ona nic nie zrobiła.
-Ty niczego nie rozumiesz, to nie jest żadna zemsta, naprawdę coś do niej czuję!
-Dobra mam tego dosyć.-zobaczyłam że Sebastian wstaje z sofy i idzie w kierunku schodów. Pospiesznie wstałam z podłogi i wbiegłam do pokoju. Położyłam się na łóżku przy okazji wyciągając książkę z torby i udając, że czytam. Sebastian nie przyszedł do mnie, lecz mocno trzasnął drzwiami od swego pokoju.

Dwie godziny później.

-Chcę wracać do domu.-oświadczyłam Sebastianowi wchodząc do jego pokoju.
-Dlaczego?-Zapytał zaskoczony i wstał z łóżka jak oparzony.
-Bo mam tego dosyć. Tutaj nie da się wytrzymać. Nie dość, że ty kłócisz się z Tomkiem to jeszcze my zaczynamy się kłócić.
-I uważasz, że najlepszym rozwiązaniem jest tak po prostu wyjechać?!
-A masz inny pomysł?- wstał z łóżka i podszedł do mnie.
-Nie chcę żebyś wyjeżdżała. Poradzimy sobie z tym, razem.-przytuliłam się do niego i poczułam się bezpieczna. Jednak mimo wszystko wiedziałam, że w najbliższym czasie będę musiała odbyć kilka poważnych rozmów  z kilkoma osobami.

Wieczorem.

-Jeżeli tak ma wyglądać nasze godzenie się, to proszę bardzo możemy się kłócić częściej.
-Nie lubię się kłócić.-dodałam z uśmiechem i oparłam głowę o jego nagi tors.
-I co, nadal chcesz wyjechać?- Zapytał bawiąc się kosmykiem moich włosów.
-Ha ha ha, nie wiem. Męczę się tutaj, a przecież czas razem możemy spędzać w Toruniu, bez obecności Tomka.
-No niby tak, ale ja jednak uważam, że lepiej tu zostać i wszystko wyjaśnić, niż ciągnąć każdy problem do Torunia.
-Może masz i rację...-wtuliłam się w niego i czułam jak opuszkami palców dotyka moje nagie plecy. 
***
W ciągu ostatnich kilku dni, bardzo ciężko spałam. Prawie co noc budziłam się i potem z wielkim trudem udawało mi się zasnąć.
Otworzyłam oczy, uwolniłam się z uścisku Seby, założyłam swoje ubrania i poszłam do pokoju. Zabrałam z niego piżamę i udałam się do łazienki. Wzięłam prysznic i zeszłam na dół do kuchni. Zatrzymałam się na ostatnim schodku gdy na fotelu zobaczyłam siedzącego w ciemności Tomka. W jednej chwili miałam ochotę wrócić na górę, ale postanowiłam zaryzykować. Zeszłam, spuściłam wzrok i pospiesznie podeszłam do lodówki. Wyjęłam z niej colę i nalałam ją do szklanki. Cały czas byłam pełna niepokoju, że gdy tylko się obejrzę zobaczę za sobą Tomka. Jednak dzięki Bogu tak się nie stało. Gdy ruszyłam w kierunku schodów, odezwał się cicho.
-Majka, możesz ze mną pogadać?
-O czym?
-Myślę, że wiesz.-odwróciłam się do niego przodem.-Wiem, że pewnie masz do mnie żal, że przez to wszystko nie układa ci się z Sebastianem. Wiem o tym i przepraszam. Nie chciałem żebyś była nieszczęśliwa. Jesteś dla mnie ważna i nie potrafię cię krzywdzić. Zakochałem się w tobie i bardzo chciałbym być na miejscu Sebastiana, ale wiem, że to niemożliwe. Nie mogę też patrzeć na to jak bardzo jesteście szczęśliwi. -w międzyczasie usiadłam na sofie i z niedowierzaniem patrzyłam na Tomka. Nie miałam pojęcia, że mój związek z Sebastianem to dla niego taki wielki ból. Przez kilka minut siedzieliśmy w ciszy, po czym wstałam z sofy i podeszłam do niego...CDN