środa, 17 października 2012

Rozdział IV

Już po pierwszym sygnale rozłączyłam się i uznałam że to co robię jest najzwyczajniej w świecie głupie. Spojrzałam na zegarek i uznałam, że pora zakończyć ten koszmarny dzień. Wzięłam piżamę i poszłam się umyć. Tym razem trwało to o wiele krócej niż wcześniej. Mimo tego, że dochodziła dopiero 23 czułam się bardzo zmęczona. To było dość dziwne uczucie, że w sobotni wieczór jeszcze przed północą leżę w łóżku. Nie miałam jednak siły żeby dłużej siedzieć. Zgasiłam światło, założyłam słuchawki, włączyłam muzykę i zwinąwszy się w kłębek zamknęłam oczy.
***
Gdy się obudziłam było jeszcze ciemno. Na zegarku była dopiero 3 nad ranem. Wstałam z łóżka i poszłam do pokoju mojej mamy. Jeszcze jej nie było. Było to dla mnie komiczne, że moja mama imprezuje do 3, a jej nastoletnia córka chodzi spać przed północą. Zrobiło mi się zimno i wróciłam do pokoju, nastawiłam budzik na 7.30, wsunęłam się pod kołdrę i zasnęłam.
Obudziłam się równo z dzwonkiem budzika. Uśmiechnęłam się. I to tak naprawdę szczerze. Pościeliłam łóżko, wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Dzień zapowiadał się słonecznie i ciepło. Ubrałam się w czarne spodenki do kolan i białą męską koszulkę do połowy spodni. Nie związywałam włosów tylko dokładnie je rozczesałam. Pomalowałam rzęsy, uśmiechnęłam się do lustra i wyszyłam z łazienki. Widząc, że w domu nie ma niczego do jedzenia, założyłam buty, wzięłam drobne ze stołu poszłam do sklepu.
Kupiłam bułki, ser, szynkę i warzywa, bo na nic innego nie starczyło mi kasy. Zrobiłam kanapki i sałatkę, a dla mamy mocną kawę, żeby się rozbudziła, a dla siebie herbatę. Gdy skończyłam przygotowania moja mama zdążyła się "ogarnąć". Przywitała się ze mną promiennym uśmiechem. Bez żadnego gadania usiadła do stołu i zjadała śniadanie. W podzięce za posiłek to ona posprzątała po śniadaniu. Jak w każdą niedzielę chodziłyśmy do kościoła. Zaraz po śniadaniu wyszłyśmy z domu. Po mszy zrobiłyśmy zakupy na obiad. Moja mama uznała że będzie pizza, którą sama zrobi. Nie miałam zamiaru jej w tym pomagać. Usiadłam na kanapie w salonie, włączyłam komputer i zobaczyłam 29 powiadomień przez jedną noc. Domyślałam się o co chodzi., jednak trochę się pomyliłam. Tylko 19 dotyczyło Michała i naszego "związku". Reszta jednak była zupełnie w innym temacie. Sebastian. Tylko to mogłam wyszeptać. Chyba ten dzień nie był aż tak zły. Gdyby Ola znowu mnie zauważyła, zaraz zaczęłaby mnie męczyć. Wylogowałam się, ułożyłam się wygodnie na sofie i zaczęłam przelatywać przez programy. Zatrzymałam się na 4funTV, gdzie leciała nowa piosenka Biebera "As long as you love me" Pierwsze skojarzenie jakie padło to Michał. No ale tym razem nie płakałam. Zwłaszcza że moja mama raczej nie wiedziała o tym co się stało. Wytrwałam i wcale nie było tak ciężko.
-Majka! Obiad.
-Już idę.-wyłączyłam telewizor, podniosłam się z kanapy i poszłam do kuchni.
-Wow! Mamo, sama to zrobiłaś?
-Nie, zamówiłam. Ha ha ha jasne że sama.
-Jesteś cudowna.-podbiegłam i pocałowałam ją w policzek.
-Dobra nie gadaj tyle tylko weź się za jedzenie.
Nie protestowałam. Pizza była naprawdę dobra. Zjadłam 4 kawałki i sama nie wiem czy to kwestia tego że obiad się jej udał czy fakt że po tych kanapkach byłam aż tak głodna. Jednak ten spokój zaburzył mój telefon. Wyciągnąwszy go z kieszeni i zobaczyłam kto dzwoni. To był Michał. Odrzuciłam połączenie i wróciłam do wcinania pizzy.
-Czemu nie odebrałaś?
-Bo nie mam o czym z nim rozmawiać.-rzuciłam prosto z mostu. Doskonale wiedziałam że moja mama nie dałaby mi żyć. Była trochę jak Ola. Pewnie dlatego że wcale nie czuła się jak kobieta, tylko bardziej jak nastolatka. Oczywiście nie była to żadna patologia, bo moja mama pracowała jako prawnik, mój tata jako księgowy i mimo wykonywanych zawodów byli bardzo na luzie, ale jednak nie można było powiedzieć że są normalni,
-Pokłóciliście się?-zapytała
-Nie.
-Zerwaliście.-bardziej oświadczyła niż zapytała.-Nie musisz nic mówić.
Chociaż tyle. Moja mama bardzo często mi pomagała. Najlepszą pomocą z jej strony było to, że nie dopytywała się o szczegóły. Doskonale wiedziała że jak będę chciała to sama jej powiem. Gdy skończyłam obiad, bez słowa wstałam od stołu i poszłam do swojego pokoju. Mimo, że zbliżał się koniec roku to i tak jeszcze sporo rzeczy było do robienia. Usiadłam przy biurku, wyjęłam książki i odrobiłam lekcje. Nie zajęło mi to dużo czasu. Sama z siebie zaczęłam się uczyć. I to tak porządnie. Wiedziałam że dobra ocena na koniec roku jeszcze się przyda.
Zeszło mi z tym do 19. Siedziałabym jeszcze dłużej, ale moja mama zawoła mnie na kolacje. Prawie nic nie zjadałam. Nawet nie wiem czemu. Wystarczył mi jogurt z płatkami i sok. Ponieważ nazajutrz trzeba było iść do szkoły, oznaczało to, że musiałam spotkać się z Michałem, ogarnęłam trochę pokój, spakowałam rzeczy do szkoły i poszłam się myć. O 21 byłam gotowa do spania. Czułam, że kolejny dzień będzie ciężki. Ale zanim położyłam się spać, usiadłam po turecku na łóżku, wzięłam laptopa na kolana, zalogowałam się na fejsa i znowu pojawiło się kilkanaście komentarzy pod zmianą mojego statusu. Akurat dzisiaj byłam w lepszej formie więc napisałam do Oli o tym co się stało, a ona obiecała że jutro to obgadamy bo nie ma sensu pisać o tym na fb. Zaraz po tej wiadomości napisał do mnie Sebastian. Prawdę mówiąc to zaczęłam się tym jarać. Pisaliśmy o wszystkim i o niczym. Zeszło nam chyba do pierwszej. Podałam mu swój numer i wylogowałam się. Byłam już naprawdę zmęczona. Odłożyłam komputer, ułożyłam się na łóżku i już po kilku minutach spałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz