poniedziałek, 25 lutego 2013

Rozdział XXV


 Gdy się ponownie obudziłam, ciągle chciało mi się pić i bolała mnie głowa. Zeszłam na dół, wypiłam szklankę wody, wstawiłam wodę na kawę. To, co zobaczyłam w salonie, przeraziło mnie. Wróciłam na górę, zebrałam ubrania z podłogi i poszłam do siebie. Brudne ciuchy wrzuciłam do torby podróżnej i wyjęłam z szafy luźną koszulkę i spodenki w sam raz do sprzątania i udałam się do łazienki wziąć prysznic. Wróciłam jednak do kuchni, bo woda się zagotowała. Zrobiłam kawę i zostawiłam ją, żeby ostygła. Gdy się już umyłam, ubrałam i wypiłam mocną kawę, nie chcąc budzić Sebastiana, sama zabrałam się za sprzątanie. Znalazłam w szufladzie pod zlewem czarne worki na śmieci. Poszłam do salonu. Wszędzie walały się plastikowe kubeczki, okruszki po chipsach, puszki po piwie i milion innych śmieci. Ból głowy był nie do wytrzymania, na szczęście promienie słońca opuściły salon, więc mogłam spokojnie sprzątać. Nie chciałam nawet słuchać muzyki, tak bardzo piszczało min w głowie. Gdy ogarnęłam z grubsza (wrzuciłam wszystko do worka), usłyszałam, że Sebastian idzie po schodach.
-Hej-przywitał mnie uśmiechem i pocałował w policzek.
-Hej.-odwzajemniłam uśmiech.
-Ostro wczoraj zabalowałaś.
-Wiem, nie musisz mi przypominać.-powiedziałam lekko się rumieniąc.
-Okej sorry. Nie znałem cię od tej strony.-posłałam mu spojrzenie zabójcy, po czym Sebastian ucichł. Nie zważając na to, czy miał zamiar powiedzieć coś jeszcze, wróciłam do sprzątania. Jeszcze przez chwilę Sebastian stał oparty o framugę, po czym odszedł w kierunku schodów.
***
-Zastanawiam się czy może nie wrócić wcześniej do domu.-powiedziałam ściskając telefon w ręku.
-Czemu?-Ola zapytała z wyraźnym zdziwieniem.
-Ponieważ nie chcę spędzać tu czasu z Tomkiem jak wróci.
-Ale przecież nie spędzasz czasu z nim, tylko z Sebastianem.
-Wiem ale...Muszę kończyć. Pa.-rozłączyłam się i schowałam telefon do kieszeni spodni. W tym samym momencie na dwór wyszedł Sebastian. Usiadł obok mnie na schodu i spojrzał na mnie. Nic nie mówił.
-Jesteś jakaś dziwna od wczoraj. Myślałem, że dobrze się bawiłaś.
-Bo tak było. Ale życie to nie ciągła impreza. Było fajnie, odpłynęłam ale teraz jest rzeczywistość. Ja po prostu chcę zapomnieć o wczorajszym dniu, okej?
-Okej.- odpowiedział i spuścił głowę. Po kilku minutach wstał ze schodów i wyszedł za bramę.
-Dokąd idziesz?!-krzyknęłam za nim, ale on nie zwrócił na mnie uwagi. Schowałam głowę w dłoniach. Czułam jak pulsuje mi krew. Nie lubiłam takich momentów. Weszłam do kuchni i zaczęłam szukać jakichś słodkości. Natknęłam się na pudełko ptysiów a lodówce, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Przez kilka minut wpatrywałam się w nie, po czym zaczęłam jeść. Od 3 lat starałam unikać aż tak stresujących sytuacji w których jednak często się znajdowałam. Bardzo często miewałam „doła”. Nie wiedziałam skąd mi się to brało, ale nienawidziłam tego. Były to momenty, w których wolałabym być kimś innym i mieć inne życie. Teraz też nie wiedziałam czemu byłam smutna. Powinnam się cieszyć, że mam Sebastiana, że ogólnie mam chłopka którego kocham ze wzajemnością.
W tym czasie zdążyłam pochłonąć kolejnego ptysia, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Wiedziałam, że źle robię i będę tego żałować. Jednak cały czas myślałam o tym wszystkim co stało się w ciągu ostatnich kilku dni. Przerażało mnie to. Przestałam być tą dawną Majką i stałam się zupełnie kimś innym. Przez cały dzisiejszy dzień denerwowała mnie obecność Sebastiana. A przecież on nic mi nie zrobił. On po prostu chciał być ze mną przez cały czas. Teoretycznie się już do tego przyzwyczaiłam. Z drugiej strony takie zachowanie było mi obce. Zwłaszcza, że Michał był zupełnie inny... Po zjedzeniu ostatniego ptysia usiadłam na sofie. Czułam poczucie winy. Przecież tak ciężko pracowałam na to, by być szczupłą osobą i udało mi się. Patrzyłam w przestrzeń przypominając sobie wspólną noc z Sebastianem. Właśnie wtedy zaczęłam się na poważnie zastanawiać, czy zrobiłam to z miłości, czy tylko po to by zrobić Tomkowi na złość. Uznałam, że gdy wróci tutaj to z nim porozmawiam.
Siedziałam w ciemności czekając na Sebastiana. Czekałam zbyt długo bo obudziłam się w własnym łóżku. Zegarek pokazywał 3:45. Wstałam z łóżka i zajrzałam do pokoju Seby. Leżał w łóżku na brzuchu w samych bokserkach, a jego ciuchy walały się wszędzie. Tak bardzo chciałam położyć się obok niego i powiedzieć mu że, znowu zawiodłam. Chciałam, żeby mnie przytulił i obiecał, że coś takiego nigdy się nie powtórzy. Po cichu wróciłam do pokoju, założyłam słuchawki na uszy, puściłam smutny, wolny kawałek, który odzwierciedlał mój nastrój i powoli zaczęłam zatracać się w muzyce. Był to pierwszy raz od castingu, gdy zaczęłam tańczyć. Muzyka wypełniała moje ciało, a ja nareszcie poczułam się wolna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz