Gdy się obudziłam była godzina 12:15, Sebastiana nie było
obok mnie. Położyłam się na plecach i patrzyłam w sufit myśląc o wczorajszej
nocy z głupim uśmiechem na twarzy. Po kilkunastu minutach zobaczyłam że drzwi
się otwierają, a w nich stoi mój chłopak w samych bokserkach trzymając tacę ze
śniadaniem. Były to kanapki z Nutellą, świeże owoce i świeżo wyciskany sok z
pomarańczy. Uśmiechnęłam się do niego promiennie.
-Witaj kochanie! Wyspałaś się?
-Oczywiście. Miałam bardzo przyjemny sen
-Opowiesz mi o nim?- zapytał Seba z przekąsem.
-Z miłą chęcią, ale najpierw bym coś zjadła. Zaskakujesz mnie, nie znałam cię od tej strony. Widziałeś się z Tomkiem?
-Nie, na dole go nie ma. Możemy o nim nie gadać?
-Okej.-ugryzłam kawałek kanapki i zaczęłam mówić dalej-jakiś taki inny jesteś.
-To twoja wina.
-Jasne. Co robimy dzisiaj?
-Mam pewną niespodziankę dla ciebie.
-Oczywiście. Miałam bardzo przyjemny sen
-Opowiesz mi o nim?- zapytał Seba z przekąsem.
-Z miłą chęcią, ale najpierw bym coś zjadła. Zaskakujesz mnie, nie znałam cię od tej strony. Widziałeś się z Tomkiem?
-Nie, na dole go nie ma. Możemy o nim nie gadać?
-Okej.-ugryzłam kawałek kanapki i zaczęłam mówić dalej-jakiś taki inny jesteś.
-To twoja wina.
-Jasne. Co robimy dzisiaj?
-Mam pewną niespodziankę dla ciebie.
-Fajnie.-zjedliśmy śniadanie i po raz kolejny położyliśmy się do łóżka.
Śmialiśmy się, gadaliśmy i zastanawialiśmy się nad wszystkim. Dzisiaj była
nasza rocznica pierwszego spotkania. Przecież to dzięki castingowi się
poznaliśmy. Nie myślałam nawet, że nasza znajomość się tak potoczy. Byłam
najszczęśliwszą osobą na świecie. Po godzinie postanowiliśmy ubrać się i wyjść
na spacer. Wstałam z łóżka i poszłam do swojego pokoju. Na łóżku leżała
karteczka.
„Wyjeżdżam na kilka dni. Muszę to wszystko przemyśleć. Nie wiem, czy dam radę być tutaj i patrzeć na Was. Obiecuje że wrócę. Robię to dla Ciebie. Kocham Cię. Tomek.”
Usiadłam na łóżku i zastanawiałam
się co mam o tym myśleć. Tysiące myśli przebiegało przez moją głowę.
Postanowiłam nie pokazywać tego Sebastianowi. Powiem mu tylko, że wyjechał.
Karteczkę wsunęłam do torby i podeszłam do szafy. Za oknem świeciło
słońce, więc doszłam do wniosku, że będzie słoneczny i upalny dzień, co
bardzo mi odpowiadało. Ubrałam się w białą bluzkę na ramiączka, jeansowe spodenki i brązowe sandały które upchnęłam na dno szafy. Z szuflady wyjęłam bieliznę i poszłam do łazienki.
Wzięłam krótki, ale bardzo relaksujący prysznic. Związałam włosy w kucyk,
nałożyłam błyszczyk na usta, a oczy pomalowałam czarnym tuszem. Miałam
ochotę na nieco wyraźniejszy makijaż więc nałożyłam też róż, podkreślając
kości policzkowe. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół. Na kanapie siedział Sebastian
ubrany w czarne spodnie do kolan i T-shirt. Uśmiechnął się na mój widok i
powiedział:
-Jesteś taka śliczna.-powiedział wstając z kanapy i podchodząc do schodów na których się zatrzymałam.
-Bez przesady. Jestem przeciętna. I tyle.
-Ty może i tak uważasz. Ja myślę inaczej. To co, idziemy?- pokiwałam głową i pocałowałam go w usta. Zeskoczyłam z ostatniego schodka jak małe dziecko i poszłam w stronę drzwi. Po chwili dołączył do mnie Seba. Zesunęłam okulary z czubka głowy na nos, złapałam Sebastiana za rękę i ruszyliśmy. Szliśmy przez wąską uliczkę, cały czas trzymając się za ręce, całując się, czasami nawet Sebastian przytulał mnie, podnosił i obracał wokół własnej osi. Cieszyłam się tą chwilą, tak jak wczorajszą nocą. Po godzinie drogi dotarliśmy do parku. Usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy wracać wspomnieniami do naszego pierwszego spotkania. Wtedy był dla mnie zupełnie obcym chłopakiem, którego miałam zamiar traktować jak zwykłego kolegę. Prawda jest taka, że dzięki Michałowi jestem teraz z najfantastyczniejszym chłopakiem na świecie. Po raz pierwszy mogłam dowiedzieć się, jak wyglądało to wszystko z jego punktu widzenia. Siedzieliśmy w parku dobre kilka godzin i tak więcej czasu spędzaliśmy na przytulaniu się w ciszy niż rozmowie.
-Ej, a może pójdziemy na boisko? W końcu ci to obiecałam wczoraj.-powiedziałam przenosząc wzrok na niego.
-Jasne czemu nie.
-Wpadłam też na taki pomysł, bo skoro tutaj nie robi się za wielu imprez, a są wakacje i chyba wypadałoby się trochę pobawić, może zorganizujemy jakąś imprezę? W końcu mamy powód.-uśmiechnęłam się.
-A wiesz, że to dobry pomysł?
-To kiedy? Myślę, żeby jak najszybciej.
-Nawet dziś! Chodź, pójdziemy szybko na boisko, powiemy wszystkim, potem pójdziemy i kupimy wszystko, co potrzebne, mama ostatnio przelała mi trochę kasy na konto.
-Czekaj.- stanęłam gwałtownie, a Sebastian zatrzymał się zdezorientowany.-Jesteś najlepszą najwspanialszą osobą, jaką poznała, kocham cię.-mój chłopak uśmiechnął się, pokazał swoje dołeczki, objął mnie w pasie i namiętnie pocałował, po czym wziął mnie na barana i tak powędrowaliśmy na boisko.
-Jesteś taka śliczna.-powiedział wstając z kanapy i podchodząc do schodów na których się zatrzymałam.
-Bez przesady. Jestem przeciętna. I tyle.
-Ty może i tak uważasz. Ja myślę inaczej. To co, idziemy?- pokiwałam głową i pocałowałam go w usta. Zeskoczyłam z ostatniego schodka jak małe dziecko i poszłam w stronę drzwi. Po chwili dołączył do mnie Seba. Zesunęłam okulary z czubka głowy na nos, złapałam Sebastiana za rękę i ruszyliśmy. Szliśmy przez wąską uliczkę, cały czas trzymając się za ręce, całując się, czasami nawet Sebastian przytulał mnie, podnosił i obracał wokół własnej osi. Cieszyłam się tą chwilą, tak jak wczorajszą nocą. Po godzinie drogi dotarliśmy do parku. Usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy wracać wspomnieniami do naszego pierwszego spotkania. Wtedy był dla mnie zupełnie obcym chłopakiem, którego miałam zamiar traktować jak zwykłego kolegę. Prawda jest taka, że dzięki Michałowi jestem teraz z najfantastyczniejszym chłopakiem na świecie. Po raz pierwszy mogłam dowiedzieć się, jak wyglądało to wszystko z jego punktu widzenia. Siedzieliśmy w parku dobre kilka godzin i tak więcej czasu spędzaliśmy na przytulaniu się w ciszy niż rozmowie.
-Ej, a może pójdziemy na boisko? W końcu ci to obiecałam wczoraj.-powiedziałam przenosząc wzrok na niego.
-Jasne czemu nie.
-Wpadłam też na taki pomysł, bo skoro tutaj nie robi się za wielu imprez, a są wakacje i chyba wypadałoby się trochę pobawić, może zorganizujemy jakąś imprezę? W końcu mamy powód.-uśmiechnęłam się.
-A wiesz, że to dobry pomysł?
-To kiedy? Myślę, żeby jak najszybciej.
-Nawet dziś! Chodź, pójdziemy szybko na boisko, powiemy wszystkim, potem pójdziemy i kupimy wszystko, co potrzebne, mama ostatnio przelała mi trochę kasy na konto.
-Czekaj.- stanęłam gwałtownie, a Sebastian zatrzymał się zdezorientowany.-Jesteś najlepszą najwspanialszą osobą, jaką poznała, kocham cię.-mój chłopak uśmiechnął się, pokazał swoje dołeczki, objął mnie w pasie i namiętnie pocałował, po czym wziął mnie na barana i tak powędrowaliśmy na boisko.
Po 40 minutach dotarliśmy na miejsce. Było sporo osób,
których nie znałam, ale trafiło się też kilku znajomych, takich jak Michał i
Jowita. Podeszliśmy do nich i powiedzieliśmy o naszym planie. Bardzo im się
spodobał. Zaprosiliśmy wszystkich na 20 i powiedzieliśmy, żeby wzięli ze sobą
swoich znajomych. W drodze powrotnej weszliśmy do sklepu, żeby kupić jakieś
przekąski i picie. Gdy wróciliśmy do domu, od razu zabraliśmy się za
przygotowania do imprezy. Ustawiliśmy meble, tak by było miejsce do tańczenia
jak i do posiedzenia. Kanapę postawiliśmy przy ścianie, a obok niej
postawiliśmy ławę z napojami i chipsami. Dostawiliśmy jeszcze krzesła i stolik
z drugiego pokoju, na którym stały papierowe kubeczki. Po drugiej stronie
pokoju był laptop podłączony do wieży.
-Wiesz, bardzo dawno nie tańczyłam.-powiedziałam siadając na
kanapie.
-To może teraz. -bardziej oświadczył niż zapytał.
-Nie, chyba nie. Poza tym, sama nie wiem czy to był dobry
pomysł z tą imprezą. Jak coś się stanie? Trzeba bardzo uważać i uprzedzać
wszystkich jak zaczną wchodzić. Zastawiłeś wejście na górę?
-Tak, wszystko jest w porządku. Zaraz przyjdę, przyniosę
alkohol.
-Okej.-rozejrzałam się po pokoju i zastanawiałam się, co
jeszcze można zmienić. Poszłam do kuchni i przyniosłam jeszcze więcej chipsów i
paluszków. W tym samym czasie przyszedł Sebastian z alkoholem dla nas i schował
go na górę, zostawił po dwie butelki piwa dla mnie i dla siebie. Usłyszeliśmy
dzwonek, Sebastian uśmiechnął się do mnie, pociągnął mnie za rękę i
przywitaliśmy znajomych.
Zaczęło się spokojnie, ludzie przychodzili i od razu
zaczynali tańczyć. Przynosili swój alkohol, więc nie było problemu. Podczas
tańca, zdarzyło się, że ktoś rozlał piwo z butelki, ale na szczęście
pomyśleliśmy o tym z Sebastianem i zwinęliśmy dywan. Uprzedziliśmy wszystkich,
żeby nie palili w domu, więc wszystko było jak należy. Nawet nie wiem czemu tak
strasznie się denerwowałam. Tańczyłam ze wszystkimi i piłam, Sebastian ciągle
był przy mnie. Całowaliśmy się, przytulaliśmy. Co jakiś czas musieliśmy
patrzeć, czy wszystko jest w porządku, ale pasowało mi to. Zauważyłam, że
skończyło mi się piwo, to było już moje drugie, ale poprosiłam Sebastiana, żeby
przyniósł mi jeszcze. Zaczęłam pić bardzo dużo, kręciło mi się w głowie, stałam
na środku salonu i poruszałam się w rytm muzyki. Podobało mi się to wszystko.
Co jakiś czas, ktoś tańczył ze mną, ale ja nawet nie rozpoznawałam twarzy, cały
czas piłam. Jak skończyło mi się to, co miałam, brałam co popadnie. Cieszyłam
się tym, co się dzieje.
Jakiś czas później.
Wszystko wokół mnie wirowało. Nie znałam w sumie nikogo. Tylko
ekipę z boiska. Sebastian też zniknął mi z oczu. W pewnym momencie ogarnęłam co
się dzieje. Poczuł czyjś oddech na karku. Odwróciłam się na moich ustach spoczął
czyjś pocałunek. Domyśliłam się, że to Sebastian, ale z drugiej strony miałam
świadomość, że może to być każdy. Ten ktoś objął mnie i odstawił kubek z czymś
co piłam, nawet nie miałam pojęcia co to jest.
-Chyba wystarczy.-myślę, że też był pijany, ale mniej niż
ja. Uśmiechnął się szepcząc mi coś do ucha.
-Oj daj spokój.
-Majka jesteś pijana. -jego ton zrobił się nieprzyjemny.
-Wcale, że nie. Możesz podać mi to, co zabrałeś?-powiedziałam
śmiejąc się sama nie wiem z czego.
-Chyba czas to zakończyć.-posadził mnie na fotelu i zniknął
gdzieś w tłumie. Ktoś się do mnie dosiadł i mnie objął, ale odepchnęłam go i
wstałam. Chciałam iść do łazienki, ale opadłam na kanapę. Moje powieki były
strasznie ciężkie. W pewnym momencie zamknęły się. Gdy otworzyłam oczy, leżałam
w łóżku Sebastiana w samej bieliźnie. Strasznie chciało mi się pić, ale koło
łóżka stała na moje szczęście woda, wypiłam pół butelki. Rozejrzałam się po
pokoju. Moje ciuchy leżały wokół łóżka, a obok mnie leżał mój chłopak. Czułam
się strasznie śpiąca. Położyłam głowę na nagim torsie Seby i wtulona w niego
zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz