Obudził mnie dopiero dzwonek mojego telefonu.
-Halo?-powiedziałam bardzo zaspanym głosem.
-Hej, tu Fabian.-podniosłam głowę z poduszki i otworzyłam szeroko oczy.
-Cześć.
-Jeśli cię obudziłem, to przepraszam. Trochę głupio wyszło z tą naszą rozmową. Może dasz się przeprosić i zaprosić na kawę?
-Po pierwsze to nie jestem zła, a po drugie, bardzo chętnie, ale nie dzisiaj.
-Okej, To zadzwoń jak będziesz mogła.
-Mhm. Spoko. Pa.
-Cześć.-schowałam głowę w rękach i westchnęłam głęboko. Była godzina 10, a ja nie miałam najmniejszego zamiaru wstawać z łóżka. Marzyłam o tym, żeby nagle znaleźć się w domu. Byłam świadoma tego, że za jakiś czas będę musiała zmierzyć się z szarą rzeczywistością. Nie za bardzo mi się to podobało.
-Puk puk. Nie śpisz już słońce?
-Nie.-Odpowiedziałam z promiennym uśmiechem skierowanym do Sebastiana.
-Mogę wejść?
-Jasne!-Usiadł na brzegu mojego łóżka i przyjrzał mi się uważnie.
-Coś się stało?
-Nie, wszystko jest dobrze.
-Na pewno?
-Tak.
-Nie wyglądasz na osobę, która ma ochotę wychodzić dzisiaj z łóżka.
-Miałam ciężką noc.
-Rozumiem.-przytulił mnie do siebie.-Jowita do mnie dzwoniła i chciała się spotkać na boisku, ale jak nie masz ochoty to nie musimy iść.
-Jak chcesz, to idź. Ja z chęcią posiedzę w domu.
-Jesteś pewna?
-Tak.
-No dobra. To ubierz się i chodź na dół. Zrobię śniadanie.-
Pokiwałam przytakująco głową i uśmiechnęłam się do niego. Odwzajemnił mój uśmiech i wyszedł z pokoju. Wygramoliłam się z łóżka i wyjęłam ubrania z szafy. Założyłam szorty oraz dwa topy. Jeden dopasowany czarny, a na niego biały luźny z napisami. Zeszłam na dół, podeszłam powoli do stołu i zajęłam miejsce. Niezależnie od tego, na którym krześle bym usiadła i tak siedziałabym pomiędzy chłopakami. Usiadłam jak gdyby nigdy nic i starałam nie patrzeć się na Tomka. Sebastian postawił przede mną talerz jajecznicy.
-Smacznego.-uśmiechnął się.
-Dzięki.-nie miałam apetytu. Wiedziałam że muszę to jakoś rozwiązać. Oczywiste było to, że nie spełnię prośby Tomka, ale zapomnienie o tej nocy też nie jest możliwe.-Przepraszam.- wstałam od stołu i poszłam do pokoju. Spakowałam torbę i wyszłam z domu.
-Majka, co się stało?-Sebastian wybiegł za mną.
-Nic. Chcę być sama.
-Gdzie ty idziesz?
-Jadę do Torunia. Wrócę popołudniu. Kocham cię.-pocałowałam go w policzek i ruszyłam dalej. Szłam przed siebie. Dotarłam na stację, kupiłam bilet i już po chwili siedziałam w pociągu. Napisałam do Oli SMS'a, żeby wyszła po mnie na peron.
***
-I co masz zamiar z tym zrobić?-Nie wiem. Chciałam powiedzieć Sebie. Wolę, żeby dowiedział się wszystkiego ode mnie niż od kogoś innego. Ogólnie nie wiem co mam robić.
-Tylko wiesz, jak mu powiesz to się pokłócą. A jak nie, to będzie problem, bo Tomek może uznać, że tobie to nie przeszkadza i będzie cię podrywał.
-Wiem, tu jest problem. Zupełnie nie wiem jak mam to rozegrać. Nie rozmawiałam dzisiaj z Tomkiem, ale wiem że będę musiała to zrobić.
-Ale dla jasności, Tomek ci się nie podoba?
-Oczywiście, że nie. Sama wiesz, jaki ja mam do niego stosunek. Poza tym, na początku sam jakoś nie był szczęśliwy, że mnie poznał ale rzeczywiście będę musiała z nim w końcu pogadać.
-Szczerze ci powiem, że sama nie wiem, co mam ci poradzić, bo to dosyć ciężka sprawa.
-Ola, ty mi pomagasz tym, że tu jesteś.-uśmiechnęła się do mnie promiennie. -Nie chcę tam wracać. Seba miał dzisiaj iść na boisko, więc nie chcę wracać do domu sama.
-Nie dziwie ci się. Zadzwoń do niego i poproś, żeby po ciebie wyszedł i wrócicie razem do domu.
-Najbardziej martwię się tym, że powiem mu wszystko przez przypadek.
-Na razie nic mu nie mów. Zobaczymy co będzie dalej. Ja muszę już uciekać, ale dzwoń do mnie o każdej porze, gdy tylko coś się wydarzy. Okej?
-Okej. Kocham cię bardzo.-przytuliłam się do niej.
-Ja też cię kocham. Papa
-Pa.-rozeszłyśmy się w dwa różne kierunki. Kiedy dotarłam na dworzec usiadłam na ławce i zadzwoniłam do Sebastiana. Poprosiłam go żeby przyszedł na stację. Zgodził się. Na pociąg czekałam długo, więc napisałam, żeby poczekał.
***
-Hej Majka.
-Hej.-podszedł do mnie i pocałował mnie.-Możemy się przejść? Bardzo tego potrzebuję.
-Okej.-wziął mnie za rękę i ruszyliśmy w nieznanym mi kierunku.-Co się stało, że tak wyszłaś z domu? O ile można to nazwać wyjściem.
-Możemy pogadać o tym za chwilę?
-Jasne.
Po kilkunastu minutach dotarliśmy na jakąś polanę. Usiadłam na trawie, a Seba zrobił to samo. Cały czas siedzieliśmy naprzeciwko siebie i patrzyliśmy sobie w oczy. Wiedziałam, że powinnam mu wszystko powiedzieć, ale się bałam, że przeze mnie się pokłócą, a moje relacje z nim się popsują. Spuściłam wzrok i zaczęłam swoją "przemowę", którą układałam w pociągu.
-Ludzie mają sekrety, a niektóre z nich mogę skrzywdzić ich najbliższych.
-Nie rozumiem.-przysunął się do mnie.
-Ja też mam taki sekret, o którym nie mogę ci powiedzieć. Przynajmniej na razie. Boję się tego co mogłoby się stać, gdybym ci powiedziała.
-Chcesz ze mną zerwać?
-Oczywiście, że nie!-podniosłam głowę.-Przecież ja cię kocham. Nigdy nie byłam tak szczęśliwa jak z tobą. Tu i teraz.-tym razem to ja pierwsza go pocałowałam.-Ja po prostu nie chcę cię stracić...
-Majka, możesz do jasnej cholery powiedzieć o co chodzi?!
-Nie mogę.-czułam ze zaraz wybuchnę płaczem.
-W takim razie nie mamy o czym gadać.-wstał z ziemi i odszedł. Zostałam sama i nie wytrzymałam. Rozpłakałam się. Wszystko się skomplikowało. Siedziałam w bezruchu przez kilka godzin. Dopiero, gdy zaczęło robić się ciemno postanowiłam wrócić do domu. Przed wejściem wytarłam mój rozmazany makijaż. Na dole nikogo nie było. Zdjęłam buty i poszłam prosto do swojego pokoju. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Nosiło mnie. Chodziłam po pokoju od ściany do ściany. W końcu usiadłam na podłodze opierając się o szafę i schowałam twarz w dłoniach. Wyłączyłam się od otaczającego mnie świata. Miałam dość. Ta cisza, która panowała była piękna. Niestety ktoś musiał ją przerwać. Do mojego pokoju wszedł Tomek.
-Wyjdź stąd!-wrzasnęłam przez łzy.
-Chcę tylko pogadać.-wszedł głębiej zamykając za sobą drzwi.
-Ale ja nie chcę z tobą rozmawiać. Przez ciebie mój związek się rozpada. Po co to zrobiłeś?! Przecież doskonale wiedziałeś, że to i tak nie ma przyszłości! Zostaw mnie w spokoju!
-Nie mogę cię zostawić, bo cię kocham. Gdybym tego nie czuł, nie byłoby mnie tu.-uklęknął przede mną i złapał moją zapłakaną twarz w swoje ręce i pocałował mnie w usta. Nie odwzajemniłam tego i odepchnęłam Tomka.
-Zwariowałeś?! Idź stąd. Nie chcę cię widzieć.-to dopełniło moje cierpienie. Otarłam mokre oczy i wstałam z podłogi. Wyszłam z pokoju i poszłam prosto do Sebastiana. Zapukałam ostrożnie i otworzyłam drzwi. Leżał na łóżku z oczami wlepionymi w sufit.
-Przemyślałam wszystko.-odezwałam się moim zachrypniętym głosem. Podeszłam do jego łóżka i usiadłam na drugim brzegu łóżka. Seba podniósł głowę i usiadł na łóżku.
-No więc słucham.
-Obiecaj mi, że przez to co teraz powiem, nie zerwiesz ze mną.
-Słucham.
-Wczoraj w nocy nie mogłam spać i zeszłam na dół do kuchni. Tam siedział Tomek i myślał nad czymś. Okazało się, że-przerwałam na chwilę-że Tomek się we mnie zakochał...
-Przepraszam bardzo co zrobił?!
-Podobno się we mnie zakochał. Uważał, że powinnam z tobą zerwać i być z nim. Ale to nie wszystko. Przed chwilą przyszedł do mojego pokoju i mnie pocałował.-powiedziałam dławiąc się łzami.
-Zajebiście. Kurwa mać. I co podobało się?
-Nie. Nie odwzajemniłam tego. Wiem, że teraz możesz mi nie wierzyć, ale ja naprawdę nic nie zrobiłam, ja ciebie kocham.
-Chodź tu.-niepewnie się do niego przybliżyłam.-Czemu nie powiedziałaś mi tego tam, na polanie?
-Bo się bałam, że mnie zostawisz.
-Nie zostawiłbym cię, bo cię kocham.
-A co będzie z Tomkiem?
-Pogadam z nim.-przytulił mnie.-Obiecaj, że teraz będziemy mówić sobie wszystko.
-Obiecuję.-spojrzeliśmy sobie w oczy i zaczęliśmy się namiętnie całować. -A jak Tomek zobaczy?
-To już jego problem. Jesteś ze mną a nie z nim.-dodał z łobuzerskim uśmiechem, po czym znowu zaczęliśmy się całować. Kilka minut później klęczeliśmy naprzeciwko siebie w samej bieliźnie.
-Chcesz tego?-spytał.
-Tak.
Całowaliśmy się namiętnie, a każdy jego dotyk sprawiał mi przyjemność. Było mi tak dobrze. Zdawałam sobie sprawę z tego co się za chwile stanie. Byłam szczęśliwa i nie obchodziło mnie nic.
Stało się. Nasze ciała idealnie do siebie pasowały. A ja wiedziałam, że to była dobra decyzja.
Jakiś czas później.
-Żałujesz?-spytał się mnie Sebastian bawiąc się moim włosami.
-Nie.-leżałam na jego nagim torsie- Chciałam tego co ty, tylko się bałam. Kocham cię, wiesz?
-Ja ciebie też. Nawet nie wiesz jak bardzo. Tylko, że nadal pozostaje nam sprawa Tomka,
-Błagam, nie teraz. Chcę się cieszyć tą chwilą.
-Nie ty jedna...-pocałował mnie w czoło i przytulił do siebie. Tak przytuleni zasnęliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz