-I czemu się tak denerwujesz?-spytał jakby nie wiedział o co mi chodzi.
-Siedzisz dłużej niż ja.
-Bywa.-uśmiechnął się łobuzersko. Nie zdążyłam mu nic odpowiedzieć, ponieważ wziął mnie za rękę i wciągnął do łazienki.-Bardzo ładnie dziś wyglądasz. Powinnaś częściej nosić tego typu sukienki.-przycisnął mnie do ściany i zaczął całować. Wiedziałam, dlaczego podobała mu się mój strój. Mnie podobał się dlatego, że była to różowa sukienka w drobne kwiatki, jemu dlatego, że miała suwak na dekolcie. To był jej największy minus. Z rozmyślań na temat mojego ubioru wyrwał mnie dźwięk rozpinanego suwaka.
-Nie! Sebastian no błagam cię. Moi rodzice zaraz przyjeżdżają.
-Ale przyjeżdżają zaraz, a nie teraz.-mówił to całując mnie po szyi.
-Nie chcę nic mówić, ale twoi rodzice przyjechali-zajrzał do łazienki Tomek nawet nie pukając.
-No widzisz.-wyrwałam się z objęć Sebastiana, zapięłam sukienkę i doprowadziłam włosy do porządku, które przed chwilą potargał mi mój chłopak. Zeszłam po schodach i przywitałam się z rodzicami. Stęskniłam się za nimi. Po chwili doszedł do nas Sebastian, a Tomek wyszedł z domu.
Kilka godzin później.
-Nareszcie.-odetchnęłam z ulgą, gdy moi rodzice zapakowali się do samochodu i odjechali.
-Daj spokój. Przecież nie było aż tak źle.
-Nie, skąd. Tylko ty nie musiałeś po raz setny odbywać rozmowy o odpowiedzialności.
-No tak. Pod tym względem możesz mieć rację.-Objął mnie i zaprowadził do ogrodu.
-Wiesz co?-posadził mnie na swoich kolanach-Cieszę się, że tu jesteś.
-Serio? Myślałam, że masz mnie już dość.
-Oczywiście, że nie. A jak palec?
-Jest okej. Przynajmniej nie mam już tego patyka.-był uciążliwy i miałam go dosyć.
-To dobrze. Jakie plany na wieczór?
-Żadne.
-Dlaczego?
-No a co mamy robić?-Jego spojrzenie sugerowało wszystko.-Nie.
-Czemu?
-Czemu zaczynamy ten temat już po raz drugi dzisiaj?-zsunęłam się z jego kolan i usiadłam na trawie.
-Okej, okej. Jak nie to nie.
-Nie gniewaj się. Serio, aż tak tego potrzebujesz?
-Nie. Nie gniewam się na Ciebie.-przytulił mnie i pocałował w czoło.
Posiedzieliśmy tak chwilę w ciszy, po czym wróciliśmy do domu. Oklapłam na fotel i zamknęłam oczy. Zaczęłam rozmyślać. Myślałam o wszystkim. Wiedziałam, że robię mu przykrość odmawiając mu. Za każdym razem czułam ukucie w sercu. Nie wiem skąd to się brało, ale nie lubiłam tego uczucia. Było dość męczące. Z rozmyślań wyrwał mnie aksamitny głos mojego ukochanego.
-Idź się położyć na górę.
-Nie, nie jestem zmęczona.
-Serio? Przed chwilą spałaś.-Dodał sarkastycznie.
-To niemożliwe, przecież.. Nieważne.-uklęknął przede mną i spojrzał mi w oczy. Nie lubiłam tego. To znaczy lubiłam, czasami. Ostatnio coraz mniej. Pamiętając wydarzenia z pewnego wieczoru, za każdym razem, gdy tak robił miałam ciarki na plecach. Brakowało jeszcze tego, żeby zaczął mnie całować. Już po chwili utwierdziłam się w tym przekonaniu. Zbliżył się do mnie, zaczął głaskać moją twarz i pocałował mnie. Na szczęście skończyło się tylko na tym. Potem uśmiechnął się po raz kolejny pokazując mi swoje piękne dołeczki, do których niewątpliwie miałam słabość. Pouśmiechaliśmy się jeszcze do siebie przez kilka sekund, po czym wrócił Tomek.
***
Kiedy się obudziłam, było jeszcze ciemno. Zegar wskazywał trzecią trzydzieści. Wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju. Szłam powoli i ostrożnie, aby nie narobić hałasu. Zeszłam po schodach do kuchni i zapaliłam światło. Przy stole siedział Tomek popijając sok pomarańczowy. To chyba był zły pomysł, że tutaj przyszłam-Hej.-podeszłam powoli do stolika.
-O siema. Chcesz soczku?-dał mi szklankę i nalał do niej soku.
-No w sumie. Co ty tu robisz?
-To samo co ty. Też nie mogę spać.
-Dlaczego?
-Bo mam pewien problem i muszę go przemyśleć.
-Mogę ci pomóc? Znaczy wiesz, nie wiem czy zrozumiem cokolwiek o 4 nad ranem, ale można spróbować.
-To jest dość skomplikowane, więc chyba sam muszę się z tym uporać.
-Jak chcesz.-wstałam od stołu i zaniosłam szklankę do zlewu. Gdy ją myłam, poczułam czyjś oddech na karku. Odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam za sobą Tomka. Jego twarz była niebezpiecznie blisko mojej. Tak jak za pierwszym razem twarz Sebastiana. Zaczął głaskać mnie po policzkach opuszkami palców, a ja stałam jak sparaliżowana. Nie wiedziałam co się dzieje. Nie mogłam wypowiedzieć ani jednego słowa. Momentalnie jego usta zbliżyły się do moich. Poczułam jego zapach i wtedy uświadomiłam sobie co się dzieje. Odepchnęłam go dość mocno.
-Co ty robisz?!
-To właśnie ty jesteś tym moim problemem...
-Nie rozumiem.
-Zakochałem się w tobie, chociaż cię nie znam, tylko najgorsze jest to, że jesteś z moim bratem. Wiem, że ze mną byłoby ci lepiej.
-O czym ty mówisz?! Zastanów się co ty robisz.-Nie miałam ochoty dłużej z nim rozmawiać, więc po prostu odeszłam od blatu.
-Gdzie idziesz?
-Do pokoju. A gdzie mam iść?-złapał mnie za rękę.
-Majka. Od pewnego czasu chcę ci to powiedzieć, ja chyba cię naprawdę kocham. Zerwij z nim i bądź ze mną.
-Ty chyba oszalałeś! Ja do ciebie nic nie czuję, nawet cię nie znam. Zrozum to. Jestem z nim szczęśliwa.
-To czemu się z nim do tej pory nie przespałaś?
-Czy ty na prawdę uważasz, że aby być w związku szczęśliwym trzeba iść do łóżka?
-Tak.
-Cieszę się, że tak uważasz ja jednak myślę inaczej. Wydaje mi się, że to nasza decyzja kiedy to zrobimy.
-On nie będzie czekał wiecznie. Ja na ciebie poczekam.
-Daruj sobie.-przewróciłam oczami i wróciłam do pokoju. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Oli. Odebrała po kilku sygnałach. Nie była wściekła, że dzwonię tak wcześnie. Opowiedziałam jej w skrócie o tym, co stało się kilka minut wcześniej. Była tak samo zdziwiona jak ja. Poradziła mi, żebym o wszystkim opowiedziała Sebastianowi. Nie wiedziałam, czy dam radę, ale postanowiłam go poinformować o wszystkim następnego dnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz