wtorek, 5 marca 2013

Rozdział XXVI część I


Dochodziła godzina 13, a Sebastian nie odzywał się do mnie, mimo, że bardzo tego potrzebowałam. Wbrew pozorom nie miałam mu tego za złe, bo doskonale wiedziałam, że wszystko, to moja wina. Nie potrzebnie wczoraj byłam dla niego wredna. Najbardziej dołujące było to, że teraz siedział obok mnie i ani razu na mnie nie spojrzał.  Postanowiłam  przerwać tę ciszę.
-Seba...-zaczęłam cicho. Po chwili odwrócił do mnie głowę, jego twarz nie wyrażała żadnych emocji.- Musimy pogadać. Wiem, że jest ci to obojętne, ale mnie nie. Nie chcę się kłócić.-westchnęłam głęboko.- Przytłacza mnie ta cała sytuacja z Tomkiem. Nie wiem co mam z tym zrobić.
-Ja też nie.
-Tylko tyle?
-Majka, czemu mnie okłamujesz?
-Ja?
-No raczej nie ja. Czemu nie powiedziałaś mi o karteczce od Tomka?
-Bo wiedziałam jaka będzie twoja reakcja.
-I tylko dlatego mi nic nie powiedziałaś?
-Tak, dlatego. Poza tym to było tego dnia, kiedy oboje byliśmy szczęśliwi. Nie pamiętasz? Nie chciałam, żeby coś takiego zepsuło to co było wtedy i..-nie zdążyłam dokończyć, ponieważ do domu wszedł Tomek.
-Wyjdź.-powiedział Sebastian nawet się nie odwracając. Jednak Tomek miał go w głębokim poważaniu i wszedł do salonu. Przez chwilę miałam ochotę stąmtąd wybiec, ale doszłam do wsniosu, że za długo uciekałam przed wszystkim. Wiedziałam, że w końcu będę musiała stanąć twarzą w twarz z każdym problemem po kolei.
-Majka idź na górę.-powiedział cicho Sebastian. Nie drgnęłam. Uważałam, że muszę być przy tej rozmowie.-Idź na górę.-powiedział głośniej i bardziej stanowczym głosem.
-Nie krzycz na nią!-Sebastian tylko spojrzał na mnie błagalnie, a ja wstałam z kanapy i poszłam do siebie. Nie miałam najmniejszego zamiaru iść do pokoju, więc usiadłam na podłodze tuż za filarem i obserowałam co działo się na dole. Początkowo panowała cisza, jednak już po kilku minutach dało się słyszeć bardzo wyraźne głosy.
-Czemu mi to robisz?-zapytał się Sebastian- Serio nie widzisz tego, że jestem szczęśliwy?
-Seba, wiem że ją kochasz ale ja też ją kocham, nie odpuszczę tak łatwo.
-Czy to jest zemsta za Weronikę?- jego ton spoważniał jeszcze bardziej, a w mojej głowie pojawiło się jedno zasadnicze pytanie "Kim do cholery jest Weronika?!".
-Czemu uważasz, że to zemsta?
-Ponieważ przez to, że ci ją tak jak ty to nazywasz, „odebrałem” ty masz zamiar odebrać mi Majkę. Pomijam oczywiście fakt, że ty z nią wtedy nie byłeś i to ona wybrała z kim chce być. A poza tym mój związek z nią to w sumie była fikcja, a potem i tak się zeszliście. A Majka jest pierwszą dziewczyną, na której serio mi zależy i dziewczyną którą kocham. I przysięgam, że nie dam zniszczyć tego związku.
-Wyobraź sobie, że ja Weronikę też kochałem.
-Ale to są dwie różne bajki! W tym momencie możesz mścić się na mnie, ale nie na niej. Ona nic nie zrobiła.
-Ty niczego nie rozumiesz, to nie jest żadna zemsta, naprawdę coś do niej czuję!
-Dobra mam tego dosyć.-zobaczyłam że Sebastian wstaje z sofy i idzie w kierunku schodów. Pospiesznie wstałam z podłogi i wbiegłam do pokoju. Położyłam się na łóżku przy okazji wyciągając książkę z torby i udając, że czytam. Sebastian nie przyszedł do mnie, lecz mocno trzasnął drzwiami od swego pokoju.

Dwie godziny później.

-Chcę wracać do domu.-oświadczyłam Sebastianowi wchodząc do jego pokoju.
-Dlaczego?-Zapytał zaskoczony i wstał z łóżka jak oparzony.
-Bo mam tego dosyć. Tutaj nie da się wytrzymać. Nie dość, że ty kłócisz się z Tomkiem to jeszcze my zaczynamy się kłócić.
-I uważasz, że najlepszym rozwiązaniem jest tak po prostu wyjechać?!
-A masz inny pomysł?- wstał z łóżka i podszedł do mnie.
-Nie chcę żebyś wyjeżdżała. Poradzimy sobie z tym, razem.-przytuliłam się do niego i poczułam się bezpieczna. Jednak mimo wszystko wiedziałam, że w najbliższym czasie będę musiała odbyć kilka poważnych rozmów  z kilkoma osobami.

Wieczorem.

-Jeżeli tak ma wyglądać nasze godzenie się, to proszę bardzo możemy się kłócić częściej.
-Nie lubię się kłócić.-dodałam z uśmiechem i oparłam głowę o jego nagi tors.
-I co, nadal chcesz wyjechać?- Zapytał bawiąc się kosmykiem moich włosów.
-Ha ha ha, nie wiem. Męczę się tutaj, a przecież czas razem możemy spędzać w Toruniu, bez obecności Tomka.
-No niby tak, ale ja jednak uważam, że lepiej tu zostać i wszystko wyjaśnić, niż ciągnąć każdy problem do Torunia.
-Może masz i rację...-wtuliłam się w niego i czułam jak opuszkami palców dotyka moje nagie plecy. 
***
W ciągu ostatnich kilku dni, bardzo ciężko spałam. Prawie co noc budziłam się i potem z wielkim trudem udawało mi się zasnąć.
Otworzyłam oczy, uwolniłam się z uścisku Seby, założyłam swoje ubrania i poszłam do pokoju. Zabrałam z niego piżamę i udałam się do łazienki. Wzięłam prysznic i zeszłam na dół do kuchni. Zatrzymałam się na ostatnim schodku gdy na fotelu zobaczyłam siedzącego w ciemności Tomka. W jednej chwili miałam ochotę wrócić na górę, ale postanowiłam zaryzykować. Zeszłam, spuściłam wzrok i pospiesznie podeszłam do lodówki. Wyjęłam z niej colę i nalałam ją do szklanki. Cały czas byłam pełna niepokoju, że gdy tylko się obejrzę zobaczę za sobą Tomka. Jednak dzięki Bogu tak się nie stało. Gdy ruszyłam w kierunku schodów, odezwał się cicho.
-Majka, możesz ze mną pogadać?
-O czym?
-Myślę, że wiesz.-odwróciłam się do niego przodem.-Wiem, że pewnie masz do mnie żal, że przez to wszystko nie układa ci się z Sebastianem. Wiem o tym i przepraszam. Nie chciałem żebyś była nieszczęśliwa. Jesteś dla mnie ważna i nie potrafię cię krzywdzić. Zakochałem się w tobie i bardzo chciałbym być na miejscu Sebastiana, ale wiem, że to niemożliwe. Nie mogę też patrzeć na to jak bardzo jesteście szczęśliwi. -w międzyczasie usiadłam na sofie i z niedowierzaniem patrzyłam na Tomka. Nie miałam pojęcia, że mój związek z Sebastianem to dla niego taki wielki ból. Przez kilka minut siedzieliśmy w ciszy, po czym wstałam z sofy i podeszłam do niego...CDN



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz