niedziela, 6 stycznia 2013

Rozdział XVI

Była 7 rano, gdy się obudziłam. Sebastian spał w najlepsze, a ja nie chciałam go budzić. Po cichu wysunęłam się z jego objęć i poszłam do łazienki. Wzięłam długi, ciepły prysznic. Nie miałam ochoty stamtąd wychodzić, nie chciałam jednak narażać rodziców Seby na jakieś mega duże koszta. Wyszłam spod ciepłego strumienia, wytarłam się i założyłam szorty i bluzkę. Ułożyłam grzywkę, wysuszyłam włosy, które później spięłam w koka, zostawiając tylko grzywkę na wolności. Wydawało mi się że wyglądam nawet ładnie. Pomalowałam się i gdy tylko skończyłam do łazienki wszedł Sebastian.
-O kurde, sorry. Nie miałem pojęcia że tu jesteś.-powiedział trochę zakłopotany. Nie dziwię się, bo był w samych bokserkach.
-Już wychodzę.-gdy zaczęłam iść w stronę drzwi, Sebastian złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
-Nie zapomniałaś o czymś?- i zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć, Sebastian pocałował mnie czule w usta i uśmiechnął się promiennie.
-To co, śniadanie?
-Wiesz że Cię kocham.
-Wiem.-zeszłam po schodach  prosto do kuchni. Zagotowałam mleko i wsypałam płatki. Po 15 minutach dołączył do mnie Sebastian. Zjadł to samo co ja. Doskonale wiedziałam, że nie zrobiłby nic innego.
-O 11 idziemy na boisko. Ogarnąłem kilku kumpli.
-Czyli co, będę ja sama z Wami?
-Nie no coś ty. Będzie jeszcze kilka dziewczyn.
-Ile z nich to twoje byłe?-dodałam z sarkazmem, a on prawie zadławił się płatkami.
-Zero.
-Dobra dobra.
-Majka, ogarnij się. Ha ha ha ha
-Wiesz że nie mogę. Dobra, nie ważne. Do 11 jest jeszcze trochę czasu. Robimy coś?
-No nie wiem. Masz na myśli coś konkretnego?
-No właśnie nie. Możesz mi opowiedzieć o tych swoich kolegach.
-Okej.To idź do ogrodu ja zaraz przyjdę.- wstałam od  stołu i poszłam we wskazane miejsce. Zaraz doszedł do mnie mój chłopak z dwiema puszkami Pepsi i usiadł obok mnie na kocu. Jednak określenie usiadł, nie było najtrafniejsze. Położył się na kocu, a ja położyłam się obok niego opierając głowę o jego nagi, umięśniony tors. Zastanawiałam się dlaczego nie ubrał się jeszcze tak jak powinien. Miałam tylko nadzieję, że nie wyjdzie tak dalej niż ogrodzenie. Leżeliśmy obok siebie, Sebastian opowiadał mi o swoich znajomych, a mnie to nawet nie nudziło. Czas minął nam szybko. Zanim się obejrzałam, była już 10.30
-Ja Ci nie chcę nic mówić, ale radziłam Ci się ubrać. - na te słowa zerwał się jak oparzony. Poleciał do domu, a ja między czasie zaniosłam koc do salonu. Po 10 minutach zbiegł po schodach ubrany w granatowe spodnie do kolan i biały T-shirt z napisami. Usiedliśmy na podłodze zakładając buty. Ja założyłam trampki, on adidasy. Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy główną drogą. Już po chwili byliśmy na rynku, o ile można było to tak nazwać. Potem skręciliśmy obok Biedronki w prawo i pojawił się przed nami żółto-brązowy budynek. Z tego co wywnioskowałam była to szkoła, nie pomyliłam się. Tuż obok niej było duże boisko, bo zarówno do nogi jak i siatkówki czy kosza. Na trybunach dało się zobaczyć kilka dziewczyn, a na boisku kilku chłopaków grało w kosza. Zatrzymaliśmy się przed wejściem. Spojrzałam na Sebastiana i jeszcze mocniej złapałam jego rękę. On tylko spojrzał na mnie i uśmiechnął się swoim łobuzerskim uśmiechem. Momentalnie poczułam na sobie wzrok wszystkich osób będących na boisku. Modliłam się tylko o to, by Sebastian nie miał zamiaru mnie przy nich pocałować. Oczywiście, jemu to w żaden sposób nie przeszkadzało, bo zaraz mnie pocałował, a w tle było słychać okrzyki i pogwizdywanie.
-Wydaje mi się, że okazywanie uczuć publicznie, a przynajmniej w ich towarzystwie to nie jest najlepszy pomysł.-Sebastian tylko zaśmiał się pod nosem i przepuścił mnie przez furtkę.
-Siema. To jest Majka.
-Cześć.- dodałam z mimowolnym uśmiechem.
-No to tak. To jest-zaczął przedstawiać mi po kolei swoich znajomych. Wszyscy byli skejtami. Jego koleżanki także ubrane były jak jego kumple.-Michał, Adam, Patryk, Jędrek i Kamil. A to jest Asia, Patrycja i Jowita.
-Seba, idziesz zagrać?
-Mogę?
-No proszę Cię. Idź.-zanim się obejrzałam zostałam sama, mimo iż dosłownie 10 sekund temu było tu jeszcze sporo osób. Od razu wiedziałam, że nie będę jakimś wielkim obiektem zainteresowania. Jedyną osobą, która się mną jeszcze interesowała był Sebastian. Ale teraz to nawet on bardziej zajęty był grą w kosza niż mną. Podeszłam powoli na trybuny i usiadałam na samym dole. Opuściłam okulary z czubka głowy na nos, jedną nogę podniosłam pod brodę i wyjęłam telefon z kieszeni. W sumie to w samą porę, bo właśnie napisała do mnie Ola. Przez cały czas gdy tak z nią pisałam, słyszałam szepty za plecami z czego wynikać mogło tylko jedno. Stałam się nowym obiektem rozmów. Starałam się nie myśleć o tym, co działo się ledwie metr ode mnie.Ale nie tylko dziewczyny o mnie plotkowały. Doskonale wiedziałam że koledzy Sebastiana, a zwłaszcza Michał byli do mnie wrogo nastawieni. Pewnie wściekali się dlatego, że odbieram im kolegę. Z moich jakże dogłębnych rozmyślań wyrwało mnie czyjeś pochrząkiwanie.
-Majka. Może jednak wolałabyś usiąść z nami, niż siedzieć tu sama. Poza tym miałyśmy się lepiej poznać. -uśmiechnęła się do mnie miło któraś z dziewczyn, która pojawiła się jakby wyrosła spod ziemi za moimi plecami. Miałam wrażenie że była to Jowita. Miała długie brązowe włosy z równą obciętą grzywką. Ubrana była w szorty i bluzkę na ramiączka, oczywiście nie mogło zabraknąć vansów. Ruszyłyśmy w stronę pozostałych dziewczyn, a na twarzy Sebastian było widać uśmiech.

Od Autorki: Bardzo chciałabym podziękować mojej przyjaciółce za zredagowanie tego rozdziału. Mam nadzieję, że będziesz robić to częściej i będzie sprawiało Ci to choć trochę przyjemności. Szu, dziękuje <3

2 komentarze: