-Palec nie wygląda na złamany ale poczekamy na wyniki badań.-powiedziała pani doktor podając mi lód.-Myślę że może być wybity, albo zwichnięty, ale nic więcej. Mam propozycję. Idź na dół do barku, kup sobie coś do jedzenia, bo to może jeszcze chwilę potrwać, a jak wyniki już będą to przyjdę po Ciebie. Pasuje?-dodała z uśmiechem.
-Mhm...Jasne.-wstałam z kozetki i ruszyłam w kierunku drzwi. Przed drzwiami nerwowo chodził Sebastian.
-I jak?-zapytał przejęty.
-Czekamy jeszcze na wynik badań.
-To co ty tu robisz?
-Pani doktor kazała iść do bufetu i coś zjeść.
-No dobra skoro tak, to chodzimy.-objął mnie w pasie i ruszyliśmy schodami. Bufet znajdował się na parterze. Wnętrze bufetu było przytulne. Ściany pokryte pomarańczowo-czerwoną farbą. Pod jedną ścianą stała sofa, a przy niej szklany stolik z czerwoną serwetką. Pozostałą przestrzeń zajmowały drewniane stoliki z krzesłami, na których leżały czarne serwetki. Wnętrze było bardzo przytulne, a za barem stała bardzo sympatycznie wyglądająca pani, około pięćdziesiątki. Miała brązowe włosy upięte w kok, białą bluzkę z krótkim rękawkiem i jak się później przekonałam czerwoną spódnice i czarne baleriny.
Usiadłam przy jednym ze stolików, a Sebastian poszedł zamówić coś do jedzenia.
-Majka-odwrócił się w moją stronę-co chcesz do jedzenia?
-Cokolwiek.-było mi obojętne co zamówi. Zależało mi tylko na tym by coś zjeść i wracać do domu.
-Okej. To ja poproszę rosół i pierogi z serem.
-To zapewne dla Twojej dziewczyny. Ale ty też musisz coś zjeść. Proponuję żebyś zjadł to samo.
-Niech będzie. To ile płacę?
-Dla Was dzisiaj na koszt firmy.-odpowiedziała z promiennym uśmiechem.
-Dziękuje.-Zanim się obejrzałam przede mną usiadł Sebastian- Majka, co jest?
-Po prostu jestem zmęczona.-chyba było to widać, ponieważ oczy same mi się zamykały.
-Mam nadzieję, że wyniki będą szybko i wrócimy w końcu do domu.- w czasie naszej rozmowy podeszła do nas pani i postawiła zamówione przez Sebastiana posiłki.
-Smacznego.-uśmiechnęła się do nas.
Gdy tylko skończyliśmy jeść przyszła do nas pani doktor, trzymając w ręku wyniki badań.
-Majka, zapraszam na górę.
-Poczekaj tutaj. Zaraz przyjdę.
-Okej.-przytulił mnie i odniósł naczynia na blat baru.
Starałam się dorównać kroku pani doktor i nawet mi się to udawało. Gdy znalazłyśmy się w gabinecie, pani doktor zabrała ode mnie lód, który i tak już się rozpuścił.
-Więc tak. Palec nie jest złamany, tylko wybity.-podeszła do szuflady i wyjęła z niej patyk, bandaż i jakąś maść. Usiadła obok mnie na kozetce i zaczęła robić opatrunek. Zajęło jej to zaledwie kilka minut.-Najlepiej będzie jeśli ktoś będzie mógł Ci zmieniać ten opatrunek. Najlepiej po kąpieli.
-Okej.
-I przyjdź za tydzień, opuchlizna powinna już zejść i ogólnie będzie już lepiej. A poza tym, ten chłopak o Ciebie zadba.-uśmiechnęła się do mnie i wypuściła z gabinetu.
-Dziękuje.-dodałam będąc już na korytarzu. Zeszłam po schodach do bufetu, gdzie siedział Sebastian.-Możemy już iść? Proszę.
-Jasne. Do widzenia!-krzyknął do sympatycznej pani za barem.
-Do widzenia.-odpowiedziała.
Wyszliśmy ze szpitala i poszliśmy na przystanek. Przez całą drogę nie zamieniliśmy ani słowa. Gdy dotarliśmy do domu, nie czekając na Sebastiana poszłam na górę do swojego pokoju. Zmieniłam szorty na krótkie sportowe spodenki ,a T-shirt na koszulę Sebastiana, którą dał mi na pierwszej randce. Usiadłam na łóżku i napisałam do Oli "Mam wybity palec i nowych znajomych. Ogólnie jak na razie jest dobrze. Kocham ♥". Na odpowiedź nie musiałam czekać długo "Będzie dobrze. Jak da radę to może wpadniesz na kilka godzin do Torunia to pogadamy. Kocham ♥" Po kilku minutach przyszedł do mnie Seba.
-Wszystko okej? Jesteś jakaś dziwna. Nie odzywasz się, ani nic. Co się dzieje?-usiadł obok mnie.
-Ja...ja sama nie wiem. Pomijam fakt że palec mnie boli. Ale to nie chodzi o to. Ja nie wiem co się ze mną dzieje. Przecież wszystko jest idealnie. Jesteś ty, jestem ja.
-Wszystko będzie dobrze.-przytulił mnie i pocałował w czoło.-zaparzyłem herbatę na dole. Idziesz?
-Idę.- wstałam z łóżka, Sebastian za raz po mnie i w między czasie zdjął koszulkę i rzucił ją na moje łóżko. Zeszliśmy ze schodów. Ja poszłam do salonu, on do kuchni i po chwili wrócił z herbatą. Usiadłam na sofie, podciągnęłam kolana pod brodę i napiłam się ciepłej herbaty. Sebastian usiadł obok mnie. Gdy tylko wypiliśmy herbatę, położyłam głowę na jego kolanach; jedną ręką czułam jak bawił się moim włosami, a drugą położył na brzuchu, a ja się do niej przytuliłam. Leżeliśmy tak bardzo długo. Wydaje mi się że usnęłam na kilka godzin, ponieważ gdy otworzyłam oczy w pokoju panował półmrok, a za oknem było widać zachód słońca. Gdy podniosłam głowę i spojrzałam na Sebastiana, jego głowa oparta była o poduszkę. Najwyraźniej zmęczyło go to siedzenie ze mną. Podniosłam się z jego kolan i wyjęłam telefon z kieszeni. Na wyświetlaczu było 7 nieodebranych połączeń od mamy. Jednak bardziej interesowała mnie godzina niż rozmowa z mamą. Była godzina 20.20. Nie miałam ochoty wyliczać alfabetu po kolei, ponieważ doskonale wiedziałam że wyszłaby mi litera "S". Podeszłam do okna i otworzyłam drzwi prowadzące do ogrodu. Zanim wyszłam zdjęłam skarpetki. Po cichu zeszłam po kilku schodkach i weszłam gołą stopą na mokrą trawę. Wiedziałam, że jest mokra, dlatego że o 20 włączały się zraszacze. Mimo to usiadłam na trawie po turecku wpatrując się w zachód słońca. Wokół mnie panowała cisza, a w mojej głowie było pełno wspomnień i słów które usłyszałam dzisiaj od Pani doktor. Nigdy wcześniej nie doceniałam Sebastiana. Wiedziałam, że robi dla mnie wiele, a ja dla niego nic. Tylko nie miałam też pomysłu jak to zmienić...
Z moich rozmyślań wyrwał mnie dzwonek mojego telefonu. Jak przeczuwałam była to mama.
-Halo?
-Czemu nie odbierasz ode mnie telefonów?-w jej głosie było słychać zdenerwowanie.
-Przepraszam, ale spałam i nie słyszałam jak dzwoniłaś.
-A Sebastian?
-Też spał.
-Majka-powiedziała niepokojącym tonem.-czy wy razem no wiesz....spaliście.-nie miałam pojęcia jak jej odpowiedzieć. W pewnym sensie tak, ale w zupełnie innym.
-Można tak to ująć.
-Co?!
-Mamo, spokojnie. Po prostu wybiłam palec i jak wróciliśmy ze szpitala byłam bardzo zmęczona, więc usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy oglądać jakiś film, tylko że ja usnęłam i położyłam się na jego kolanach i w między czasie usnęłam i ja i on. Tyle.
-Jak to wybiłaś palec? Oczywiście cieszę się, że z nim nie spałaś.
-Grałam w siatkówkę ze znajomymi i źle odbiłam, po prostu.
-Mam nadzieję że dasz sobie jakoś radę. My na razie nie możemy przyjechać, ponieważ mamy dużo pracy, ale myślę że damy radę was odwiedzić. No dobrze to trzymaj się Słonko. Kocham Cię, papa!
-No tez Cię kocham mamo. Papa.
Rozłączyłam się szybko, by wrócić do wspominania tych cudownych chwil. Niestety w między czasie słońce zaszło już na dobre, a wokół mnie zaczęły zapalać się lampki. Siedziałam tak jeszcze przez dobre 20 minut, gdy dołączył do mnie Seba.
-Majka, chodź do domu, bo zmarzniesz.
-Już idę.-wstałam z trawy i poszłam do domu.
-Chcesz coś jeść?
-Nie, nie jestem głodna.-podeszłam wolnym krokiem do krzesła i usiadłam na nim, biorąc obie nogi po brodę.
-Kotek. Co się dzieje? Wiem że pytam się o to po raz kolejny, ale się martwię.
-Nie martw się. Nic się nie dzieje. Ja sama nie wiem czemu jestem taka przymulona.- w jednej chwili kucnął przede mną i spojrzał mi prosto w oczy.
-Chodzi o mnie?
-Nie no coś ty!
-To o co?
-Raczej o mnie.-chyba w tym momencie trafiłam w sedno. Chyba wiedziałam że chodzi o Michała.
-Wiem, że Michał nie był w stosunku do Ciebie fair. Nie powinien się tak zachowywać. Nie masz co się nim martwić, ponieważ chyba zmienił o Tobie zdanie.-powiedział Sebastian jakby czytając mi w myślach.-A c z pozostałymi?
-Z pozostałymi? Jeśli chodzi o dziewczyny to chyba bardzo Cię polubiły, zwłaszcza Jowita.
-Ale to tylko dlatego, że z Tobą jestem. Wiesz doskonale że każda chciałaby z Tobą być, nie wiem całować się z Tobą i tak dalej. One były dla mnie miłe bo chciały wiedzieć jak to jest, skoro nigdy nie mogłyby tego z Tobą zrobić.
-Nie przesadzaj.
-Wesz co, też tak na początku myślałam, ale one uświadomiły mi, że serio bycie z Tobą to zaszczyt. Przecież ty jesteś uosobieniem ideału! Jesteś przystojny, wysportowany, zabawny, masz dobre oceny, szanujesz dziewczyny..
-Ale mimo wszystko, jestem też zwykłym chłopakiem. Wiem że one chciałyby być ze mną, ale ja nigdy nie patrzyłem na nie pod tym względem. One nie są dla mnie. To w Tobie się tak na prawdę zakochałem. Co z tego że miałem kilka innych dziewczyn, skoro do nich nie czułem tego co do Ciebie.A jeśli chodzi o Jowitę, Patrycję i Asię, to w ogóle nie to. Aśka jest dość dziecinna, a Patrycja podoba się Jędrkowi.
-A Jowita?
-A Jowita ma chłopaka.
-Spoko.
-Jesteś dla mnie najważniejsza.-dodał uśmiechając się, pokazując przy tym swoje śliczne dołeczki, po czym zdjął moje nogi z krzesła i poczułam jego ciało blisko jego. Zbliżył swoją twarz do mojej i zaczął mnie lekko całować. Zapach jego perfum był tak intensywny jak za pierwszym razem gdy się pocałowaliśmy. Sebastian pomógł wstać mi z krzesła i oplótł moje nogi wokół swojej umięśnionej klaty i zaniósł mnie po schodach do swojego pokoju. Posadził mnie na łóżku nadal namiętnie całując. W głębi serca była pełna podziwu dla niego za udźwignięcie moich 54 kg czystego tłuszczu. Moje serce zabiło mocniej gdy zaczął rozpinać po kolei guziki od swojej koszuli, którą właśnie miałam na sobie. I to właśnie w tym momencie doszło do mnie co się dzieje. To właśnie tego tak się bałam w dniu wyjazdu. To właśnie o tym gadałam z Olą. Czułam że nie jestem na to gotowa. Jednym ruchem oderwałam się od ust Sebastiana i odepchnęłam go lekko od siebie
-Nie.-dodałam ze spuszczoną głową.
-Przepraszam..-dodał trochę zakłopotany.
-To nie to że ja nie chcę tego zrobić z Tobą. Ja się nawet bym chciała, ale się boję.
-Spokojnie, nie tłumacz się. Zrobimy to wtedy gdy będziemy oboje tego chcieli.
-Nie gniewasz się?
-Jasne że nie.-przybliżył się do mnie i pocałował mnie w czoło.
-Ja chyba pójdę się umyć.
-Mogę poczekać na Ciebie u Ciebie w pokoju? A poza tym chyba trzeba opatrunek zmienić.
-Jasne. Przyjdę za chwilę.-wstałam z łóżka i poszłam do swojego pokoju. Podeszłam do szuflady z której wyjęłam moją piżamę. Były to krótkie dresowe spodenki i biała koszulką z napisem "Bo moim mistrzem jest Ola." którą dostałam na urodziny. Aż dziwne że kiedyś nawet wyszłam w niej na ulicę. Teraz służyła mi za część piżamy. Wróciłam do pokoju po 30 minutach. Zapaliłam w pokoju światło i położyłam dzisiejsze ubranie na półkę w szafie.
-Uroczo wyglądasz.-uśmiechnął się do Sebastian, który siedział u mnie na łóżku.
-Dziękuje. Wiesz co, ja wolę spać bez tego patyka.
-Może masz i rację. Ja pójdę się umyć i jeśli chcesz to jeszcze przyjdę.
-Za dużo zamieszania. Idź się umyć i idź spać.
-Masz rację, ale od jutra śpimy razem w jednym pokoju.-i zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć Seba zajął moje usta całusem, po czym łobuzersko się uśmiechnął-Dobranoc!-rzucił przez ramię i ruszył w kierunku drzwi gasząc przy okazji światło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz