-To co, wy mieszkacie tutaj, czy w Toruniu?
-Ja mieszkam w Toruniu, Aśka tutaj z Adamem, a Patrycja też w Toruniu.
-Z Adamem?
-Tak. To mój brat.-dodała obojętnie Asia.
-To jak się znacie?
-Ogólnie to Patrycja jest kuzynką Asi. Ja chodziłam z Patrycją do klasy w gimnazjum, a reszta to kiedyś tu mieszkała, więc jak poznałam Asie, to jakoś się zaprzyjaźniłyśmy i stworzyliśmy taką paczkę.
-Spoko. W sumie fajnie.
-A ty jak poznałaś Sebastiana?- zapytała się mnie Patrycja, jakby wyrwana z jakiś głębokich rozmyślań.
- My poznaliśmy się na castingu do programu tanecznego.- i nagle wszystkie dziewczyny podniosły głowy na mnie i było widać, że interesuje je ta historia.
-Opowiadaj dalej.- przekonała mnie Asia o prawdziwości moje twierdzenia.
-I ogólnie wszystko wyszło przez przypadek, ponieważ gdy powtarzałam choreografię wpadłam na niego, bo źle się obróciłam. No i pogadaliśmy chwilę, po czym ja wyszłam na scenę, a że nie poszło mi najlepiej, bo ...bo nie przeszłam to rzuciłam się Sebastianowi na szyję, dlatego że stał za sceną i nawet nie protestował gdy tak zrobiłam. Pewnie przytulałabym się do niego dłużej, gdyby nie moja przyjaciółka, która zaczęła mnie poganiać. Wtedy Seba napisał mi swój numer i imię i nazwisko na kartce i dał mi ją. Tylko że sytuacja komplikowała się, dlatego że ja miałam chłopaka, a od momentu gdy poznałam Sebastiana jakoś tak zaczęłam o nim myśleć...- w tym momencie dało się słyszeć ciche wzdychnie dziewczyn.
-No opowiadaj dalej.-pogoniła mnie Jowita.
Uśmiechnęłam się pod nosem, ponieważ bawiła mnie ich fascynacja moim związkiem.
-Ponieważ mój chłopak olał mnie w dniu castingu, nie odbierał ode mnie telefonu ani nic, więc pojechałam do niego i pod jego domem zobaczyłam jak się całuje z jakąś laską. Uznałam że nie będę tego ciągnąć i z nim zerwałam. A jeśli chodzi o Sebastiana, to początkowo tylko gadaliśmy. Znaczy....hmmm, dużo gadaliśmy. No i tak jakoś wyszło że spotkaliśmy się raz, drugi i tak dalej. No i to tyle.
-Kurde, zazdroszczę Ci.-w głosie Jowity było słychać szczyptę zazdrości.
-Nie ma czego. Chłopak jak każdy inny.
W tym momencie wszystkie dziewczyny wybuchnęły śmiechem.
-Majka, on nie jest jak każdy inny.- powiedziała przez śmiech Asia.
-Jest przystojny, opiekuńczy, wysportowany, dobrze się uczy, jest lubiany, ma poczucie humoru i najważniejsze że szanuje dziewczyny.-zaczęła wyliczać Jowita.
-A poza tym musisz wiedzieć, że wszystkie które tu siedzimy miałyśmy kiedyś fazę na Sebastiana. Ale on nigdy nawet nie spojrzał na nas jak na przyszłe kandydatki na swoją dziewczynę tylko po prostu jak na koleżanki z boiska. Tak więc, musisz nam wybaczyć nasz początkowy stosunek do siebie, ale... ale my po prostu byłyśmy zazdrosne. Mam nadzieję że się już na nas nie gniewasz.-przyznała Patrycja.
-Nie gniewam się.-Roześmiałam się, bo zwyczajnie mnie to bawiło.
-Dobra, a teraz musisz powiedzieć nam jedno.-Jowita przybliżyła swoją twarz do naszych i szepnęła.- Jak on całuje?
Początkowo ja i pozostałe dziewczyny wybuchnęłyśmy śmiechem, ale po chwili spoważniałyśmy, a Jowita, Asia i Patrycja wlepiły we mnie oczy i oczekiwały na moją odpowiedź.
-Jak całuje? Zajebiście całuje. Nie wiem jak mam to opisać. W każdym razie, całować potrafi.-po tych słowach ponownie dało się słyszeć westchnienie, a po westchnieniu śmiech.
Niestety nie mogłyśmy dokończyć plotkowania o Sebastianie i jak się domyślałam też o innych chłopakach, ponieważ do trybun podbiegł mój chłopak z kolegami, w między czasie zdejmując koszulkę.
-Ej, idziecie zagrać?
-W co?-podniosłam głowę
-No nie wiem. W kosza albo w siatkę.
-Nie wiem jak wy, ale ja wolałabym w siatkę.
-Bo co, w kosza nie umiesz?-zapytał się mnie dość wulgarnie Michał.
-Kurwa Michał. Daj jej spokój. Cały czas się jej czepiasz, masz jakieś pretensje, krytykujesz ją, a jej nie znasz.-zaczęła bronić mnie Jowita. Odnosiłam dziwne wrażenie, że serio mnie polubiła. Gdy skończyła przemawiać ja wstałam z trybun i też takim samy tonem odpowiedziałam.
-Dla Twojej wiadomości, to nie to że nie potrafię, tylko nie lubię. Ja doskonale zdaje sobie sprawę że wszyscy myślicie że jest pustą laską, która nic nie potrafi, a jedyne co jej wychodzi to chodzenie na zakupy.-nie miałam nawet szansy aby dalej się tłumaczyć, bo do akcji ponownie wkroczyła Jowita.
-Ej, dobra koniec. Zrobimy tak. Zagramy krótki mecz kosza-jej spojrzenie powędrowało do mnie, a ja tylko pokiwałam głową że się zgadzam.- a potem pogramy w siatkówkę. Zobaczymy czy Majka serio jest pusta i nic nie umie.
Na jej propozycję przystali wszyscy. Podzieliliśmy się na dwa składy. W jednym byłam ja, Jowita, Michał, Jędrek i Seba, a w drugim Asia, Patrycja, Patryk, Kamil i Adam. Mecz miał być tylko do 10 punktów. Początkowo w naszym zespole punkty zdobywał tylko Michał i Sebastian. Za każdym razem gdy miałam piłkę, Michał celowo starał mi się ją odebrać. Ale mimo wszystko drużyna przeciwna wygrywała. Postanowiłam, że nawet jeśli Michał miał mnie po tym znienawidzić do końca, warto było spróbować. Gdy Jowita podała mi piłkę, ja wykonałam prawy dwutakt i zdobyłam 2 punkty dla naszego zespołu. Wszyscy zaczęli mi gratulować,a nawet doczekałam się nawet buziaka od mojego chłopka. Jednak mimo wszystko Michał nie patrzył na mnie bardzo przychylnie. Po jeszcze kilku niezbyt celnych rzutach do kosza (nie moich, lecz samego Michała), drużyna w której była Asia i Patrycja wyszła na prowadzenie, a wynik wynosił 8:8. Wspólnie postanowiliśmy że wygra ta drużyna która trafi choć jeden rzut osobisty na dwa możliwe. Najpierw rzucał Michał. Kiedy nie udało mu się zdobyć punktu, rzut należał do Patryka. Niestety on też spudłował.
-Ja nie wiem jak wy, ale ja jestem za tym żeby to Majka rzucała.-zaproponował Jędrek.
-Zgadzam się z nim.-dodał Sebastian.
Michał podszedł do mnie dał mi piłkę i odszedł bez słowa. Stanął obok Sebastiana i przyglądał mi się uważnie. Nie zważając ani na niego, ani na to czy mi się uda-rzuciłam. W 100% byłam pewna że przeze mnie przegramy. Jednak prawda była inna. Zdobyłam ostatnie punkty. Zarówno Michał jak i wszyscy pozostali podeszli do mnie i jeszcze raz pogratulowali mi.
-Hmm...Majka. Chciałem Cię przeprosić. Nie powinienem był Cię oceniać. To że jesteś ładna, nie znaczy że nic nie potrafisz. Potrafisz dużo. Seba ma jednak dobry gust.-po tych słowach oddalił się w kierunku pozostałych, którzy zdążyli dojść do trybun a do mnie podszedł Sebastian i pocałował mnie namiętnie.
-Kocham Cię, wiesz?
-Wiem. Mówiłeś mi to kilka razy.-pocałowałam go w policzek i przytuliłam się do jego nagiej i umięśnionej klaty. Złapaliśmy się ze ręce i dołączyliśmy do reszty.
-Och miśki zakochane.-skomentował Michał nasz widok.
-A co zazdrosny?-zaczął przekomarzać się z nim Seba.
-O Ciebie kochanie, zawsze.-odpowiedział żartobliwie. Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Kiedy spojrzałam na zegarek, który znajdował się na nadgarstku mojego ukochanego była godzina 13.40. Byłam głodna i ewidentnie było to słychać.-Głodna jesteś?
-Mhm....
-To co gramy szybki mecz siatki i potem ogarniemy coś do zjedzenia?-zaproponował.
Po raz kolejny wszyscy się zgodzili. Drużyny były takie same. Gra toczyła się spokojnie; tym razem nie padały żadne złośliwe uwagi gdy któraś z drużyn straciła piłkę. Dopiero pod koniec gry gra stała się ciekawa. Pojawiły się pierwsze okrzyki typu : moja!, albo odbij to! Wszyscy zaczęli choć trochę udzielać się w grze. Ale mimo poświęceń dla drużyny pojawiły się pierwsze kontuzje. Jędrek stłukł sobie łokieć, Adam i Patryk obtarli kolana, a Patrycja nabiła sobie sinika na nadgarstku.
-Majka, serwujesz.- Podrzuciłam piłkę i zaserwowałam. Niestety przeciwnicy odbili to bez najmniejszego problemu. Pierwszą piłkę po naszej stronie siatki odbił Sebastian który podał do Jowity, a ona do mnie. Szkoda tylko że zrobiła to mało umiejętnie, a ja by odbić rzuciłam się na kolana. Gdy tylko piłka przeleciała nie została odbita.
-Majka, wszystko okej?-podbiegł do mnie Sebastian i pomógł mi wstać. Moje kolana były czerwone, a mały palec dziwnie siny.
-Tak jasne.
-Dasz radę grać?
-Myślę że tak.-poszłam za czerwoną linię i powtórzyłam czynność. Niestety moja ręka odmówiła mi posłuszeństwa i bezwiednie z bólem opadła, a piłka uderzyła w siatkę. Wtedy już chyba wszyscy nie mieli wątpliwości że nie wszystko jest w porządku.
-Ej, zbieramy się. Nie wiem jak chcecie to możecie pójść do domu, ale ja z Majką jadę do szpitala. Nie wygląda to najlepiej.-skomentował to Sebastian delikatnie oglądając moja rękę. Michał przyniósł mu koszulkę, która po chwili założył na siebie, po czym objął mnie w pasie i ruszyliśmy w stronę przystanku autobusowego który znajdował się tuż obok szkoły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz