-Może powiesz że ci się nie podobało?- zapytał
-Pomyślałam, że... Nieważne. Możemy o tym zapomnieć?
-Nie. Oczywiście, że nie. I co, myślisz, że Seba się nie dowie? Oczywiście, że się dowie.
-Nie zrobisz tego.
-Trzeba było najpierw pomyśleć, a dopiero potem migdalić się z bratem swojego chłopka.
-Nie rozumiesz tego, że zrobiłam to, bo czułam, że ci źle, bo nie możesz ze mną być.
-Jesteś tak naiwna.-opadł na fotel i zaśmiał się-Coś mi się wydaje, że twój związek z moim bratem nie potrwa za długo. Kiedy zerwiecie, będziesz ze mną. Przynajmniej my będziemy szczęśliwi.
-Dla mnie to nic nie znaczyło.-powiedziałam łamiącym się głosem.
-A kto ci uwierzy?- Podszedł do mnie i złapał mnie mocno za nadgarstki. Zbliżył swoją twarz do mojej i syknął mi do ucha- Jesteś szmatą. Czujesz się fajna, bo jesteś z Sebastianem, bo z nim śpisz, a przy okazji całujesz się z jego bratem. Oby tak dalej.-pocałował mnie w szyję ja próbowałam wyrwać się z jego żelaznego uścisku. Nieskutecznie. Jednym zwinnym ruchem kopnęłam go w krocze i uciekłam po schodach do pokoju. Opadłam na łóżko i zaczęłam płakać. Płakałam jak małe dziecko. Moja poduszka była mokra. Pocałowałam go tylko dlatego, bo chciałam by poczuł się lepiej. Jeszcze kilka minut wcześniej myślałam „Tomek mnie kocha", a okazało się, że to wszystko co robił i co mówił to zemsta na Sebastianie. Do tej pory moje życie było bezproblemowe, przynajmniej w pewnym sensie. Normalnie przejmowałam się złą oceną, czy innymi błahymi sprawami. Teraz czułam się nieszczęśliwa i jedyne czego chciałam to wrócić do domu.
-Pomyślałam, że... Nieważne. Możemy o tym zapomnieć?
-Nie. Oczywiście, że nie. I co, myślisz, że Seba się nie dowie? Oczywiście, że się dowie.
-Nie zrobisz tego.
-Trzeba było najpierw pomyśleć, a dopiero potem migdalić się z bratem swojego chłopka.
-Nie rozumiesz tego, że zrobiłam to, bo czułam, że ci źle, bo nie możesz ze mną być.
-Jesteś tak naiwna.-opadł na fotel i zaśmiał się-Coś mi się wydaje, że twój związek z moim bratem nie potrwa za długo. Kiedy zerwiecie, będziesz ze mną. Przynajmniej my będziemy szczęśliwi.
-Dla mnie to nic nie znaczyło.-powiedziałam łamiącym się głosem.
-A kto ci uwierzy?- Podszedł do mnie i złapał mnie mocno za nadgarstki. Zbliżył swoją twarz do mojej i syknął mi do ucha- Jesteś szmatą. Czujesz się fajna, bo jesteś z Sebastianem, bo z nim śpisz, a przy okazji całujesz się z jego bratem. Oby tak dalej.-pocałował mnie w szyję ja próbowałam wyrwać się z jego żelaznego uścisku. Nieskutecznie. Jednym zwinnym ruchem kopnęłam go w krocze i uciekłam po schodach do pokoju. Opadłam na łóżko i zaczęłam płakać. Płakałam jak małe dziecko. Moja poduszka była mokra. Pocałowałam go tylko dlatego, bo chciałam by poczuł się lepiej. Jeszcze kilka minut wcześniej myślałam „Tomek mnie kocha", a okazało się, że to wszystko co robił i co mówił to zemsta na Sebastianie. Do tej pory moje życie było bezproblemowe, przynajmniej w pewnym sensie. Normalnie przejmowałam się złą oceną, czy innymi błahymi sprawami. Teraz czułam się nieszczęśliwa i jedyne czego chciałam to wrócić do domu.
***
-Mamo, mogłabyś po mnie przyjechać?
-A co się dzieje?
-Po prostu chcę wrócić do domu.-powiedziałam kręcąc się po pokoju.
-Ja mogę być dopiero wieczorem.
-Okej. Kocham cię mamo.
-Też cię kocham skarbie. Do zobaczenia.-rozłączyłam się i usiadłam na łóżku. Zaczęło mi się kręcić w głowie nie mogłam wydobyć z siebie ani jednego słowa. Powoli podeszłam do okna i otworzyłam je na oścież. Na dworze było zimno i pochmurno. Już po chwili pokój ogarnęło zimne powietrze a ja położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy. Leżałam tak dobre kilkanaście minut. Gdy poczułam się lepiej, wyjęłam z szafy czarne rurki i różową koszulę w kratę. Dla odmiany włosy związałam w koka, a grzywkę ułożyłam na prosto. Wyszłam z pokoju i zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie śniadanie i włączyłam jeden z moich ulubionych seriali w telewizji. Po godzinie na dół zszedł Sebastian.
-A co się dzieje?
-Po prostu chcę wrócić do domu.-powiedziałam kręcąc się po pokoju.
-Ja mogę być dopiero wieczorem.
-Okej. Kocham cię mamo.
-Też cię kocham skarbie. Do zobaczenia.-rozłączyłam się i usiadłam na łóżku. Zaczęło mi się kręcić w głowie nie mogłam wydobyć z siebie ani jednego słowa. Powoli podeszłam do okna i otworzyłam je na oścież. Na dworze było zimno i pochmurno. Już po chwili pokój ogarnęło zimne powietrze a ja położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy. Leżałam tak dobre kilkanaście minut. Gdy poczułam się lepiej, wyjęłam z szafy czarne rurki i różową koszulę w kratę. Dla odmiany włosy związałam w koka, a grzywkę ułożyłam na prosto. Wyszłam z pokoju i zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie śniadanie i włączyłam jeden z moich ulubionych seriali w telewizji. Po godzinie na dół zszedł Sebastian.
-O ja pierdole. –Powiedział zdziwiony stając z progu.
-Co?
-Ślicznie wyglądasz.
-Ha ha, bez przesady.
-Powinnaś się tak czesać częściej.
-Mhm...-pokiwałam głową. Sebastian usiadł obok i pocałował mnie. Wiedziałam, że wyjeżdżając zrobię mu wielką przykrość, ale nie umiałam inaczej.-Moja mama dzisiaj po mnie przyjedzie.
-Czyli jednak nie chcesz zostać?
-Chcę, ale nie mogę. Mam nadzieję że rozumiesz...
-Oczywiście, że tak. Jeśli to sprawi że będziesz szczęśliwsza, to spoko.-uśmiechnęliśmy się do siebie, po czym przytuliłam się do niego.
-A ty zostajesz?
-Chyba tak. Kocham cię, wiesz?
-Wiem. Ja ciebie też.
Godz. 15.30
-Spakowałaś wszystko?- Usłyszałam głos Tomka za swoimi plecami.
-Tak. –Odpowiedziałam beznamiętnie.
-Nie martw się. Nie powiem nic Sebastianowi.
-Jakoś ci nie wierzę.
-Trudno. Wczoraj byłem trochę pijany i nie wiem, co było prawdą a co fikcją. Ale nic mu nie powiem.
-Pomyśl, że w tym momencie wyjeżdżam przez ciebie.
-Przepraszam.-rzucił przez ramię i wyszedł z pokoju. "Jak ja go nienawidzę"- syknęłam pod nosem. Nie wiem co mnie podkusiło żeby go całować, ale robiłam to bez uczuć i miałam minimalne poczucie winy. Jedno wiedziałam na pewno, Sebastiana kochałam najbardziej na świecie. Będzie mi brakowało tego wszystkiego co mnie tu spotkało. Jeszcze przed wyjazdem postanowiłam zobaczyć się chociaż z częścią ekipy.
Na boisku spotkałam wszystkich tych, których chciałam. Nie obyło się od pamiątkowych zdjęć. Będę na nimi tęsknić. Polubiłam ich. Zwłaszcza Jowitę. Była naprawdę fantastyczną osobą. Gdybyśmy spędzały więcej czasu razem, pewnie byśmy się zaprzyjaźniły. Niestety nic nie mogło trwać wiecznie. Moja mama zadzwoniła do mnie o 18 i powiedziała że już jedzie. Postanowiłam wrócić do domu i ostatnie chwile spędzić z Sebastianem.
-Dziękuje ci za każdą chwilę, którą z tobą spędziłam. To najlepsze wakacje w moim życiu.
-Taki będzie cały nasz rok.-przytuliłam się do niego i nie miałam zamiaru go puszczać. Niestety moja mama siedziała w aucie i widać było że się niecierpliwi. Pocałowaliśmy się namiętnie i pożegnaliśmy się. Wsiadłam do samochodu i po raz kolejny uciekłam od problemów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz