Wyjęłam z szafy szorty i niebieską bokserkę. Dodatkowo wyniosłam conversy, które znalazłam w szafie. Poszłam do kuchni i zjadłam śniadanie. Moi rodzice już nie spali i słyszałam jak mama szykowała się w łazience, a tata robił coś w sypialni. Do spotkania z moim chłopakiem miałam jeszcze bardzo dożo czasu, ale wiedziałam że będzie to pracowity dzień. Po zjedzonym śniadaniu i ogólnym ogarnięciu postanowiłam zabrać się za robienie prezentu dla Sebastiana. Wpadłam na niego wczoraj wieczorem, gdy siedziałam w pokoju robiąc z nudów bransoletkę z muliny. Mimo ze uważałam to za trochę nudne i dziecinne zajęcie, to nie umiałam tak po prostu do tego nie wracać.
Usiadłam przy biurku włączając komputer. Już po chwili mogłam zabrać się za prace. Włączyłam muzykę, oczywiście w miarę cicho, ponieważ byłam dopiero 8 i zapewne moi sąsiedzi nie mieli ochoty na "reggae od rana", aczkolwiek ja nie miałam z tym problemu. Od pewnego czasu bardzo często słuchałam reggae,co sprawiało że aż tak bardzo się nie smuciłam i cieszyłam się z życia. Ogólnie ta muzyka zmieniała moje życie, co bardzo mi odpowiadało. Na dodatek uśmiechałam się częściej, co bardzo podobało się Sebastianowi który cały czas powtarzał "jakie to ja mam fajne dołeczki". Nie wiem czy był to przypadek, ale ja mówiłam o jego w ten sam sposób.
Wydrukowałam prawie wszystkie zdjęcia które miałam na komputerze. Zmarnowałam dużo papieru jak i tuszu w drukarce. To drugie dało się jeszcze przeżyć. Niestety kartki były mojego taty, który nie byłby najszczęśliwszy jeśli by się dowiedział. Zwłaszcza, że nie były to zwykłe białe kartki, tylko jakieś specjalne do drukowania zdjęć. Mało mnie to obchodziło, ponieważ liczyło się to, że robiłam to w dobrej wierze. Poobcinałam wszystkie zdjęcia równo, a w moim przypadku nie było to proste przy czym zeszło mi się z dobre 40 minut. A na dodatek nie wiedziałam czy wykorzystam je wszystkie. Nawet jeśli nie, to wiedziałam że i tak coś z nimi wykombinuje. Ułożyłam je równo w jedna kupkę i usiadłam po turecku wkładając jedna nogę w szparę łączącą podłokietnik na krześle obrotowym. Początkowo nie było to wygodne ale z czasem przyzwyczaiłam się do tego.
-Majka, wychodzimy.-powiedziała moja mama otwierając drzwi do pokoju.
-Okej. A właśnie. Mogłabyś mi zostawić jakieś pieniądze?-mama otworzyła torebkę wyjmując z niej brązowy portfel, który dostała ode mnie na gwiazdkę i położyła mi 50 zł na stoliku nocnym.
-Nie mam drobnych.
-Dobra, oddam Ci resztę.-uśmiechnęłam się i dodałam-Kocham Cie mamo.
-Też Cie kocham.-powiedziała mama i zniknęła za drzwiami. Powybierałam jakieś najładniejsze i najfajniejsze zdjęcia i postanowiłam wybrać się do Emipku po główną część prezentu. Uwolniłam się z mojego fotela i poszłam do łazienki. Rozpuściłam włosy i rozczesałam je dokładnie, przy okazji spinając grzywkę do góry. Wróciłam jeszcze do pokoju pakując do torby najpotrzebniejsze rzeczy. Do kieszeni włożyłam telefon, wzięłam klucze ze stolika i wyszłam z domu. Zamknęłam drzwi i podeszłam do windy. Nie musiałam na nią długo czekać i już po chwili pewnym krokiem szlam chodnikiem w stronę starówki. Do sklepu doszłam w 20 minut. Przez dłuższą chwile zastanawiałam się czy kupić dużą antyramę czy jakąś gotową ramkę na kolarz. Zdecydowałam się na drugi pomysł. Pochodziłam jeszcze trochę po Empiku, po czym postanowiłam wrócić do domu. Na zegarze dochodziła godzina 12, a ja byłam w proszku. Gdy zanosiłam zakupy do pokoju dostałam wiadomość. " Spotkajmy się o 17 pod pomnikiem. Kocham Cie. Sebastian." Odpisałam mu krótkim "Okej . Ja też cie kocham" i zajęłam się robieniem prezentu. Wszystkie potrzebne rzeczy zaniosłam do salonu włączając przy okazji jakąś stacje muzyczna. Jeszcze raz przejrzałam wszystkie zdjęcia i umieściłam je w ramce. Byłam z tego prezentu bardzo dumna. Zapakowałam go jeszcze w prezentową torebkę i położyłam się na sofie. Była dopiero 14, wiec postanowiłam odpocząć godzinę a potem zabrać się za przygotowywanie do randki. Obudził mnie budzik, który nastawiłam żeby nie zaspać. Na zegarku była równo 15. Postanowiłam najpierw coś zjeść, a dopiero potem zacząć się szykować. Zrobiłam sobie kanapki z serem i pomidorem a do tego owocowa herbatę. Po zjedzonym posiłku włożyłam naczynia do zmywarki. Wróciłam do pokoju i wyjęłam z niej różową spódniczkę, szarą bluzkę na ramiączka i do tego jeansową kurtkę. Naszykowałam szare trampki, a paznokcie pomalowałam na różowo. Gdy skończyłam się szykować wzięłam prezent i podeszłam do dużego lustra, które stało w przedpokoju. Przejrzałam się w nim i kiedy otworzyłam drzwi zobaczyłam coś, co było dla mnie dużym zaskoczeniem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz