piątek, 27 września 2013

Rozdział XXXIV

 Obudziłam się o 22 i od razu spojrzałam na telefon. Nadal nie było żadnej wiadomości od Sebastiana. Zrobiło mi się przykro, bo nie czułam się winna. Wstałam z łóżka i gdy miałam już wyjść z pokoju usłyszałam dzwonek komórki.
-Halo?
-Cześć.-usłyszałam głos Sebastiana. Był inny niż zazwyczaj.
-Hej.-odpowiedziałam krótko. Między nami panowała chwila ciszy. Pierwszy ponownie odezwał się Sebastian.
-Przepraszam.
-Też nie byłam wobec ciebie w porządku. Mogłam ci powiedzieć.-dodałam szybko
-Mogłem się nie obrażać. 
-Seba...
-Poczekaj. Nie chcę się kłócić. Ale ostatnio psuje się między nami co raz bardziej. Nie chcę żeby tak było.
-Ja też nie. 
-Muszę kończyć. Kocham cię, papa.
-Pa.-odpowiedziałam i rozłączyłam się. Ulżyło mi, że wyjaśniliśmy sobie wszystko. No prawie. Chociaż z drugiej strony był jakiś dziwny. Postanowiłam odpuścić trochę i przestać się przejmować. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do kuchni, gdzie świeciło się światło.
-Cześć babciu.
-Siadaj. Jesteś głodna? Mogę ci coś zrobić.
-Nie, nawet nie. Ale napiłabym się herbaty.
-W porządku.-babcia wstała i zaparzyła 2 kubki mięty. Siedziałyśmy razem do godziny pierwszej nad ranem. Mimo iż spałam w dzień, nadal byłam zmęczona.Wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka.
 Obudziłam się o 10. Słońce świeciło już w najlepsze i zapowiadał się przepiękny dzień. Najchętniej spędziłabym go z Sebastianem. Niestety nie miałam takiej możliwości. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Założyłam czarną koszulkę i szorty. Na nogi założyłam baleriny i zrobiłam delikatny makijaż. Wyszłam z pokoju i skierowałam się w stronę kuchni. Siedziała tam moja babcia i krzątała się.
-Cześć babciu.
-No cześć. Siadaj, zaraz zrobię ci śniadanie. Jakie masz plany na dzisiaj?
-Chciałam pojechać do Złotych Tarasów, pójść na jakiś film.
-Zapowiada się miły dzień!
Po zjedzonym śniadaniu, wzięłam swoje rzeczy i wyszłam z domu. Skierowałam się w stronę metra. Ponieważ moja babcia mieszkała na Mokotowie, do Złotych Tarasów nie miałam daleko. Większego problemu by dotrzeć na miejsce też nie miałam, bo do stolicy przyjeżdżałam bardzo często. Po 15 minutach byłam już w centrum. Weszłam do środka i ruszyłam przed siebie. Sama dokładnie nie wiedziałam po co tu przyjechałam, ale nie chciałam siedzieć sama w domu. Niby z jednej strony pogodziłam się z Sebą, ale z drugiej strony, nadal nie byłam pewna, czy między nami jest wszystko w porządku. Postanowiłam się nad tym nie zastanawiać, tylko cieszyć się ostatnimi dniami wakacji. Kiedy odwiedziłam pierwsze kilka sklepów i nie znalazłam nic ciekawego, usłyszałam dzwonek swojego telefonu.
-Halo.
-Hej kotek.-usłyszałam radosny głos Sebastiana.
-No hej. Co tam?-odpowiedziałam szybko.
-Nudno mi bez ciebie.-uśmiechnęłam się sama do siebie-Co dzisiaj robisz?
-Teraz jestem w Złotych Tarasach, a o 16 idę do kina. Więc w sumie chyba cały dzień tu będę. A co?
-Nic. Tak się pytam. No dobra, to nie przeszkadzam, wracaj do mnie, co?
-Z chęcią. Tęsknię z tobą.
-Ja za tobą też. Kocham cię, pa pa.
-Ja ciebie też. Pa pa.-rozłączyłam się i ruszyłam dalej. Sebastian miał dzisiaj o wiele lepszy humor niż wczoraj. Zresztą ja też. Ruszyłam przed siebie, bo do 16 miałam jeszcze sporo czasu.
 Obeszłam całe Złote Tarasy, trzy raz kilku kolesi zaczęło mnie podrywać, z czego miałam niesamowity ubaw. Czas minął mi szybko i nim się obejrzałam, dochodziła godzina 16.
 Film trwał półtorej godziny. Wychodząc z kina zobaczyłam chłopaka, który bardzo mi kogoś przypominał. Kiedy się odwrócił, automatycznie pojawił się na mojej twarzy uśmiech. Szybszym krokiem ruszyłam w stronę chłopaka.
-Co ty tu robisz?-zapytałam i rzuciłam mu się na szyję.
-Tęskniłem.-odpowiedział z uśmiechem Sebastian. Przytuliłam się do niego i poczułam jak blondyn całuje mnie w czoło.
-Też tęskniłam.-złapaliśmy się za ręce i wyszyliśmy z Złotych Tarasów. Ruszyliśmy przed siebie. Nie bardzo wiedzieliśmy gdzie mamy iść. Znaleźliśmy fajne miejsce, gdzie można było posiedzieć. Usiedliśmy na ławce. Przełożyłam nogi przez niego i przytuliłam się.-Seba. Jeszcze raz cię przepraszam. Mogłam ci powiedzieć, ale wyleciało mi to z głowy i nawet nie wiedziałam, że się tak stanie. Nie chcę się z tobą kłócić.-Sebastian milczał. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. Nie wiedziałam co się stało. Jeszcze 10 minut temu z jego twarzy nie schodził uśmiech, a teraz? Teraz siedział jakiś nieobecny.
-Kur*a Maja.-odezwał się Sebastian i spojrzał mi w oczy. Przeczesał dłonią włosy i westchnął głęboko.- Mam dosyć. Nie wiem, czy zauważyłaś, ale cały czas się kłócimy. Jesteśmy razem dwa miesiące, przeszliśmy wiele, ale tak się nie da. Kocham cię. Naprawdę. Chcę być z tobą. W tym momencie jestem naprawdę szczęśliwy. Tylko nie wszystko jest takie jakbyśmy chcieli.-nie bardzo wiedziałam, o co mu chodzi, trochę się przestraszyłam, bo Seba nigdy taki nie był. Miałam poczucie, że coś się stało. Od wczoraj był jakiś inny. Zmieniłam pozycję i usiadłam po turecku.
-Co się dzieje?
-Całowałem się z inną dziewczyną.-powiedział cicho. Zanim dotarło do mnie to co powiedział, zaczął kontynuować.-Majka, ja wiem co teraz czujesz. Ale zrobiłem to dlatego, że byłem na ciebie zły. To głupie. Ja pie*dolę! Spieprzyłem to, tak?-zapytał, gdy zobaczył, jak po moim policzku spływa jedna łza. Po raz pierwszy słyszałam jak przeklina tyle razy w jednym zdaniu. Szybko otarłam łzę, ale nie byłam w stanie nic odpowiedzieć. W mojej głowie była pustka. Nie bardzo wiedziałam co mam zrobić. Czułam, że Sebastian cały czas na mnie patrzy czekając aż coś powiem. Jednak ja nie bardzo wiedziałam co mam powiedzieć. Spojrzałam na niego i od razu poczułam jak jego wzrok mnie przeszywa. Właśnie w tamtym momencie dotarło do mnie, że on nic nie zrobił. Nie mógł być winny. W końcu ja też pocałowałam się z kimś innym. Pocałowałam się z jego bratem. Chłopak delikatnie dotknął mojej dłoni, a ja nie zaprotestowałam, ale czułam, że kolejne łzy spływają mi po policzku.
-Seba.-odezwałam się, a w jego oczach zobaczyłam iskierki nadziei. Uśmiechnęłam się nerwowo, ocierając łzy.-Widzisz, ja nie jestem na ciebie zła, bo tak naprawdę oboje zrobiliśmy coś złego. Coś, czego żałujemy. Byłeś ze mną szczery, a ja tak nie potrafiłam. Bo się bałam. Bałam się i nadal się boję, że cię stracę. Chodzi o to, że kiedy byliśmy jeszcze u ciebie na działce, a ja tak bardzo chciałam wracać, to tylko dlatego, że...-przerwałam na chwilę-dlatego, że pocałowałam Tomka. Tak, ja pocałowałam Tomka. I wiesz co jest najgorsze? Zrobiłam to tej samej nocy, którą spędziliśmy razem. A wiesz dlaczego to zrobiłam?-z każdym słowem głos łamał mi się co raz bardziej, a moja twarz była mokra od łez. Nie mogłam dokończyć, ponieważ Sebastian pocałował mnie. Odwzajemniłam pocałunek, ale nie wiedziałam czemu to zrobił. Odsunęłam go delikatnie.
-Chyba wiem dlaczego to zrobiłaś. Było ci go szkoda? Bo powiedział ci, że się w tobie zakochał, ale nie może z tobą być, bo jesteś ze mną?-przełknęłam ślinę.-Wiem.
-Słuchaj, on powiedział, że ci nie powie.
-Nie powiedział. To nic nowego. A ty, jesteś bardzo wrażliwa. Tak łatwo cię zranić.-oznajmił i pogłaskał mnie po twarzy.-Ja dlatego się w tobie zakochałem. Byłaś inna. Wiedziałem o tym. Maja, obiecajmy sobie jedno. Zapomnijmy o tym dniu, zacznijmy od nowa.- uśmiechnęłam się do niego pokiwałam głową potakująco. Chłopak przytulił mnie do siebie. To było dla mnie zbyt idealne. Posiedzieliśmy razem jeszcze godzinę, myślę, że siedzielibyśmy dłużej, ale Seba musiał wracać do domu. Pożegnaliśmy się i oboje ruszyliśmy w różne strony.

Tydzień później.

-Jak dobrze cię widzieć!-krzyknęła Ola, gdy tylko mnie zobaczyła. Nie widziałyśmy się tydzień.
-No ciebie też.-odpowiedziałam i przytuliłam się do niej. Usiadłyśmy na ławce i zaczęłyśmy rozmawiać.
-I co, z Sebastianem wszystko w porządku?
-Tak, nawet bardzo. Ale czemu zawsze gadamy o mnie? Jak tam u ciebie.
-Nikt mnie nie chce. Ciebie chcą wszyscy.
-Żartujesz? Ha ha. Błagam cię.- skomentowałam krótko i zaczęłam się śmiać.-O cholera.-powiedziałam i opuściłam głowę.
-Co się stało?-Ola zaczęła się nerwowo rozglądać.
-Tomek idzie.
-Ej, to fajnie.-powiedziała
-Zwariowałaś. Teraz cicho.
-Cześć Majka.-przywitał się Tomek i pocałował mnie w policzek, zdziwiłam się, bo nigdy tego nie robił. Poczułam się nieswojo.
-Hej Tomek.-uśmiechnęłam się ironicznie.
-Co tam? Nie przedstawisz mnie?-spojrzałam na niego spode łba i ponownie się usmiechnęłam.
-Tomek Ola, Ola Tomek.-kiedy chłopak podał jej rękę i puścił do niej oczko, na twarzy dziewczyny pojawił się rumieniec. Chłopak zauważywszy to uśmiechnął się łobuzersko. Przez chwilę gadaliśmy w trójkę, jednak Tomek, bardziej niż naszą rozmową, zainteresowany był Olą.
-Ola. Mogłabyś mi dać swój numer?-zapytał i odsłonił swoje dołeczki. Najwidoczniej było to u nich rodzinne. Syndrom uroczych dołeczków, czy coś takiego.
-Jasne.-chłopak podał dziewczynie swój telefon, Ola wpisała mu swój numer i uśmiechnęła się głupkowato.
-Dzięki. Ja będę już leciał. Do zobaczenia.-pożegnał się z NAMI buziakiem w policzek i ruszył przed siebie. Kiedy był już wystarczająco daleko spojrzałam na moją przyjaciółkę z wyrzutem.
-Serio Ola? Naprawdę?
-No co.-wzruszyła ramionami-Fajny jest.
-Boże z kim ja się zadaję. Z resztą nie ważne. Chodź, za 30 minut jest nasze spotkanie integracyjne.
-Racja.-ponieważ dzisiaj miałyśmy poznać naszą nową klasę, bez tracenia czasu wstałyśmy i skierowałyśmy się w stronę starówki.
-Ej, ale no fajny jest.-skomentowała na zakończenie Ola.

Od Autorki: Jest kolejny rozdział. Przepraszam, że pojawił się dopiero po miesiącu, bo ostatni rozdział dodałam miesiąc temu. Powody są dwa. Po pierwsze, nie miałam weny, by napisać cokolwiek, a po drugie, nauka trochę mnie ograniczała. Ogólnie rozdział mi się nie podoba, bo miał wyglądać inaczej, ale no trudno. I tak, wiem. Nie ma tu logiki. Do następnego ;)

1 komentarz: