-Mogłaś chociaż wziąć swoje torby do pokoju.-powiedziała kładąc torby na podłodze obok łóżka.
-Tak, tak.-obróciłam się na drugi bok, by leżeć twarzą do ściany.
-Co się dzieje?
-Nic. Źle się czuję.-obróciła mnie w swoją stronę i położyła rękę na moim czole.
-Gorączki nie masz.-powiedziała pod nosem.-To poleż sobie, a ja zrobię ci coś do jedzenia.-nie odpowiedziałam, tylko wróciłam do poprzedniej pozycji. Z czasem poczułam się lepiej. Po jakiś 20 minutach poszłam do kuchni, gdzie moja mama szykowała coś do jedzenia. Usiadłam na krześle i patrzyłam na nią Wiedziałam, że od momentu gdy wsiadłam do samochodu chciała wiedzieć czemu tak na prawdę chciałam wrócić. Jednak o nic nie pytała, na szczęście.
Po zjedzonej kolacji usiadłam na łóżku i zadzwoniłam do Oli.
-Jesteś w domu?
-Nie. A co?
-Bo chciałam się spotkać, no ale trudno.
-Myślałam że jesteś u Seby. Jestem w górach z rodzicami.
-A kiedy wracasz?
-Za tydzień.
-No dobra. To zadzwoń jak wrócisz to ogarniemy coś.
-Ha ha, okej. Kocham cię. Papa
-Pa.-rzuciłam krótko i rozłączyłam się. Na zegarku była godzina 20:49, a za oknem właśnie zachodziło słońce. Teraz i tak nie było sensu nigdzie wychodzić. Wstałam z łóżka i wyjęłam laptopa z walizki. Zalogowałam się na kilka stron i przypomniałam sobie o zdjęciach, które znajdowały się zarówno u mnie na komputerze jak i na telefonie. Postanowiłam zgrać wszystkie na komputer, poprzerabiać je trochę i co fajniejsze wstawić na facebook’a. Zeszło mi się z tym wszystkim do jedenastej, ponieważ zdjęć było dużo i każde z nich miało swoją własną historię, więc pomiędzy oglądaniem i przerabianiem przypominałam sobie każdą chwilę z wyjazdu.
-Tak, tak.-obróciłam się na drugi bok, by leżeć twarzą do ściany.
-Co się dzieje?
-Nic. Źle się czuję.-obróciła mnie w swoją stronę i położyła rękę na moim czole.
-Gorączki nie masz.-powiedziała pod nosem.-To poleż sobie, a ja zrobię ci coś do jedzenia.-nie odpowiedziałam, tylko wróciłam do poprzedniej pozycji. Z czasem poczułam się lepiej. Po jakiś 20 minutach poszłam do kuchni, gdzie moja mama szykowała coś do jedzenia. Usiadłam na krześle i patrzyłam na nią Wiedziałam, że od momentu gdy wsiadłam do samochodu chciała wiedzieć czemu tak na prawdę chciałam wrócić. Jednak o nic nie pytała, na szczęście.
Po zjedzonej kolacji usiadłam na łóżku i zadzwoniłam do Oli.
-Jesteś w domu?
-Nie. A co?
-Bo chciałam się spotkać, no ale trudno.
-Myślałam że jesteś u Seby. Jestem w górach z rodzicami.
-A kiedy wracasz?
-Za tydzień.
-No dobra. To zadzwoń jak wrócisz to ogarniemy coś.
-Ha ha, okej. Kocham cię. Papa
-Pa.-rzuciłam krótko i rozłączyłam się. Na zegarku była godzina 20:49, a za oknem właśnie zachodziło słońce. Teraz i tak nie było sensu nigdzie wychodzić. Wstałam z łóżka i wyjęłam laptopa z walizki. Zalogowałam się na kilka stron i przypomniałam sobie o zdjęciach, które znajdowały się zarówno u mnie na komputerze jak i na telefonie. Postanowiłam zgrać wszystkie na komputer, poprzerabiać je trochę i co fajniejsze wstawić na facebook’a. Zeszło mi się z tym wszystkim do jedenastej, ponieważ zdjęć było dużo i każde z nich miało swoją własną historię, więc pomiędzy oglądaniem i przerabianiem przypominałam sobie każdą chwilę z wyjazdu.
***
-Idę!!!- wydarłam się, gdy ktoś próbował dobić się do drzwi. Wstałam z łóżka przecierając zaspane oczy, przy okazji sprawdzając godzinę (9:45) i otworzyłam drzwi. Za drzwiami stał Michał.-Co ty tu robisz?- zapytałam się zaspanym głosem.
-Dowiedziałem się że jesteś w domu i pomyślałem, że cię odwiedzą.
-Skąd ta pewność, że chcę żebyś mnie odwiedzał?
-Wpuścisz mnie, czy będziemy tak gadać na klatce.-odsunęłam się od drzwi i wpuściłam go do domu. Jak gdyby nic zaczął iść w kierunku mojego pokoju.
-Do salonu.-poprawiłam go zanim zdążył otworzyć drzwi do mojego pokoju. Nie miałam zamiaru go tam wpuszczać, ponieważ miałam straszny bałagan. Wystarczyło, że moje łóżko nie było pościelone, w końcu przed chwilą wstałam, a poza tym wszędzie walały się moje ciuchy i inne duperele.-Chcesz coś do picia?- zapytałam wchodząc do kuchni.
-Możesz coś dać.-wyjęłam z lodówki sok pomarańczowy, nalałam go do dwóch szklanek i zaniosłam go do salonu.
-Poczekasz chwilę, muszę iść się ubrać?
-Tak, jasne.- poszłam do pokoju a i wyjęłam jakieś ubrania z szafy. Wyciągnęłam krótką koszulkę w szaro-czarne paski, krótkie czarne spodenki i przy okazji moje conversy, które nie wiem jak się znalazły w mojej szafie. Wzięłam jeszcze wisiorek z sową, a włosy związałam w kucyk. Wyszłam z pokoju i usidłam na przeciwko Michała.
-Dowiedziałem się że jesteś w domu i pomyślałem, że cię odwiedzą.
-Skąd ta pewność, że chcę żebyś mnie odwiedzał?
-Wpuścisz mnie, czy będziemy tak gadać na klatce.-odsunęłam się od drzwi i wpuściłam go do domu. Jak gdyby nic zaczął iść w kierunku mojego pokoju.
-Do salonu.-poprawiłam go zanim zdążył otworzyć drzwi do mojego pokoju. Nie miałam zamiaru go tam wpuszczać, ponieważ miałam straszny bałagan. Wystarczyło, że moje łóżko nie było pościelone, w końcu przed chwilą wstałam, a poza tym wszędzie walały się moje ciuchy i inne duperele.-Chcesz coś do picia?- zapytałam wchodząc do kuchni.
-Możesz coś dać.-wyjęłam z lodówki sok pomarańczowy, nalałam go do dwóch szklanek i zaniosłam go do salonu.
-Poczekasz chwilę, muszę iść się ubrać?
-Tak, jasne.- poszłam do pokoju a i wyjęłam jakieś ubrania z szafy. Wyciągnęłam krótką koszulkę w szaro-czarne paski, krótkie czarne spodenki i przy okazji moje conversy, które nie wiem jak się znalazły w mojej szafie. Wzięłam jeszcze wisiorek z sową, a włosy związałam w kucyk. Wyszłam z pokoju i usidłam na przeciwko Michała.
-To w jakim celu przyszedłeś? -zapytałam podejrzliwie.
-Po prostu chciałem cię odwiedzić.-po tych słowach podniosłam jedną brew do góry.-Dobra, muszę z tobą pogadać.
-O czym?
-O nas.
-Nie ma nas. Od dobrego miesiąca. Zerwaliśmy jakbyś nie pamiętał. I to na dodatek z twojej winy.
-Wiem. Ale chcę to naprawić. Bądźmy razem.
-Żartujesz?
-Nie, czemu?- dodał jakby nigdy nic.
-Ja mam chłopka.
-Serio?
-Tak. I to od dawna.-widać było że ta wiadomość, była dla niego szokiem.
-Ha ha, ja pierdolę! Sorry.-dodał śmiejąc się, ale w jego głosie było widać zakłopotanie.
-Spoko.-dodałam lekko się śmiejąc
-Nie wiedziałem. Serio. To co przyjaźń?
-Przyjaźń.-powiedziałam z uśmiechem. Prawdę mówiąc nie miałam mu za złe tego, że mnie zdradził. Nie wiem czy to dlatego że sama nie była od niego lepsza, czy jednak fakt, że dzięki niemu miałam Sebastiana, sprawił, że cieszyłam się z nim nie jestem.
-No dobra, je będę spadał. Mam nadzieję, że się niedługo spotkamy.
-Tak jasne.-wstałam z sofy i odprowadziłam Michała do drzwi.
-To cześć-Na pożegnanie pocałował mnie w policzek.
-No pa.-uśmiechnęłam się i zamknęłam za nim drzwi. Wróciłam do salonu i usidłam na fotelu. Włączyłam telewizor i zaczęłam szukać czegoś ciekawego. Zatrzymałam się na Esce, gdzie leciał jakiś fajny kawałek. Ruszyłam do kuchni w celu zrobienia sobie śniadania, jednak nie było mi dane skończyć, bo zadzwonił telefon. Podbiegłam do mojego pokoju i odebrałam telefon.
-Hej Seba.
-Hej kochanie.
-Co tam?
-A nic, stęskniłem się za tobą.
-Też za tobą tęsknię.-powiedziałam siadając na łóżku.-Kiedy wracasz?
-Za kilka dni. A poza tym zostawiłaś u mnie koszulkę.-czułam że się uśmiecha.
-Mówiąc u ciebie masz na myśli ogólnie, czy tu ciebie w pokoju?
-U mnie w pokoju.-powiedział śmiejąc się.
-Spoko. Możesz ją sobie zostawić.
-A po co mi twoja koszulka, skoro mam ciebie?
-Jak chcesz. Muszę kończyć, kocham cię. Papa.
-Też cię kocham. Papa.-rozłączyłam się i wróciłam do kuchni. Dokończyłam śniadanie i posprzątałam pokój.
Tydzień później.
-Matko jak ja się cieszę że już jesteś.-powiedziałam przytulając się do mojego chłopaka.
-Też się cieszę, że możemy znowu pobyć razem.-bawił się kosmykiem moich włosów.
-Co dzisiaj robimy?- zapytałam siadając na łóżku.
-Może jakiś film, czy coś?
-No dobra dobra.-poszliśmy do salonu i włączyliśmy film, który i tak mało nas interesował, w końcu mieliśmy siebie.
-Pamiętaj że jutro też się widzimy.
-No wiem. Pamiętam. Do jutra.-pocałowałam go i pożegnaliśmy się.
-Kocham cię. Na razie.- zamknęłam za nim drzwi i postanowiłam zakończyć ten na prawdę męczący dzień.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz